Od dłuższego czasu wprost się mówi, że Windows 10 w dniu swojej premiery nie wyglądał tak jak powinien. Choć od tamtego czasu minęło już trochę czasu, to jednak wciąż posiada od wiele braków. Sytuacja ta ulegnie lekkiej poprawie wraz z nadejściem listopada, gdyż właśnie wtedy zadebiutować ma aktualizacja zwana Threshold 2. Insiderzy od września mogą się jej powoli przyglądać i właśnie dzięki nim wiemy, że jest na co czekać – przyniesie ona szereg pomniejszych zmian, których zabrakło w momencie debiutu.

Jednak prawdziwą bombą ma być dopiero przyszłoroczne uaktualnienie rozwijane pod tajemniczą nazwą Redstone, w którym wielu konsumentów pokłada swoje nadzieje. Wielu spekuluje, iż prawdopodobnie będzie to coś w stylu wersji 8.1 wydanej dla Windows 8 – spodziewać się więc możemy naprawdę dużej ilości poprawek i zmian, które wniosą Windows 10 na kolejny poziom. Niestety wciąż nie mamy żadnych konkretnych informacji dotyczących tego, co tak naprawdę znajdziemy w jej wnętrzu, lecz powoli coś się zaczyna w temacie ruszać. Dzięki znanemu na Twitterze koncie BuildFeed dowiedzieliśmy się, iż wewnątrz Microsoftu ruszyła cała machina odpowiedzialna za rozwój nowych kompilacji z linii RS1 (rs1_onecore_mqbase), czyli Redstone właśnie. Cała reszta danych wciąż spowita jest mgłą tajemnicy i taki stan utrzyma się zapewne jeszcze przed długi czas.

Windows 10 jest często krytykowany za zbieranie i przesyłanie potężnych danych na temat aktywności użytkownika. Microsoft-Windows-Update-Symbol-Logo-f630x378-ffffff-C-dd14778-38149298Pamiętać jednak trzeba że odpowiednia aktualizacja może spowodować to samo w systemach Win7,8,8.1 . Aktualizacje te mają nazwę KB3075249 oraz KB3080149. Są one opcjonalne, ale zawierają one elementy umożliwiające Microsoftowi zbieranie informacji o użytkowniku komputera dokładnie w taki sam sposób jak jest to w windows 10, który jest obecnie podejrzewany o bycie zaawansowanym narzędziem do szpiegowania. Podobne podejrzenia krążą wokół aktualizacji do systemów Windows 7, 8, 8.1 o nazwach KB2505438, KB2670838, KB2952664, KB2976978, KB3021917, KB3035583, KB3075249. Ogólnie rzecz mówiąc w wcześniejszych systemach można zapobiec „szpiegowaniu” przez Microsoft uważając i sprawdzając aktualizacje podtykane pod nos przez MŚ, a w przypadku Windowsa 10 można to zrobić za pomocą m.in. programu shutup10.

 

