Marka Microsoft Lumia od dłuższego czasu nie radzi sobie zbyt dobrze. Nie pomaga w tym dziwna polityka firmy, wedle której kluczowe aplikacje muszą być wydawane również na konkurencyjne platformy. Spowodowało to drastyczny spadek popularności tej linii smartphonów i w sumie nie ma co się temu dziwić. Ponadto, od 2015 nie ujrzeliśmy żadnej kontynuacji dla flagowych modeli. Atmosferę dodatkowo podgrzało zaprezentowane przez WindowsCentral wideo prezentujące pierwotne możliwości Lumii 950 oraz 950 XL.

Co gorsza, nie były to żadne pomniejsze ciekawostki, a konkretne funkcje, które znacząco wpływały na komfort korzystania z w/w urządzeń. Warto przy tym wspomnieć, że nie tylko zaplecze programowe miało być bogatsze, ale i sprzętowe. Mowa tutaj o wsparciu dla Smart Cover oraz rysika, co pozwoliłoby się tym modelom jakoś wyróżnić na rynku. Na powyższym wideo możemy również zauważyć rozbudowany ekran podglądu, który wyświetla dodatkowe informacje w momencie posiadania wspomnianego pokrowca. Ponadto, obie Lumie posiadać miały obsługę gestów krawędziowych oraz 3D Touch.

Przedstawione przez WindowsCentral wideo pochodzi z połowy 2015 roku, kiedy to obie Lumie oraz Windows 10 Mobile były na etapie burzliwego rozwoju. Dlatego też wiele z przedstawionych na nim konceptów nie trafiło do finalnego produktu, a szkoda, gdyż niektóre z nich wyglądają naprawdę interesująco. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości trafią one do nowych Lumii, gdyż w przeciwnym wypadku pojawienie się nowych modeli niewiele zmieni.

Od dłuższego czasu mówi się o tym, iż sam Microsoft nie wierzy w swój mobilny system. Choć co krok powtarzają, że nie jest to prawdą, to jednak ich działania dają całkowicie inne świadectwo. Ich oprogramowanie przeznaczone dla konkurencyjnych systemów jest zdecydowanie lepszej jakości niż to pisane dla Windows 10 Mobile. Jakby tego było mało, prawdopodobnie zaprzestaną również rozwoju Minecraft Pocket Edition.

Takowe informacje zostały przekazane nam przez WindowsCentral i jak nie trudno się domyślić, głównym powodem ma być niska popularność. Co prawda nie jest to jeszcze żadne oficjalne stanowisko firmy, jednakże dane te mają pochodzić wprost z Microsoftu. Choć argumentacja jest dość zrozumiała, to mimo wszystko można by się spodziewać innego rozwiązania. W końcu, jak nikomu innemu, powinno im zależeć na wspieraniu Windows 10 Mobile, bo jeśli sami odpuszczą, dlaczego inni mieliby postąpić inaczej?

Pod koniec sierpnia zeszłego roku Microsoft Garage udostępnił światu program o nazwie Cache. Był on uniwersalnym schowkiem synchronizującym swoją zawartość pomiędzy różnymi urządzeniami. Z racji swojej prostoty znalazł uznanie wśród wielu użytkowników na całym świecie. Spodziewano się raczej jego ciągłego rozwoju, jednakże nic co dobre nie może trwać wiecznie.

Otóż wszyscy użytkownicy w/w programu otrzymali wiadomość z informacją, iż usługa ta dokona żywota z dniem 28 lutego. Oczywiście zapewniono nas przy tym, że nie jest to nic nadzwyczajnego, gdyż wszystkie projekty Microsoft Garage są tworzone wyłącznie w celach testowych. Jednak dzięki korzystaniu z nich dopracowywane mogą być pewne rozwiązania, które później trafią do głównych produktów. Być może anulowany Cache w jakiejś formie zawita kiedyś w Windows 10, o czym niejednokrotnie mówiły różnorakie przecieki.

Na zeszłorocznej, październikowej konferencji Microsoft zaprezentował m.in. mechanizm My People. Zapewniać miał nam szybki, bo wprost z paska zadań, dostęp do wszystkich informacji dotyczących interesujących nas kontaktów. Początkowo miał on trafić już do zbliżającego się Creators Update, który zaplanowany jest na kwiecień bieżącego roku.

Teraz już wiemy, że tak na pewno się nie stanie, o czym poinformował sam Microsoft. Wszystko przez to, iż firma chce zapewnić nam jak najlepsze doznania płynące z korzystania z ich oprogramowania. Właśnie dlatego zdecydowano się na przesunięcie premiery do kolejnej aktualizacji, rozwijanej pod nazwą Redstone 3.

