Drastyczne zmiany w interfejsie Windows 8 spowodowały wysyp oprogramowania wpasowującego się w długoletnie przyzwyczajenia użytkowników. Dzięki temu ogromną popularność zdobył Classic Shell, którego zadaniem jest przywrócenie menu start znanego z Windows 7. Idea ekranu startowego nie bardzo spodobała się desktopowym użytkownikom, w końcu od początku projektowano go z myślą o ekranach dotykowych. Przez długi czas wspominana aplikacja była regularnie uaktualniania, czego początkowo nie zmienił nawet Windows 10. W końcu przywrócono w nim wcześniej usunięty element, a mimo to wciąż niektórzy użytkownicy preferowali stare rozwiązanie.Classic Shell

Niestety, kolejne ograniczenia stawiane przez Microsoft doprowadziły do tego, że deweloper stojący za Classic Shell musiał odpuścić. Niedostatki wolnego czasu oraz częste aktualizacje Windows 10 zadecydowały o oddaniu Classic Shell w ręce społeczności. W tym celu całość, na licencji MIT, wrzucono na portal Sourceforge. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że każdy zainteresowany będzie mógł skorzystać z dotychczasowej pracy, dowolnie ją przerobić i w razie chęci sprzedawać zainteresowanym konsumentom. Jeśli ktoś się tego podejmie i decyzja ta okaże się sukcesem, to niewątpliwie użytkownicy jeszcze długo nie zapomną o Classic Shell.

 

Windows 10 szturmem zdobył rynek, w czym pomogła mu darmowa aktualizacja dostępna dla posiadaczy Windows 7 oraz Windows 8.1. Jego początkowe tempo adopcji na rynku było dość imponujące, lecz siłą rzeczy z czasem osłabło. Niemniej, raz po raz Microsoft raczy nas swoimi statystykami, zwłaszcza, jeśli w ich opinii jest się czym pochwalić.

Windows 10

Dlatego też niedawno zdradzono nam, że Windows 10 pracuje już na 600 milionach różnorakich urządzeń. Liczba ta może zapierać dech w piersiach, lecz trzeba sobie zdawać sprawę z jednej rzeczy. Otóż zawierają się w niej nie tylko desktopy, ale i smartphony oraz konsole. Co ciekawe, pierwotne założenie firmy zakładało osiągnięcie pułapu miliarda urządzeń w maksymalnie 3 lata od dnia premiery. Ostatecznie zrezygnowano z tego celu, gdyż prawdopodobnie nie uda im się go osiągnąć przed końcem przyszłego roku.

Wraz z premierą Windows 10 S ogłoszono, że Spotify pojawi się w sklepie Windows. Z czasem wywiązano się z obietnicy, do której spełnienia wykorzystano narzędzie Microsoft’s Desktop Tool. Dzięki niemu wykorzystano desktopową aplikację, co sprawiło, że nie musiała być napisana od zera. Brakowało jej jednak wsparcia dla typowych dla Windows 10 mechanizmów, takich jak Live Tiles.

Na szczęście była to jedynie chwilowa niedogodność, co potwierdziło niedawne uaktualnienie. Wprowadzono w nim obsługę żywego kafla, który dostępny jest w trzech rozmiarach – średnim, szerokim i dużym. Niestety, na chwilę obecną nie wyświetla on zbyt wiele, a mianowicie wyłącznie sugerowane nam listy odtwarzania i piosenki. Zamiast tego mógłby pokazywać aktualnie odtwarzany utwór. Opisywana nowość jest raczej niewielka, lecz daje nadzieję na to, że użytkownicy nie zostaną na zawsze z „gołą” aplikacją.

Nie ulega wątpliwości, że w trakcie rozwoju Redstone 4 duży nacisk kładziony jest na interfejs Windows 10. Wiele jego poszczególnych elementów zostało uaktualnionych na modłę Fluent Design, lecz Microsoft wciąż ma jeszcze wiele do zrobienia. Co ciekawe, firma nie dzieli się z nami wszystkimi swoimi postępami. Niedawno udowodnili nam to redaktorzy Aggiornamenti Lumia, który odnaleźli zaszyty w systemie, nowy wygląd wyszukiwarki. To jednak nie wszystko co skrywa w sobie kompilacja 17046, o czym dowiedzieliśmy za pośrednictwem portalu Thurrott.

