Dysk chmurowy OneDrive jest niewątpliwie jednym z ważniejszych produktów Microsoftu. Spina on wiele niezależnych usług w jedną całość, dzięki czemu praca na plikach jest zdecydowanie wygodniejsza. Nie oznacza to jednak, że oprogramowanie to jest doskonałe i pozbawione wszelkich wad. W związku z tym już latem do desktopowego klienta trafi całkowicie nowy ekran udostępniania.

OneDrive

Microsoft zapewnia, że zbliżające się uaktualnienie znacznie uprości cały proces. Nie tylko szybko podzielimy się swoim plikiem z konkretnym użytkownikiem OneDrive, ale i utworzymy odnośnik, z którego skorzystają wszyscy. Ponadto, otrzymamy możliwość zdefiniowania czasu wygaśnięcia linku oraz dowolnej modyfikacji uprawnień. Co ciekawe, nowy „sharing experience” ma być identyczny niezależnie od wykorzystywanego urządzenia, o ile korzystamy z przeglądarki, Windows 7 / 10 lub macOS. Na sam koniec warto wspomnieć, iż omawiane zmiany trafić mają do konsumentów już tego lata.

Początkiem bieżącego roku Microsoft ogłosił, iż nie zamierza wspierać starszych wydań Windows pracujących na nowych procesorach. Informacja ta była powodem sporego niezadowolenia konsumentów, którzy nie potrafili znaleźć racjonalnego wytłumaczenia dla takiej decyzji. W zasadzie po dziś dzień takowego brakuje, niemniej firma nie zamierza się wycofać ze swojego postanowienia.

AMD i Intel

Ten czarny scenariusz ostatecznie został wprowadzony w życie, o czym przeczytać możemy na stronie wsparcia Microsoftu. Jeśli więc planujemy wyposażyć swój desktop w procesor z linii AMD Ryzen lub Intel Kaby Lake, to musimy być świadomi tego, że posiadając Windows 7 lub Windows 8.1 nie otrzymamy już żadnych aktualizacji. Tyczy się to również łatek bezpieczeństwa, co jest wybitnie irytującym zagraniem Microsoftu. Jest to tyle kuriozalne, że oba systemy wciąż mają oficjalne wsparcie, a mimo to już są spychane na dalszy tor.

Dynamika wzrostu udziałów rynkowych Windowsa 10 jest zdecydowanie mniejsza, niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, choć prawdopodobnie najważniejszym jest zakończenie darmowego uaktualnienia ze starszych systemów. Niemniej, systematycznie pnie się on w górę, co obserwować możemy dzięki cyklicznym raportom. Tym razem swoje dane, za poprzedni miesiąc, przedstawił nam NetMarketShare.

Wedle nich Windows 10 posiada obecnie już ¼ całego rynku desktopów, co daje mu drugie miejsce pod względem popularności. Względem ostatniego miesiąca zeszłego roku nastąpił niewielki wzrost z 24,36% na 25,3%. Do poziomu jaki obecnie zajmuje Windows 7 wciąż jeszcze sporo brakuje i raczej nieprędko się to zmieni. Choć raz po raz jego udziały topnieją, to mimo wszystko wciąż znajduje się na prawie połowie (47,2%) obecnych na rynku komputerów.

Warto w tym momencie przytoczyć dane sprzed roku, gdyż dadzą nam ogólne spojrzenie na całą sytuację. Windows 10 stanowił wtedy jedynie 11% rynku, natomiast Windows 7 niewiele więcej niż obecnie, czyli 52%. W przypadku tego pierwszego systemu różnica jest więc znaczna, jednak ciężko jest mówić o jakimś ogromnym sukcesie.

Warto mieć cały czas na uwadze fakt, iż są to dane pochodzące jedynie z jednego źródła. Zbierane są one poprzez narzędzia analizujące ruch sieciowy na stronach, które wykorzystują usługi należące do NetMarketShare. Rzeczywisty udział może być więc ciut inny niż przytoczone wyżej liczby, aczkolwiek nie powinno być w tym aspekcie zbyt dużych odchyłów.

NetMarketShare jest często przytaczanym źródłem jeśli chodzi o popularność poszczególnych systemów operacyjnych. Nie inaczej jest i tym, gdyż z racji rozpoczęcia się nowego miesiąca udostępniono nam dane dotyczące poprzedniego. Windows 10 oczywiście wciąż pnie się w górę, jednakże największym zaskoczeniem okazał się być wynik Windowsa 7.

