Asystenci głosowi to gorący temat ostatnimi czasy. Każda firma, która chce się liczyć w segmencie mobilnym stara się stworzyć własnego. Apple rozpoczęło ten wyścig dzięki Siri – była ona przełomem w dniu swojej premiery. Następny do gry przyłączył się Google Now, będący tworem wiadomej firmy i oferujący głęboką integrację z jej usługami. Stawkę jak to zwykle bywa zamyka Microsoft, który najpóźniej wprowadził swój system, przez co i ostatni napisał tego typu program – Cortanę. Cała trójka ma w zasadzie zbliżone do siebie możliwości, każdy z nich jest w czymś lepszy i jednocześnie gorszy w innej rzeczy – to normalne. 

Jednak to twór firmy z Redmond jest ostatnimi czasy najzacieklej rozwijany, gdyż jej pracownicy czują od jakiegoś czasu oddech konkurencji na karku. Poza tym, w między czasie zmienił się CEO, który w dużej mierze stawia na chmurę – nie dziwi zatem tak duży nacisk na nią (a to właśnie na niej opiera się Cortana). Asystent ten zawiera bardzo szeroki wachlarz funkcji i choć nie skorzystamy z nich w języku polskim, to jednak w łatwy sposób możemy użyć angielskiej wersji. Za jego pomocą ustawimy nowy alarm czy przypomnienie. Wykonamy połączenia głosowe, a nawet podyktujemy sms. Aplikacje firm zewnętrznych również mogą korzystać z jego dobrodziejstw, gdyż Microsoft nie zamknął się na nich i udostępnił im odpowiednie narzędzia. Pod tym względem jest to najlepszy tego typu twór jaki powstał.

screen_shot_2014-09-20_at_11.26.13_am-330x550

Stałe aktualizacje są kluczem do sukcesu każdej aplikacji – zarówno tej prostej, jak i rozbudowanej. W Redmond to wreszcie zrozumieli, dlatego też wydają poprawki dla swoich produktów znacznie częściej niż kiedykolwiek. Dzięki temu od niedawna Cortana zna nową sztuczkę – po wydaniu jej odpowiedniego polecenia (przykładowo „co oznacza xyz”) uraczy nas definicją danego słowa. Nie jest to może funkcja pierwszej potrzeby, jednak cieszy fakt iż jest ona tak często rozbudowywana o nowe możliwości. Oczywiście hasła nie są tworzone przez Microsoft, a ich bazą jest słownik Oxfordu – wydaje się zatem, że można im zaufać. Jeśli jednak jakieś słowo nie zostanie odnalezione, lub definicja nie będzie dla nas satysfakcjonująca, wtedy będziemy mogli po prostu przeszukać zasoby wyszukiwarki BING.