Premiera Windows 10 S oraz niedawno opublikowane informacje sprawiły, że coraz więcej osób spekuluje na temat przyszłości Microsoft Store. W końcu jego zasoby wciąż pozostawiają wiele do życzenia, a mimo to firma stara się zrobić z niego jedyną platformę do dystrybucji oprogramowania. Wielu deweloperów zdaje się tym nie przejmować, jednak znaleźć można osoby, które chcą by ich aplikacje można było odnaleźć we wspomnianym sklepie.

Notepad++

W związku z tym niedawno opublikowano popularny, otwartoźródłowy odpowiednik wbudowanego w system notatnika – Notepad++. Co jednak ciekawe, nie dokonali tego sami twórcy. Zewnętrzny deweloper, Jake Vis, sklonował oficjalne repozytorium i przy wykorzystaniu narzędzi Microsoftu przeniósł wspomnianą aplikację do Microsoft Store. Oczywiście wszystko przy zachowaniu panujących zasad, tj. warunków licencji. Kod oraz wszelkie zmiany możemy śledzić za pośrednictwem portalu GitHub. Pozostaje mieć nadzieję, że nieoficjalne wydanie będzie aktualizowane równie regularnie jak to oficjalne.

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż ostatnimi czasy Microsoft dość mocno stawia na rozwiązania chmurowe. W końcu zapewniają one ogromną wygodę pracy na własnych plikach niezależnie aktualnie wykorzystywanego urządzenia. Ponadto, w ten sposób mogą promować swoje usługi poza własną platformą, co w przypadku smartphonów jest ich jedynym wyjściem. W związku z tym firma nieustannie szuka nowych sposobów na zatarcie różnic pomiędzy poszczególnymi systemami, w czym pomóc ma Project Rome.

Microsoft Graph

Zdecydowano się wykorzystać Microsoft Graph, który, poprzez specjalne API, zapewnić ma synchronizację wybranych elementów między różnymi platformami. Przykładem użytym podczas trwania BUILD 2017 był uniwersalny schowek – treści skopiowane na Windows dostępne były z poziomu klawiatury SwiftKey. Jest to oczywiście prosty scenariusz, jednakże docelowo Microsoft mierzy w coś znacznie większego. Firma pragnie zachęcić programistów do tworzenia oprogramowania, którego cały stan byłby synchronizowany, a nie tylko jego poszczególne elementy.

Warto przy tym zaznaczyć, iż zainteresowani mogą zapoznać się z dokumentacją umieszczoną w repozytorium GitHub.

Swego czasu dość intensywnie rozwijano aplikację PoGo, będącą nieoficjalnym klientem PokemonGO dla Windows 10 Mobile. Niestety, po wielu bojach z coraz to zmyślniejszymi zabezpieczeniami implementowanymi przez Niantic zaprzestano wydawania kolejnych uaktualnień. Przez kilka miesięcy nie otrzymaliśmy żadnego nowego wydania, w związku z czym wielu konsumentów całkowicie o PoGo zapomniało. Jednak specyfika projektów Open Source dała tutaj o sobie znać, co zaowocowało przejęciem tej aplikacji przez innego dewelopera.

W związku z tym niedawno jej wydano nową odsłonę, choć w dalszym ciągu nie doczekaliśmy się wsparcia dla trybu AR. Pojawiło się jednak kilka wyczekiwanych nowości, takich jak samouczek dostępny z poziomu aplikacji, możliwość wybrania drużyny podczas pierwszego odwiedzenia „sali gimnastycznej”. Nie zapomniano również o mechanizmie umieszczania w niej pokemona w przypadku dostępności wolnego miejsca.

Najnowsza odsłona została oznaczona numerem v1.2.10 i jak zwykle pobrać ją można z GitHuba. Należy jednak mieć na uwadze, że cały czas jest to jedynie nieoficjalna aplikacja, co może, choć nie musi, poskutkować blokadą naszego konta. Jeśli więc chcemy rekreacyjnie pograć w Pokemon Go to wreszcie stanie się to możliwe.

