O idei uniwersalnych aplikacji Microsoft po raz pierwszy poinformował nas przy okazji wydania wersji 8.1 ich flagowego produktu – Windowsa. To dość specyficzne oprogramowanie pozwalało deweloperom zaoszczędzić znaczną ilość czasu, gdyż wersje przygotowywane z myślą o różnych platformach docelowych (smartphony/tablety oraz desktopy) dzieliły między sobą dość dużo kodu. Oczywiście dość jasne komunikaty pochodzące wprost od giganta z Redmond dla wielu były niezrozumiałe, przez co niektórym osobom wydawało się, iż te programy są dosłownie uniwersalne – czyli identyczne na desktopach oraz mobilnych urządzeniach. Jak nie trudno się domyślić wprowadzało to tylko zamęt w sieci, dlatego też Microsoft zdecydował by coś z tym zrobić. aplikacje-windowsPostanowiono zmienić ich mylącą nazwę na Windows Apps, co w ich mniemaniu bardziej oddaje ich ideę – trudno się zresztą z tym faktem sprzeczać. Skoro będą one uruchamiane na wszystkich urządzeniach posiadających zainstalowany system Windows (od jego 10 wersji począwszy) to wręcz logicznym wydaje się użycie tej marki do ich rozpoznawalnego, a zarazem prostego oznaczenia. Niestety może to znów wprowadzić pewien zamęt na innym polu, dlatego też postanowiono od razu działać i przygotowano na tę okazję odpowiednią grafikę, przedstawiającą różnice pomiędzy Windows App oraz Windows Desktop Application.

Pozostaje mieć nadzieję, iż Microsoftowi wreszcie uda się znaleźć złoty środek w nazewnictwie ich produktów. Do tej pory nazwa aplikacji tworzonych z myślą o Windows 8 / Windows Phone 8 była zmieniana z Metro na Modern, a następnie na nieszczęsne Universal Apps – co wprowadzało lekki zamęt w głowach konsumentów. Obecnie ma być możliwie najbardziej przejrzyście, tak by każdy potencjalny użytkownik był w stanie od razu stwierdzić z czym ma do czynienia – czy tym razem  to się powiedzie? Na takową odpowiedź zapewne przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać.

Minecraft – najbardziej dochodowe dziecko firmy Mojang bardzo szybko zdobyło swoją popularność. Choć do tej pory ludzie spierają się o to, czy jest to sława zasłużona czy też nie, to jednak nie można jej lekceważyć. Jakby tego było mało, zwieńczeniem całej pracy okazała się sprzedaż firmie Microsoft, dzięki czemu twórcy tego bądź co bądź rozpoznawalnego sandboxa zarobili nie małą kwotę pieniężną.1407432331_java-minecraftNiestety nie ma rzeczy idealnych, o czym mogli przekonać się najwierniejsi gracze. Od samego początku Minecraft wymagał zainstalowanej wtyczki Java, przez co wydajność pozostawiała wiele do życzenia, a i byliśmy zmuszeni do jej instalacji – choć wielu wolałoby tego po prostu uniknąć. Nadszedł wreszcie czas na zmiany, co spowodowało wydanie nowego klienta na platformę Windows, który pozbywa się tej kuli u nogi. Nie jest to jednak całkowite odcięcie się od środowiska JRE, a jedynie pewien kamuflaż. Otóż zostało ono wbudowane bezpośrednio w launcher, przez co może być ono aktualizowane wraz z grą – gracz ma zawsze pewność, iż korzysta z najnowszej wersji i nie musi Javy instalować w systemie. Nowa odsłona gry wyeliminowała przy okazji białe ekrany ładowania oraz znacznie lepiej radzi sobie z ewentualnymi awariami. Wartym odnotowania jest fakt, iż dzięki temu otrzymamy Javę odpowiednią dla naszego systemu (x86 lub x64), co do tej pory nie dla każdego było tak oczywiste – w zasadzie można śmiało założyć, iż większość nawet nie wie czym to się różni.

