Firmy produkujące zarówno sprzęt i oprogramowanie często tworzą model mający zaprezentować możliwości nowej odsłony systemu. W obozie Microsoftu czymś takim jest linia Surface, o czym przypomniano nam przy okazji wydania Fall Creators Update. Dokładnie w ten sam dzień, bez żadnych wcześniejszych zapowiedzi, zadebiutował Surface Book 2.

Należy jednak nadmienić, że nie różni się on jakoś diametralnie od swojego poprzednika – ot jest trochę wydajniejszy, czyli nic nadzwyczajnego. Dzięki nietypowym zawiasom pracować może w czterech trybach – laptopa, tabletu, studio oraz wyświetlania. Poza szeroką gamą konfiguracji wewnętrznych znajdziemy go w dwóch głównych wariantach – z matrycą 13,5” o rozdzielczości 3000×2000 pikseli oraz 15” i rozdzielczości 3240×2160 pikseli. Zastosowane ogniwo zapewnić ma do 17 godzin ciągłego odtwarzania wideo. Zainteresowane nimi osoby muszą się jednak uzbroić w cierpliwość, gdyż przedsprzedaż mniejszej wersji (prawdopodobnie tylko ta będzie dostępna w Europie) rozpocznie się dopiero 9 listopada.

Raptem kilka dni temu rozpoczęto rozpowszechnianie uaktualnienia Fall Creators Update. Jego wdrożenie na wszystkich konsumenckich maszynach trochę zajmie, lecz nie przeszkadza to w pojawianiu się plotek na dotyczących jego następcy. Mowa oczywiście o tajemniczym Redstone 4, na temat którego wciąż niewiele wiadomo. Dzięki użytkownikowi WalkingCat dowiedzieliśmy się jednak, że wraz z tym uaktualnieniem prawdopodobnie zadebiutuje mechanizm o nazwie Follow Me.

Dedykowany jest on mniej obeznanym użytkownikom, niejednokrotnie mającym problemy ze znalezieniem pożądanych funkcji. W przyszłości Windows 10 każdorazowo uruchomi mini poradnik, gdy wydamy mu odpowiednią komendę. Za rękę będziemy prowadzeni w interesujące nas miejsce, do czego posłuży Cortana. W tym momencie dochodzimy do największej wady tego rozwiązania, czyli małej dostępności tejże asystentki. W związku z tym już na starcie zostajemy pozbawieni ciekawego rozwiązania, chyba, że zdecydujemy się korzystać z języka angielskiego.

Niedawno Microsoft zapowiedział przyszłoroczną aktualizację jednego ze swoich flagowych produktów – pakietu biurowego Office. Oczywiście nie zdradzono nam zbyt wiele, poza tym, że nowa odsłona mocno rozwinie mechanizmy odpowiedzialne za pracę grupową. Pewnym jest, że prócz tego pojawi się sporo innych, mniej lub bardziej istotnych zmian. Najnowsze przecieki wspominają o mocno przebudowanym kliencie poczty Outlook, który ma zyskać ujednolicony, na wszystkich platformach, wygląd.

Outlook

Nie ulega wątpliwości, iż jest to trudne do wykonania zadanie. W końcu specyfika pracy na desktopowych i mobilnych aplikacjach mocno od siebie odstaje, więc można mówić jedynie o wypracowaniu pewnych znamion podobieństwa. Co jednak ciekawe, względem wersji dla macOS Microsoft ma postąpić inaczej i postawi na spójność z tym systemem. Żeby było jeszcze zabawniej, redaktorzy portalu źródłowego nie są nawet pewni, czy aplikacja widoczna na powyższym zrzucie zadebiutuje wraz z Office 2019. Na razie są to jedynie przypuszczenia, a sam interfejs (o ile jest on prawdziwy) najpewniej nie jest ostateczną wersją.

Prawdopodobnie każdy internauta choć raz w życiu spotkał się z aplikacją Windows Media Player. W końcu bardzo długo, począwszy od 1991 roku, była ona domyślnym odtwarzaczem multimedialnym. Z czasem znacznie straciła na znaczeniu, co spowodowało, że od dawna nie uległa ona żadnej zmianie. Dodatkowo, w Windows 10 wyparły ją aplikacje UWP, przez co uległa jeszcze większej marginalizacji.