Pewnym pocieszeniem jest niewątpliwie fakt, że nie będziemy na nią musieli czekać zbyt długo. A to dlatego, że już jesienią tego roku trafić ma na nasze urządzenia.

Idea stojąca za Windows 10 to uniwersalność oprogramowania. Microsoft tworząc ten system stara się by jego poszczególne wersje na różnych platformach były jak najbardziej ze sobą zgodne. Pomóc w tym miało opracowanie Universal Windows Platform oraz OneCore, jednakże dla firmy jest to wciąż zbyt mało.

Prawdopodobnie rozpoczęto prace nad czymś, co wniesie Windows na nowy poziom uniwersalności. Portal WindowsCentral wspomina o niejakim Composable Shell, czyli specjalnej powłoce automatycznie dostosowującej się do wielkości wyświetlacza. Obecnie desktop, smartphony, gogle HoloLens oraz konsola Xbox One posiadają oddzielne, co znacznie utrudnia proces ich uaktualniania. Opracowanie wspólnej znacząco zmniejszyłoby koszty tworzenia kolejnych aktualizacji, gdyż nie trzeba by tego robić na każdą platformę osobno.

Warto tutaj wspomnieć o zaprezentowanym niedawno Windows 10 on ARM, który byłby idealnym kandydatem do skorzystania z nowej powłoki. W obecnej odsłonie Windows 10 nie bardzo nadaje się na smartphony czy mniejsze tablety. W przyszłości interfejs dostosowywałby się do mniejszej przekątnej, przy jednoczesnym zachowaniu zalet desktopowego Windows. Od razu na myśl przychodzi co rusz przytaczany Surface Phone (wraz z trybem Continuum) i kto wie, czy to nie on jako pierwszy wykorzysta Composable Shell.

Wraz z Windows 10 zadebiutowała cała masa mechanizmów, które, przynajmniej teoretycznie, mają znacząco zwiększyć bezpieczeństwo naszych danych. Warto w tym momencie wspomnieć o wsparciu dla czytników biometrycznych realizowanym poprzez funkcję Windows Hello. Dzięki niej w prosty i szybki sposób możemy zalogować się do swojego konta, wykorzystując do tego skan odcisku palca lub tęczówki naszego oka. Tak to wygląda w przypadku uruchomienia komputera, lecz co począć w momencie, gdy chcemy od niego odejść?

Na chwilę obecną nie mamy dostępu do żadnego mechanizmu ochronnego działającego w tym zakresie, jednakże wraz z Creators Update ulegnie to zmianie. Zadebiutuje wtedy niejaki Dynamic Lock, który na bieżąco ma wykrywać naszą obecność przed ekranem. Dzięki temu automatycznie zostanie on zablokowany hasłem w momencie naszego oddalenia się od niego. Warto wspomnieć, iż już teraz obecny jest on w testowych kompilacjach Windows 10, jednakże jego działanie wciąż pozostawia wiele do życzenia. Nie wiadomo tak naprawdę po jakim czasie się to odbywa, ani jakie dokładnie warunki muszą zostać spełnione.

Pewną ciekawostką jest niewątpliwie fakt o jakim dodatkowo wspomina portal WindowsCentral. Otóż wedle słów tamtejszych redaktorów, Microsoft wewnętrznie nazywa w/w funkcję mianem Windows Goodbye. Byłby to nawet logiczny krok, skoro opcja służąca logowaniu do systemu używa członu „hello”.

Debiut Windows 10 Mobile oraz Lumii 950 / 950 XL połączony był z premierą mobilnej odsłony mechanizmu Windows Hello. Dzięki niemu możemy odblokować wspierane urządzenie za pomocą skanu tęczówki oka, co jest dość interesującą nowością. Z drugiej strony, sposób ten posiada jedną kluczową wadę, a mianowicie wymóg trzymania smartphonu przed sobą podczas próby odblokowania ekranu. Poza tym, sama szybkość działania Windows Hello pozostawia wiele do życzenia, o czym od dawna wspominają posiadacze w/w Lumii.

Trochę to trwało, jednakże Microsoft postanowił w końcu coś z tym zrobić. Przedsmak tego Insiderzy mogą obserwować w najnowszych testowych kompilacjach. By dokonać poprawy szybkości logowania zdecydowano się zrezygnować ze zbędnych animacji, które niepotrzebnie wydłużały cały proces.

Redaktorzy portalu WindowsCentral zdecydowali się nawet przeprowadzić pewien eksperyment, by sprawdzić opisywane zmiany w praktyce. Zestawili ze sobą Lumię 950 posiadającą testowe wydanie z nieco mocniejszą Lumią 950 XL napędzaną przez Windows 10 Anniversary Update. Słabszy model okazał się być zauważalnie szybszy, co jest sporym zaskoczeniem. Usunięcie wyłącznie jednej animacji dało diametralną poprawę, czego chyba nikt się nie spodziewał.