Jest to niewątpliwie krok w bardzo dobrą stronę. Nie dość, że wyeliminuje to konieczność instalacji wtyczki Java, to przy okazji powinno rozpowszechnić w użytku jej najnowszą wersję. Niestety omawiany launcher dostępny jest wyłącznie na platformę Windows i nie wiadomo kiedy dokładnie miałby się pojawić na innych – prawdopodobnie w ciągu kilku miesięcy. Historia pokazała iż taki mechanizm się sprawdza, gdyż podobny zastosowano w Windows 8, z tym że wobec Flash Playera. Dzięki temu użytkownicy uzyskują stałe aktualizacje oraz środowisko dostosowane do ich sprzętu.

O dedykowanej dla dotyku wersji Firefoxa na Windows 8 mówi się już od dawna. Swego czasu wydana została pierwsza jej odsłona, jednak przez niskie zainteresowanie szybko wycofano się z tego projektu. Przez długi okres Mozilla nie miała żadnego konkretnego zdania w tej sprawie, jednakże ta sytuacja powoli zaczyna ulegać poprawie. firefox-for-windows-8Wszystko za sprawą Windows 10, w którym nie tylko Microsoft pokłada wielkie nadzieje. Uniwersalne aplikacje z nim debiutujące przykuły na sobie uwagę wielu osób, które codziennie korzystają ze wspomnianej wcześniej przeglądarki. W tym celu powstał specjalny wątek na forum, w którym przedstawiono propozycję stworzenia wersji Firefoxa dedykowanej nowej odsłonie okienek. Nie trzeba było długo czekać na odzew ze strony programistów – zapewnili oni, że prośba ta zostanie przekazana dalej, w ręce odpowiednich osób. Tak wykonana aplikacja mogłaby nie tylko skorzystać z Cortany, ale i w łatwy sposób można by ją wtedy przygotować do dziania również na naszych smartphonach.

Oczywiście nie wiadomo czy takowa faktycznie powstanie, a tym bardziej kiedy mogłoby to nastąpić. Bądźmy jednak dobrej myśli, gdyż obecnie na naszych mobilnych urządzeniach brakuje dobrych przeglądarek, a taką niewątpliwie jest Firefox. Jak by nie zaklinać rzeczywistości, to jednak wielu osobom wciąż brakuje konkretnych aplikacji, a jedną z nich jest właśnie produkt Mozilli.

Dysku chmurowego OneDrive należącego do Mirosoftu raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to bezpośrednia konkurencja dla Google Drive i to właśnie przez ich wspólną walkę oba produkty raz za razem stają się coraz lepsze. Tym razem padło na twór firmy z Redmond, który to doczekał się znaczących zmian jeśli chodzi o katalogowanie oraz późniejsze przeglądanie umieszczanych w nim zdjęć.01_Hero4Zmiany widoczne są oczywiście na kilku etapach, jednakże najbardziej podstawową jest dodanie specjalnej podstrony, na której są zagregowane wszystkie zdjęcia obecne na naszym dysku – niezależnie od zajmowanego przez nie folderu. Pewną ciekawostką jest, iż niebawem aplikacje przeznaczone na Win7 oraz Win8 dorobią się mechanizmu działającego analogicznie, do tego wdrożonego jakiś czas temu w Dropboxie. Pozwala on na automatyczne eksportowanie zdjęć, które znajdują się na podłączanych do komputera peryferii – począwszy od kart pamięci, przez pendrive, a na dużych dyskach zewnętrznych skończywszy. Co ciekawe, każde tak pozyskane zdjęcie będzie analizowane po stronie serwera, po czym przydzielony mu zostanie odpowiedni tag i w ten sposób będą one grupowane – proste, acz nie zawsze skuteczne tak jakbyśmy tego sobie życzyli. Oczywiście przy tej okazji skupiono się na poprawie interfejsu usługi, by przeglądanie było znacznie przyjemniejsze niż dotychczas. Zauważalnie powiększono rozmiar pojedynczego zdjęcia oraz zmniejszono przerwy pomiędzy nimi, tak by maksymalnie zagospodarować wolną przestrzeń i całość była bardziej czytelna. Co ciekawe, zastosowany podział na albumy jest całkowicie niezależny od położenia fotografii w folderach, więc w jedno miejsce można zgrupować pliki z różnych lokalizacji, by były wygodniejsze do udostępniania czy oglądania.01_LinksToAlbums_OriginalOczywiście zmiany nie dotknęły wyłącznie webowej odsłony usługi, gdyż te dostępne są (lub będą w najbliższym czasie) również na wszystkich platformach, zarówno desktopowych jak i mobilnych (o ile już posiadają oficjalnego klienta). Miejmy nadzieję, iż Microsoft nie spocznie na laurach i wciąż będzie udoskonalać swoją usługę, tak by z dnia na dzień była coraz lepsza i sprawiała użytkownikom jak najmniej kłopotów. Do pełni szczęścia w moim odczuciu brakuje jeszcze jakiegoś prostego edytora zdjęć, choć można domniemywać, iż ten w niedalekiej przyszłości powinien się pojawić – w końcu konkurencja w postaci Google już dawno takowy posiada.

