Jeszcze początkiem bieżącego miesiąca mówiono, że kolejne duże uaktualnienie Windows 10 z pewnością zadebiutuje 10 kwietnia. Nieoficjalnie wskazano nawet testową kompilację o numerze 17133 jako tę, która miałaby trafić do wszystkich konsumentów. Tak się jednak nie stało i nie wiadomo było gdzie szukać przyczyny takiego stanu rzeczy.

Choć Microsoft wciąż milczy na ten temat, to pewną dawkę informacji udzielił nam jeden z redaktorów Windows Central. Co prawda nie zdradzono żadnych konkretów, choć mniej więcej poznaliśmy powód opisywanego stanu rzeczy. Otóż w ostatniej chwili wykryto bliżej niesprecyzowany błąd w kandydacie do udostępniania, na tyle poważny, iż nie mógł zostać wyeliminowany zwyczajną łatką. W związku z tym postanowiono odłożyć premierę w czasie, by zbadać i wyeliminować powstały problem.

Od 2016 roku, wraz rozpoczęciem prac nad Anniversary Update, towarzyszy nam nazwa Redstone. To własnie w ten sposób sposób określano kolejne wydania Windows 10 udostępniane poprzez program Windows Insider. Dopiero ich stabilne, ostateczne formy przybierały powszechnie znane nazewnictwo. Wiele wskazuje jednak na to, że niebawem ulegnie to zmianie.

Redstone

Jak donosi portal WindowsCentral, Redstone 5 miałby być ostatnim uaktualnieniem wykorzystującym ten człon. Wraz z nadejściem 2019 roku Microsoft zamierza użyć nowej nazwy kodowej, choć nie ma co do niej żadnej pewności. Jedyne co aktualnie wiemy to fakt, że niedoszły Redstone 6 wewnętrznie określany jest mianem 19H1. Spekuluje się, że taka forma mogłaby już pozostać na stałe, gdyż dość precyzyjnie określa czas wydania aktualizacji, tj. pierwsze uaktualnienie (wiosna) w 2019 roku. Kolejne odsłony mogłyby podtrzymać ten format, tym bardziej, że końcowi uzytkownicy wciąż otrzymywaliby bardziej chwytliwe nazwy.

Jedną z większych bolączek Windows jest mechanizm Windows Update. Czy to w najnowszej odsłonie, czy też w tych starszych – użytkownicy zawsze od zawsze narzekają na ten aspekt. Co prawda Microsoft cały czas stara się wyeliminować ten problem, lecz wciąż wiele brakuje do ideału. Dlatego też ponownie pochylono się nad tym podczas prac rozwojowych nad Redstone 4. Przyniosło to kolejne optymalizacje, które zaowocowały skróceniem czasu niezdatności naszego komputera.

Firmie udało się osiągnąć średni pułap 30 minut wymaganych do zainstalowania uaktualnienia. Warto przy tym nadmienić, że jeszcze w październiku zeszłego roku Fall Creators Update potrzebował średnio aż 51 minut. Poprawa została osiągnięta poprzez drobną sztuczkę, tj. przeniesienie niektórych operacji wykonywanych w trybie offline do trybu online. Co ciekawe, generalnie wydłuża to cały proces – działania wykonywane na uruchomionym systemie są zdecydowanie wolniejsze. Niemniej, priorytetem jest skrócenie etapu instalacji odbywającego się w trybie uniemożliwiającym interakcję z urządzeniem. W ogólnym rozrachunku użytkownicy mimo wszystko powinni więc być zadowoleni.

Temat ociężałości działania Windows Update nie jest niczym nowym. Choć obecnie jest i tak znacznie lepiej niż jeszcze za czasów Windows 7, o tyle wciąż pobranie większej partii poprawek może być prawdziwą udręką. Usługa ta potrafi nadwyrężyć nawet najlepsze łącza, co szczególnie odczuwają posiadacze tych słabszych. Irytacja użytkowników jest więc bardziej niż uzasadniona, w związku z czym za pośrednictwem Twittera zapowiedziano nadchodzące zmiany.

Co prawda jak zwykle nie podano żadnych szczegółów, jednakże możemy być pewni, że przyśpieszenie pobierania aktualizacji jest jednym z głównych celów deweloperów. Widać to po stopiono wprowadzanych nowościach, m.in. zmniejszający rozmiar ściąganych pakietów Unified Update Platform oraz rozsyłanie uaktualnień poprzez LAN. Do tego dochodzi niedawna zapowiedź obsługi wznawiania przerwanego pobierania, co jest jedną z bardziej wyczekiwanych funkcji.

