Głównym atutem przemawiającym za asystentami głosowymi jest ich integracja z zewnętrznymi usługami. Dzięki nim są one bardziej kompleksowymi produktami, podręcznymi centrami zarządzania. Nie inaczej jest w przypadku Cortany, która niedawno zyskała możliwość przeglądania kontaktów, kalendarzy oraz wiadomości e-mail składowanych na poczcie Gmail. Warto przy tym wspomnieć, że prócz wspiera ona również 7 innych usług, tj. Office 365, Outlook, Knowmail, Skype, Dynamics CRM, LinkedIn oraz Wunderlist.

Aby dodać swoje konto należy udać się do ustawień Cortany, a następnie kliknąć „Add a Service”. Po wybraniu interesującej nas pozycji pojawi się okno logowania, gdzie od razu zezwolimy na dostęp do danych.  Po tej operacji, z poziomu okna wyszukiwania, bez problemu przeszukamy zasoby naszego konta Gmail. Szkoda tylko, że Cortana w dalszym ciągu nie wspiera polskiego języka i generalnie nie wiadomo, czy kiedykolwiek ulegnie to zmianie.

Jakiś czas temu Microsoft wprowadził w swoich klientach Outlook wsparcie dla mechanizmu Focused Inbox. Jego działanie polega na sortowaniu wiadomości w taki sposób, by te najistotniejsze były wyeksponowane. Problem jednak w tym, że jego obsługa została ograniczona wyłącznie do posiadaczy kont pocztowych Outlook lub Office 365. Microsoft zapowiedział jednak, że niebawem wspierać on będzie również Gmaila, co niewątpliwie spodoba się jego posiadaczom.

Focused Inbox

Co jednak ciekawe, nadchodzące zmiany nie ograniczą się wyłącznie do systemowej aplikacji Poczta. Jeśli wyrazimy stosowną zgodę, to algorytmy Microsoftu skanować będą pocztę w poszukiwaniu informacji dotyczących paczek oraz zaplanowanych lotów. Dzięki temu w kalendarzu pojawią się stosowne wpisy, co w przypadku zbliżającego się terminu zaowocuje otrzymaniem przypomnienia.

Niestety nie wiadomo kiedy opisywane funkcje trafią do konsumentów. Microsoft zaznaczył jednak, iż Insiderzy otrzymają ją w ciągu nadchodzących tygodni.

Microsoft niedawno wydał dość sporą aktualizację wtyczki Skype dla Google Chrome. Po raz kolejny pokazał tym, że potrafi stworzyć kawał przydatnego oprogramowania. Szkoda tylko, że stwierdzenie to jest prawdziwe wyłącznie wtedy, gdy chodzi o konkurencyjną platformę. Niemniej, najważniejszą zmianą nowej odsłony jest możliwość tworzenia linków do rozmowy wyłącznie poprzez jedno kliknięcie – przynajmniej tak twierdzi Microsoft.

Dodatkowo, zaktualizowane rozszerzenie dobrze integruje się z Outlookiem, Gmailem i, co ciekawe, Inboxem. Nie zabrakło przy tym wsparcia dla kalendarza (zarówno Google jak i Microsoftu), co, w odpowiednim czasie, zaowocuje stosownym powiadomieniem. Pojawiła się również obsługa Twittera, dzięki czemu wszystkie obserwujące nas osoby będą mogły się przyłączyć do wideokonferencji.

Choć opisywana aktualizacja nie jest jakoś wyjątkowo przełomowa, to jednak przynosi kilka ciekawych usprawnień. Na pewno sporą jej zaletą jest nieograniczanie się wyłącznie do usług Microsoftu, co być może przysporzy jej kilku nowych użytkowników. Pozostaje jednak pytanie, czy naprawdę potrzebujemy uproszczenia już i tak prostej czynności?

 ▪   ▪  Skype

W ciągu ostatnich kilku miesięcy dość często przeczytać mogliśmy informacje, że jakaś firma porzuciła wsparcie dla Windowsa XP. Mowa tutaj chociażby o Google, które zdecydowało się całkowicie wstrzymać aktualizacje Google Chrome. Z czasem dojdzie do tego niemożność uruchomienia Gmaila, co dla wielu osób może być dość dotkliwe – no chyba, że zawczasu zmienimy przeglądarkę. Niemniej trend ten jest nieunikniony i raczej nikogo nie powinien on dziwić . W końcu firmy technologiczne nie chcą wspierać, w ich mniemaniu, przestarzałych rozwiązań.