Jedną z większych zmian poczynionych w Windows 8 z perspektywy zwykłych użytkowników było pozbawienie ich możliwości używania gadżetów pulpitu. Te swoiste widżety umożliwiały szybki podgląd w ulubione przez nas dane, analogicznie do tego co możemy spotkać w Androidzie. Wraz z tą odsłoną systemu zaprezentowano Żywe Kafle w wersji dla PC, które miały być w pewnym sensie następcami poprzedniego mechanizmu. Niestety reakcje ludzi były niezbyt przychylne Microsoftowi, gdyż wielu przeklinało nowe wydanie, która było zbyt dużą wizualną zmianą jak na jeden raz.

Microsoft jednak zrozumiał swój błąd (a przynajmniej sprawia takie wrażenie) i postanowił, pójść na rękę użytkownikom przy okazji Windows 10. O ile gadżety w poprzedniej formie raczej już nie pojawią się w tym systemie, o tyle prawdopodobnie zostaną one zastąpione przez właśnie żywe kafelki, które będą mogły być wyświetlane na pulpicie. Jest to bardzo duża zmiana funkcjonalna, gdyż do tej pory by z nich korzystać musieliśmy przejść do menu start, co dla wielu było bardzo nieintuicyjne i całkowicie zbędne. Gdyby coś takiego doszło do skutku, to z całą pewnością można założyć, że wielu użytkowników zadowoliłaby taka zmiana. Nie bylibyśmy zmuszeni do używania tego rozwiązania, a wszyscy zainteresowaniu mogliby z niej w łatwy sposób skorzystać. Przy okazji jeszcze bardziej zbliżono by do siebie interfejs Aero i Modern, które w Windows 8 stanowiły praktycznie dwa odrębne byty. live_tilesMiejmy nadzieję, że Microsoft nie odmówi swoim użytkownikom takowej zmiany. Obecnie nie mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek zawirowania w komunikacji ze społecznością, która w aktualnej strategii firmy ma duży wpływ na rozwój systemu Windows. Gdyby przy okazji rozwinięto ich funkcjonalność i zaprezentowano Interaktywne Kafle to Microsoft przekonałby jeszcze więcej ludzi, by z nich korzystali.

Reinstalacja systemu Windows jest dla wielu osób bardzo traumatycznym przeżyciem. Mozolny proces instalowania całego oprogramowania od nowa skutecznie zniechęca wiele osób do takowej decyzji. Microsoft wreszcie zrozumiał jak ważny jest komfort psychiczny użytkowników, dlatego przy okazji Win10 dopracował mechanizm instalacji kolejnych testowych wydań. Gdy udostępniano kolejne wersje Win8 osoby testujące musiały każdorazowo dokonywać czystej instalacji. Było to bardzo uciążliwe, tym bardziej jeśli ktoś lubi w znacznym stopniu system dostosować do siebie. Wraz z jego obecną odsłoną możliwe stało się pobieranie kolejnych kompilacji z poziomu systemu, dzięki czemu samo uaktualnienie nie wymaga już pozbywania się wszystkich naszych cennych danych.