Dużo się ostatnimi czasy mówi o tym, jakoby to oprogramowanie typu Open Source miało być znacznie lepszym wyborem. Za wzór tego, jak to nie powinno wyglądać, od zawsze stawiany Windows, który rozwijany jest według widzimisię Microsoftu. Choć firma jakiś czas temu powołała do życia program Windows Insider, to jednak wielu konsumentów nie może oprzeć się wrażeniu, jakoby ich sugestie w ogóle nie były brane pod uwagę. Okazuje się jednak, że Microsoft może mieć więcej wspólnego z ideą Open Source niż nam się dotychczas wydawało.

capture20160922142828344

Wszystko za sprawą statystyk opublikowanych przez portal GitHub, z których wynika, że to Microsoft jest na pierwszym miejscu pod względem własnego wkładu. Choć w minionych latach mogło to nie być tak oczywiste, to jednak ostatnie decyzje firmy wiele w tym aspekcie zmieniły. Coraz więcej ich własnościowego oprogramowania jest wydawana na zasadach Open Source, jak chociażby Visual Studio Code, Xamarin SDK czy PowerShell.

Dziwi jednak fakt niskiej pozycji Google, który przez wielu uważany jest za wzór jeśli chodzi o działalność w tymże zakresie. W końcu Android udostępniony został na takich zasadach, dzięki czemu konsumenci mogą korzystać z masy zmodyfikowanych ROMów opartych o AOSP. Mimo to, musieli ustąpić miejsca nawet osobom stojącym za portalem Facebook, gdyż znajdują się one zaraz za Microsoftem.

Windows 10 i jego Universal Windows Platform do tej pory raczej nie przekonali do siebie deweloperów. Co prawda, pojawiło się kilka większych gier z kategorii AAA, jednak wciąż są one jedynie kroplą w morzu potrzeb co bardziej wymagających konsumentów. Dlatego też nie ma co się dziwić, że Microsoft dużo energii poświęca na rozwój UWP – w końcu z jego perspektywy jest to jedyna przyszłość dla Windows 10.2462683-8399280092-hqdefNawet pomimo tak dużego zaangażowania dość dużym zaskoczeniem okazał się być ostatni krok firmy, która postanowiła zrobić fork oficjalnego repozytorium silnika Unreal Engine 4 rozwijanego przez firmę Epic Games. Zdecydowano się go również wrzucić na platformę GitHub, lecz trzeba mieć na uwadze, że dostępny jest on na takich samych warunkach jak oficjalny UE4 – należy więc powiązać swoje konto na GitHubie z Epic Program. Trzeba przy tym pamiętać, że Microsoft nie daje żadnej gwarancji na swoje dzieło, choć ma zamiar go aktywnie wspierać poprzez pracę programistów zaangażowanych w Xbox Advanced Technology Group. Poza tym, dużą rolę w rozwoju nowego rozwiązania ma mieć aktywna społeczność, z której wyników pracy Microsoft coraz częściej jest skłonny skorzystać.

Pod koniec zeszłego roku Microsoft niespodziewanie ogłosił, iż udostępni fragment swojego silnika JavaScriptu (Chakra) na zasadach open source. Całość miałaby być rozpowszechniana za pośrednictwem GitHuba, dzięki czemu każdy zainteresowany miałby łatwy do niej dostęp. Trochę przyszło nam na to czekać, lecz ten dzień w końcu nadszedł – co obiecano, wreszcie wykonano.

Nie oznacza to oczywiście, iż Microsoft nagle zarzuci jego rozwój i całość przerzuci na społeczność i zewnętrznych deweloperów. Jego pracownicy zapewniają, ze dalej będą się nim zajmować mimo tego, że stał się otwartoźródłowy. Co ciekawe, przy tej okazji zdecydowano się oddać do wglądu rozpiskę zawierającą nadchodzące nowości, tak by zainteresowane osoby mogły w łatwy sposób się z nią zapoznać. Nadmienić przy tej okazji trzeba, iż ma ona być aktualizowana na bieżąco wraz z rozwojem prac.

O problemie na linii Snapchat – Microsoft słyszał chyba każdy zainteresowany nowymi technologiami, a i można pokusić się o stwierdzenie, że przez zajadłość tego konfliktu wiedzą o nim nawet mniej obeznani użytkownicy. Nie wiadomo o co tak w zasadzie chodzi, niemniej mimo usilnych prób wielu osób Snapchat w dalszym ciągu nie pojawił się na Windows Phone – sam Rudy Huyn swego czasu interweniował w tej sprawie, lecz bezskutecznie.swiftsnapper-620x413W pewnym momencie ktoś wpadł jednak na pomysł, że ratunkiem może być stworzenie całkowicie otwartoźródłowej aplikacji klienckiej, której twórcy oryginału nie będą w stanie zablokować. Postanowił się za to zabrać niejaki Filiph Sandström i specjalnie w tym celu powołał nowy projekt na GitHubie nazwany SwiftSnapper. Oczywiście tworzony on ma być na potrzeby Windows 10, toteż prawdopodobnie nie doczekamy się jego wersji dla Windows Phone – uważam jednak, że jest to krok w dobrą stronę.