Game Bar

Otóż odkryto w kodzie systemu pewne wskazówki dotyczące uaktualnionego Game Bar. On również zostanie dotknięty przez Fluent Design, choć trzeba przyznać, że w obecnej formie wielkiego wrażenia nie robi. Poszczególne elementy są dość luźno rozmieszczone, przez co pomiędzy nimi jest masa niezagospodarowanej przestrzeni. Na chwilę obecną nie znajdziemy na nim naszego awatara, w zamian wyświetlana jest nazwa profilu. Widocznych zmian jest sporo, choć pozostaje mieć nadzieję, że jego ostateczna forma zostanie doprowadzona do porządku.

Uaktualnienie Redstone 4, choć rozwijane od stosunkowo niedawna, zdążyło już przynieść wiele ciekawych zmian. Większość z nich jest stricte wizualna, gdyż dotyczą one mozolnego wdrażania założeń Fluent Design. Poza tym, Microsoft przekierowuje część swoich sił w stronę szeroko rozumianej komunikacji, czego efektem jest powstanie mechanizmu Near Share. Co jednak ciekawe, jego obecność sprawia, że Microsoft prawdopodobnie pokusi się o zaimplementowanie Bluetooth Quick Pair.

Bluetooth Quick Pair

Jak nietrudno się domyślić, Near Share do przesyłania danych wykorzystuje moduł Bluetooth. Ten kanał komunikacji, co raczej nikogo nie zaskoczy, wymaga wcześniejszego sparowania dwóch urządzeń ze sobą. Dopiero po tej procedurze będą one w stanie wymieniać między sobą dane. Sęk w tym, że wielu użytkowników uważa ten proces za zbyt uciążliwy. Jednak przy wykorzystaniu wspomnianej funkcji nie musimy już przedzierać się przez jakiekolwiek ustawienia. Samo zbliżenie akcesorium wspierającego szybkie parowanie w pobliże sprzętu wyposażonego w Windows 10 będzie wystarczające. Ujrzymy wtedy stosowne powiadomienie, po którego kliknięciu cały proces zostanie przeprowadzony automatycznie.

Microsoft Store, ze zwykłego repozytorium aplikacji, zmienił się w rozbudowaną platformę do dystrybucji nie tylko oprogramowania, ale i sprzętu. Obecnie znajdziemy tam filmy, muzykę oraz książki, a także sprzęt dotychczas dostępny wyłącznie w stacjonarnych sklepach. Jakby tego było mało, Microsoft zamierza umieścić tam poszczególne elementy Windows 10. Od dawna pobierzemy stamtąd motywy oraz, chociażby, klasyczny Notatnik, ostatnio wspominano o fontach, a teraz nadeszła kolej na przecieki dotyczące paczek językowych.

Microsoft Store

Jeśli wierzyć w doniesienia portalu źródłowego, to uaktualnienie Redstone 4 przyniesie właśnie coś takiego. W tym celu firma, prawdopodobnie w ramach testów, umieściła w Microsoft Store kilka wybranych paczek, m. in. język kataloński. Dotychczas wykorzystywany był Windows Update, więc niektórych użytkowników może to mocno zdziwić. Patrząc przez pryzmat ostatnich informacji wydaje się, że Microsoft Store docelowo stanie się czymś znacznie rozbudowanym niż jest obecnie. Kto wie, czy Microsoft nie powróci do rozwiązania znanego użytkownikom Windows 8, kiedy to uaktualnienie o numerze 8.1 było pobierane właśnie ze sklepu. Co prawda wtedy nie zdało to egzaminu, jednakże firma zapewne wyciągnęła jakieś wnioski z tamtej porażki.

Wyszukiwarka obecna w Windows daleka jest od ideału. Nawet jej integracja z Cortaną niewiele zmienia, gdyż asystent ten dostępny jest w niewielu regionach. Jakby tego było mało, wciąż sporo użytkowników nie zdaje sobie sprawy z indeksowania plików, którym możemy mocno poprawić jej skuteczność. Microsoft mógłby wiele w tym zakresie poprawić, lecz do tej pory nieszczególnie się tym przejmował.

Informacje przedstawione przez Aggiornamenti Lumia dają jednak nadzieję na pewne zmiany. Otóż w najnowszej testowej kompilacji oznaczonej numerem 17046 znaleziono przebudowaną wyszukiwarkę systemową. Zamiast niewielkiego okienka pojawiającego się nad przyciskiem start zobaczyć możemy pełnowymiarowe okno, wyposażone w elementy Cortana Design. Taki sposób prezentacji wyników jest zdecydowanie bardziej intuicyjny, co niewątpliwie przełoży się na częstość wykorzystywania tego narzędzia. To jednak nie wszystko, gdyż zyskamy również możliwość wyszukiwania kontaktów oraz konkretnych wiadomości e-mail. Co ciekawe, coś podobnego było obecne już w Windows 8.1, lecz Windows 10 został tego pozbawiony.

