Zeszły tydzień minął nam pod znakiem Windows 10 S oraz Surface Laptop. Ich pojawienie się wywołało sporo kontrowersji, ponieważ nowy Windows w swoich założeniach mocno przypomina nieudany Windows RT. Chodzi oczywiście o to, że jego posiadacze będą mogli nabywać nowe oprogramowanie wyłącznie za pośrednictwem sklepu Windows. To z kolei rodzi całą masę wątpliwości, gdyż nie od dziś wiadomo, że brakuje w nim wielu znanych aplikacji. Deweloperzy raczej nie kwapią się by łatać braki, a i sam Microsoft nie wydaje się tym jakoś szczególnie przejmować.

Przy okazji ich premiery potwierdzono, iż zawieszenie rozwoju klienta Spotify dla Windows 10 Mobile miało konkretny powód. Wszystko dlatego, że jego klasyczna odsłona niebawem trafi do sklepu Windows. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie zastąpi ona aplikacji obecnej na mobilnym systemie, gdyż przeznaczona będzie wyłącznie dla desktopów. W ramach ciekawostki warto jeszcze wspomnieć o tym, iż nowe wydanie wspierać będzie Surface Dial. W przypadku Spotify posłuży on oczywiście za pokrętło regulacji głośności.

Wielkie firmy technologiczne znane są z tzw. testów na żywym organizmie. Chodzi tutaj o to, iż losowo wybierana jest grupa użytkowników, którym udostępniane są niedostępne innym funkcje. W tym sposobie szczególnie lubuje się Facebook, choć i Google dość często z niego korzysta. Na podobny ruch zdecydował się niedawno Microsoft, gdyż niektórym konsumentom sprawił małą niespodziankę.

Bing

Otóż zauważono, iż w aplikacji Zdjęcia pojawiła się nowa zakładka – Bing. Po jej wybraniu uruchamia nam się strona główna tej wyszukiwarki, oczywiście domyślnie ustawiona na grafiki. No i to w sumie tyle, gdyż nie idą za tym żadne dodatkowe funkcje. Nie zaimportujemy w ten sposób niczego do swojej galerii, ani nie oznaczymy ich do późniejszego przeglądania offline. W obecnej formie całość jest całkowicie zbędna, choć odpowiednio rozwinięta (o mechanizmy wspomniane wcześniej) mogłaby się bardziej spodobać użytkownikom.

Jakiś czas temu Microsoft wprowadził w swoich klientach Outlook wsparcie dla mechanizmu Focused Inbox. Jego działanie polega na sortowaniu wiadomości w taki sposób, by te najistotniejsze były wyeksponowane. Problem jednak w tym, że jego obsługa została ograniczona wyłącznie do posiadaczy kont pocztowych Outlook lub Office 365. Microsoft zapowiedział jednak, że niebawem wspierać on będzie również Gmaila, co niewątpliwie spodoba się jego posiadaczom.

Focused Inbox

Co jednak ciekawe, nadchodzące zmiany nie ograniczą się wyłącznie do systemowej aplikacji Poczta. Jeśli wyrazimy stosowną zgodę, to algorytmy Microsoftu skanować będą pocztę w poszukiwaniu informacji dotyczących paczek oraz zaplanowanych lotów. Dzięki temu w kalendarzu pojawią się stosowne wpisy, co w przypadku zbliżającego się terminu zaowocuje otrzymaniem przypomnienia.

Niestety nie wiadomo kiedy opisywane funkcje trafią do konsumentów. Microsoft zaznaczył jednak, iż Insiderzy otrzymają ją w ciągu nadchodzących tygodni.

Jakiś czas temu w sieci pojawiły się pierwsze wzmianki dotyczące niejakiego Game Mode. Ten specjalny tryb miałby zadebiutować wraz z nadchodzącym Creators Update, co raczej nie powinno nikogo dziwić. Wzmianki o nim po raz pierwszy dostrzeżono kompilacji 14997, która nieoczekiwanie wyciekła do sieci. Od tamtej chwili sytuacja się już nieco wyklarowała, a to za sprawą redaktorom portalu WindowsCentral.

Dzięki nim wiemy, iż tryb ten nie będzie zarezerwowany wyłącznie dla Windows 10, gdyż skierowany jest do całego ekosystemu skupionego wokół Universal Windows Platform. Oznacza to ni mniej ni więcej, że zarówno obecny Xbox One, jak i nadchodzący Project Scorpio skorzystają z nowych możliwości. Co jednak zyskamy dzięki niemu? Microsoft wspomina o maksymalnej rozdzielczości FHD (co najmniej 900p) dla aktualnej konsoli oraz 4K (60 FPS) dla klasycznych PC. Warto odnotować również fakt, iż taką samą jakość oferować ma w/w Project Scorpio.