Microsoft w swojej najnowszej przeglądarce bardzo mocno rozwinął swój autorski silnik JavaScriptu – Chakra. Pierwotnie zadebiutował on w Internet Explorerze 9, jednak tamtejsza implementacja zbytniej przychylności społeczności nie zyskała, gdyż wydajnością dalece odbiegała od rozwiązań konkurencji. Diametralnie zmieniło się to dopiero wraz z premierą Microsoft Edge i jak się obecnie okazuje, to nie koniec zmian zaplanowanych przez Microsoft.chakra_chakracore_componentizationOtóż wraz z nadejściem stycznia firma umieści na GitHubie silnik ChakraCore. Dopisek „core” oznacza w tym przypadku tylko (lub aż) tyle, iż jest to produkt całkowicie pozbawiony naleciałości odwołujących się do innych tworów tegoż giganta. Dzięki temu jest on całkowicie autonomiczny i niezależny od jego implementacji znanej z Windows, a to z kolei sprawia, że skorzystać będzie mógł z niego każdy zainteresowany. Z początku pewnym problemem może być jednak fakt, iż projekt ten kompatybilny będzie wyłącznie z Windows, choć z czasem ma się to oczywiście zmienić. Firma bowiem dąży do sytuacji, w której ich silnik stanie się w pełni wieloplatformowym produktem – w sumie nie ma co się dziwić takiemu podejściu, gdyż taka obecnie panuje tendencja na rynku. W kontekście ChakraCore warto jeszcze nadmienić, iż wspierać będzie nie tylko asm.js i SIMD, ale i w pewnym stopniu również ECMAScript 2015 (ES6).

Wydawać by się mogło, że na rynku zdominowanym przez Google i jego produkty nie ma już choćby najmniejszego miejsca dla innych firm, a tym bardziej dla głównego rywala – Microsoftu. Okazuje się jednak, że już teraz Intel, AMD oraz NodeSource zapowiedzieli wsparcie dla projektu giganta z Redmond, dzięki czemu powinien się on prężnie rozwijać w kierunku konkretnych zastosowań. Zapewnić ma to jego udostępnienie na licencji MIT, która znana jest ze swojej elastyczności i dużej swobody w modyfikowaniu. Ruch ten niewątpliwie przyczyni się do znacznego poprawienia zamkniętego wydania (Chakra), gdyż Microsoft będzie mógł praktycznie bez skrępowania wykorzystywać zmiany poczynione w ChakraCore – sytuacja ta podobna jest do tej występującej między Chromium i Google Chrome.

