Jeszcze do niedawna wydawało się, że kolejne uaktualnienie Windows 10 otrzyma nazwę Spring Creators Update. W zeszłym tygodniu przestało to być tak oczywiste, na co wpływ miała obsuwa pierwotnego terminu. Wtedy zaczęły pojawiać się plotki, jakoby zrezygnowano z pierwotnego nazewnictwa na rzecz April 2018 Update.

April Update

Długo nie musieliśmy czekać na oficjalne informacje, co nastąpiło wraz z udostępnieniem kompilacji 17134.1 we wszystkich kręgach aktualizacji (Windows Insider). Otóż na stronie startowej Microsoft Edge standardowo pojawiło się powiadomienie traktujące o nowo zainstalowanym uaktualnieniu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w obecnym tam tekście znajdziemy wzmiankę o April Update. Można więc bezpiecznie założyć, iż to własnie taką oficjalną nazwę otrzyma Redstone 4, a wspomniana kompilacja trafi do wszystkich użytkowników.

Microsoft lubi wymyślać dziwne i niewiele mówiące nazwy dla swoich nowych projektów. Idealnym tego przykładem jest niejaki projekt „Honolulu”, którego powstanie zostało ogłoszone we wrześniu zeszłego roku. Zdradzono, iż będzie on opartym o przeglądarkę, kompleksowym narzędziem służącym do zarządzania zasobami uruchamianymi poprzez Windows Server. Nie straszna miała mu być konfiguracja, konserwacja oraz rozwiązywanie różnorakich problemów. Już w listopadzie udostępniono jego pierwszą testową odsłonę, czego dokonano wraz z wypuszczeniem Windows Server Insider Preview w kompilacji 17035.

Względnie niedługo musieliśmy czekać na kolejne oficjalne informacje, tym razem traktujące o jego publicznej dostępności. Przy okazji przeobrażono jego kodową nazwę w Windows Admin Center, co zdecydowanie lepiej oddaje cel jego powstania. Warto mieć przy tym nadmienić, że choć zoptymalizowano go pod kątem najnowszego Windows Server 2019, to zadziała też na odsłonach nie starszych niż wersja 2012.

Temat ociężałości działania Windows Update nie jest niczym nowym. Choć obecnie jest i tak znacznie lepiej niż jeszcze za czasów Windows 7, o tyle wciąż pobranie większej partii poprawek może być prawdziwą udręką. Usługa ta potrafi nadwyrężyć nawet najlepsze łącza, co szczególnie odczuwają posiadacze tych słabszych. Irytacja użytkowników jest więc bardziej niż uzasadniona, w związku z czym za pośrednictwem Twittera zapowiedziano nadchodzące zmiany.

Co prawda jak zwykle nie podano żadnych szczegółów, jednakże możemy być pewni, że przyśpieszenie pobierania aktualizacji jest jednym z głównych celów deweloperów. Widać to po stopiono wprowadzanych nowościach, m.in. zmniejszający rozmiar ściąganych pakietów Unified Update Platform oraz rozsyłanie uaktualnień poprzez LAN. Do tego dochodzi niedawna zapowiedź obsługi wznawiania przerwanego pobierania, co jest jedną z bardziej wyczekiwanych funkcji.

Pobieranie aktualizacji poprzez Windows Update potrafi być ogromną mordęgą. Usługa ta, choć regularnie usprawniana, nie do końca radzi sobie z ogromem użytkowników Windows. Jest to szczególnie odczuwalne w momencie posiadana słabszego łącza. Jeśli dodatkowo nałoży się na to niestabilne, często przerywane połączenie, to otrzymamy obraz prawdziwej rozpaczy.

Windows Update

W końcu Windows Update nie oferuje wznawiania przerwanego pobierania, więc za każdym razem musimy rozpocząć cały proces od nowa. Na całe szczęście zdradzono, że firma planuje wyeliminować ten irytujący mankament.  Niestety nie podano żadnych terminów, więc nie wiadomo jak długo przyjdzie nam na to czekać. Mówi się jednak, że zadebiutowałoby to wraz z premierą Redstone 5, który pojawi się w drugiej połowie tego roku.

Dotychczas było tak, że chcąc korzystać z wczesnych wydań Windows 10 i jego aplikacji musieliśmy zapisać się do programu Windows Insider. Z czasem nieco go rozbudowano, by w pewnym momencie uruchomić „testy w testach”. Mowa tutaj o wybieraniu losowej grupy Insiderów, którzy zyskują mechanizmy niedostępne dla całej reszty. Niedawno postanowiono pójść o krok dalej i oddzielono udostępnianie poglądowych wersji systemowych aplikacji od samego Windows Insider. 

Windows InsiderPierwsze do tego przymiarki przeprowadzono w oparciu o Zdjęcia, choć wtedy zastosowano całkowitą losowość i przymus. Obecnie sprawa ma się całkowicie inaczej i osobom wybranym przez Microsoft wyświetli się stosowne powiadomienie. Jest ono oczywiście interaktywne, toteż z jego poziomu możemy potwierdzić naszą gotowość do testów. Na razie nie wiadomo jednak, na jakiej zasadzie dobierani są użytkownicy i jak ewentualnie wycofać się z tego. 

