Jakiś czas temu Microsoft zdecydował by porzucić biznesowe aplikacje napisane z myślą o Windows Phone. Zamiast nich polecano skorzystać z ich webowych odpowiedników, co użytkownicy Microsoft Teams traktowali jako nieśmieszny żart. Wszystko przez to, że usługa ta posiadała wyłącznie klasyczną witrynę, która uruchamiała się jedynie na desktopowych przeglądarkach. W tamtej chwili brakowało wersji PWA, przez co korzystanie z niej na małych smartphonach było skrajnie niewygodne.

Microsoft Teams

Zdjęcie to pochodzi z Microsoft Store, a mimo to jest niezbyt dobrze wykadrowane.

Sytuacja ta była o tyle dziwna, że jej powstanie zapowiedziano jeszcze na zeszłorocznym Edge Web Summit. Z tym większym entuzjazmem przyjęto ogłoszenie z zeszłotygodniowego BUILD 2018, które dotyczyło udostępnienia poglądowej wersji Microsoft Teams (PWA). Zdecydowano się przy tym na dość dziwny krok i dostęp ograniczono wyłącznie do komputerów z Windows 10 pracujących w trybie S. Prawdopodobnie z chwilą wyłonienia stabilnej odsłony pobrać ją będą mogli wszyscy użytkownicy, choć z drugiej strony, nigdzie tego nie napisano.

Windows 10 od samego początku wywoływał sporo kontrowersji. Poprzez pozorną darmowość, telemetrię, niespójność interfejsu i, przede wszystkim, wymuszone aktualizacje. Panującą niepewność mocno podsyciła premiera Windows 10 S, który został ograniczony do aplikacji pobieranych wyłącznie poprzez Microsoft Store. Obawiano się, że jest to kierunek rozwoju, w jakim zmierza Microsoft.

Windows 10 PRO S

Jeśli wierzyć w doniesienia portalu Thurrott, ten czarny scenariusz niebawem zostanie wprowadzony w życie. Przyniesie to za sobą kilka dodatkowych zmian, m. in. powstanie 5 konsumenckich odmian Windows 10. Wszystko rozbijać się będzie o specyfikację techniczną, gdyż to ona będzie kryterium doboru odpowiedniej odsłony – Entry, Value, Core, Core+ oraz Advanced. W wymaganiach uwzględnione są: procesor, ilość i typ pamięci wewnętrznej, RAM, a niekiedy również przekątna ekranu. Im wyższa wersja, tym więcej partner OEM za nią zapłaci – kolejno 25, 45, 65.45, 86.66 oraz 101 dolarów. Najgorsze jest jednak to, że wspomniany wcześniej Windows 10 S ma zostać domyślnym trybem pracy dla wszystkich wymienionych odmian. Dopiero uiszczenie opłaty na poziomie 49 dolarów odblokuje możliwość instalacji i uruchamiania aplikacji win32.

W momencie udostępnienia gry lub aplikacji w Microsoft Store deweloper może stwierdzić dla jakiej platformy będzie ona dostępna. Domyślnie zaznaczone są wszystkie wspierające dany produkt, ponieważ Microsoft ma interes w tym, by trafiały do jak najszerszego grona odbiorców.

Do już sporej listy niedawno dołączyły dwie kolejne pozycje, a mianowicie Surface Hub oraz urządzenia oparte o Windows 10 i procesor ARM (Always Connected). Warto zdawać sobie sprawę z tego, że tworzone przez deweloperów pakiety są skonfigurowane do pracy na konkretnej architekturze. Dlatego też muszą przygotowywać je w taki sposób, by w miarę możliwości wspierały je wszystkie. Zapewni to płynną i bezproblemową obsługę na urządzeniach wyposażonych w Windows 10. To własnie w tym mają pomóc zmiany takie jak ta opisywana.