Microsoft wraz z premierą Windows 8 wprowadził na desktopy sklep, który do tej pory kojarzył się raczej z mobilną odsłoną Windows. Początkowo jednak pozostawiał on bardzo dużo do życzenia, gdyż jego zasoby nie były zbyt imponujące, a i sam wygląd znacznie odrzucał użytkownika. Z czasem poprawioną tą drugą kwestią, jednak podstawowy problem wciąż pozostawał bez zmian – deweloperzy zbytnio nie kwapili się do pisania aplikacji na ten system. Przy okazji powstawania Windows 10 Microsoft znów postanowił pochylić się nad tym problemem, co zaowocowało powstaniem nowej odsłony uniwersalnych aplikacji oraz całkowicie przebudowanego sklepu. microsoft-Windows8-storeOczywiście aplikacje klienckie to nie wszystko, dlatego też postanowiono gruntownie przebudować jego webową odsłonę, która choć bywała pomocna, to jednak miała niezbyt zachęcający interfejs. Od niedawna możemy oglądać jego nową wersję, która została z grubsza upodobniona do tego co możemy znaleźć w jego aplikacji. By dodatkowo całą sytuację wyklarować Microsoft postanowił, że za pośrednictwem swojego bloga przekaże nam kilka interesujących informacji – głównie nakreślających nam poczynione zmiany. Na czym więc się skupiono? Przede wszystkim na poprawionych algorytmach wyszukiwania oprogramowania, które do tej pory bardzo kulało. Jeśli jednak dalej nie będą one dla nas wystarczające, to otrzymamy możliwość sortowania wyników ze względu na oceny i recenzje innych użytkowników. Co ciekawe, jeśli o te ostatnie chodzi, będą one poddawane dodatkowemu podziałowi – posiadacze Windows / Windows Phone 8 / 8.1 będą widzieć wszystkie wpisy, natomiast posiadacze Windows 10 / Windows 10 Mobile zobaczą tylko te, które odnoszą się do ich systemu. Warto też odnotować, że Microsoft przywróci możliwość podglądu aktualnej wersji aplikacji oraz jej ostatniej aktualizacji – niby nie jest to pierwszej potrzeby funkcja, jednak wielu osobom (w tym mi) niekiedy się przydaje. W ramach ciekawostki warto wspomnieć również o tym, że firma usunie wszystkie oceny aplikacji napisane z testowych wersji Windows 10 (wszystko do 15 lipca), ponieważ wiele problemów powstałych w tym okresie było spowodowanych stricte przez system.

Jak więc widać Microsoft nie ustaje w ciągłym rozwoju swoich usług. Choć wiele zmian już poczynili, to jednak wciąż długa droga przed nimi. Oczywiście firma nie byłaby sobą, gdyby przy okazji nie usunęła kilku przydatnych i dość często wykorzystywanych opcji. Dlatego też nie będziemy już w stanie zdalnie instalować aplikacji na naszym mobilnym urządzeniu przeglądając sklep na desktopie, a i pobranie pliku do ręcznej instalacji jest aktualnie niemożliwe. Nie wiadomo czy i ewentualnie kiedy wspomniane funkcje powrócą, jednak dobrze by było, gdyby w ogóle to nastąpiło – jednak znając Microsoft nie jest to takie oczywiste.

Firma Kruger&Matz dodała do swojej oferty tablet z serii EDGE z Windows. EDGE1082 ma czterordzeniowy procesor Intel Atom Z3735F z 2GB RAMU i zegarem 1,33 GHz. Tablet posiada ekran IPS o rozdzielczości1920x1200 pikseli. Oparty jest on na układzie graficznym Intela. Pracuje pod kontrolą Windows 8.1 z roczną subskrypcją Office 365 Personal.f0hzEwBNuvEWAhzzn2cb Sam tablet ma 32 GB na dane użytkownika ale można to jeszcze rozbudować o kolejne 32 GB kartą MicroSD. Oczywiście mają też do dyspozycji 1 TB miejsca na OneDrive. Oprócz microUSB i miniHDMI urządzenie ma też WiFi i modem 3G oraz Bluetooth 2.1 i USB w wersji 3.0. Dla osób pracujących zdalnie EDGE1082 można szybko zamienić w biuro stosują dedykowaną klawiaturę. EDGE1082 ma też baterię o pojemności 7900 mAh, która powoduje, że możemy pracować na tablecie przez wiele godzin. Punktem kulminacyjnym ale znanym też z urządzeń innych firm jest zastosowanie w obudowie szczotkowanego aluminium. Sugerowana cena to 749 zł.