Mimo znacznego uprawienia tego mechanizmu wciąż powracało jedno pytanie – wielu pytało, czy sprawdzi się on równie dobrze przy wydaniu wersji ostatecznej, RTM. Dlatego też pewien ciekawski użytkownik Twittera wystosował na nim oficjalne zapytanie do pracownika odpowiedzialnego za program Windows Insider. Odpowiedź nie jest jednak zbyt satysfakcjonująca, choć daje pewną nadzieję, iż tak się właśnie stanie. Gabriel Aul zapewnił, że właśnie taka jest intencja Microsoftu, choć oczywiście nie otrzymaliśmy tutaj żadnej wiążącej deklaracji – firma prawdopodobnie wolała się zabezpieczyć przed ewentualną wpadką. UntitledWażne jest jednak, iż Microsoft nie zapomniał o takowej możliwości i pracuje nad nią. Jeśli im się to uda to wtedy będzie to kolejne potwierdzenie wielkich zmian w firmie, która teraz stara się pokazywać z tej lepszej strony. Na każdym kroku przypomina nam jak ważna jest dla niej silna społeczność, która jest siłą każdego produktu. Poza tym, taka perspektywa na pewno przysporzy systemowi więcej chętnych do testowania, gdyż ostatecznie nie będą zmuszeni do reinstalacji całości i przechodzenia żmudnego procesu konfiguracji oprogramowania.

Jakiś czas temu zapowiedziano, iż wraz z kolejną odsłoną systemu Windows zostanie zaimplementowana obsługa formatu MKV i tak też się stało w najnowszej wydanej kompilacji Windows 10. Nikt się jednak nie spodziewał, że przy tej okazji Microsoft zdecyduje się na jeszcze jeden ciekawy krok. Owe wsparcie zapewnił również dla Windows 8, który przy okazji niedawnej aktualizacji aplikacji Wideo zyskał taką możliwość. Jest to bardzo dobra wiadomość, gdyż do tej pory wiele osób zakładało, iż bezproblemowe odtwarzanie formatu MKV będzie traktowane jako karta atutowa Windows 10 i swego rodzaju zachęta do jego zakupu. Firma stanęła jednak na wysokości zadania i miło zaskoczyła swoich użytkowników. xbox-video-and-xbox-games-apps-come-to-windows-8-7525406edfZaplanowana styczniowa aktualizacja dla Win10 ma ponadto wprowadzić natywną obsługę bezstratnego formatu FLAC. Jest zatem nadzieja na ruch analogiczny do tego, który wykonano obecnie z aplikacją Wideo. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, iż i tym razem zostanie uaktualniona aplikacja Muzyka, by dodać do niej odpowiednie wsparcie. Miejmy nadzieję, że tak się stanie i coraz więcej nowych funkcji będzie dostarczanych właśnie przy pomocy drobnych aktualizacji programów tworzonych z myślą o trybie Modern.

Microsoft od dłuższego już czasu boryka się z niezbyt dobrym odbiorem względem swojej przeglądarki. Lata zastoju dały się firmie we znaki, gdyż mimo znaczących zmian IE wciąż jest oceniane przez pryzmat wersji 6. Usilne starania jak na razie przynoszą niezauważalne zmiany, jednakże w Redmond się nie poddają.

Unifikacja czy też integracja usług tego giganta trwa w najlepsze. Idealnym tego przykładem jest Windows 10, który nie tylko naprawia wady swojego poprzednika, ale też łączy największe zalety każdego go poprzedzającego. Sam Internet Explorer przechodzi szereg zmian i z miesiąca na miesiąc staje się lepszą przeglądarką, a jeśli przecieki okażą się prawdziwe, to już niedługo zostanie zastąpiony całkowicie odmienionym produktem. Póki jednak ten czas nie nastąpi, musimy zadowolić się zmianami postępującymi w obecnym wydaniu przeglądarki. Mimo, iż nie ma tego wiele, to jednak są one jak najbardziej na plus.