Premiera Windows 10 S wywołała sporo kontrowersji. Jego ograniczenia były dotąd niespotykane na desktopach, choć z powodzeniem korzystano z nich na smartphonach. Microsoft zdawał sobie sprawę z tego, że ograniczenie dystrybucji oprogramowania wyłącznie do ich sklepu niekoniecznie musi się spodobać. W związku z tym nabywcy najnowszego Surface Laptop otrzymali możliwość darmowego uaktualnienia do klasycznej edycji, czyli Windows 10 Pro.

Windows 10 S

Jednak nic co dobre nie trwa wiecznie, dlatego też opisywana promocja miała się zakończyć wraz z nadejściem nowego roku. Z niewyjaśnionych przyczyn zdecydowano się wydłużyć ten okres aż do ostatniego dnia marca. Po tym czasie przyjdzie nam zapłacić równowartość 49 dolarów, jeśli Windows 10 S nie przypadnie nam do gustu.

Windows 10 S został raczej chłodno przyjęty przez konsumentów. Są oni zgodni co do tego, że jego ograniczenia są zbyt duże jak na przyzwyczajenia typowego użytkownika. Nie wydaje się jednak, by Microsoft jakoś wybitnie przejmował się takową opinią. W końcu ostatnimi czasy kładzie mocny nacisk na ten system, co znajdzie swoje odzwierciedlenie w serii Surface. Niedawne uaktualnienie ich oprogramowania układowego zdradziło, że ich wersje z Windows 10 S są co najmniej rozważane.Niestety, brakuje jakichkolwiek konkretnych informacji z tego zakresu. Można jednak przypuszczać, że w najbliższej przyszłości zadebiutują nowe warianty Surface Pro oraz Surface Book. Dodatkowo, burzliwie spekuluje się na temat ich ewentualnej ceny. Powinna być niższa o około 100 dolarów, gdyż mniej więcej właśnie tyle wynosi licencja Windows 10.

Niewiadomą pozostaje to, z czym te urządzenia miałyby rywalizować. Bezpośredni konkurent Windows 10 S, czyli Chrome OS, instalowany jest głównie na bardzo tanich sprzętach. Można więc przypuszczać, że będą one jedynie wyznaczać kierunek, w którym powinni podążać partnerzy Microsoftu.

Przy okazji premiery Windows 10 S zapowiedziano rychłe pojawienie się pakietu Microsoft Office w sklepie Windows. Było to oczywiste zagranie, ponieważ system ten ograniczono wyłącznie do oprogramowania pobieranego poprzez Windows Store. Choć już w maju wywiązano się z obietnicy, to jednak z niewiadomych przyczyn dostęp ograniczano wyłącznie do Surface Laptop. Od tamtego czasu zmieniło się wiele, toteż ostatecznie postanowiono pójść o krok dalej.Microsoft OfficeZ racji rosnącej ilości urządzeń wyposażonych w Windows 10 S sprawiono, że Microsoft Office widoczny jest już przez wszystkich jego posiadaczy. Warto przy tym pamiętać, że nie obyło się bez pewnych ograniczeń. Ze sklepu nabyć możemy jedynie 32-bitową odsłonę, która nie wspiera dodatków COM. Ponadto, zrezygnowano z desktopowej odsłony OneNote 2016 na rzecz aplikacji UWP. Nie są to jednak na tyle duże niedogodności, by przeciętny konsument w ogóle je zauważył.

Swego czasu Windows 10 S był powodem niemałej burzy w sieci. Jego temat wałkowano niezliczoną ilość razy i to nie zawsze w pozytywnym świetle. Sam Microsoft mocno się do tego przyłożył, gdyż promuje go na różne sposoby. Co ciekawe, niedawno zdecydowano się nawet na dość niespodziewany ruch, który, w oczach wielu osób, jest dość kontrowersyjny. Windows 10 SMowa tutaj o umożliwieniu przetestowania Windows 10 S na komputerach wyposażonych w Windows 10. Niestety, jak zwykle nie obyło się bez pewnych obostrzeń. Z możliwości tej skorzystać mogą wyłącznie posiadacze edycji Pro oraz Enterprise, choć wątpliwym jest, że Ci drudzy się na to zdecydują. W każdym razie – przede wszystkim musimy pobrać specjalny plik instalacyjny. Po przejściu całej procedury system zostanie automatycznie aktywowany kluczem pierwotnie posiadanej wersji.  