Microsoft już dawno temu wyraził swoją chęć połączenia sklepów z aplikacjami, które są rozwijane oddzielne dla każdej z platform. Choć Uniwersalne Aplikacje zostały wprowadzone wraz z wydaniem 8.1 zarówno dla Windows jak i Windows Phone, to jednak wciąż deweloperzy byli zmuszeni do każdorazowego publikowania swoich tworów w obu sklepach. Taka sytuacja raczej nie jest dla nich zbyt komfortowa, dlatego też gigant z Redmond jakiś czas temu postanowił, iż coś z tym zrobi. Wspomniana wcześniej nowa kategoria oprogramowania była swego rodzaju preludium zmian, które Microsoft zamierza wprowadzić wraz z premierą Windows 10 dla wszystkich platform. Dropbox-Windows-Store-beta-1024x627Już w obecnych testowych kompilacjach Windows 10 obecny jest nowy sklep, który pozwala dokopać się do aplikacji pisanych obecnie z myślą o Windows Phone – była to pierwsza przesłanka zapowiadanych modyfikacji. Kolejną okazała się wzmianka o pojawieniu się na konsoli Xbox One tworu analogicznego do innych platform, za pomocą którego możliwe stanie się pobieranie uniwersalnych aplikacji. Najnowszym potwierdzeniem postępującego rozwoju jest zdjęcie, które pochodzi ze wspomnianego wcześniej Windows Store beta znajdującego się w Windows 10. Można na nim zauważyć wycinek sklepu, który w kategorii „Screenshots” zawiera te pochodzące zarówno z Windows, jak i Windows Phone.

Jak więc widać Microsoft nie zamierza rzucać słów na wiatr i sukcesywnie łączy dotychczasowe rozwiązania. Jest to niewątpliwe ułatwienie dla konsumentów oraz deweloperów, którzy swoje twory będą mogli łatwo przenosić pomiędzy różnymi platformami. Z drugiej jednak strony pozbawia ich to ewentualnego zarobku, gdyż w ten sposób kupimy aplikację tylko raz i będzie ona dla nas dostępna zarówno na laptopie oraz smartphonie. Czas jednak pokaże czy to rozwiązanie się przyjmie i czy nie będzie jedynie kolejnym nieudanym projektem Microsoftu.

Pierwsza próba instalacji Windows 10 była do tej pory lekko skomplikowana dla niektórych osób. Musieli oni uruchamiać specjalnie do tego przygotowaną stronę, z której mogli pobrać obraz płyty i dopiero potem z jego pomocą przechodzili do uaktualnienia. W październiku Microsoft nieco ułatwił ten proces użytkownikom Windows 7, którzy po instalacji pewnej łatki byli w stanie pobrać nową wersję wprost z Windows Update.Windows 7 update to Windows 10Dużo czasu musiało upłynąć, aby firma z Redmond wydała podobne narzędzie dla Windows 8.x. Oczywiście znów jedyne co musimy zrobić to zaopatrzyć się w odpowiedni plik ze stron giganta po czym w styczniu po udostępnieniu kolejnej kompilacji otrzymamy powiadomienie o możliwości jej pobrania. Należy przy tym pamiętać, że powrót do Windows 8.x będzie możliwy jedynie poprzez reinstalację systemu, zatem jeżeli boimy się o swoje pliki to lepiej takowej operacji nie przeprowadzać na naszym głównym systemie. Niby Windows 10 nie sprawia żadnych większych problemów, jednak to jest wciąż wersja testowa i różne rzeczy mogą się przydarzyć.

Internet Explorer, który niegdyś był wiodącą przeglądarką obecnie nie radzi sobie najlepiej. Lata spędzone w stagnacji wciąż dają o sobie znać, jednakże Microsoft robi wszystko by odmienić ten trend. Jakiś czas temu zapowiedziano, że ową przeglądarką dotkną wielkie zmiany, na które jednak będziemy musieli poczekać co najmniej do konsumenckiego wydania Windows 10, gdyż w obecnym wciąż widnieje IE11.

