Początkiem bieżącego roku Microsoft zapowiedział stworzenie usługi Xbox Game Pass. Jest to abonament, w ramach którego dostajemy nieograniczony dostęp do przeszło 100 różnych gier. Pośród nich znajdują się nie tylko tytuły pisane z myślą o Xbox One, ale i te dostępne poprzez wstępną kompatybilność z Xbox 360. To wszystko w cenie 39,99zł, z czego skorzystać będziemy mogli już od 1 czerwca.

Xbox Game Pass
W kontekście wspomnianej usługi należy zdawać sobie sprawę z kilku faktów. Przede wszystkim warto wiedzieć, iż jest ona skierowana wyłącznie do posiadaczy konsoli Xbox One. Poza tym, w jej ramach nie nabywamy gier na własność, a jedynie możliwość ich pobrania i ogrania. W związku z tym tracimy do nich dostęp w momencie zaprzestania jej opłacania. Dodatkowo, katalog gier zmieniać się ma każdego miesiąca, choć nie całkowicie. Ponadto, nie jest wymagane posiadanie konta Xbox Live Gold, jednak wciąż będzie ono niezbędne do sieciowych rozgrywek.

Już od dłuższego czasu spekulowano na temat wsparcia zewnętrznych peryferii w Xbox One. Jak dotąd nie mieliśmy żadnych konkretnych informacji na ten temat, co niedawno uległo zmianie. Potwierdzono, iż zainteresowani deweloperzy uczestniczący w programie Xbox Live Creators otrzymają możliwość dostosowania swoich aplikacji do obsługi myszką i klawiaturą. Dzięki temu jeszcze bardziej zatarta zostanie granica pomiędzy konsolą a typowym desktopem, co zapoczątkował Windows 10.

Xbox

Niestety, nie wiadomo dokładnie kiedy zostaną udostępnione nowe narzędzia, gdyż ograniczono się do typowego „w najbliższej przyszłości”. Obsługa myszki i klawiatury opracowywana jest głównie z myślą o sklepie oraz obecnych w nich aplikacjach. W końcu zdecydowanie prościej wchodzić z nimi w interakcję poprzez w/w peryferia, co w przypadku wykorzystywania pada jest niekiedy znacząco utrudnione.

Pozostaje jeszcze kwestia gier, w których skorzystanie z tandemu mysz + klawiatura dałoby zdecydowaną przewagę nad innymi graczami. Można więc przypuszczać, że zostaną tutaj zastosowane jakieś ograniczenia, by nikomu nie popsuć radości czerpanej z rozgrywki.

Microsoft w kontekście konsoli Xbox oraz gier znany jest szczególnie ze swojej serii Forza. To właśnie ona bardzo często wykorzystywana jest na prezentacjach ujawniających nam możliwości produkowanego przez nich sprzętu. Nie powinna więc dziwić niedawna informacja, wedle której nawiązano 6-letnią współpracę z Porsche.

Dzięki temu użytkownicy zyskają możliwość zakupu specjalnych pakietów zawierających licencjonowane auta – cena pierwszej takiej paczki to 32 złote. Znajdziemy w niej całą gamę klasyków, choć i nie zabrakło miejsca dla kilka nowszych produkcji. Mowa tutaj o 2016 Porsche 911 GT3 RS, Porsche Panamera Turbo (2017), Porsche Cayman GT4 (2016), Porsche 911 Carrera RS (1973), Porsche 911 GT2 (1995), Porsche 718 RS 60 (1960) oraz Porsche 550A Spyder (1955).

Dla fanów jest to nie lada gratka, choć trzeba przyznać, że cena wydaje się być dość wysoka. Warto mieć również na uwadze fakt, iż jest to dopiero pierwsza z wielu paczek i za każdą z nich będziemy musieli zapłacić osobno.

Wraz z upływem kolejnych tygodni dowiadujemy się coraz to nowych informacji dotyczących następcy Xboxa One, czyli Project Scorpio. Sam Microsoft w raczej niewielkich ilościach odkrywa kolejne karty, przez co wciąż jeszcze wiele pozostaje tajemnicą. Niemniej, niezależni deweloperzy niekiedy uchylają nieco rąbka tajemnicy, co ostatnio zrobiło studio odpowiedzialne za grę World of Tanks.

