Już od dłuższego czasu pewnym jest, iż wraz z uaktualnieniem Redstone 3 zadebiutuje niejaki Project NEON. Ma on przynieść spore odświeżenie wyglądu Windows 10, który w swoim obecnym wydaniu pozostawia wiele do życzenia. Aktualnie wykorzystywany Microsoft Design Language 2 niestety w wielu miejscach jest dość niekonsekwentny. Wraz ze wspomnianą wcześniej aktualizacją ma się to diametralnie zmienić, czego przedsmak zapewnił nam portal MSPowerUser.

Patrząc na udostępnione zrzuty zauważyć można zmieszanie Aero Glass znanego z Windows 7 oraz debiutującego wraz z Win8 interfejsu. Jak wspominają redaktorzy MSPU, stworzono przy tym nowy, występujący w wielu formach, komponent o nazwie „Acrylic  – „Side-Nav Acrylic”, „Background Acrylic” oraz „In-App Acrylic”. Project NEON przyniesie również masę animacji mających cieszyć oko użytkowników, tak jak to było za czasów świetności Windows Phone.

Trudno jest wysuwać jakieś daleko idące wnioski na podstawie przedstawionych danych, gdyż są to jednie wczesne projekty. Niemniej już teraz można dojść do wniosku, iż firma zdaje się przeginać w przeciwną niż dotychczas stronę. Obecnie mamy nadmiar płaskiego, jednokolorowego interfejsu z małą ilością przejść, jednakże wraz z Redstone 3 Windows 10 zyska znacznie więcej dynamiki.

Niektórzy z Was patrząc na tytuł na pewno pomyśleli o tym, że coś takiego powinno być oczywiste – w końcu nie każda z Lumii posiada wbudowany moduł NFC. Problem jednak w tym, że nie o jego obecność chodzi, a o zarządzające nim oprogramowanie, co dla niektórych może być nie lada zaskoczeniem. Portal WindowsCentral pokusił się o dokładne rozeznanie w działaniu funkcji NFC Tap to Pay i dotarł do informacji, jakoby do swojego poprawnego funkcjonowania potrzebowała wersji co najmniej 08.01.22 (NFC firmware), podczas gdy w ogóle nie będzie działać na odsłonie 1.xx.hce-banking-approve

Wszystko rozbija się o to, że nie każdy bank wspiera standardy certyfikacyjne użyte w Host Card Emulation (HCE), który to wykorzystywany jest w Microsoft Wallet 2.0 oraz w NFC Tap to Pay. Idąc dalej, nie każda Lumia została zatwierdzona przez przedsiębiorstwa pokroju MasterCard, co doprowadziło do opisywanej, nieciekawej sytuacji. Mamy więc dość ciekawie zapowiadającą się funkcję, która nie wspiera większości Lumii, co w niezbyt dobrym świetle stawia sam Microsoft – zresztą nie po raz pierwszy.

Microsoft wraz z wydaniem Windows 10 Mobile znacząco uszczuplił możliwości aplikacji teoretycznie służącej do przechowywania naszych kart płatniczych czy lojalnościowych. W zasadzie przyjście następcy Windows Phone 8.1 zmieniło ją w praktycznie bezużyteczny twór, o czym konsumenci raz po raz dawali znać. Na całe szczęście letnie uaktualnienie tegoż systemu przyniesie znaczącą zmianę w tym zakresie, gdyż na nasze smartphony prawdopodobnie trafi wtedy aktualizacja Wallet 2.0.

wp_ss_20160517_0004-1wp_ss_20160517_0012

Swoją funkcjonalnością będzie bardzo zbliżona do tego, co oferuje Apple i jego Passbook dla iOS. Nowa odsłona bez problemu zapisze zarówno bilety, karty lojalnościowe do różnorakich miejsc, jak i zwyczajne karty płatnicze. Oczywiście nie stracimy przy tym obecnie dostępnej opcji, która umożliwia podpięcie danych pochodzących z zewnętrznych aplikacji pobieranych za pośrednictwem sklepu Windows.

Windows 10 Mobile od samego początku nie miał zbyt lekkiego życia. Prędkość jego tworzenia sugerowała, że pracuje nad nim zaledwie kilku programistów, natomiast jego stabilność działania wołała o pomstę do nieba. Wszystko przez to, że wraz z rozwojem stopniowo zwiększał się jego apetyt na zasoby sprzętowe i choć ostatecznie nieco okiełznano ten problem, to mimo wszystko dalej jest on daleki od ideału.capture20160518230946942To właśnie było jednym z powodów nieudostępnienia oficjalnego uaktualnienia do Windows 10 Mobile dla starszych Lumii pracujących w oparciu o Windows Phone. W momencie gdy cała sprawa już nieco ucichła Microsoft niespodziewanie zdecydował się na kolejny krok, który jest jednocześnie dobry i zły – zależy jak na to spojrzeć. Otóż po raz kolejny zwiększono minimalne wymagania systemowe mobilnego Windows, gdyż wraz z uaktualnieniem Redstone wymusi on na producentach korzystanie z co najmniej 1 GB pamięci operacyjnej. Jakby tego było mało, z góry narzucona została również pojemność zastosowanej kości pamięci przeznaczonej na nasze dane, która nie może być mniejsza niż 8 GB.