Microsoft ostatnimi czasy nie ma zbyt lekko jeśli chodzi o przychylność konsumentów. Od dłuższego czasu na czele plasuje się Google, które dzięki pozornej darmowości zdobyło serca wielu użytkowników. Dodatkowo sam gigant z Redmond się do swojego spadku na znaczeniu przyczynił, gdyż przez wiele lat lekceważył prężnie rozwijające się gałęzie rynku. Nie przykładanie większej wagi do coraz popularniejszego segmentu mobilnego przyczyniło się do znacznego zepchnięcia Microsoftu w cień innych firm.OneDrive-API-launch-blog-post-bannerOczywiście postanowiono wreszcie temu przeciwdziałać, czego głównym wyrazem ma być tworzony obecnie Windows 10. Będzie on trzonem dla zmodernizowanych usług, na których postanowiono się teraz skupić. Windows ma być jedynie klientem dla dodatkowego oprogramowania Microsoftu, które systematycznie i konsekwentnie przenoszone jest na konkurencyjne platformy. By tego dokonać trzeba od czegoś zacząć, a najlepiej od tego, co jest spoiwem wszystkiego – czyli w tym przypadku dysku chmurowego OneDrive. Jakiś czas temu gigant zapowiedział poważne zmiany, które obejmą swoim działaniem silnik tej usługi. Już teraz możemy obserwować pierwsze poczynione kroki ku lepszej przyszłości tego produktu. Wprowadzono nowe API, które w ciągu najbliższych tygodni będzie stopniowo wdrażane. Od teraz OneDrive znacznie szybciej będzie wykrywać i synchronizować wszelkie zmiany w plikach, przez co osoby pracujące na ich większej ilości powinny odczuć zauważalny wzrost wydajności w tym aspekcie. Choć i taka zmiana jest niewątpliwie pozytywna, to jednak zaskakującym jest niewyeliminowanie wady w postaci braku delta sync. Mechanizm ten umożliwia wysyłanie na serwer jedynie tych fragmentów, które były edytowane, a nie całego pliku od nowa. Co ciekawe, wreszcie wprowadzono odpowiednie sesje, dzięki czemu możliwym będzie wznowienie synchronizacji w razie jej przerwania – dotyczy to plików do 10 GB. Wartym odnotowania jest nowa funkcja, która umożliwia pobieranie dowolnych rzeczy bezpośrednio na OneDrive po uprzednim wskazaniu adresu URL prowadzącego do zewnętrznych hostingów. Znacznie zaoszczędzi to nasz czas, gdyż nie będziemy musieli wcześniej ściągnąć tego na dysk twardy i dopiero z niego wrzucać interesujący nas plik na dysk chmurowy. Wprowadzono również nowy mechanizm aliasów, które umożliwią wysyłanie choćby zdjęć do specjalnie oznaczonych folderów i to bez wskazywania ich dokładnej lokalizacji. Dano użytkownikom znacznie usprawnione metody przeszukiwania naszych plików, które będziemy mogli odnaleźć nie tylko po tytule, ale i ich zawartości (np. znaczniki na zdjęciach). Ostatnią nowością jest wsparcie dla CORS (Cross-Origin Resource Sharing), dzięki czemu możliwym będzie wykorzystanie OneDrive w zewnętrznych aplikacjach – czy to natywnych, czy webowych.01_LinksToAlbums_OriginalJak więc widać Microsoft nie chce odejść w zapomnienie i bardzo się stara, by przywrócić dawny blask swojego oprogramowania. Postępujący spadek popularności i rosnące negatywne nastawienie jak widać okazało się dość mocnym motorem napędowym, który stoi za większością ostatnio poczynionych zmian. Oczywiście firma nie chce spocząć na laurach i od razu zapowiedziała, iż OneDrive będzie nieustannie rozwijany i w przyszłości ujrzymy jeszcze więcej interesujących nowości. Przy okazji udostępniono również wszelakie szczegóły dotyczące ostatnio wprowadzonych funkcji, które możemy przeglądnąć w serwisie GitHub.

Microsoft coraz śmielej zaczyna sobie poczynać na rynku, który do tej pory był przez niego ignorowany. Dynamiczne zmiany na nim postępujące oraz rosnąca konkrecja sprawiły, że firma z Redmond musiała podjąć zdecydowane kroki. Tym bardziej, że już od dłuższego czasu była postrzegana jako przestarzała i niedostosowana do teraźniejszości, przez kurczowe trzymanie się reguł z zeszłej dekady.

By to zmienić postanowiono wykonać dość śmiały ruch, poprzez udostępnienie kodu źródłowego .NET na licencji MIT wraz z darmowym Visual Studio. Jest to bardzo śmiały, ale i niebezpieczny krok, gdyż dzięki Visual Studio można tworzyć aplikacje nie tylko dla WP, ale i Androida i iOS. Więc teoretycznie mogłoby powstać więcej oprogramowania dla ich autorskiego systemu, ale i konkurencja może na tym skorzystać i to bez jakiegokolwiek zaangażowania. vsemuandroid-850x556Oczywiście nowy Visual Studio Community 2013 posiada pełna funkcjonalność Visual Studio, jednakże nie może on być wykorzystywany do zastosowań korporacyjnych. Te wciąż będą musiały wyposażyć się w płatny pakiet, zatem Microsoft nagle nie zostanie odcięty od źródła dochodu. Dodatkowo rozszerzone zostało wsparcie dla frameworka Xamarin, który pozwala w bardzo prosty sposób tworzyć aplikacje dla iOS i Androida w oparciu o kod ich odpowiedników dla Windows Phone i Windows. Co ciekawe, dodany został emulator Androida dla architektury x86 bez instalowania żadnych dodatków. Zapewniono lepsze wsparcie dla technologii HTML, JavaScript oraz Apache Cordova, a ponadto dla aplikacji Universal Apps oraz debugowania iOS.xamarin-850x426Sam kod źródłowy .NET nie został od razu udostępniony, gdyż ta operacja jest rozłożona w czasie na najbliższe miesiące, jednakże już teraz możemy jego część odnaleźć na GitHubie. Jak widać Microsoft stara się jak może, by ze swojego .NET zrobić coś na kształt Javy – wieloplatformowej i dostępnej dla każdego zainteresowanego. Nie pozostaje teraz nic innego jak czekać na pierwsze efekty owej zmiany, a to prawdopodobnie nie stanie się wcześniej niż początkiem przyszłego roku.