Windows 10 od samego początku wywoływał sporo kontrowersji. Poprzez pozorną darmowość, telemetrię, niespójność interfejsu i, przede wszystkim, wymuszone aktualizacje. Panującą niepewność mocno podsyciła premiera Windows 10 S, który został ograniczony do aplikacji pobieranych wyłącznie poprzez Microsoft Store. Obawiano się, że jest to kierunek rozwoju, w jakim zmierza Microsoft.

Windows 10 PRO S

Jeśli wierzyć w doniesienia portalu Thurrott, ten czarny scenariusz niebawem zostanie wprowadzony w życie. Przyniesie to za sobą kilka dodatkowych zmian, m. in. powstanie 5 konsumenckich odmian Windows 10. Wszystko rozbijać się będzie o specyfikację techniczną, gdyż to ona będzie kryterium doboru odpowiedniej odsłony – Entry, Value, Core, Core+ oraz Advanced. W wymaganiach uwzględnione są: procesor, ilość i typ pamięci wewnętrznej, RAM, a niekiedy również przekątna ekranu. Im wyższa wersja, tym więcej partner OEM za nią zapłaci – kolejno 25, 45, 65.45, 86.66 oraz 101 dolarów. Najgorsze jest jednak to, że wspomniany wcześniej Windows 10 S ma zostać domyślnym trybem pracy dla wszystkich wymienionych odmian. Dopiero uiszczenie opłaty na poziomie 49 dolarów odblokuje możliwość instalacji i uruchamiania aplikacji win32.