Windows 10 szturmem zdobył rynek, w czym pomogła mu darmowa aktualizacja dostępna dla posiadaczy Windows 7 oraz Windows 8.1. Jego początkowe tempo adopcji na rynku było dość imponujące, lecz siłą rzeczy z czasem osłabło. Niemniej, raz po raz Microsoft raczy nas swoimi statystykami, zwłaszcza, jeśli w ich opinii jest się czym pochwalić.

Windows 10

Dlatego też niedawno zdradzono nam, że Windows 10 pracuje już na 600 milionach różnorakich urządzeń. Liczba ta może zapierać dech w piersiach, lecz trzeba sobie zdawać sprawę z jednej rzeczy. Otóż zawierają się w niej nie tylko desktopy, ale i smartphony oraz konsole. Co ciekawe, pierwotne założenie firmy zakładało osiągnięcie pułapu miliarda urządzeń w maksymalnie 3 lata od dnia premiery. Ostatecznie zrezygnowano z tego celu, gdyż prawdopodobnie nie uda im się go osiągnąć przed końcem przyszłego roku.

Wyszukiwarka obecna w Windows daleka jest od ideału. Nawet jej integracja z Cortaną niewiele zmienia, gdyż asystent ten dostępny jest w niewielu regionach. Jakby tego było mało, wciąż sporo użytkowników nie zdaje sobie sprawy z indeksowania plików, którym możemy mocno poprawić jej skuteczność. Microsoft mógłby wiele w tym zakresie poprawić, lecz do tej pory nieszczególnie się tym przejmował.

Informacje przedstawione przez Aggiornamenti Lumia dają jednak nadzieję na pewne zmiany. Otóż w najnowszej testowej kompilacji oznaczonej numerem 17046 znaleziono przebudowaną wyszukiwarkę systemową. Zamiast niewielkiego okienka pojawiającego się nad przyciskiem start zobaczyć możemy pełnowymiarowe okno, wyposażone w elementy Cortana Design. Taki sposób prezentacji wyników jest zdecydowanie bardziej intuicyjny, co niewątpliwie przełoży się na częstość wykorzystywania tego narzędzia. To jednak nie wszystko, gdyż zyskamy również możliwość wyszukiwania kontaktów oraz konkretnych wiadomości e-mail. Co ciekawe, coś podobnego było obecne już w Windows 8.1, lecz Windows 10 został tego pozbawiony.

Osoby zainteresowane nową wyszukiwarką, mogą już teraz ją uruchomić – wystarczy posiadać kompilację 17046 oraz dodać stosowny wpis rejestru.

Wraz z premierą Windows 10 ogłoszono, iż posiadacze Windows 7 oraz Windows 8.1 są upoważnieni do darmowego uaktualnienia. Stanowiło to sporą zachętę do przesiadki, zwłaszcza, że za każdą z poprzednich odsłon trzeba było sporo zapłacić. Jednak nic co dobre nie trwa wiecznie, ponieważ wraz z dniem 29 lipca 2016 zakończono wspomnianą promocję. Tak to przynajmniej wyglądało w przypadku typowego konsumenta, gdyż osoby niepełnosprawne zostały łagodniej traktowane. Przeznaczony im okres darmowej aktualizacji wtedy nie upłynął i nie podano też innej daty jej wygaśnięcia.

Problem w tym, że wielu konsumentów wykorzystywało tę furtkę do nabycia Windows 10 już po upływie pierwotnego terminu. Żeby było zabawniej, wiele technologicznych portali postanowiło wykorzystać ten fakt, by złapać nieco dodatkowych odsłon. Dlatego też w sieci nie trudno natknąć się na poradniki, które krok po kroku pokazują „jak oszukać system”. Sam Microsoft niewiele z tym robił, choć co jakiś czas wspominał o tym, że ukróci ten proceder. Czas zdecydowanych działań wreszcie nadszedł, w związku z czym ogłoszono, że z dniem 31 grudnia 2017 roku opisywany sposób nabycia Windows 10 odejdzie w niepamięć. Zainteresowane tym osoby prawdopodobnie już dawno nabyły swoją kopię, a całej reszcie konsumentów jest to całkowicie obojętne.