Jakiś czas temu w sieci pojawiły się pierwsze wzmianki dotyczące niejakiego Game Mode. Ten specjalny tryb miałby zadebiutować wraz z nadchodzącym Creators Update, co raczej nie powinno nikogo dziwić. Wzmianki o nim po raz pierwszy dostrzeżono kompilacji 14997, która nieoczekiwanie wyciekła do sieci. Od tamtej chwili sytuacja się już nieco wyklarowała, a to za sprawą redaktorom portalu WindowsCentral.

Dzięki nim wiemy, iż tryb ten nie będzie zarezerwowany wyłącznie dla Windows 10, gdyż skierowany jest do całego ekosystemu skupionego wokół Universal Windows Platform. Oznacza to ni mniej ni więcej, że zarówno obecny Xbox One, jak i nadchodzący Project Scorpio skorzystają z nowych możliwości. Co jednak zyskamy dzięki niemu? Microsoft wspomina o maksymalnej rozdzielczości FHD (co najmniej 900p) dla aktualnej konsoli oraz 4K (60 FPS) dla klasycznych PC. Warto odnotować również fakt, iż taką samą jakość oferować ma w/w Project Scorpio.

Niemniej nie potwierdziły się wcześniejsze spekulacje mówiące o wyłączaniu zbędnych procesów w celu zapewnienia płynniejszej rozgrywki na klasycznych komputerach. Wydaje się, że Microsoft ma znacznie bardziej ambitniejsze plany co do tegoż trybu, choć ograniczy się wyłącznie do UWP.

Podczas prac rozwojowych nad Windows 10 Microsoft dość duży nacisk kładzie na swojego asystenta głosowego o nazwie Cortana. Praktycznie nie pojawia się testowe wydanie, które nie wniosło by żadnych nowości w tymże zakresie. W związku z tym pierwsza tegoroczna kompilacja przyniesie nam całkowicie zmodernizowany ekran wstępnej konfiguracji systemu, który korzystać będzie z możliwości oferowanych przez wspomnianego asystenta.

Dzięki temu docelowo mamy być w stanie przejść przez tenże proces na urządzeniach niewyposażonych w ekrany. Można przypuszczać, że nowość skierowana jest do sprzętów z kategorii IoT, gdyż to właśnie one są często pozbawione tego elementu. Oczywiście pełna obsługa głosem to nie jedyna zmiana, gdyż poza tym ogólnie usprawniono interfejs ekranu konfiguracji. By się o tym przekonać warto prześledzić zrzuty zaprezentowane przez WindowsCentral. To właśnie dzięki tamtejszym redaktorom dowiedzieliśmy się o nadciągających zmianach.

Interfejs zaprezentowany wraz z Windows 8 znany jest z tego, że jest dość surowy. Nie znajdziemy w nim zbyt wielu jaskrawych kolorów, miłych dla oka animacji, przykuwających wzrok przejść itp. Wraz z premierą Windows 10 oddano nam jego udoskonaloną wersję, czyli Microsoft Design Language 2. W pewnych miejscach zdecydowano się odejść od charakterystycznych „kanciastych” elementów na rzecz bardziej zaokrąglonych. Tu i ówdzie dodano również mniej lub bardziej przyjemne dla oka animacje, dzięki czemu całość wydawała się być znacznie żywsza.

mdl2-windows-10-compare

Każdy widzi jak to wygląda obecnie, jednakże jeśli wierzyć słowom redaktorów WindowsCentral, wraz z Redstone 3 nadejdą w tym aspekcie spore zmiany. Nowy styl interfejsu graficznego ma być rozwijany od około roku pod kodową nazwą Project Neon. Co prawda nie zyskaliśmy żadnych konkretów, lecz w zamian podzielono się z nami kilkoma ogólnikami. Dowiedzieliśmy się na przykład, że wraz z nim zadebiutuje cała masa płynnych przejść oraz animacji, dzięki czemu interfejs będzie sprawiał wrażenie bardziej płynnego. Założenia tego projektu mocno przypominają to, co Apple praktykuje już od wielu lat – maskując w ten sposób pewne niedociągnięcia.

Co jednak ciekawe, następca MDL2 nie będzie w żaden sposób rewolucyjny, dzięki czemu zachowana ma być zgodność z obecnie stosowanymi rozwiązaniami. Będzie jedynie ewolucją aktualnie wykorzystywanych mechanizmów, co z pewnością zaoszczędzi deweloperom masy dodatkowej pracy. Jedyne co będzie wymagało ich zaangażowania, to ewentualna implementacja nowości, które zostaną wprowadzone wraz z następcą obecnego stylu.