Zapytacie zapewne, gdzie ta wspomniana przeze mnie dwubiegunowość. Chodzi więc o to, że o ile faktycznie jest to pewna zaleta dla konsumentów, gdyż nie będą skazywani na wyjątkowo słabe smartphony, o tyle trochę martwi coraz bardziej opasły Windows 10 Mobile. Wystarczy chociażby wspomnieć o tym, że Windows Phone 7.5 bez problemu działał na Lumii 610 wyposażonej zaledwie w 256 MB RAM, a przy tym pracował zauważalnie szybciej. Wielka szkoda, że czasy te odeszły już dawno w niepamięć.

Microsoft do tej pory pokutuje za nieudostępnienie Windows Phone 8 urządzeniom pracującym pod kontrolą Windows Phone 7, lecz jak pokazał zeszły miesiąc, niczego się przy tym nie nauczyli. Wtedy chociaż niczego nie obiecywali, więc de facto obietnicy żadnej nie złamali – teraz było całkowicie odwrotnie. Były zapewnienia, ludzie wyczekiwali uaktualnienia do Windows 10 Mobile, premiera była odwlekana non stop w czasie i nagle się okazało, że w zasadzie 50% obecnych na rynku Lumii go nie otrzyma.

Powodem było niby jego niezadowalające działanie na tychże starszych Lumiach, co w cale nie jest takim głupim wytłumaczeniem – wystarczy zobaczyć jak Win10 Mobile na nich działa. Nawet na nowszych urządzeniach sprawia on nie małe problemy, przez co sam Microsoft nie bardzo w niego wierzy. Doprowadziło to do sytuacji, w której firma nie zamierza zdejmować ze swoich serwerów obrazów Windows Phone 8.1, w razie gdyby ktoś chciał do niego wrócić poprzez Windows Device Recovery Tool. Niby jest to logiczne rozwiązanie, lecz przy okazji odcina to drogę wszystkim tym osobom, które lubują się we wgrywaniu systemu „na czysto” – im pozostaje jedynie przywracanie ustawień fabrycznych, co nie do końca daje ten sam efekt. Jeśli Microsoft nie zmieni swojego postępowania to może doprowadzić do sytuacji, w której Windows 10 Mobile już teraz oscylujący na granicy popularności jeszcze bardziej straci na znaczeniu i to przed premierą wyczekiwanego Surface Phone.

Mapy HERE to jedna z alternatywnych rozwiązań dla tych promowanych przez Google. Jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to popularne oprogramowanie nie będzie przeznaczone dla użytkowników Windows 10 Mobile. 1Zespół odpowiedzialny za mapy HERE oznajmiło, iż ma w planach zakończyć wsparcie dla oprogramowania napisanego z myślą o najnowszy mobilny system giganta z Redmond i ograniczyć oprogramowanie dla Windows Phone 8.1. Według zespołu aplikacja napisana z myślą o Windows 10 Mobile będzie dostępna do 29 marca 2016r., natomiast aplikacja już zainstalowana straci wsparcie 30 czerwca br. Natomiast użytkownicy starszego systemu czyli Windows Phone 8.1 będą mogli dalej korzystać z aplikacji ale licząc się z tym, że aplikacja będzie uaktualniana tylko i wyłącznie jeśli chodzi o poprawki dotyczące błędów i bezpieczeństwa. Jak wiemy mapy HERE zostały sprzedane przez Nokię firmom: BMW, Mercedes oraz Audi. Możliwe, iż rezygnacja z rozwoju aplikacji na tych systemach spowodowane jest tym iż systemy mobilne Microsoftu mają bardzo mały udział na rynku urządzeń mobilnych, a liczba użytkowników tych systemów jest dużo mniejsza od liczby użytkowników systemu iOS ( producent – firma Apple) czy Android (producent – Google).