Nie oznacza to jednak, że jest to wersja 1:1 z Windows 8.1 i że nie przechodzi ona żadnych przemian. Wręcz przeciwnie – z każdą kolejną kompilacją jest ona znacznie lepsza od poprzednika. Po optymalizacjach silnika Chakra przyszła kolej na coś tak prozaicznego jak zakładka about:flags znana z innych przeglądarek. Oferuje ona dostęp do eksperymentalnych funkcji, które możemy w łatwy sposób aktywować – oczywiście na własną odpowiedzialność.  IE-About-FlagsObecnie zbyt wiele opcji tam nie znajdziemy, gdyż jest to dopiero pierwsza ich odsłona. Cieszy jednak, że w ogóle powstały owe flagi, które powinny ułatwić życie wielu deweloperom. Dzięki temu będą oni mogli znacznie wcześniej przetestować nowe możliwości przeglądarki, na długo przed tym zanim znajdą się one w stabilnym wydaniu.

Podczas premiery Windows Technical Preview dowiedzieliśmy się mało spektakularnych, acz od dawna oczekiwanych zmian dotyczących konsoli tekstowej. Wreszcie stało się możliwe używanie w niej skrótów klawiszowych, analogicznie do Linuksa. Mało tego – wedle najnowszych informacji w Windows 10 wreszcie zadebiutuje menadżer pakietów, który został nazwany OneGet.

win10-oneget-cmdlet-largePowinno to znacznie ułatwić proces instalacji i aktualizacji oprogramowania w tym systemie, który do tej pory nie należał do zbyt przyjemnych. Nie dość, że każdy program trzeba pobierać pojedynczo i niekiedy z różnych źródeł, to i same instalatory nie powalały swoją prostotą. Często wciskano w nich nachalnie dodatkowe śmieci, na które nieuważny użytkownik się zgadzał. Ten stan rzeczy powinien niebawem ulec zmianie, gdyż za pomocą OneGet już w obecnej formie możemy instalować i deinstalować oprogramowanie, zarządzać repozytoriami, a nawet pobierać kod źródłowy.

Ów menadżer może korzystać ze swoich własnych repozytoriów (przeszło 2300 pakietów), jak i rozwijanego od dawna Chocolatey. Co ciekawe można go używać nie tylko na Win10, gdyż jest on częścią środowiska Windows Management Framework 5.0, który współpracuje z Windows 8.1 Pro i Enterprise oraz Windows Servera 2012 R2. Już teraz przy jego pomocy w łatwy sposób pobierzemy np. Firefoksa, wydając polecenie find-package -name Firefox, a potem install-package Firefox.

photo-mainOczywiście brak jest jakichkolwiek oficjalnych oświadczeń dotyczących tego projektu, zatem nie wiadomo nawet jak zostanie  on wykorzystany w systemie. Dużo będzie zależało od oprogramowania firm trzecich i ich dostępności poprzez OneGet. Jego rola w systemie jest niejasna i sposób w jaki rozegra to Microsoft przesądzi o przeszłości tego menadżera.

Wygląda na to, że październik był bardzo aktywnym miesiącem dla niektórych użytkowników systemu Windows. Okazuje się, że odbyły się ostatnio dosyć duże wahania udziałów poszczególnych wersji Windowsa. Warte zauważenia są dane dotyczące najnowszego Windowsa i zasłużonego już XPka, bowiem ten pierwszy zyskał spory udział kosztem drugiego.

DSC05558_5F00_115D923E

Według danych NetMarketShare Windows 8.1 zanotował ogromny skok popularności w stosunku do poprzedniego miesiąca. We wrześniu cieszył się udziałem na poziomie 6,67%. Dane z października są dużo ciekawsze, ponieważ najnowszy system Microsoftu znacznie podwyższył swój udział, który wynosi teraz prawie…11%. Różnica na poziomie ponad 4% w przeciągu miesiąca z pewnością nie może pozostać niezauważona. Ale co z Windows XP wymienionym w tytule? Okazuje się, że w przypadku „wymarłego” już systemu różnica jest jeszcze większa, ponieważ system ten stracił ponad 6% udziałów. Niecałe 18% w porównaniu do 24 z września robią wrażenie. Również statystki na Steamie pokazują 3% wzrost popularności Windows 8.1 i tendencję spadkową XP.