Project Scorpio

Na niedawnym Q&A zdradzono nam, że kolejna konsola Microsoftu uruchomi tenże tytuł w rozdzielczości 4K. Byłby więc to kolejny twór na liście zawierającej produkty mające w pełni wykorzystywać możliwości Project Scorpio. Poza nim znajdziemy na niej chociażby The Elder Scrolls V: Skyrim Special Edition i jeśli wierzyć w źródła portalu MSPowerUser, to trafią na nią również Middle-earth: Shadow of War, Red Dead Redemption 2 oraz Star Wars: Battlefront II. Niektóre z nich dodatkowo zapewnią wsparcie dla stałych 60 FPS, co na obecnej generacji konsol jest całkowicie niemożliwe.

Microsoft jakiś czas temu podjął decyzję o usunięciu z Xbox One trybu podzielonego ekranu (Snap Mode). Jego działanie podobno było poniżej oczekiwań, a przy tym mechanizm ten miał powodował niewystarczającą szybkość i wydajność interfejsu konsoli. Właśnie dlatego podjęto taką, a nie inną decyzję i jakby tego było mało, nie zaoferowano użytkownikom żadnego zamiennika. W związku z tym duże nadzieje pokładano w trybie picture-in-picture, który zadebiutował w Windows 10 wraz z Creators Update.

Niedawno okazało się jednak, że były one całkowicie złudne. Brak jakichkolwiek planów dotyczących tego mechanizmu potwierdził Mike Ybarra za pośrednictwem Twittera. Wyrażone zostało jednak zainteresowanie odzewem ze strony użytkowników, przez co zachęcono ich do głosowania na platformie UserVoice. Oczywiście może być to zwyczajne mydlenie oczu i próba udobruchania konsumentów, niemniej nic nie tracimy oddając swój głos na wspomniane wcześniej rozwiązanie.

Patrząc na popularność tego tematu można się spodziewać, iż Microsoft ostatecznie zdecyduje się na implementację picture-in-picture. Wystarczy wejść na podlinkowaną wyżej stronę by zauważyć, że głosowanie dotyczące dodania tego mechanizmu znajduje się obecnie na pierwszym miejscu.

 

Niedawno Project Scorpio pojawił się w zasobach Microsoft Store, co na nowo wywołało sporą burzę w sieci. Efekt ten dodatkowo potęguje fakt, że tak naprawdę niewiele o nim wiemy. Dlatego też z tak dużym entuzjazmem przyjęto niedawne informacje zaserwowane nam przez portal Windows Central. Choć dalej nie zapewnią nam one kompletu danych, to mimo wszystko choć trochę przybliżyły nas do finalnej specyfikacji omawianego urządzenia.

Tak więc Project Scorpio zapewni nam wsparcie dla HEVC oraz VP9. Dzięki temu możliwym stanie się obsługa strumieniowania obrazu w rozdzielczości 4K i 60 FPS poprzez Game DVR. Jest to duży skok jakościowy względem obecnego Xbox One S, który obsługuje obraz jedynie 720p w 30 klatkach. Całość idealnie wpisuje się w deklaracje Microsoftu, jakoby Project Scorpio miał być najmocniejszą konsolą rynku. Ważnym odnotowania jest również fakt, że jego zasilacz zostanie ukryty we wnętrzu urządzenia, czego brak jest zmorą Xboxa One.

Wyczekiwany od dawna Project Scorpio raz na jakiś czas daje o sobie znać. Jego oficjalne ogłoszenie nastąpiło już na zeszłorocznym E3 i od tamtej chwili fani niecierpliwie wyczekują jego premiery. Z tą konsolą wiązane są bardzo duże nadzieje, toteż Microsoft zdaje się nie spieszyć z jej wprowadzeniem do sprzedaży. Dlatego też fani stają się coraz bardziej niecierpliwi, tym bardziej, że Microsoft ma w zwyczaju, często bezpodstawne, nagłe zamykanie swoich projektów. W związku z tym duże poruszenie wywołało niedawne pojawienie się Project Scorpio w Microsoft Store.