Osoby zainteresowane nową wyszukiwarką, mogą już teraz ją uruchomić – wystarczy posiadać kompilację 17046 oraz dodać stosowny wpis rejestru.

Jakiś czas temu nastała moda na mobilne płatności, w związku z czym na rynku pojawiło się sporo tego typu rozwiązań. Najpopularniejszym z nich jest niewątpliwie Android Pay, który dostępny jest na szerokiej gamie urządzeń – wymagany jest co najmniej Android 4.4. Oczywiście nie można zapomnieć o Apple Pay, choć ten wciąż nie zadomowił się w naszym kraju. Microsoft również od dawna posiada podobny produkt (Microsoft Wallet), lecz nie zdobył on większej popularności. 

Microsoft Pay

Tym większym zaskoczeniem okazała się nieoczekiwana zmiana jego nazwy na Microsoft Pay. Dzięki temu idealnie wpisuje się we wspomnianą modę, choć wątpliwym jest, by zmieniło to jego obecną sytuację. Twórcy oprogramowania dotąd nie okazywali większego entuzjazmu i raczej nieprędko zdecydują się z niego skorzystać. Nie pomógł w tym nawet Windows 10, w którym Microsoft Wallet zadebiutował wraz z Creators Update. Mimo tej niekorzystnej sytuacji wiele wskazuje na to, że firma ma wobec swojej usługi jakieś większe plany. 

Pewnym jest, że Microsoft, we współpracy z Qualcommem, opracowuje urządzenie wyposażone w procesor ARM. Dzięki połączeniu sił tych dwóch firm powstanie konstrukcja wykorzystująca zalety pełnego Windows 10 oraz energooszczędnych mobilnych układów. Obiecano przy tym całkowicie bezkompromisowe podejście, co dawało spore nadzieje osobom od dawna wyczekującym takiego sprzętu. 

Windows 10 on ARM

Niestety, pozyskane zrzuty ekranu mocno ostudzają początkowy entuzjazm. Windows 10 on ARM, w chwili obecnej, nie stanowi żadnego wyzwania dla konstrukcji wykorzystujących Androida. Osiągane wyniki są praktycznie dwukrotnie mniejsze, odpowiednio 1202 (kontra 2200) w teście jednego rdzenia oraz 4068 (kontra 7700) przy wielu rdzeniach. Warto przy tym pamiętać, że cały czas mowa jest o prototypie. Ostateczna odsłona może radzić sobie znacznie lepiej, choć wciąż niepewnym jest, czy uda jej się dorównać konkurencji.  

Firmy tworzące systemy operacyjne mają ściśle określony przedział czasu, w którym świadczą wsparcie dla danej odsłony. Wyjątkiem jest oczywiście Microsoft, który mimo posiadania takowego, bardzo często robi pewne odstępstwa. W krótszej perspektywie niewątpliwie poprawia to ich postrzeganie przez konsumentów, jednakże na dłuższą metę nie oznacza to niczego dobrego. Chociażby przez fakt, że im więcej wersji dostępnych jest w obiegu, tym trudniej zapanować nad jakością każdej z nich.

Wraz z Windows 10 Microsoft odszedł od wypuszczania większych wydań w około 2-letnich odstępach, na rzecz krótszych, mniej więcej półrocznych. Każde z nich udostępniane jest w formie darmowego uaktualnienia, tak by użytkownicy pracowali zawsze na najnowszej wersji. Planowano jednoczesne utrzymywanie dwóch odsłon, czyli aktualnej i jej poprzedniczki – by spóźnialscy mieli odpowiednią ilość czasu na aktualizację. Tym dziwniejsze jest niedawne oświadczenie, w którym zakomunikowano wydłużenie wsparcia wydania 1510 o 6 miesięcy, do kwietnia 2018. Tyczy się to jednak wyłącznie edycji Education oraz Enterprise, tak więc użytkownicy domowi zostali pominięci. W związku z tym obecnie rozwijane są odsłony o numerach 1510, 1606, 1703 oraz 1709 – dwukrotnie więcej niż pierwotnie zakładano.