Pierwsza i zarazem najbardziej się rzucająca w oczy nowość dotyczy ekranu nowej karty. Od tej pory analogicznie do przeglądarek konkurencji, będziemy mogli wpisywać pożądane frazy w wyszukiwarkę Bing, która została tam umieszczona. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, iż pasek adresu również może posłużyć w tym celu, zatem jest to bardzo logiczna zmiana.

ie11new

Kolejne modyfikacje dotyczą tej drugiej grupy osób, która zdaje sobie sprawę z funkcji jaką może on pełnić. Dzięki nim przeszukiwanie sieci powinno stać się znacznie przyjemniejsze i wygodniejsze zarazem. Przede wszystkim usprawniono wyświetlanie podpowiedzi poprzez usunięcie nagłówków Historia oraz Ulubione – ich brak zwiększy przestrzeń dostępną dla nich. Ponadto, domeny które nie były przez nas odwiedzane, nie będą teraz tam ukazywane. Chodzi w tym o to, że skoro do tej pory nie przeglądaliśmy danej witryny, to w teorii nie jest ona dla nas istotna i nie musi widnieć w sugestiach – jest to kolejna oszczędność miejsca. Ostatnia ważna zmiana znów dotyczy tego samego zakresu (podpowiedzi), jednakże jest bardziej nastawiona na kontekst. W momencie gdy będziemy wpisywać proste i jednoznaczne frazy, to wyszukiwarka będzie wyświetlać mniej podpowiedzi. Jeśli zaś nasze zwroty będą bardziej złożone i dwuznaczne, wtedy będzie ich odpowiednio więcej, by lepiej dopasować się do naszych oczekiwać. Dzięki tym zmianom Bing odpowiedzialny będzie za kontrolę nad ilością sugerowanych witryn, tak by lepiej odpowiadać na nasze zapytania, bez zbędnych linków.

Są to główne ulepszenia poczynione przy okazji ostatniego uaktualnienia. Niestety, nie są one dostępna dla użytkowników Win10, a jedynie dla jego poprzedników – Win7 oraz Win8.x. Nie wiadomo dlaczego tak się stało, jednak możliwym jest iż te zmiany zostaną zawarte w kolejnej kompilacji, która niebawem ma ujrzeć światło dzienne. Nie jest również wykluczone, iż Microsoft spowolnił rozwój Internet Explorera 11 na wersji Technical Preview, by skuteczniej i efektywniej pracować nad jego następcą, który powinien zadebiutować wraz z finalną wersją systemu.

Microsoft znany jest przede wszystkim dzięki swojemu systemowi operacyjnemu Windows, a także przez dość popularny pakiet Office. Stosunkowo mało osób zdaje sobie sprawę, iż ta firma ma również specjalny dział zajmujący się różnorakim sprzętem. Poza raczej znanymi konsolami Xbox tworzone są tam również mniej oczywiste dla użytkowników urządzenia, takie jak myszki czy klawiatury. Wraz ze zmianami wewnętrznymi, które wymusiły modyfikację dotychczasowej strategii, doszła jeszcze jedna kategoria – hybrydy. Od jakiegoś czasu cieszą się one coraz większą popularnością, zatem Microsoft nie mógł przejść obok nich obojętnie. Tak powstał pierwszy Surface, który okazał się raczej niewypałem. Druga odsłona również nie była zbyt udana i dopiero trzecia generacja zaczęła zbierać pozytywne opinie. Solidne podzespoły w wytrzymałej obudowie, a ponadto magnetyczna klawiatura w której wyeliminowano błędy poprzedników sprawiły, że ludzie wreszcie się do niego przekonali. Pomagał tutaj dodatkowo Windows 8 w pełnej wersji, zamiast wydmuszki dostępnej wyłączenie na procesory ARM, dzięki czemu mieliśmy dostęp do oprogramowania desktopowego, a nie tylko Windows Store. 