Pobieranie aktualizacji poprzez Windows Update potrafi być ogromną mordęgą. Usługa ta, choć regularnie usprawniana, nie do końca radzi sobie z ogromem użytkowników Windows. Jest to szczególnie odczuwalne w momencie posiadana słabszego łącza. Jeśli dodatkowo nałoży się na to niestabilne, często przerywane połączenie, to otrzymamy obraz prawdziwej rozpaczy.

Windows Update

W końcu Windows Update nie oferuje wznawiania przerwanego pobierania, więc za każdym razem musimy rozpocząć cały proces od nowa. Na całe szczęście zdradzono, że firma planuje wyeliminować ten irytujący mankament.  Niestety nie podano żadnych terminów, więc nie wiadomo jak długo przyjdzie nam na to czekać. Mówi się jednak, że zadebiutowałoby to wraz z premierą Redstone 5, który pojawi się w drugiej połowie tego roku.

Ostatni wyciek przyniósł nam prawdziwą kaskadę ciekawych informacji dotyczących nowych funkcji, które pojawią się w Windows 10. Od początku tego tygodnia na portalu pojawiło się kilka tych najważniejszych, a dziś pragnę Was poinformować o kolejnej. Otóż Windows Update zyskał możliwość wstrzymania pobierania aktualizacji na okres do 35 dni, co będzie niewątpliwym udogodnieniem dla niektórych użytkowników.

Niestety, przy tej okazji pojawiło się również kilka niewiadomych, z których mało kto zdaje sobie sprawę. Przede wszystkim należ mieć na uwadze fakt, iż opisywany wyciek to Windows 10 z rodziny Enterprise. Oznacza to ni mniej ni więcej, że niektóre jego funkcje mogą nie być dostępne w wersji PRO i niższych. Wyżej przytoczona nowość może być jedną z nich, gdyż już niejednokrotnie Microsoft nam udowodnił, iż w kwestii udostępniania uaktualnień biznesowi klienci są traktowani w łagodniejszy sposób.

Niemniej, gdyby opcja ta trafiła do wszystkich użytkowników to byłby to nie mały ukłon ze strony ciągle krytykowanego Microsoftu. Należy sobie jednak zdawać sprawę z tego, że nawet jeśli zdecydujemy się wstrzymać pobieranie aktualizacji, to wciąż automatycznie będą nabywane nowe definicje wirusów dla Windows Defendera.

Microsoft przez lata przyzwyczaił nas do tego, iż proces pobierania paczek poprzez Windows Update bywa dość żmudny. By się o tym przekonać wystarczyło spróbować zaktualizować system zaraz po jego instalacji. Masa plików do pobrania potrafiła niejedno łącze zapchać, a przy tym cała procedura mogła trwać nawet kilka godzin. Znacznie udoskonalono to przy okazji premiery Windows 10, kiedy to zaczęto udostępniać zbiorcze paczki poprawek.

Wraz z nadejściem października zdecydowano się usprawnić również mechanizmy obecne w Windows 7 oraz Windows 8.1. Od teraz w każdy drugi wtorek miesiąca otrzymamy łatki bezpieczeństwa, które dostępne będą w dwóch wersjach. Jedna z nich przeznaczona jest dla użytkownika indywidualnego (Windows Update), natomiast druga stworzona została z myślą o administratorach (Windows Server Update Services). Z naszej perspektywy ważniejsza jest oczywiście ta pierwsza, gdyż dotyczy nas bezpośrednio. Znacząco uprości to proces uaktualniania systemu, gdyż zmuszeni będziemy do pobrania wyłącznie jednego pliku, zamiast całej masy.

Windows Update

Jakby tego było mało, w każdy trzeci wtorek otrzymamy zapowiedzi nowych łatek. Będą dla nas opcjonalne, natomiast w kolejnej turze aktualizacji trafią one do zbiorczej paczki. Microsoft przy tym zaznacza, że może wydać również dodatkowe poprawki poza typowym cyklem wydawniczym. Mowa tutaj chociażby o uaktualnieniach dla pakietu Office, Flash, Silverlight czy .NET Framework.

Czas pokaże, czy nowy sposób dostarczania łatek okaże się faktycznym ułatwieniem dla konsumentów. W końcu wiadomo, że teoria może pozostać tylko teorią, gdyż praktyka bywa bezlitosna. Niemniej na pierwsze wnioski będziemy musieli jeszcze jakiś czas poczekać.