Konkurencja nigdy nie śpi, a dodatkowo Microsoft przespał jak bardziej dogodny dla siebie okres – te dwie składowe sprawiły, iż firma z Redmond na wielu frontach jest daleko w tyle za innymi. Tyle dobrego, że w przeciwieństwie do Nokii posiadają znaczny zapas gotówki oraz inne mocne strony, dzięki czemu nie spadli od razu na samo dno. Gdy już się wreszcie w niej zorientowano co do sytuacji, podjęte zostały zdecydowane kroki. Przyśpieszenie aktualizacji, uważane słuchanie sugestii użytkowników (a przynajmniej sprawianie takiego wrażenia), czy pozyskiwanie nowych partnerów – wszystko to ma w teorii zmienić obecną złą passę.

Tym razem padło na firmę HP, która we współpracy z twórcą Windowsa ma wprowadzić na rynek tanie modele tabletów (od 99$) oraz laptopów (od 199$). Pierwszymi urządzeniami wyprodukowanymi w tej konwencji jest są HP Stream 11 i 13 (laptopy) oraz HP Stream 7 i 8 (tablety) – oczywiście ich nazwy odzwierciedlają przekątne ekranu.

g_-_-x-_-_-_58233x20141001123943_0

Wiadomym jest, że niski budżet ogranicza w dużym stopniu pole manewru podczas projektowania danego sprzętu. Wiele kompromisów musi zostać wypracowanych, gdyż w przeciwnym wypadku taki pułap byłby nieosiągalny. Dlatego też zostały one wyposażone w procesor Intel Celeron N2840 Bay Trail, którego wspiera 2 GB RAM. Dla użytkownika oddane jedynie 32 GB pamięci wbudowanej, którą teoretycznie możemy rozszerzyć o kartę microSD. Jednak przez swoją specyfikę nadawać się one będą jedynie na magazyn dla zewnętrznych danych jak zdjęcia czy muzyka – o aplikacjach instalowanych na niej lepiej zapomnieć. Poza tym, wyposażone są w złącze audio i HDMI oraz złącza USB (2 w tańszym, 3 w droższym). Czas pracy na jednym ładowaniu prezentuje się znośnie – 495 minut dla mniejszego modelu i 465 dla większego. Zaskoczeniem nie będzie wykorzystany system, gdyż jest to Windows 8.1, wraz z którym dostaniemy roczną subskrypcję na pakiet Microsoft Office 365. Ich premiera przewidywana jest na listopad tego roku.

g_-_-x-_-_-_58233x20141001124034_0

Jeśli zaś chodzi o tablety, to tutaj zaskoczenia też żadnego nie ma. Mniejszy dostępny jest w cenie 99$, natomiast większy to koszt 149$. Oba posiadają ekrany o rozdzielczości 1280×800 oraz te same podzespoły. Należy do nich procesor Intel Atom Z3735G, którego wspiera 1GB RAM. Dla użytkownika dostępne będzie 16 GB pamięci wbudowanej. Miłym dodatkiem do droższego modelu jest wbudowany moduł LTE. Poza tym, podobnie jak w przypadku laptopów i tutaj dostaniemy roczną subskrypcję na Microsoft Office 365, a i dostępne będą w tym samym okresie.

Jak widać urządzenia te nie są szczególnie imponujące, ale dzięki temu cena jest dość niska. Dla osób korzystających z laptopa/tabletu wyłącznie w celach rozrywkowych powinien to być wystarczający i satysfakcjonujący wybór. Być może to właśnie dzięki tej serii urządzeń (Stream) Microsoft wraz z HP zmniejszą udział Chromebooków czy tabletów z Androidem, których są konkurencją.