Nie jest niczym nadzwyczajnym, że będąc na finiszu rozwoju danej wersji oprogramowania rozpoczyna się równoległe prace nad jej następcą. Dlatego też niezbyt dużym zaskoczeniem było ostatnie odkrycie opublikowane na portalu BuildFeed. Dzięki osobom za niego odpowiedzialnym wiemy, że Microsoft prężnie pracuje nad następcą Redstone 4.

Oczywiście nie poznaliśmy żadnych szczegółów na jego temat, a jedynie numer pierwszej stworzonej kompilacji – 17600.1000. Spekuluje się, że z racji wiosennej premiery Redstone 4 niebawem w Skip Ahead powinna pojawić się nowa gałąź – Redstone 5. Mówi się, że mogłoby się to odbyć jeszcze przed końcem lutego. Niestety, nowi Insiderzy nie będą w stanie wejść w jej posiadanie, gdyż jakiś czas temu osiągnięto górny limit testerów.

 

Microsoft względnie systematycznie wypuszcza obrazy płyt kompilacji udostępnianych za pośrednictwem programu Windows Insider. Raz na jakiś czas przydają się one do przeprowadzenia czystej instalacji. W końcu testowe kompilacje niejednokrotnie mogą wprowadzić spore zamieszanie, dlatego też warto mieć utworzony awaryjny nośnik.

Niestety, od dłuższego czasu nie wydano żadnego obrazu przechowującego kompilację z najnowszej gałęzi rozwoju. Okazuje się, że winny temu jest błąd uniemożliwiający czystą instalację z zewnętrznego nośnika. Dlatego też użytkownicy wciąż muszą posiłkować się bardzo starym, trzymiesięcznym wydaniem o numerze 17025. Nie wiadomo przy tym, jak długo potrwa wyeliminowanie wspomnianego mankamentu.

Mimo, że aplikacja Groove Music zadebiutowała już kilka lat temu, to wciąż wiele jej brakuje by zrównać się z konkurencją. Microsoft bardzo wolno niweluje wszelkie braki, co nie pomaga budować jej popularności. Dotychczas użytkownicy nie mieli nawet dostępu do equalizera, który pozwoliłby im wycisnąć więcej z ich sprzętu. Na szczęście ta długo wyczekiwana funkcja w końcu trafiła do programu Windows Insider.

Groove Music

Prócz typowej, dowolnej konfiguracji otrzymaliśmy kilka predefiniowanych profili, m.in. wzmocnienie basów i wysokich tonów, laptop, przenośne głośniki, słuchawki itp. Zabrakło jednak profili odnoszących się do konkretnych gatunków muzycznych, tj. rock, pop itd. Poza tym, w przyszłości pojawią się również wizualizacje, które znane są wiernym użytkownikom odtwarzacza Windows Media Player.

Sytuacja mobilnego Windows od dłuższego czasu nie jest do pozazdroszczenia. Wszyscy zaczęli go masowo porzucać – deweloperzy, uzytkownicy, a nawet sam Microsoft. Początkowo jednak twierdzono, że, poza regularnymi łatkami bezpieczeństwa, otrzymywać będzie uaktualniania w ramach programu Windows Insider. Jednak czas nieubłaganie upływał, a te wciąż się nie pojawiały.

Postanowiono więc zapytać o to na Twitterze, by nieco wyklarować sytuację. Okazało się, że nie są planowane żadne testowe kompilacje Windows 10 Mobile. Nie udzielono przy tym jakichkolwiek wyjaśnień, co raczej nie łagodzi powstałego napięcia. Pewnym pocieszeniem dla Insiderów może być fakt, że za jego pośrednictwem w dalszym ciągu mają dostęp do wczesnych wydań systemowych aplikacji. Przynajmniej do grudnia 2019, gdyż właśnie tyle trwa zadeklarowane wsparcie tego systemu.

Osoby regularnie korzystające z dobrodziejstw programu Windows Insider zapewne zdają sobie sprawę z tego, że część zmian jest poukrywanych. Nie wiadomo czym jest to spowodowane, niemniej, ich odkrycie wymaga niemałej gimnastyki. Dzięki modyfikacjom kluczy rejestru swego czasu mogliśmy odblokować nowy interfejs OneDrive czy systemowej wyszukiwarki. Trudno jest sobie wyobrazić w jaki sposób ludzie dochodzą do tego, co i gdzie należy wpisać by osiągnąć spodziewany efekt.

Czcionki

Dzięki redaktorom portalu Thurrott dowiedzieliśmy się, że najnowsza testowa kompilacja o numerze 17074 również co nieco przed nami ukrywa. Otóż udało im się uruchomić nową kartę w ustawieniach, z poziomu której zarządzać można systemowymi czcionkami. Co ciekawe, wygląda ona tak jak jej odpowiednik znany z Panelu Sterowania, a przy tym zapewnia dokładnie te same funkcje. Obecna tam wyszukiwarka umożliwia łatwe przeszukiwanie posiadanych zasobów, a w razie odkrycia braków znajdziemy nad nią odnośnik do sklepu. Ponadto, kliknięcie w daną czcionkę przenosi do jej zaawansowanych ustawień, z poziomu których również ją odinstalujemy.