pobrane-1050x699

Poza tym, posiadał on rysik, który miał ułatwić zapisywanie notatek w OneNote oraz podstawową interakcję z komputerem. Problematyczny był jednak brak jakiejkolwiek jego kalibracji. Na całe szczęście Microsoft wreszcie wziął się do roboty i po praktycznie 5 miesiącach od premiery wydał stosowną aplikację. Nazwana ona została Surface Hub i umożliwia zmianę kilku parametrów rysika. Dzięki niej nie tylko skalibrujemy stylus pod siebie, ale i zmienimy domyślną akcję przycisków. Osoby, które już zdążyły wypróbować ową aplikację twierdzą, iż rysowanie faktycznie stało się znacznie prostsze i bardziej naturalne. Dzięki odpowiedniemu dobraniu ustawień, gadżet reaguje przy użyciu znacznie mniejszej siły, co szczególnie powinno spodobać się grafikom.

pobrane-1-690x459

Jak to ostatnimi czasy bywa, jest to aplikacja Modern dostępna do pobrania z Windows Store. Miejmy nadzieję, iż firma z Redmond będzie wydawać więcej tego typu programów, dzięki którym będziemy w stanie usprawnić pracę naszych dodatkowych urządzeń.

Rozwój systemów operacyjnych jest ostatnimi czasy dość intensywny. Pojawianie się kolejnych graczy stymuluje całą resztą do udoskonalania swoich produktów. ChromeOS od samego początku tworzony zgodnie ze specyfiką radzi sobie coraz lepiej. OS X niezależnie od tego co wprowadzi i tak będzie rozchwytywany – rzesza oddanych fanów robi swoje. Natomiast od Windows odsuwa się coraz więcej osób, gdyż lata jego stagnacji coraz dotkliwiej dają o sobie znać. W zasadzie można śmiało napisać, że z każdą kolejną wersją po Viście zmieniało się jedynie UI. Oczywiście tylko z perspektywy zwyczajnego użytkownika, gdyż pod maską wciąż zachodziły zarówno mniejsze, jak i większe zmiany. W ogólnych rozrachunku nie było jednak tego zbyt wiele, co bezpośrednio przyczyniło się do wielu niepochlebnych opinii w kierunku Microsoftu.

g_-_550x366_-_-_58442x20141012023851_0

Widmo zmian

Firma z Redmond widząc taki stan rzeczy postanowiła działać. Postanowiono ocieplić swój odbiór tworząc otoczkę przyjazną użytkownikom. Całą operację rozpoczęto poprzez przemodelowanie interfejsu swoich usług na bardziej nowoczesne. Różne programy stały się bliższe sobie nawzajem i lepiej ze sobą zintegrowane. Odświeżono dość mało popularny, lecz stosunkowo dobry portal MSN. Poza tym, znacznie przyśpieszono cykle aktualizacyjne i wydawnicze wszystkich produktów, a ponadto uruchomiono specjalne deweloperskie kanały dystrybucji. Dzięki nim możemy przetestować nowe odsłony ulubionych (lub nie) programów i systemów. Zwieńczeniem przemian jest stworzenie dedykowanej platformy, która służy za miejsce do zgłaszania wszelakich problemów, braków czy oczekiwanych nowości.
g_-_550x366_-_-_58442x20141012023819_0

Microsoft zmienia się, gdyż rynek wywarł na nim taką potrzebę – firmy nie umiejące się dostosować szybko z niego wypadają. Trzeba pamiętać, iż w Redmond nastawieni są na zysk, a bez użytkowników nie zarobią nic. Zatem wniosek jest prosty – zmieniają się i poprawiają nie dla nas, lecz przez wzgląd na ewentualne korzyści z tego płynące. Najnowszym widocznym efektem wewnętrznych ewolucji jest Windows 10, który ma być mniej drastyczny w zmianach niż jego poprzednik. Cel, jaki przyświecał podczas jego tworzenia był jasno nakreślony od samego początku – dobry i wygodny jak Win7, a jednocześnie nowoczesny i szybki jak Win8. W pewnym sensie udało się wprowadzić ten plan w życie, gdyż nawet w swojej wczesnej formie został przyjęty znacznie cieplej od „nieudanego” poprzednika. Oczywiście pojawiło się też wiele negatywnych komentarzy, jakoby był niedopracowany i pełen braków – problem w tym iż wypowiadający się zapominają o jednej ważnej rzeczy, iż jest to jedynie wersja poglądowa, mająca na celu przedstawienie głównych zmian w kontekście firm i przedsiębiorstw. Ma to na celu zachęcenie do aktywnego uczestnictwa w rozwoju, by przed premierą dopracować ewentualne braki i nie powtórzyć poprzedniej medialnej porażki – Windows 8. Należy pamiętać, iż wersja ta nie posiada wielu konsumenckich funkcji, które zostaną wprowadzone w dalszych kompilacjach – dla nas teoretycznie będzie przeznaczona wersja Consumer Preview (obecnie dostępna jest Technical Preview).
g_-_550x366_-_-_58442x20141012023910_0