Doprowadziło to do sytuacji, w której Microsoft postanowił uczynić z niej opcjonalny (domyślnie wyłączony) składnik systemu. Dokonano tego przy okazji wydania uaktualnienia Fall Creators Update oznaczonego numerem 16299.15. Jeśli z jakiegoś powodu chcielibyśmy jej powrotu, to możemy tego dokonać z poziomu panelu zarządzania funkcjami opcjonalnymi. Znajdziemy go zarówno w klasycznym Panelu Sterowania, jak i w nowych Ustawieniach.

Warto w tym momencie nadmienić, że zmiana ta jest ze szczególną korzyścią dla Microsoftu. Dzięki temu nie będzie musiał utrzymywać odrębnej wersji z dopiskiem „N”, której stworzenie wymusiła Komisja Europejska. Pozbawiona ona była wspomnianego Windows Media Player, co było formą walki z domniemanymi praktykami monopolistycznymi. Teraz nie powinno być już tego problemu, mimo, że jego rolę przejmą wbudowane w Windows 10 aplikacje.

Wraz z premierą Windows 10 powołano do życia Groove Music Pass. Miał on być bezpośrednią konkurencją dla takich usług jak Spotify czy Apple Music. Microsoft starał się go spopularyzować, niestety wszelkie działania spełzły na niczym. Duża w tym zasługa ograniczonej dostępności, gdyż np. w Polsce nigdy nie mieliśmy do niego dostępu. Doprowadziło to do sytuacji, w której Microsoft ogłosił rychłe zamknięcie Groove Music Pass.

Groove Music Pass

Jakby tego było mało, niebawem zniknie również możliwość kupowania muzyki poprzez sklep Windows. Co ciekawe, po wygaszonej usłudze nie zostanie niezagospodarowana luka, gdyż w jej miejsce wskoczy Spotify. Ponadto, użytkownikom zostaną oddane narzędzia, które umożliwią im bezproblemowe przerzucenie dotychczasowych list odtwarzania. Dla niezdecydowanych konsumentów przygotowano 60-dniowy okres próbny, by mogli ocenić, czy Spotify będzie dla nich dobrym zamiennikiem. Warto przy tym nadmienić, iż po ostatniej aktualizacji klient Groove Music wyświetla baner zachęcający do wypróbowania Spotify.

Skoro już o nim mowa, to wypada wspomnieć, że opisywana decyzja jego nie dotyczy. Ten ma być cały czas prężnie rozwijany, choć pozbawiony zostanie integracji z Groove Music Pass.

Już od dawna zastanawiano się, czy Microsoft Edge kiedykolwiek wyjdzie poza Windows 10. Choć stworzona go z myślą o tym konkretnym systemie, to jednak obecna polityka firmy dawała nadzieję na multiplatformowość. Niestety, przez bardzo długi czas nie było choćby najdrobniejszych przecieków na ten temat, przez co wielu pogodziło się z tym, iż może to nigdy nie nadejść. Tym większym zaskoczeniem był niedawny wpis na blogu Windows, w którym ogłoszono premierę Microsoft Edge na iOS oraz Androidzie. 

Microsoft Edge

Warto mieć przy tym na uwadze, że w obu przypadkach są to jedynie poglądowe wersje. Na pierwszej z wymienionych platform pobierzemy ją już teraz, natomiast w przypadku drugiej możemy jednie wyrazić chęć przystąpienia do testów. W każdym razie – choć większość funkcji jest tożsama z wydaniem dla Windows 10 Mobile, to jednak pokuszono się o pewne zmiany. Przede wszystkim zauważymy, iż pasek adresu został umieszczony na górze, natomiast przyciski nawigacyjne ulokowano na dolnej krawędzi. Ponadto, pośród nich znajdziemy ikonkę dedykowaną mechanizmowi Continue on PC. 

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż Fall Creators Update jest już na ostatniej prostej przed ostatecznym wydaniem. W końcu termin ten został ustalony na 17 października, toteż nie pozostało już zbyt wiele czasu. Dlatego też często wypuszczane są testowe kompilacje, by Insiderzy mogli wyłapać jak najwięcej błędów. To jednak nie wszystko, gdyż zdecydowano się wykonać kolejny, niezbędny krok na drodze do udostępnienia finalnego wydania. 

Fall Creators Update

Wczorajszego dnia Fall Creators Update w końcu trafił do gałęzi Release Preview. Jak zapewne wiecie, osoby z niej korzystające otrzymują jedynie te uaktualnienia, które niebawem mają trafić do wszystkich konsumentów. Jest to więc coś zgoła innego niż Szybki / Wolny Krąg, gdzie udostępniane są bardzo wczesne kompilacje Windows 10. Obecna sytuacja oznacza również, że Redstone 4 lada chwila wyjdzie poza Insiderów korzystających z opcji Skip Ahead. W związku z tym Microsoft zachęca do zachowania rozwagi, gdyż jego pierwsze kompilacje, które pojawią się w szybkim pierścieniu wydawania aktualizacji, mogą nie być zbyt stabilne. 