Windows 10 NetMarketShare

W porównaniu z wrześniem zyskał on ciut więcej aniżeli najnowsze wydanie okienek. Co prawda różnica nie jest ogromna, ponieważ w przypadku Windows 10 jest to 0,6 pp, natomiast ten drugi wzrósł o 0,11 punktu procentowego. Jest to dość zaskakujący obrót spraw, gdyż Microsoft stara się jak może by spopularyzować swój najnowszy produkt. Niemniej, posiada on już 22,53% całego rynku desktopów, gdzie Windows 7 to obecnie 48,38%.

Dla równowagi warto jeszcze przytoczyć liczby dotyczące Windows 8 oraz Windows 8.1, które wynoszą odpowiednio 7,83% oraz 2,17%.

Microsoft przez lata przyzwyczaił nas do tego, iż proces pobierania paczek poprzez Windows Update bywa dość żmudny. By się o tym przekonać wystarczyło spróbować zaktualizować system zaraz po jego instalacji. Masa plików do pobrania potrafiła niejedno łącze zapchać, a przy tym cała procedura mogła trwać nawet kilka godzin. Znacznie udoskonalono to przy okazji premiery Windows 10, kiedy to zaczęto udostępniać zbiorcze paczki poprawek.

Wraz z nadejściem października zdecydowano się usprawnić również mechanizmy obecne w Windows 7 oraz Windows 8.1. Od teraz w każdy drugi wtorek miesiąca otrzymamy łatki bezpieczeństwa, które dostępne będą w dwóch wersjach. Jedna z nich przeznaczona jest dla użytkownika indywidualnego (Windows Update), natomiast druga stworzona została z myślą o administratorach (Windows Server Update Services). Z naszej perspektywy ważniejsza jest oczywiście ta pierwsza, gdyż dotyczy nas bezpośrednio. Znacząco uprości to proces uaktualniania systemu, gdyż zmuszeni będziemy do pobrania wyłącznie jednego pliku, zamiast całej masy.

Windows Update

Jakby tego było mało, w każdy trzeci wtorek otrzymamy zapowiedzi nowych łatek. Będą dla nas opcjonalne, natomiast w kolejnej turze aktualizacji trafią one do zbiorczej paczki. Microsoft przy tym zaznacza, że może wydać również dodatkowe poprawki poza typowym cyklem wydawniczym. Mowa tutaj chociażby o uaktualnieniach dla pakietu Office, Flash, Silverlight czy .NET Framework.

Czas pokaże, czy nowy sposób dostarczania łatek okaże się faktycznym ułatwieniem dla konsumentów. W końcu wiadomo, że teoria może pozostać tylko teorią, gdyż praktyka bywa bezlitosna. Niemniej na pierwsze wnioski będziemy musieli jeszcze jakiś czas poczekać.

Windows 10 niedawno osiągnął pułap 400 milionów urządzeń, na których spotkać możemy tzw. OneCore. Chodzi tutaj oczywiście o to, że w tę liczbę wliczone są nie tylko desktopy, ale i smartphony, tablety, hybrydy, gogle HoloLens czy Xboxy One. Nie wydaje się to być zbyt oszałamiającym wynikiem, tym bardziej, że największy przypływ użytkowników system ten ma już za sobą. 

windows-10-xbox-OneCore

Za sprawą darmowego uaktualnienia dość dynamicznie popularyzował się na rynku, jednakże wraz z zakończeniem tejże promocji widać drastyczny spadek zainteresowania. Dlatego też jeszcze przez długi czas niekwestionowanym liderem pozostanie Windows 7, który obecnie posiada 47% udziałów rynkowych.

Co bardziej konserwatywni użytkownicy systemów z rodziny Windows zapewne kojarzą niechlubną aplikację Get Windows 10. Przez przeszło rok zachęcała ona konsumentów do wypróbowania darmowego uaktualnienia do nowszej wersji okienek. Spędzała przy tym sen z powiek wielu użytkowników, gdyż, niezależnie od ustawień, zasypywała ich irytującymi powiadomieniami. Od tamtego dnia nieustannie wyczekiwano jej usunięcia i jak się obecnie okazuje, ono wreszcie to nadeszło.

DownloadAnniversaryUpdate_12mb

W zeszłym tygodniu firma zdecydowała się wydać specjalną paczkę przeznaczoną dla Windows 7 oraz Windows 8.1, która wycina z systemu wspomniane wcześniej oprogramowanie. Co jednak zaskakujące, możliwość darmowego uaktualnienia zakończyła się już dwa miesiące temu. Dlatego też dokładnie 29 lipca, przy okazji wydania letniego uaktualnienia, wszystko powinno wrócić do „normy”. Tak się jednak nie stało i długo przyszło czekać użytkownikom na usunięcie tej znienawidzonej przez nich aplikacji.