Wersja poglądowa na co dzień

Windows 10 jest już w zasadzie dostępny od tygodnia i od tego czasu używam go jako głównego systemu. Gram, przeglądam sieć, tworzę artykuły i notatki/prace na studia – podczas tych czynności nie spotkałem się z żadnymi problemami. Sterowniki również nie sprawiają jakichkolwiek problemów, choć to prawdopodobnie zasługa samego Lenovo – pod tym względem ta firma jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Dużo korzystam z Office Online, zatem szczególnie ucieszyło mnie dodanie „ostatnich” do eksploratora plików. Dzięki temu mam szybki dostęp do dokumentów utworzonych/otworzonych w ostatnim czasie. Oczywiście prócz nich znajdziemy tam również niedawno otwierane pliki, zatem momentami panuje tam niezły chaos.
g_-_550x366_-_-_58442x20141012023831_0

Menu Start

Menu Start przeszło metamorfozę i obecnie czerpie to co najlepsze od swoich poprzedników. Standardowa, rozwijana lista folderów i zainstalowanych aplikacji została urozmaicona aktywnymi kafelkami. Poza tym, na górnej krawędzi znajdują się przyciski analogiczne do tych, obecnych w ModernUI – odpowiadają one za wylogowanie, ponowne uruchomienie, zamknięcie itp. Sam wygląd można w pewnym zakresie modyfikować – zarówno pod względem wysokości (szerokość zależy od ilości przypiętych kafli), jak i koloru.
Screenshot (10)

Wirtualne pulpity i menadżer aplikacji

Kolejną szumnie zapowiadaną nowością są wirtualne pulpity. Choć sam z nich nie korzystam na co dzień (nawet pod Linuksem się do nich nie przekonałem) to uważam, iż jest to krok w dobrą stronę. Ich wykonanie niestety pozostawia jeszcze wiele do życzenia, jednakże z czasem powinno się to zmienić. Obecnie nie są one całkowicie odrębnymi bytami – niezależnie od tego, na którym aktualnie się znajdujemy i tak zawsze widzimy wszystkie otwarte programy. Niby jest to fajne rozwiązanie, jednak przy ich większej ilości robi się lekki bajzel. Z wirtualnymi pulpitami wiąże się bezpośrednio jeszcze jedna nowość, która sprawia iż zarządzenie nimi jest stosunkowo przyjemne. Przy okazji ich wprowadzenia przemodelowano podgląd otwartych aplikacji, który można teraz uruchomić na 2 sposoby – skrótem na pasku zadań lub kombinacją klawiszy (Win + TAB). Z jego poziomu możemy zamykać uruchomione oprogramowanie, przenosić je pomiędzy utworzonymi pulpitami, a także zarządzać naszym wirtualnym miejscem pracy (zamykać zbędne/tworzyć nowe). Poza tym, gdy przypniemy jakąś aplikację do jednego z boków, to na drugim ukażą się miniaturki tych uruchomionych programów, które możemy tam ustawić.
g_-_550x366_-_-_58442x20141012023841_0

Wstęp do ModernUI 2.0

Długo oczekiwanym usprawnieniem, które się wreszcie pojawiło to możliwość uruchamiania aplikacji pisanych dla ModernUI w oknach. Wymusiło to przy okazji lekką, acz w obecnej formie niekonsekwentną zmianę – pasek zadań został zastąpiony przez menu podręczne, znajdujące się w lewym górnym rogu każdej aplikacji tego typu. Korzystanie z niego wymaga pewnej zmiany przyzwyczajeń, której nie pomaga wspomniana wyżej niejednolitość . Otóż po wybraniu jakiejś opcji, wciąż pojawia się boczny panel znany z poprzednich wersji Windows, przez co jest to niewygodne – wymusza znaczny ruch kursora.
Screenshot (11)