Należy przy tym pamiętać, że Windows 10 S jest całkowicie pozbawiony obsługi aplikacji win32. Jeśli okaże się to dla nas większym problemem niż przypuszczaliśmy, to na powrót dane nam będzie jedynie 10 dni – warto mieć to na uwadze.

Wraz z premierą Windows 10 S Microsoft zapowiedział, iż już w czerwcu pakiet Microsoft Office trafi do sklepu Windows. Dzięki niemu system ten wreszcie stanie się użyteczny dla swoich grup docelowych, czyli klientów biznesowych oraz szkół. Co równie istotne, ograniczenie dystrybucji oprogramowania wyłącznie do wbudowanego sklepu ma zauważalnie poprawić bezpieczeństwo jego użytkowników.

Obietnicy dotrzymano, dzięki czemu od 15 czerwca posiadacze w/w systemu mogą pobierać Office 365 w wersji poglądowej. Niestety, nie obyło się bez pewnych obostrzeń, o czym wspominano już wcześniej. By wyklarować powstałą sytuację Microsoft zdecydował się stworzyć nową podstronę w dziale wsparcia Office. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, iż wersja dystrybuowana poprzez sklep jest wyłącznie 32-bitowa i nie pozwala na instalację dodatków COM. Ponadto, należy mieć na uwadze fakt, iż zrezygnowano z klasycznego OneNote na rzecz jego wersji napisanej specjalnie dla Windows 10.

Jakiś czas temu zapowiedziano, iż Microsoft Office wreszcie trafi do sklepu Windows. Choć nie podano nam żadnej konkretnej daty, to jednak niedawna premiera Windows 10 S niewątpliwie nie pozwala zbytnio z tym zwlekać. W końcu system ten opiera się wyłącznie na oprogramowaniu dostępnym w Windows Store, w którym jak na razie nie ma żadnego pakietu Office. W kontekście jego przeznaczenia jest to niewątpliwa wada, gdyż kreowany jest on na idealny wybór dla szkół oraz uczelni.

Niedawne odkrycie redaktorów MSPowerUser wskazuje na to, że prawdopodobnie nie będziemy musieli już długo na niego czekać. Udało się im odnaleźć w zasobach sklepu poszczególne aplikacje wchodzące w skład Microsoft Office. Należy jednak nadmienić, że choć można je zobaczyć w wynikach wyszukiwania, to mimo wszystko ich instalacja wciąż jest niemożliwa. Nie ulega żadnej wątpliwości, że zwiastuje to jego rychłą, oficjalną premierę.

Temat sklepu Windows, za sprawą Windows 10 S, jest ostatnimi czasy na tapecie. Wszystko za sprawą tego, iż we wspomnianym systemie stanowi on jedyne źródło dodatkowego oprogramowania. W związku z tym, dużym problemem mogą się okazać jego dość skromne zasoby. Nie powinno więc dziwić ogromne poruszenie pośród konsumentów, co nie umknęło Microsoftowi. Korzystając z konferencji BUILD 2017 postanowiono pochwalić się danymi dotyczącymi użycia tzw. Desktop Bridge.

Desktop Bridge

Jeśli wierzyć firmie, to dzięki niemu w sklepie pojawiło się już przeszło tysiąc aplikacji desktopowych. Trzeba mieć na uwadze, że choć wyglądają tak jak ich klasyczne odpowiedniki, to Windows zarządza nimi całkowicie inaczej. Uruchamiane są w specjalnych kontenerach, przez co nie zaśmiecają systemu oraz rejestru. Ponadto, przy odrobinie zaangażowania ze strony dewelopera mogą one wykorzystywać takie elementy jak powiadomienia push oraz żywe kafelki.

Nie powinno więc dziwić duże zaangażowanie Microsoftu w rozwój sklepu, choć twórcy aplikacji podchodzą do tego tematu z umiarkowanym entuzjazmem. Niemniej, jego zasoby powoli się powiększają, na czym niewątpliwie skorzystają konsumenci.