Google nieustannie łamie zasady swojego Don’t be Evil

Napięta sytuacja między Google a Microsoftem powoli przestaje być śmieszna dla użytkowników tego drugiego. Firma z Mountain View raz za razem zadaje cios fanom mobilnych okienek, co rusz wmawiając im, iż są konsumentami niższej kategorii. Swego czasu wniosła o usunięcie genialnej aplikacji do YT autorstwa programistów z Redmond, by potem posunąć się do próby zablokowania wyświetlania YouTube w mobilnym Internet Explorerze. Do tego można by dołożyć brak jakiegokolwiek wsparcia aplikacjami ze strony Google i mamy obraz rozpaczy wielu użytkowników Windows Phone. softcard2Oczywiście to wszystko w ramach jak mantry powtarzanej frazy „Don’t be Evil”, która już dawno przestała być wyznacznikiem dla tej firmy. Tym razem postanowiono znów wymierzyć cios w policzek Microsoftu i wycofano kolejną aplikację z jego sklepu. Tym programem jest Softcard, który niedawno został przejęty przez Google. Jak nie trudno się domyślić zaowocowało to nagłym wycofaniem wsparcia dla Windows Phone – zarówno dla przyszłych, jak i obecnych jej użytkowników. Jest to dość komiczna sytuacja, gdyż dużo zamożniejszą firmę nie stać na rozwój aplikacji, która z powodzeniem była aktualizowana będąc w innych rękach. Co ciekawe, Microsoft postanowił coś z tym zrobić i zapowiedział, że opracuje własne rozwiązanie by załatać powstałą lukę. Oczywiście nie wiadomo czy przyjmie się ono tak dobrze jak to poprzednie, jednakże 6 milionów potencjalnych użytkowników w Stanach Zjednoczonych powinno zaciekawić tamtejsze banki. softcardCzy jest to objaw strachu o ewentualną świetlaną przyszłość systemów z rodziny Windows? Może Google faktycznie nie chce dopuścić do rozwoju konkurenta i umyślnie go blokuje? Tego się raczej nigdy nie dowiemy, jednakże dobrze, że Microsoft nie zostawia swoich użytkowników na lodzie i stara się (a przynajmniej na takiego wygląda) niwelować braki powstałe przez opieszałość Google.