Nieustające optymalizacje

Poczyniono też szereg mniejszych zmian, które nierzadko są niewidoczne dla użytkowników na pierwszy rzut oka. Mimo, iż nie otrzymaliśmy nowej przeglądarki (o nazwie kodowej Spartan, która ma być stworzą całkowicie od podstaw, dzięki czemu obsłuży rozszerzenia w formie analogicznej do Chrome, a przy okazji zerwie z nazwą Internet Explorer), to znacznie usprawniono obecną wersję. Silnik odpowiedzialny za JavaScript (Chakra) przeszedł szereg optymalizacji, dzięki czemu jest on wydajniejszy o nawet 60% względem tego zastosowanego w Win8.1. Na pasku zadań dodano również specjalny przycisk do wyszukiwarki, który w zasadzie jest całkowicie bezsensowny, gdyż dubluje funkcję obecną w menu start. Jej działanie jest analogiczne do tej dostępnej w Windows 8.x – za jej pomocą możemy przeszukiwać zarówno sieć, jak i zawartość lokalną. Obramowania okien uległy odchudzeniu – są znacznie cieńsze niż do tej pory. Poza tym, zmieniono niektóre systemowe ikonki na bardziej „płaskie” i nowoczesne. Choć wiele pozostało jeszcze do zrobienia, to zmiany wyglądają obiecująco – miejmy nadzieję, iż Microsoft dobrze to rozegra.
g_-_550x366_-_-_58442x20141012024220_0

Niewidoczne nie oznacza nieistniejące

Oczywiście jest też wiele mniejszych i większych zmian, które są dla nas całkowicie niewidoczne, lecz przekładają się na nasz komfort pracy. Wsparcie dla wyższych rozdzielczości, zmodernizowany system aktualizacji, czy wszelkie optymalizacje w jądrze systemu – wszystko to znacząco ułatwi naszą „współpracę” z Windows 10, dzięki czemu powinien być on jeszcze bardziej przyjazny dla nowych użytkowników.
g_-_550x366_-_-_58442x20141012023826_0

Szybkie podsumowanie

Nowa odsłona systemu z Redmond wygląda bardzo interesująco i choć nie jest to wydanie przełomowe, to na pewno zasługuje na poświęcenie mu chwili uwagi. Zmiany poczynione w tym wydaniu są efektem rozpaczliwej próby wrócenia do łask użytkowników, co chcąc nie chcąc znacznie przyśpieszyło rozwój systemu. Udoskonalenia na które normalnie czekalibyśmy przez kilka wersji Windows, teraz wprowadzane są stosunkowo szybko. Choć jest to wciąż wersja Technical Preview to działa ona nad wyraz stabilnie i jeśli ktoś chce ją przetestować, może śmiało instalować. Wciąż brakuje asystenta głosowego (Cortana) oraz centrum powiadomień, jednakże powinny one zostać wprowadzone w kolejnych kompilacjach. Niecierpliwi za pomocą prostego skryptu, już dzisiaj mogą korzystać z tej drugiej funkcji.
g_-_550x366_-_-_58442x20141012023823_0
Zatem czy Windows zmierza w dobrym kierunku? Moim zdaniem tak, choć jeszcze wiele brakuje mu do ideału. Aczkolwiek jeśli Microsoft będzie zachowywał umiar w wysłuchiwaniu sugestii użytkowników (niektóre są niemiłosiernie idiotyczne) to Windows powinien przybrać ciekawą formę. Należy przy tym pamiętać, iż jest to ostatnie duże wydanie, a kolejne będą wydawane już w formie aktualizacji – analogicznie do OS X. Dzięki temu rozwój będzie szybszy niż kiedykolwiek, a i powinny być one darmowe lub chociaż tanie. O tym przekonamy się zapewne najwcześniej za rok.
[image=windowsone]