Niemniej nie potwierdziły się wcześniejsze spekulacje mówiące o wyłączaniu zbędnych procesów w celu zapewnienia płynniejszej rozgrywki na klasycznych komputerach. Wydaje się, że Microsoft ma znacznie bardziej ambitniejsze plany co do tegoż trybu, choć ograniczy się wyłącznie do UWP.

Już przeszło pół roku temu media rozpisywały się na temat projektu Cheshire, którego rozwój  miał być efektem przejęcia aplikacji Wunderlist. W tamtym czasie wyciekło też kilka zdjęć przedstawiających jego wygląd, lecz trzeba przyznać, że szału wielkiego on nie robił. Dlatego też tak dużym zaskoczeniem okazały się najnowsze zrzuty, które prezentują dość mocno zmodernizowany interfejs. Od teraz jest on pełen różnorakich barw, choć wcześniej był dość surowy – śnieżnobiałe tło z pomarańczowymi wstawkami.

Project Cheshire

Prócz stricte wizualnych zmian zauważyć możemy nowe funkcje, które jeszcze bardziej zbliżają opisywany projekt do przejętej przez Microsoft aplikacji. Niedawny raport pochodzący z portalu Thurrott wspomina dodatkowo, iż Project Cheshire znajduje się obecnie w fazie zamkniętej bety. Oznacza to ni mniej ni więcej, że jego rozwój jest już na tyle zaawansowany, iż być może jeszcze przed końcem roku trafi w ręce Insiderów. Co dodatkowo ciekawe, choć początkowo mówiło się jedynie o Windows 10 oraz Windows 10 Mobile, to najnowsze zrzuty sugerują również wsparcie dla iOS oraz Androida.

Z drugiej strony pojawia się jedno pytanie. Dlaczego Microsoft tworzy aplikację na bazie przejętego oprogramowania, zamiast po prostu z niego skorzystać? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, jednakże nie jest to pierwsza tego typu zagrywka ze strony firmy. W końcu podobnie postąpiono z kalendarzem Sunrise oraz klientem poczty Acompli – oba programy zostały połączone z mobilnym Outlookiem.

Kilka dni temu Microsoft zdecydował się wydać aplikację Paint 3D przeznaczoną dla Windows 10. Po raz pierwszy została ona zaprezentowana na zeszłotygodniowej konferencji w Nowym Jorku i już wtedy skupiła na sobie wiele spojrzeń. Stworzono ją w oparciu o Universal Windows Platform toteż nie trudno się dziwić temu, iż dość szybko zaczęto się rozglądać za jej mobilną odsłoną.

Nie trzeba było długo czekać, by stosowne pytanie zostało zadane za pośrednictwem Twittera. Skierowano je bezpośrednio do Dony Sarkar, która obecnie odpowiedzialna jest m. in. za program Windows Insider. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, jednakże wydaje się, że jest ona nieco rozczarowująca. Mobilna odsłona również jest rozwijana, lecz w chwili obecnej znajduje się we wczesnej fazie alfa. Dlatego też nie zdecydowano się na jej udostępnienie szerszej publiczności, tak jak uczyniono z desktopową wersją. Oczywiście jak to zwykle bywa, nie pokwapiono się o podanie choćby przybliżonego terminu jej prezentacji.

Windows Defender w swojej aktualnej postaci obecny jest z nami już od dłuższego czasu. Zadebiutował on wraz z premierą Windows 8, kiedy to zdecydowano się połączyć pakiet Microsoft Security Essentials oraz system Windows. Choć zaimplementowano w nim kilka nowych funkcji oraz cyklicznie usprawniano jego działanie, to koniec końców z wyglądu nie uległ w zasadzie żadnej zmianie. Dzięki ostatniej konferencji wiemy już, że stan ten niebawem ulegnie znaczącej poprawie.

Windows Defender Windows 10

Zrzuty przedstawiające zmodernizowanego Windows Defendera zostały opublikowane za pośrednictwem Twittera na profilu ChangeWindows. Dzięki temu wiemy, jak mniej więcej przedstawiać się będzie nowy interfejs tegoż programu. Nikogo raczej nie zdziwi fakt, że Microsoft po raz kolejny zdecydował się sięgnąć po wypracowane przez siebie rozwiązania. Nawigacja opierać się ma na wąskim pasku umiejscowionym na lewej krawędzi, analogicznym do tego obecnego w większości ich aplikacji. Pierwszym symbolem będzie oczywiście „hamburger”, którego wciśnięcie rozwinie nam panel dodający nazwy do wspomnianych wcześniej ikon.

