Jedną z ciekawszych funkcji najnowszych konsoli Microsoftu jest niewątpliwie kompatybilność wsteczna. Nawet pomimo tego, iż nie jest ona „pełnowymiarowa” i wymaga pewnej ingerencji ze strony dewelopera. Lista tego typu gier stale się powiększa, co mocno wpływa na popularność tego mechanizmu. Niestety, nie ujrzymy żadnych nowości przed początkiem 2018 roku, o czym za pośrednictwem Twittera poinformował nas Larry Hryb.

Przy okazji zdradzono, że na Xbox One zadebiutowało już 130 gier pierwotnie stworzonych z myślą o Xbox 360. Warto przy tym odnotować, że już 7 z nich przystosowano do niedawno zaprezentowanego Xbox One X. Do tego dochodzi 13 tytułów pochodzących z pierwszego Xbox, co również jest niemałym osiągnięciem. Przedstawione wyniki pochodzą jedynie z 2017 roku, a całościowo mowa jest o 400 różnych grach.

Warto pamiętać, że przerwa ta wynika ze świątecznego okresu i niedługo po sylwestrze prace zostaną wznowione.

Xbox One jest niewątpliwie mocno kontrowersyjną konsolą. Widoczne to było szczególnie w okresie jej premiery, kiedy to zmieniono wiele pierwotnych, źle przyjętych przez konsumentów, założeń. Wraz z upływem czasu jej odbiór znacznie się poprawił, szczególnie za sprawą kompatybilności wstecznej. Dzięki niej, przy odrobinie pracy deweloperów, gracze mogą uruchamiać wybrane tytuły wydane z myślą o Xbox 360. Jakby tego było mało, niedawno Microsoft poszedł o krok dalej.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami dodano wsparcie dla gier dostępnych na pierwszą generację Xbox. Należy przy tym pamiętać, że mechanizm ten wciąż nie jest idealny. W dalszym ciągu wymaga on zaangażowania twórcy, by jego produkty były dostępne dla posiadaczy Xbox One oraz Xbox One X. Jednak niesie to za sobą pewne plusy, a mianowicie przeróbki będą wyglądać lepiej niż oryginały. W chwili obecnej wspieranych jest wyłącznie 13 gier, a kolejne pozycje pojawią się już wiosną 2018 roku.

Nie ulega wątpliwości, że Kinect nie został przyjęty tak dobrze jak się tego spodziewano. Owszem, posiada on grono zagorzałych fanów, jednakże nie jest jakoś wybitnie popularnym akcesorium. Co prawda miał swoje lepsze chwile, kiedy to znane podmioty (np. NASA) korzystały z jego możliwości. To jednak nie wystarczyło i wraz z upływem czasu był on coraz bardziej marginalizowany. W pewnym momencie zdecydowano się sprzedawać go niezależnie od konsoli Xbox One, by obniżyć jej cenę. Ruch ten dał wszystkim mocno do zrozumienia, że firma zmieniła swoje pierwotne nastawienie do Kinecta.

Kinect

Teraz już wiemy, iż był to zwiastun nadchodzącego początku końca tego akcesorium. Microsoft zdecydował się całkowicie zakończyć jego produkcję, choć wciąż kupimy egzemplarze obecne w różnorakich sklepach. Jego nabywcy nie pozostaną jednak na lodzie, gdyż firma świadczyć im będzie odpowiednie wsparcie. Niestety, nie będzie on już uaktualniany o nowe funkcje, więc wszelkie braki nigdy nie zostaną załatane.

Microsoft niedawno zdecydował się udostępnić testową wersję programu Xbox Game Pass. W jego ramach zapłacimy miesięczny abonament w zamian za dostęp do wcześniej zdefiniowanej biblioteki gier. Co ciekawe, nie będzie wymagane posiadanie konta Xbox Live Gold, choć oczywiście nie skorzystamy wtedy z trybu wieloosobowego. Nie podano nam pełnej listy wspieranych tytułów, jednakże Microsoft planuje zapewnić graczom dostęp do około 100 gier z najpopularniejszych gatunków. Warto w tym momencie zaznaczyć, że co miesiąc mają pojawiać się nowe, choć firma zaznacza również, że niekiedy może jakieś usunąć.