Klient OneDrive dla Windows 8.1 posiada jedną kluczową funkcję, która wyróżnia go na tle konkurencji. Microsoft zaimplementował w nim wsparcie dla migawek plików, co przypadło do gustu wielu użytkowników. Mechanizm ten w sprytny sposób oszczędza miejsce na dysku, gdyż rzadziej wykorzystywane elementy (dokumenty itp.) pobierane są dopiero w momencie chęci ich użycia. W związku z tym, mimo braku ich fizycznej obecności pracuje się na nich jak na zwykłych plikach. Ma to oczywiście jedną niezaprzeczalną wadę, a mianowicie wymaga stałego dostępu do sieci.OneDrive

Niestety, wraz z wydaniem Windows 10 funkcja ta całkowicie zniknęła z systemu. Microsoft tłumaczył się wtedy jej kapryśnym działaniem, co w zasadzie było zgodne z prawdą. Obiecano przy tym, iż powróci ona w jednej z przyszłych aktualizacji. Czas mijał nieubłaganie i jak się niedawno okazało, firmie zajęło aż dwa lata jej ponowne zaimplementowanie. Niemniej, teraz już wszyscy zainteresowani Insiderzy (a więc posiadacze najnowszych testowych kompilacji) mogą skorzystać z „Files On-Demand”. Wystarczy samodzielnie zainstalować uaktualnienie dla klienta OneDrive lub poczekać na jego automatyczną aktualizację.

Funkcja ta w swoich założeniach nie różni się niczym o tego, co było dostępne w Windows 8.1. Możemy więc oznaczać pliki jako dostępne wyłącznie online lub pobrać je do trybu offline. Mechanizm ten wspiera również aplikacje pochodzące ze sklepu (wykorzystujące Windows File Picker), co w poprzednim wydaniu sprawiało problemy.

Początkiem bieżącego roku Microsoft ogłosił, iż nie zamierza wspierać starszych wydań Windows pracujących na nowych procesorach. Informacja ta była powodem sporego niezadowolenia konsumentów, którzy nie potrafili znaleźć racjonalnego wytłumaczenia dla takiej decyzji. W zasadzie po dziś dzień takowego brakuje, niemniej firma nie zamierza się wycofać ze swojego postanowienia.

AMD i Intel

Ten czarny scenariusz ostatecznie został wprowadzony w życie, o czym przeczytać możemy na stronie wsparcia Microsoftu. Jeśli więc planujemy wyposażyć swój desktop w procesor z linii AMD Ryzen lub Intel Kaby Lake, to musimy być świadomi tego, że posiadając Windows 7 lub Windows 8.1 nie otrzymamy już żadnych aktualizacji. Tyczy się to również łatek bezpieczeństwa, co jest wybitnie irytującym zagraniem Microsoftu. Jest to tyle kuriozalne, że oba systemy wciąż mają oficjalne wsparcie, a mimo to już są spychane na dalszy tor.

Microsoft przez lata przyzwyczaił nas do tego, iż proces pobierania paczek poprzez Windows Update bywa dość żmudny. By się o tym przekonać wystarczyło spróbować zaktualizować system zaraz po jego instalacji. Masa plików do pobrania potrafiła niejedno łącze zapchać, a przy tym cała procedura mogła trwać nawet kilka godzin. Znacznie udoskonalono to przy okazji premiery Windows 10, kiedy to zaczęto udostępniać zbiorcze paczki poprawek.

Wraz z nadejściem października zdecydowano się usprawnić również mechanizmy obecne w Windows 7 oraz Windows 8.1. Od teraz w każdy drugi wtorek miesiąca otrzymamy łatki bezpieczeństwa, które dostępne będą w dwóch wersjach. Jedna z nich przeznaczona jest dla użytkownika indywidualnego (Windows Update), natomiast druga stworzona została z myślą o administratorach (Windows Server Update Services). Z naszej perspektywy ważniejsza jest oczywiście ta pierwsza, gdyż dotyczy nas bezpośrednio. Znacząco uprości to proces uaktualniania systemu, gdyż zmuszeni będziemy do pobrania wyłącznie jednego pliku, zamiast całej masy.

Windows Update

Jakby tego było mało, w każdy trzeci wtorek otrzymamy zapowiedzi nowych łatek. Będą dla nas opcjonalne, natomiast w kolejnej turze aktualizacji trafią one do zbiorczej paczki. Microsoft przy tym zaznacza, że może wydać również dodatkowe poprawki poza typowym cyklem wydawniczym. Mowa tutaj chociażby o uaktualnieniach dla pakietu Office, Flash, Silverlight czy .NET Framework.

Czas pokaże, czy nowy sposób dostarczania łatek okaże się faktycznym ułatwieniem dla konsumentów. W końcu wiadomo, że teoria może pozostać tylko teorią, gdyż praktyka bywa bezlitosna. Niemniej na pierwsze wnioski będziemy musieli jeszcze jakiś czas poczekać.

Co bardziej konserwatywni użytkownicy systemów z rodziny Windows zapewne kojarzą niechlubną aplikację Get Windows 10. Przez przeszło rok zachęcała ona konsumentów do wypróbowania darmowego uaktualnienia do nowszej wersji okienek. Spędzała przy tym sen z powiek wielu użytkowników, gdyż, niezależnie od ustawień, zasypywała ich irytującymi powiadomieniami. Od tamtego dnia nieustannie wyczekiwano jej usunięcia i jak się obecnie okazuje, ono wreszcie to nadeszło.