Microsoft ostatnimi czasy niezbyt radzi sobie z Windows 10 Mobile – przynajmniej jeśli chodzi o linię Threshold 2. Kolejne kompilacje nie są raczej zbyt entuzjastycznie przyjmowane, gdyż mimo zapewnień firmy niewiele poprawek one wnoszą. Sytuacja jest o tyle dziwna, że nie wydano jeszcze uaktualnienia dla obecnych urządzeń pracujących pod kontrolą Windows Phone 8.1.x, a już pojawiło się pierwsze wydanie z gałęzi Redstone. Co prawda ograniczono je wyłącznie do nowych Lumii i Xiaomi Mi4, no ale Microsoft dał tym jednoznaczny komunikat – Threshold 2 nadaje się już do wypuszczenia.Critical_Update_0Kiedy więc miałoby to nastąpić? Ostatnie, zeszłoroczne stanowisko firmy mówiło coś o „początku przyszłego roku”, a tymczasem nadchodzi już marzec. Niespokojne nastroje postanowił uspokoić trochę meksykański oddział Microsoftu, toteż zdradził on, iż aktualizacja powinna ruszyć już 29 lutego. Oczywiście mowa tutaj zapewne o tamtejszym regionie, niemniej jest to już jakiś punkt zaczepienia – w końcu jeśli jest to prawdą to już na przełomie kwietnia i maja Windows 10 Mobile powinien znaleźć się na większości Lumii. Choć z drugiej strony patrząc na dotychczasowe działania Microsoftu nie można być niczego pewnym – w końcu termin uaktualnienia był już niejednokrotnie przekładany, więc i tym razem może być podobnie.

Jakiś czas temu wiele mediów entuzjastycznie oznajmiło światu, iż Windows 10 Mobile udało się zdobyć około 9% udziałów wśród wszystkich wersji mobilnego Windows. Pod uwagę brana tutaj była zarówno archaiczna wersja jaką jest WP 7.x, jak i aktualnie dla większości dostępny WP 8.1.x. Niestety z czasem okazało się, iż zastosowana metodologia pozostawiała wiele do życzenia, przez co do puli Win10 Mobile doliczane były modele pracujące na Windows Phone 8.1. Powodowało to oczywisty nadmierny wzrost tego pierwszego, choć rzeczywiste wartości były zauważalnie mniejsze.adduplex-windows-phone-statistics-report-december-2015-7-638Pozostaje więc pytanie, ile tak naprawdę jego udziały powinny wynosić – okazuje się, że mniej niż 5,5%, wiec różnica jest stosunkowo duża. Marnym pocieszeniem jest tutaj fakt, iż mimo skorygowania wszystkich wyników Windows 10 Mobile i tak zanotował wzrost na poziomie niecałego 1%. Trochę to mało, aczkolwiek lepsze to niż nic – przynajmniej tak to powinno wyglądać w oczach Microsoftu.AdDuplex-styczen-february-os

O tym, że Windows 10 Mobile rodzi się w wielkich bólach wie w zasadzie każdy, w tym i sam Microsoft zapewne zdaje sobie z tego sprawę. Wiele preinstalowanych aplikacji wciąż wymaga pewnego doszlifowania, a i sam system nie działa tak jak powinien, co budzi wielką frustrację pośród użytkowników. Udostępnienie tegoż uaktualnienia dla smartphonów pracujących w oparciu o Windows Phone odbyć się miało pod koniec zeszłego roku, lecz termin ten został przesunięty na tajemniczy „początek przyszłego roku”.windows-10-xboxNiestety nie dano nam żadnych konkretnych danych, przez co Microsoft ma dość duże pole do popisu – daje mu to kilka dodatkowych miesięcy. Pierwsze przecieki wspominały o tym, jakoby cały proces miał ruszyć w połowie stycznia, lecz teraz już wiemy, że nic z tego nie wyszło. Co ciekawe, poprzednie informacje wcale nie musiały być fałszywe od samego początku, a ich niesprawdzenie się mogło być wynikiem działań podjętych przez sam Microsoft. Jak się bowiem okazuje rozpoczęcie uaktualniania miało zostać przesunięcie na okolicę końca lutego, choć tak naprawdę nie znamy powodu takiej decyzji. W końcu i tak nie dostaniemy najnowszej możliwej kompilacji, gdyż ta musi być wcześniej odpowiednio przetestowana – z dużym prawdopodobieństwem dostaniemy coś starszego, co teoretycznie już dawno powinno być gotowe do wydania.

O problemie na linii Snapchat – Microsoft słyszał chyba każdy zainteresowany nowymi technologiami, a i można pokusić się o stwierdzenie, że przez zajadłość tego konfliktu wiedzą o nim nawet mniej obeznani użytkownicy. Nie wiadomo o co tak w zasadzie chodzi, niemniej mimo usilnych prób wielu osób Snapchat w dalszym ciągu nie pojawił się na Windows Phone – sam Rudy Huyn swego czasu interweniował w tej sprawie, lecz bezskutecznie.swiftsnapper-620x413W pewnym momencie ktoś wpadł jednak na pomysł, że ratunkiem może być stworzenie całkowicie otwartoźródłowej aplikacji klienckiej, której twórcy oryginału nie będą w stanie zablokować. Postanowił się za to zabrać niejaki Filiph Sandström i specjalnie w tym celu powołał nowy projekt na GitHubie nazwany SwiftSnapper. Oczywiście tworzony on ma być na potrzeby Windows 10, toteż prawdopodobnie nie doczekamy się jego wersji dla Windows Phone – uważam jednak, że jest to krok w dobrą stronę.