Xbox Game Pass

Cena Xbox Game Pass została ustalona na poziomie 9,99$ i trzeba mieć na uwadze, że anulowanie subskrypcji jest równoznaczne z utratą dostępu do nabytej w ten sposób biblioteki gier. Microsoft poszedł jednak graczom odrobinę na rękę, gdyż zarówno osiągnięcia jak i zapisane stany rozgrywki zostaną zachowane na naszym koncie. Dzięki temu w momencie powrotu do danego tytułu nie będziemy musieli zaczynać do nowa. Jeśli zdecydujemy się na zakup konkretnej gry, to otrzymamy 20% zniżki na podstawkę oraz 10% na każdy dodatek do niej.

Jakiś czas temu świat obiegła informacja, jakoby Microsoft miał porzucić wsparcie dla Minecraft: Pocket Edition. Jak nie trudno się domyślić, wywołało to spore niezadowolenie ze strony konsumentów, a zwłaszcza tych, którzy są fanami tej produkcji. Takowy ruch z ich strony byłby jednoznacznym przekazem mówiącym o definitywnej „śmierci” Windows 10 Mobile. Nie ulega wątpliwości, że pociągnęłoby to za sobą masę konsekwencji. W końcu kto chciałby tworzyć aplikacje dla systemu, który został zapomniany przez samego producenta?

Minecraft

Dziś już wiemy, że wspomniane porzucenie było lekkim nieporozumieniem. Co prawda jest w tym wszystkim trochę racji, jednakże wyłącznie dla części użytkowników. Otóż Microsoft zdecydował się wydać spore uaktualnienie dla tej wersji Minecrafta, co zrównało ją z edycją dostępną od dawna na Windows 10. Jak nie trudno się domyślić, wymusiło to zaprzestanie wsparcia dla Windows Phone 8.1, co było źródłem rzeczonego nieporozumienia.

Nowości

Co wiec zyskamy wraz z nowym uaktualnieniem? Przede wszystkim kolejne regularne aktualizacje, identyczne dla desktopów i smartphonów /  tabletów. Pojawiło się wsparcie dla kontrolera wprowadzonego wraz z Xbox One S (bluetooth), a przy tym już wreszcie zagramy z użytkownikami posiadającymi Androida lub iOS. Ponadto, pojawiły się również osiągnięcia Xbox, co dla wielu graczy może być niewątpliwą zaletą.

Choć Xbox One od Microsoftu radzi sobie coraz lepiej na rynku, to jednak w dalszym ciągu zauważalnie odstaje od swojego konkurenta pod względem sprzedaży. Braki stricte programowe są sukcesywnie łatane, więc i słupki rosną – lecz wciąż trochę im brakuje do PlayStation 4. Co ciekawe, gigant z Redmond nie poprzestaje jedynie na rozwoju konsoli Xbox One, gdyż jak się okazuje, w opracowaniu jest jej mniejszy odpowiednik nastawiony wyłącznie na cyfrową rozrywkę.

„I have heard from internal sources that the company is considering plans for a lightweight Xbox One that may only be for Windows store games and would compete with the Apple TV, but it’s not clear if these plans have been scrapped. A similar device was rumored around the initial Xbox One launch and those plans were put on hold but this device is said to be from a similar vein. If this device does materialize, it will not launch until the second half of the year and have a much lower price-point than the Xbox One.”