DownloadAnniversaryUpdate_12mb

W zeszłym tygodniu firma zdecydowała się wydać specjalną paczkę przeznaczoną dla Windows 7 oraz Windows 8.1, która wycina z systemu wspomniane wcześniej oprogramowanie. Co jednak zaskakujące, możliwość darmowego uaktualnienia zakończyła się już dwa miesiące temu. Dlatego też dokładnie 29 lipca, przy okazji wydania letniego uaktualnienia, wszystko powinno wrócić do „normy”. Tak się jednak nie stało i długo przyszło czekać użytkownikom na usunięcie tej znienawidzonej przez nich aplikacji.

Windows 8.1 był jaki był, jednak nie można mu odmówić jednego, iż wprowadzone wraz z nim migawki plików pochodzących z OneDrive były tym, co naprawdę spodobało się użytkownikom. Dzięki temu mechanizmowi mieliśmy podgląd na wszystkie dokumenty znajdujące się na naszym koncie w chmurze, choć fizycznie nie znajdowały się na dysku komputera, przez co nie zajmowały cennego miejsca. Dopiero w monecie próby ich uruchomienia następowało pobieranie, co zwłaszcza na tabletach było bardzo wygodne, gdyż ilość wbudowanej tam pamięci często jest poniżej wszelkiej krytyki.

Problem jednak w tym, że wraz z Windows 10 obsługa migawek została całkowicie wycięta z systemu, co niezbyt spodobało się fanom opisywanego rozwiązania. Kolejne uaktualnienia były udostępniane, lecz wyczekiwany mechanizm jak dotąd nie powrócił. Dlatego też tak duże poruszenie w sieci wywołał jeden z wpisów udostępnionych za pośrednictwem Twittera, który jednoznacznie wskazuje na to, że wraz z nadchodzącym Redstone 2 wspomniane wcześniej migawki pojawią się i w Windows 10. Jeśli okaże się to prawdą, to mamy dwa potencjalne powody takiego stanu rzeczy – albo Microsoft zwyczajnie ugiął się pod naporem użytkowników, albo wyeliminowali problemy stojące za wcześniejszym usunięciem.

W kruchym życiu oprogramowania komputerowego w końcu nadchodzi ten dzień, w którym jego twórca mówi „dość” i zaprzestaje jego rozwoju. Prędzej czy później spotyka to każdą aplikację, czy to przez upadek projektu, czy przy okazji wydawania kolejnych jej odsłon. Właśnie to już jutro spotka Internet Explorera w wersji 8, 9 oraz 10, które otrzymają wtedy swoje ostatnie aktualizacje w ramach Patch Tuesday. Wraz z nią wyświetlany będzie monit „zachęcający” do uaktualnienia przestarzałych wersji przeglądarki do najnowszej, 11 odsłony. Problem ten dotyczy w głównej mierze Windows 7, na którym działają wcześniej wymienione wersje Internet Explorera.Microsoft-Patch-TuesdayJakby na to nie patrzeć jest to stosunkowo dobra wiadomość dla webdeweloperów, którzy w ten sposób nie będą już zobligowani do wspierania starych, bezsensownych technologii. Dzięki temu wszelkie witryny internetowe powinny znacznie lepiej działać na najnowszych przeglądarkach wspierających wszelkie standardy. Oczywiście należy pamiętać, że tak to wygląda w teorii, a w praktyce wciąż będzie trzeba wspierać porzucone rozwiązania, gdyż w dalszym ciągu stanowić będą większość na rynku.

Microsoft raz po raz przekracza kolejne progi wyznaczające liczbę instalacji jego najnowszego Windows 10. W październiku wynosiła ona około 110 milionów, co było dość dobrze rokującą na przyszłość informacją. Z racji niedawno zakończonego 2015 roku redaktorzy z portalu WinBeta postanowili sprawdzić, jak obecnie przedstawia się sytuacja w tym aspekcie. windows-10-xboxZapytawszy swoich źródeł otrzymali odpowiedź, iż obecnie liczba instalacji plasuje się powyżej 200 milionów urządzeń – oczywiście w ujęciu ogólnoświatowym. Wynik ten udało się osiągnąć po 5 miesiącach od pierwotnej premiery Windows 10, co daje w przybliżeniu 40 milionów nowych użytkowników (licząc, że każda osoba ma po jednym urządzeniu z tym systemem) miesięcznie. W sumie nie ma co się temu dziwić, gdyż fakt rozdawania tejże wersji Windows jako darmowego uaktualnienia dla Windows 7 oraz Windows 8.1 zrobił swoje. Spokojnie można założyć, iż bez takiego ruchu Microsoftowi nie udałoby się osiągnąć zadowalającego wyniku – w końcu nic tak nie motywuje do zmiany systemu jak bezpłatna aktualizacja.