Prócz możliwości zapisania się do biuletynu nie znajdziemy tam zbyt wielu informacji. Jeśli zdecydujemy się na podać swój adres e-mail, to zostaniemy natychmiast zawiadomieni o rozpoczęciu sprzedaży. Poza tym, znajdziemy tam deklarację, jakoby Project Scorpio miał być pierwszą konsolą będącą w stanie uruchamiać gry w „prawdziwym” 4K. Nie zapomniano przy tym o wsparciu dla wirtualnej rzeczywistości. Niewątpliwie ważną informacją jest pełna obsługa gier i akcesoriów przeznaczonych na Xboxa One, co dla wielu może być niewątpliwą zaletą.

 

Microsoft niedawno zdecydował się udostępnić testową wersję programu Xbox Game Pass. W jego ramach zapłacimy miesięczny abonament w zamian za dostęp do wcześniej zdefiniowanej biblioteki gier. Co ciekawe, nie będzie wymagane posiadanie konta Xbox Live Gold, choć oczywiście nie skorzystamy wtedy z trybu wieloosobowego. Nie podano nam pełnej listy wspieranych tytułów, jednakże Microsoft planuje zapewnić graczom dostęp do około 100 gier z najpopularniejszych gatunków. Warto w tym momencie zaznaczyć, że co miesiąc mają pojawiać się nowe, choć firma zaznacza również, że niekiedy może jakieś usunąć.

Xbox Game Pass

Cena Xbox Game Pass została ustalona na poziomie 9,99$ i trzeba mieć na uwadze, że anulowanie subskrypcji jest równoznaczne z utratą dostępu do nabytej w ten sposób biblioteki gier. Microsoft poszedł jednak graczom odrobinę na rękę, gdyż zarówno osiągnięcia jak i zapisane stany rozgrywki zostaną zachowane na naszym koncie. Dzięki temu w momencie powrotu do danego tytułu nie będziemy musieli zaczynać do nowa. Jeśli zdecydujemy się na zakup konkretnej gry, to otrzymamy 20% zniżki na podstawkę oraz 10% na każdy dodatek do niej.

Xbox One stopniowo zyskuje wsparcie dla coraz większej ilości aplikacji. Zostało to obiecane już jakiś czas temu, jednakże pełne wsparcie jak dotąd nie zostało zaimplementowane. Niedawna testowa kompilacja stanowi kolejny ciekawy krok, ponieważ przyniosła aplikację znaną użytkownikom mobilnego Windowsa.

Mowa tutaj o menadżerze plików, który został przeniesiony wprost z Windows 10 Mobile. W związku z tym wygląda identycznie oraz posiada te same, dość ograniczone możliwości. W chwili obecnej nie możemy nawet utworzyć nowego folderu, a integracja z innymi aplikacjami wypada blado. Należy jednak pamiętać, że jest to jego pierwsza odsłona, toteż z czasem na pewno zostanie rozbudowany o nowe funkcje. Aktualnie należy go traktować raczej jako ciekawostkę, a nie użyteczne na co dzień narzędzie.

Jedną z bardziej interesujących funkcji Xboxa One jest tzw. Snap Mode, umożliwiający podzielenie ekranu pomiędzy dwie niezależnie działające aplikacje. Zalety jakie niesie za sobą to rozwiązanie powinny być dla wszystkich zrozumiałe, jednakże już niebawem będziemy musieli się z tym pożegnać. Wszystko za sprawą nadchodzącego Creators Update, który, najwyraźniej, przyniesie nie tylko od dawna wyczekiwane nowości.

Choć wraz ze wspomnianym uaktualnieniem zadebiutuje przebudowany ekran startowy, to przy okazji zostaniemy pozbawieni zaawansowanych opcji dotyczących wielozadaniowości. Takową informację przekazał nam Mike Ybarra za pośrednictwem Twittera. Wszystko po to, by zmniejszyć zużycie pamięci, zwiększyć ogólną szybkość działania oraz uwolnić zasoby, które mogą być przeznaczone na „większe rzeczy”.

Wciąż otwartym pozostaje pytanie, co tak naprawdę firma miała na myśli i czym zastąpi dotychczasowy tryb podzielonego ekranu. Spekuluje się tutaj o tzw. picture-in-picture, czyli możliwości wyświetlania dodatkowego źródła obrazu w formie małego okienka. W pewnych okolicznościach mogłoby to być niewątpliwie wygodniejsze rozwiązanie niż to dotychczas wykorzystywane. W końcu np. okno komunikatora wcale nie musi zajmować całej wysokości ekranu, gdyż spokojnie zmieści się w mniejszym okienku.