Jedną z największych niedogodności napotykających graczy jest rwący się obraz, co wywołuje niezsynchronizowana prędkość odświeżania monitora / TV i naszego sprzętu. By temu zaradzić opracowano technologię AMD FreeSync, wykorzystującą mechanizm dynamicznego dostosowywania prędkości odświeżania. Niestety, wymaga ona posiadanie certyfikowanego wyświetlacza, na co nie każdy może sobie pozwolić. Z drugiej strony, najnowszy Xbox One X również nie wspiera wspomnianej technologii, nawet gdy posiadamy odpowiedni monitor.

Niebawem ten mankament ma jednak zostać wyeliminowany, o czym poinformował nas sam Microsoft. Co ciekawe, nie tylko Xbox One X otrzyma nowe możliwości, ale i znacznie tańszy Xbox One S. Poza tym, firma ma zamiar zaimplementować obsługę Low Latency Mode, który wykorzystywany jest przez niektóre telewizory. W razie wykrycia uruchomionej gry TV przełączy się w stosowny tryb, co znacznie obniży wszelkie opóźnienia. Nie wiemy jedynie kiedy pojawią się opisywane nowości, niemniej Insiderzy mogą już teraz z nich skorzystać.

Kinect, wraz z upływem czasu, coraz bardziej traci na znaczeniu. Nigdy nie zdobył zbyt wielkiej popularności pośród graczy, choć osoby go wykorzystujące były z niego zadowolone. Słabnące zainteresowanie spowodowało zakończenie jego produkcji, a teraz przyszła kolej na adapter umożliwiający jego podpięcie do konsoli. Warto przy tym nadmienić, że Xbox One pierwotnie wymagał do działania Kinecta, toteż posiadał stosowny port. Po mocnych protestach graczy wycofano się z tego, więc Xbox One S oraz Xbox One X już go nie posiadają.

Oczywiście pojawiła się spora grupa niezadowolonych osób, które zauważyły, że zauważalnie podniosło to ceny adapterów tworzonych przez inne firmy. Skoro Microsoft zamierza skupić się na innych akcesoriach, to dlaczego miałyby one na tym nie skorzystać? Stawia to w nieciekawej sytuacji wszystkie deweloperskie studia, które mimo wszystko tworzyły gry wspierające Kinecta. W końcu nowi gracze niekoniecznie zechcą dopłacać do adaptera, gdyż jego ceny już teraz potrafią osiągnąć pułap samego Kinecta.

Wraz z premierą Xbox One S gracze w końcu otrzymali sprzęt zdolny udźwignąć rozdzielczość 4K. Choć w przypadku gier nie jest to aż tak odczuwalne, o tyle podczas oglądania wideo robi sporą różnicę. W związku z tym mocno dziwiła opieszałość Google, który przez bardzo długi czas nie uaktualniał aplikacji YouTube. Na wysokości zadania stanęli jednak deweloperzy odpowiedzialni za konkurencyjne programy, dzięki czemu konsumenci nie pozostali całkowicie na lodzie.

YouTube

Można przypuszczać, że to właśnie ich rosnąca popularność zadecydowała o pojawieniu się wyczekiwanego uaktualnienia dla oficjalnego YouTube. Wniosło ono obsługę rozdzielczości 4K przy 60 klatkach na sekundę. Niestety, w dalszym ciągu nie uświadczymy wsparcia dla trybu HDR, przez co produkt Google wciąż jest nieco wybrakowany. Oczywiście należy pamiętać, że sama aktualizacja to nie wszystko i wciąż musimy posiadać stosowny sprzęt (co najmniej Xbox One S oraz odpowiedni wyświetlacz).