Nowe urządzenie byłoby pozbawione napędu optycznego i reprezentowałoby sobą to, czym miał być XO na samym początku. Gry byłyby do zdobycia wyłącznie ze sklepu, więc by w nie pograć mielibyśmy je wcześniej pobrać – w końcu płyty CD / DVD zostaną wyeliminowane. Odchudzona wersja byłaby więc czymś na kształt Apple TV, czyli niczym więcej jak typową przystawką telewizyjną. Niestety, poza tymi strzępkami informacji nie wiemy w zasadzie nic konkretnego i wiele wskazuje na to, że przyjdzie nam jeszcze chwile na to poczekać – niemniej nowy sprzęt zapowiada się interesująco.

Microsoft obecnie stawia na multiplatformowość – nie ma sensu się z tym sprzeczać. Wychodzi mu to różnie, aczkolwiek większość jego oprogramowania jest dostępna na wszystkich wiodących platformach mobilnych. Idąc tym tokiem bardzo wielu konsumentów zaczęło się zastanawiać, czy firma zdecyduje się wydać swoje aplikacje w wersji na desktopowy system od Apple – głównie sprawa rozchodziła się o skądinąd ciekawy program do obsługi ekosystemu Xbox.

Dlatego tez długo nie trzeba było czekać na zadanie odpowiedniego pytania na Twitterze, które równie szybko otrzymało odpowiedź. Okazuje się, iż Microsoft nie ma w planach stworzenia wersji dla OS X, gdyż nie ma zbyt wielu chętnych na to. Phil Spencer odpowiedzialny za markę Xbox dodatkowo zasugerował stworzenie odpowiedniego tematu na portalu feedback.xbox.com, aby mogli się przekonać o tym, ilu faktycznie osobom na tym zależy – wtedy być może zmieniliby zdanie.

Sytuacja może wydawać się dziwna, gdyż urządzenia Apple mają dość silną pozycję na rynku, więc i teoretycznych użytkowników jest sporo. Problem jednak w tym, że podobna prośba została już umieszczona na wspomnianej witrynie i jak na razie zebrała zaledwie 1,347 głosów – wydaje się to dość śmieszną ilością. Czy nowa głosowanie mogłoby coś zmienić w tej sprawie? Marne na to szanse.

Microsoft na swojej styczniowej konferencji dość poważnie zaskoczył spore grono osób. Zaprezentowano wtedy gogle Hololens oraz całą platformę Windows Holographic. Choć długo wydawało się, iż firma samodzielnie będzie próbować coś zawojować na rynku to jednak okazało się, że postanowiono dodatkowo nawiązać współpracę z korporacją stojącą za urządzeniem Oculus Rift.

Jej długofalowe konsekwencje mogą być dość zaskakujące, choć na razie nie możemy obserwować niczego spektakularnego. Obecnie ograniczono się do sprzedawania Oculus Rifta wraz z Xbox One, co niestety nie zostało zbyt dobrze przyjęte przez rynek – prawdopodobnie podniesie to już i tak wysoką cenę tego urządzenia. Poza tym, podczas konferencji firmy Oculus na scenie pojawił się Phil Spencer (odpowiedzialny w Microsofcie za dział Xbox) i zapowiedział, że ich konsola umożliwi strumieniowanie gier wprost na gogle do wirtualnej rzeczywistości. Niestety, zaprezentowane demo nie napawa optymizmem, gdyż w takiej kombinacji zamiast spoglądać bezpośrednio oczami poruszanej postaci, po prostu zasiądziemy na wirtualnej kanapie i będziemy spoglądać na zawieszony przed nami ekran. Wygląda to dość komicznie, gdyż siedząc na rzeczywistej kanapie będziemy oddawać się rozgrywce na jej wirtualnym odpowiedniku.

Pozostaje mieć nadzieję, iż w przyszłości wspomniana współpraca zostanie jeszcze bardziej zacieśniona, co przełoży się na udoskonalenie opisywanego rozwiązania. W obecnej formie wywołuje ono jedynie uśmiechy politowania ze strony konsumentów, którzy raczej nie czegoś takiego się spodziewali. Nie dość, że przyjdzie im zapłacić więcej za takowy zestaw, to jeszcze nic konkretnego w zamian nie otrzymają.