Wczoraj wspominałem Wam o tym, iż Windows 10 radzi sobie coraz lepiej na poszczególnych rynkach, czego wyrazem jest niedawne zdobycie podium w USA. Jednym z powodów takiej sytuacji jest dość agresywna polityka Microsoftu dotycząca uaktualnień starszych wydań Windows, co oczywiście niezbyt spodobało się użytkownikom. Niezależnie jednak od ich nastrojów widać jak na dłoni, że strategia ta przynosi wymierne korzyści, o czym świadczyć może platforma Steam i jej statystyki.capture20160608121904121Jeszcze w kwietniu Windows 7 plasował się tam na pierwszym miejscu pod względem popularności i choć nie posiadał jakiejś druzgocącej przewagi nad Windows 10 (39,54% vs 39,51%), to mimo wszystko był na prowadzeniu. Jak się obecnie okazuje, maj przyniósł zauważalne zmiany w tym zakresie, co w zasadzie było tylko kwestią czasu. W tym miesiącu Win10 posiadał aż 41,48% udziałów na Steam, natomiast Win7 to już zaledwie 38,60% – gdyby jednak spojrzeć wyłącznie na 64-bitowe wydanie, to różnica ta jest jeszcze większa. Oczywiście taka sytuacja nie powinna nikogo dziwić, gdyż popularność Windows 10 siłą rzeczy musi rosnąć i nic tego raczej nie zmieni – w końcu trzeba sprzęt raz na jakiś czas wymienić, a wtedy otrzymamy nic innego jak najnowszą wersję Windows.

Obecna strategia Microsoftu dla wielu osób wydaje się być dziwna, lecz znając dość ambitne plany firmy nie mogliśmy oczekiwać niczego innego. Windows 10 jest wręcz maniakalnie polecany wszystkim użytkownikom, a już prawdziwy dramat dzieje się na sprzętach tych, którzy nie potrafią sobie sami poradzić z pewnymi mechanizmami. Często skutkuje to samoczynną instalacją nowej wersji Windows, z czym niejednokrotnie konsumenci niewiedzą co zrobić i tak już zostawiają. Oczywiście promocja zakładająca darmowe uaktualnienie dla Windows 7 i Windows 8.x powoli chyli się ku końcowi, lecz nim to nastąpi Microsoft zapewne zdąży zbudować odpowiednio wysokie słupki popularności.

Najlepszym tego wyrazem są wyniki sprezentowane nam przez ranking Statcounter, wedle których Windows 10 w USA uplasował się na pierwszym miejscu pod względem popularności. Udało się to osiągnąć w zaledwie 10 miesięcy od dnia premiery tegoż systemu i choć przewaga nad Windows 7 nie jest jakaś przytłaczająca (okrągłe 0,2 %), to mimo wszystko Microsoft ma powody do radości. Warto jeszcze nadmienić, że USA nie są ani pierwszym, ani tym bardziej jedynym rejonem z taką sytuacją na rynku desktopów, gdyż w Australii oraz kilku europejskich krajach jest podobnie. Należy mieć na uwadze, że trend ten będzie się cały czas utrzymywać, toteż stopniowo Windows 10 będzie stawał na podium w kolejnych państwach.

Osoby regularnie przeglądające tenże portal na pewno zdają sobie sprawę, iż Microsoft jest w niezbyt dobrej kondycji jeśli chodzi o Windows 10 Mobile. Ciągłe porażki, spadki słupków popularności, niespełnione obietnice – firma pod tym względem dała ciała na całej linii. Z goła inaczej jest w aspekcie desktopowego Windows 10, który to radzi sobie zadziwiająco dobrze. Z miesiąca na miesiąc jest zainstalowany na coraz to większej ilości urządzeń i choć agresywna polityka Microsoftu ma tutaj swoją dużą zasługę, to mimo wszystko firma ma powód do radości.steam-march-2016Do tego wszystkiego doszły ostatnie wyniki popularności ich najnowszego systemu na platformie Steam, które to dla wielu mogą się wydać dość zaskakujące. Windows 10 w statystykach za marzec po raz pierwszy przebił wysłużonego już Windows 7, który to do tej pory znajdował się na pierwszym miejscu. Zaliczył przy tym wzrost o 2,96 punktu procentowego względem lutego – mało to, czy też dużo? Oceńcie sami, niemniej dobrze rokuje na przyszłość tego, bądź co bądź, ostatniego klasycznego wydania Windows.