Niestety, poza tymi zdjęciami nie poznaliśmy żadnych konkretów dotyczących nowej odsłony Windows Defendera. Dopóki nie zadebiutuje ona oficjalnie, dopóty nie wiadomo będzie co zmieni się prócz wyglądu.

Microsoft początkiem bieżącego roku zapewnił nas, iż aplikacja OneDrive w przyszłości zyska wsparcie dla trybu offline. Mechanizm ten wyczekiwany był od dłuższego czasu i co ciekawe, na Androidzie mogliśmy z niego już od dawna korzystać. Na całe szczęście funkcja ta, wraz z ostatnim uaktualnieniem, trafiła wreszcie do Windows 10 w wersji desktopowej oraz mobilnej.

capture20161003150703483

Opisywana odsłona klienta OneDrive zyskała numer 17.15.2, a wspomniany wyżej mechanizm skryto pod ikoną spadochronu. Dzięki niemu możemy zatrzymać w trybie offline interesujący nas plik, więc otworzymy go nawet bez dostępu do sieci. Do tej pory by osiągnąć podobny efekt musieliśmy go wcześniej pobrać, co w przypadku ewentualnej zmiany jego zawartości wymuszało powtórzenie tejże procedury.

Warto jednak mieć na uwadze, że nie u każdego uaktualnienie to działało wzorowo. Niektórzy użytkownicy donosili, że wymagany jest restart aplikacji z poziomu jej ustawień, by tryb offline w ogóle się pojawił. Niemniej po jego wykonaniu wszystko zaczynało funkcjonować tak jak powinno.

 

Microsoft sukcesywnie aktualizuje swoje aplikacje w celu dostosowania ich interfejsu do wytycznych wprowadzonych wraz z wydaniem Windows 10 Mobile. Oczywiście nowy wygląd to nie wszystko, gdyż uaktualnienia niosą za sobą również dodatkowe funkcje wykorzystujące możliwości wspomnianego wcześniej systemu. Niestety idzie im to dość opornie, przez co jest jeszcze masa oprogramowania wykorzystująca API Windows Phone 8.1.
Bez-tytułu-6

Jedną z nich jest dość popularny Office Lens, za pomocą którego możemy wykorzystać nasz smartphone jak przenośny skaner dokumentów. Wystarczy z poziomu tejże aplikacji zrobić zdjęcie, a algorytmy pozbędą się tła i odpowiednio wykadrują fotografowany papier. Dlatego też z tak dużym entuzjazmem przyjęto zapowiedzi pochodzące od portalu NokiaPowerUser, którego redaktorzy podzielili się z nami zrzutami przedstawiającymi nową odsłonę Office Lens.

Co dodatkowo ciekawe, program ten został już umieszczony w sklepie Windows pod nazwą Otemoto, jednak na chwilę obecną nie można go pobrać. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak oczekiwać uruchomienia publicznych testów.

O pojawieniu się Windows Store na konsoli Xbox One mówi się od czasu udostępniania na nią pierwszej odsłony Windows 10. Oczywiście tu i ówdzie pojawiały się szumne zapowiedzi Microsoftu, jednak dotychczas nie miały one żadnego pokrycia w rzeczywistości, a jedynie ładnie się prezentowały na wszelakich konferencjach. Czas upływał i nie mogliśmy zaobserwować choćby najmniejszej zmiany w tymże zakresie, aż tu niespodziewanie Microsoft postanowił nieco ruszyć ten lekko skostniały temat.universal apps

Oczywiście o dostępie do sklepu dalej nie ma mowy, aczkolwiek firma zdecydowała się zaktualizować aplikację Blu-Ray Player, która od teraz jest w pełni kompatybilna z UWP. Co jednak ciekawe, prócz zgodności z nową platformą nie znajdziemy tutaj żadnych nowych funkcji, a i sam wygląd tegoż programu wydaje się pozostawać nienaruszonym. Niemniej jest to pierwsze tego typu oprogramowanie korzystające z pełni możliwości Windows 10, które to ma być swoistym preludium do tego, co ujrzymy wraz z udostępnieniem Windows Store na Xbox One. Już teraz kilku większych deweloperów zadeklarowało swoje pojawienie się na tejże konsoli, więc możemy być pewnym, że pomysł ten został przyjęty z co najmniej umiarkowanym entuzjazmem.