Microsoft stara się jak może, by zachęcić niezdecydowanych użytkowników do przejścia na Windows 10. Firma próbuje osiągnąć to różnymi środkami, niekiedy poprzez nazbyt agresywne zachowania. Wystarczy tutaj wspomnieć chociażby o irytującym konsumentów powiadomieniu znajdującym się w zasobniku systemowym, czy też ustawienie uaktualnienia jako rekomendowanego, co powodowało jego automatyczną instalację. Na całe szczęście nie są to jedyne starania Microsoftu i raz na jakiś czas czymś ciekawym nas zaskoczą.capture20160523124835381Tak się właśnie niedawno stało, gdyż jeden z pracowników firmy zapowiedział nam wydanie dość intrygującego narzędzia, które miałoby nam ułatwić przejście przez proces czystej instalacji systemu. Jak to zwykle bywa, tak i tym razem zabrakło jakichkolwiek konkretów, choć nie obyło się bez pewnych spekulacji. Otóż sugeruje się, że opisywany program miałby być częścią Anniversary Update, a to by z kolei oznaczało, że w najbliższym czasie powinniśmy zostać uraczeni jego testowym wydaniem. Oczywiście to nic pewnego, lecz jest duża szansa na to, iż tak się właśnie stanie.

Gigant z Redmond raczej nie słynie z przejrzystości swoich decyzji i kolejnych posunięć. Wydawane przez niego oficjalne komunikaty są wyjątkowo nieczytelne dla zwykłego użytkownika, a często wręcz mylące i wykluczające się wzajemnie. Wystarczy spojrzeć chociażby na ostatnimi czasy wyjątkowo drażliwy temat wymuszonych aktualizacji dla Windows 10, których opisy były bardzo zdawkowe, a w zasadzie ograniczały się typowego „Ta aktualizacja zawiera ulepszenia poszerzające funkcjonalność Windows 10”. Firma niby posiadała swoje tzw. „bazy wiedzy”, lecz dostęp do nich zarezerwowała wyłącznie dla siebie, toteż konsumenci często nie wiedzieli co tak właściwie cyklicznie instalują na swoich komputerach.windows-10-xboxNa szczęście Microsoft w końcu postanowił wyeliminować tą niekorzystną dla użytkowników sytuację i uruchomił specjalną witrynę, na której znajdziemy mniej lub bardziej szczegółowe opisy wszystkich wychodzących uaktualnień. Co ciekawe, zdecydowano się na wykonanie podobnego kroku w kontekście Windows 10 Mobile, o którym dużo osób pisze, a mało kto go widział. Przy tej okazji Microsoft zapewnił również, iż decyzja o powołaniu wspomnianego portalu wynikała z chęci wyjścia naprzeciw oczekiwaniom konsumentów, którzy za pośrednictwem informacji zwrotnych wyrażali swoją dezaprobatę dla braku dostępu do przytoczonych wyżej „baz wiedzy”.

Oczywiście jak to zwykle bywa, tak i tym razem pojawiły się głosy, jakoby Microsoft mógł to wykonać lepiej – opisy zrobić jeszcze dokładniejsze oraz umieścić je nie na odrębnej witrynie, a już w oknie Windows Update. Być może i w tym przypadku Microsoft wreszcie ulegnie pod naporem społeczności, aczkolwiek na chwilę obecną musimy się zadowolić tym co aktualnie nam udostępniono.

Jak pamiętamy w czerwcu MS uruchomiło program rezerwacji aktualizacji do najnowszej wersji systemu Windows czyli do Windowsa 10.rezerwacja1W momencie kiedy na komputerze z Win 7 lub 8.1 zainstalowało się poprawkę KB3035583 rozpoczęły pojawiać się monity o dokonaniu rezerwacji. Odinstalowanie poprawki kończyło się usunięciem monitów. Jednak gigant z Redmond udostępnił kolejne aktualizacje przywracające te dla niektórych wkurzające komunikaty o rezerwacji kopii Windows 10. Czyli można jednym słowem powiedzieć, że Microsoft nie da się tak łatwo zbyć w tej sprawie. Przypominamy, że mimo wszystko rezerwacja nie jest wymagana. Jeśli posiadacie oryginalne kopie Windowsa 7 lub 8.1 to i tak w dniu premiery otrzymacie system i tak. Aktualizacje te można usunąć bez żadnych obaw.