Aplikacja Xbox znana jest wielu użytkownikom desktopowego Windows 10 . Ta sama aplikacja ma wkrótce trafić na telefony z Windows 10, które uczestniczą w programie Windows Insider. Telefon na którym przedstawiono nową aplikację Xbox  to Nokia Lumia 1320.

Nowości, jakie zawiera nowa aplikacja Xbox:

  • Możliwość wglądu na wszystkie osiągnięcia Xbox Live,
  • Oglądanie klipów wideo Twitch,
  • Rozmowa grupowa z przyjaciółmi z Xbox Live,
  • Gry DVR

Nie wiadomo jeszcze, czy aplikacja Xbox na telefony dostanie funkcję tworzenia klipów z gier (funkcja ta jest dostępna w aplikacji Xbox w Windows 10 dla PC i na konsoli Xbox One).

Ostatnia wersja Windows 10 dla telefonów miała nr komplikacji 10052, a udostępniona została około 3 tygodnie temu. Możliwe, że już w następnej komplikacji zostanie udostępniona nowa aplikacja Xbox wraz z m.in. nowym mobilnym pakietem Office.

xbox-windows-10-phone-screen

 

xbox-windows-10-phone-screen2

 

 

Źródło: windowscentral.com; windowscenter.ir

Niedawno odbyła się dedykowana elektronicznej rozrywce konferencja Game Developers Conference, na której jak nie trudno się domyślić pokazał się i Microsoft ze swoim Windows 10. Nie było to dla nikogo wielkim zdziwieniem, gdyż już na styczniowej konferencji kładziono duży nacisk na gry podczas tworzenia nowego systemu i to niezależnie od jego docelowej platformy – czy to konsola, PC lub urządzenie mobilne. Wszystko zostało obudowane w oparciu o uniwersalne aplikacje, których główną zaletą jest dostępność na wszystkich wymienionych urządzeniach pracujących pod kontrolą Windows 10.universal appsPrzy okazji swojego wystąpienia postanowiono poinformować wszystkich zgromadzonych, iż Xbox LIVE już praktycznie w 100% zostało zintegrowane z nowym systemem, a odpowiednie SDK jakiś czas temu trafiło już do partnerów Microsoftu. Wszystkie funkcje mają być obsługiwane poprzez uniwersalną aplikację, dzięki czemu możliwa będzie integracja usługi Live z Windows Store. Co ciekawe, gigant z Redmond postara się jak będzie mógł by zachęcić deweloperów do tworzenia gier w oparciu o swoje najnowsze rozwiązania. W tym celu powołano do życia portal Universal Development Center, w którym będzie można znaleźć wszystko co potrzebne do efektywnego tworzenia oprogramowania na Windows 10 – począwszy od narzędzi programistycznych, a skończywszy na łatwym wglądzie w wyniki aplikacji osiąganych na danym sprzęcie. Oczywiście nie omieszkano również wspomnieć o DirectX 12, który to został zaprezentowany na przykładzie Fable Legends. Dzięki niemu udało się osiągnąć 20% spadek obciążenia sprzętu względem jego poprzedniej odsłony. Pochwalono się przy tym, iż najnowsze Unreal Tournament będzie korzystać właśnie z DX12.

Jak więc widać, Microsoft nie rzuca słów na wiatr i naprawdę zamierza stworzyć dość przyjazną platformę, która będzie sprzyjać pojawianiu się nowych gier. Postanowiono to osiągnąć nie tylko dzięki wydajnym narzędziom, ale i poprzez łatwy dostęp dla wszystkich zainteresowanych – zwłaszcza tych początkujących. Osobiście nie spodziewam się jednak jakiegoś większego przewrotu na rynku gier, jednakże kolejne solidne rozwiązanie na pewno będzie z korzyścią dla konsumentów.