W zeszłym tygodniu potwierdziły się przewidywania traktujące o przemianowaniu Windows Store na Microsoft Store. Choć nie zostało to jeszcze oficjalnie zakomunikowane, to koniec końców Insiderzy mają już dostęp do uaktualnionego Windows Store. Dlatego też ponownie rozgorzały spekulacje dotyczące obecności w nim nie tylko aplikacji, ale i sprzętu. Oliwy do ognia dodali redaktorzy portalu MSPowerUser, którzy przedstawili zdjęcia potwierdzające te rozważania.

Microsoft Store

Jeden z nich odnalazł podstronę desktopowego Microsoft Store, z poziomu której dokonał zakupu Xbox One Media Remote. Do autoryzacji wykorzystano mechanizm Windows Hello, a po jej pomyślnym zakończeniu przeniesiono go do podsumowania. Co ciekawe, całość wygląda niemal identycznie jak webowa odsłona sklepu Microsoftu. Mamy więc już niemal stuprocentowe potwierdzenie tego, że niebawem poprzez dedykowanego klienta dla Windows 10 kupimy sprzęt produkowany przez Microsoft i jego partnerów. Oczywiście mowa o produktach (również akcesoriach) znajdujących się w zasobach oficjalnego sklepu Microsoftu.

Canonical oraz Microsoft już od jakiegoś czasu ściśle ze sobą współpracują. Dlatego też to właśnie Ubuntu zostało wykorzystane do stworzenia podsystemu Linuksa dla Windows 10. To jednak nie wszystko, co firmy mają do powiedzenia w tym temacie. Niedawno okazało się, że znacząco zostały rozszerzone ich dotychczasowe działania, co zaowocuje powstaniem jądra Ubuntu zoptymalizowanego pod kątem chmury Azure.

Azure

Wyposażono je w szereg funkcji, które sprawią, że korzystanie z niej będzie znacznie przyjemniejsze. Mowa tutaj m. in. o najświeższych sterownikach dla Hyper-V oraz jego najnowszych funkcjach, w tym kontenerach. Nie zapomniano przy tym o obsłudze mechanizmu „Accelerated Networking”, co zapewni najwyższą jakość przesyłu danych, przy możliwie najmniejszych opóźnieniach. Oczywiście nie zabraknie wysokiego poziomu bezpieczeństwa, za co odpowiadać będą cyklicznie wydawane łatki bezpieczeństwa.

Windows 10 od samego początku rozwijany jest w taki sposób, by był w stanie działać na bardzo różnorodnej gamie urządzeń. Jeszcze daleka droga przed nim, jednakże dzięki OneCore oraz Universal Windows Platform jest bliżej swojego celu niż kiedykolwiek wcześniej. W przyszłym roku dojdzie do tego powłoka o nazwie Composable Shell, kilkukrotnie zaprezentowana na nieoficjalnych wideo. To jednak wciąż zbyt mało dla Microsoftu, który zamierza pójść w tym całym ujednolicaniu znacznie dalej.

One Windows Platform

W osiągnięciu tego celu pomóc ma projekt o roboczej nazwie Andromeda OS. Nie będzie on całkowicie nowym systemem, a jedynie odpowiednio zmodyfikowanym Windows 10. Od poprzednika różnić go będzie modułowa budowa, co ma wiele niezaprzeczalnych zalet. Dzięki temu firma skupi się na rozwijaniu jednej wspólnej bazy, zamiast tworzeniu oddzielnych edycji Windows dla różnych platform. Do tej „podstawy” producenci będą dobierać dodatkowe moduły wedle własnego uznania, zależnie od tego, jakie możliwości ma mieć ich urządzenie. Z perspektywy użytkownika oznacza to więcej wolnego miejsca na dane, gdyż system zostanie odchudzony z elementów, które nie potrzebne.

Idea stojąca za tym projekt jest naprawdę kusząca, lecz wiele zależy od tego, jak ostatecznie zostanie to wykonane. W końcu stabilność i prostota jest zdecydowanie ważniejsza niż modułowość, więc to właśnie od tych dwóch rzeczy zależeć będzie jego odbiór (zarówno przez producentów, jak i konsumentów).