Na podobny ruch zdecydował się również Microsoft, choć mowa tutaj nie o Windows XP, a o starych odsłonach Skype. W kontekście Windows mowa tutaj o wersji 7.16 i wcześniejszych, natomiast w przypadku macOS są to wydania od 7.0 do 7.18. Po 1 marca nie będziemy w stanie zalogować się do w/w klientów. Jeśli więc wciąż chcemy korzystać z tego komunikatora, to powinniśmy go niezwłocznie zaktualizować.

Powodem takiego stanu rzeczy jest stopniowe przechodzenie z infrastruktury peer-to-peer na jej nowszy odpowiednik. Ma on być nowoczesny oraz przyjazny urządzeniom mobilnym, gdyż całość opierać się będzie na chmurze. W tym kontekście dziwi więc fakt, iż Microsoft ani słowem nie wspomniał o wersjach Skype przeznaczonych na smartphony. Niemniej nie należy się spodziewać ich specjalnego traktowania, toteż z czasem i je dotkną wyżej opisywane zmiany.

Google raczej niezbyt pobłażliwym wzrokiem spogląda w kierunku mobilnego Windowsa i choć powodem tego mógłby być jego dość niski udział rynkowy, to jednak niejednokrotnie już udowodniono, że ta niechęć może mieć całkiem inne podłoże. W końcu czym innym jest nie wydawanie aplikacji na konkurencyjny system, a czym innym jest umyślne blokowanie niektórych rozwiązań.Google-Outlook

Coś podobnego niedawno przytrafiło się Microsoftowi i jego klientowi poczty na Windows 10, który to został sklasyfikowany przez Google jako „less-secure app”, co wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Otóż w takim przypadku niemożliwym jest zalogowanie się do takowego programu, co dla niektórych konsumentów może być dość uciążliwe. Gdy coś takiego nam się przytrafi, wtedy Google wyśle na naszą skrzynkę wiadomość ze stosowną informacją i linkiem prowadzącym do ustawień tegoż mechanizmu. Jeśli wciąż będziemy chcieli korzystać z klienta poczty to nie pozostanie nam nic innego jak jego całkowite wyłączenie.

Oczywiście może to być wyłącznie chwilowy problem, a nie celowe zagranie ze strony Google – niemniej patrząc przez pryzmat dotychczasowych działań tejże firmy odpowiedź wydaje się być oczywista.

Długoletnia rywalizacja Google z Microsoftem nie jest nikomu obca. Firmy te nie są raczej zbyt miłe dla siebie i co rusz dają o tym znać w najprzeróżniejszy sposób. A to w Redmond tworzą spoty reklamowe wyśmiewające Gmaila, by zaraz potem w Mountain View blokowano aplikację do obsługi YouTube na Windows Phone. Co ciekawe, sam Microsoft nie ma większych oporów by tworzyć aplikacje dla swoich usług na systemie Android, chociaż w drugą stronę już tak wesoło nie jest.

Ostatnio zdarzyło się jednak coś bardzo nieprawdopodobnego i obie firmy porozumiały się ze sobą. Oczywiście jak zwykle rozchodzi się o „dobro i bezpieczeństwo” użytkowników, dlatego też współpraca polegać będzie na wspólnym stworzeniu bazy aplikacji i programów, które choć są uznawane za szkodliwe to z całą pewnością nimi nie są. Takie alarmy znane są jako False Positive i są dość irytujące dla przeciętnego użytkownika, gdyż nierzadko pozbywa się w ten sposób ważnych dla niego plików, myląc je z wirusami. Nowy projekt nazwano Trusted Source i ma być wsparciem dla dostawców oprogramowania, którzy są często wykluczani przed nadopiekuńcze antywirusy. Polega on na zbieraniu zgłoszeń od deweloperów, których programy są mylnie oznaczane i przez to wręcz dyskryminowane. Dzięki wspomnianej współpracy już w pierwszym tygodniu udało się wyeliminować przeszło 6 tysięcy fałszywych alarmów ze strony programów antywirusowych. Wszystko to za sprawą tego, iż Microsoft podzielił się swoimi metadanymi z firmą VirusTotal, która od 2012 roku należy do Google.trustedMiejmy nadzieję, iż taka pomoc trwać będzie jeszcze jakiś czas, przez co więcej niewinnych programów trafi do tej specjalnej bazy. Ułatwi to życie wielu użytkowników, którzy są bezsensownie atakowani różnorakimi ostrzeżeniami, a i deweloperzy powinni być zadowoleniu z oczywistych powodów. Nie należy jednak rozpatrywać tego wręcz jednorazowego wyskoku jako zwiastuna rychłej współpracy obu gigantów. Sytuacja między nimi jest zbyt zawiła, by móc uwierzyć w takowy scenariusz.