W pewnych kręgach temat dotyczący smartphonu z linii Surface urósł już do rangi mitycznego. Problem jednak w tym, że choć słyszymy o nim już od dobrych kilku lat, to wciąż nie trafił do sprzedaży. Mało tego, patrząc na różnorakie przecieki można dojść do wniosku, że sam Microsoft nie wie jak miałby on wyglądać. Na szczęście niedawne informacje zauważalnie poprawiły sytuację fanów, ponieważ w końcu pojawiły się jakieś konkrety.

Co raczej nie jest wybitnie zaskakujące, udostępniono je na twitterowym profilu należącym do użytkownika WalkingCat. To właśnie w nich po raz pierwszy została użyta nazwa Microsoft Surface Mobile. Dostarczono nam również ogólny opis urządzenia, którego forma sugeruje materiały promocyjne.

Tak więc Microsoft Surface Mobile ma być czymś więcej niż zwykłym telefonem. Dzięki procesorowi Qualcomm Snapdragon będzie on idealnym kompromisem pomiędzy zapotrzebowaniem na energię oraz wydajnością. Jeśli wierzyć w opublikowane materiały, to zapewni nam on ponad godzinę pracy w trybie Continuum. Co dodatkowo interesujące, wyposażony zostanie w rysik Surface Pen.

Windows 10 Mobile znajduje się obecnie na marginesie rynku mobilnego. Coraz mniej osób chce z niego korzystać, w czym duża jest zasługa samego Microsoftu. Dodatkowo pogłębia to dynamiczny rozwój jego bezpośredniej konkurencji w postaci Androida oraz iOS. Choć wielu fanów postawiło już na tym systemie krzyżyk, to jednak firma ani myśli się poddawać. Wszystko wskazuje na to, że pozostanie on przy życiu chociażby przez wzgląd na klienta biznesowego.

Informacje te zamieścił Brandon LeBlanc na Twitterze, choć poskąpił jakichkolwiek konkretów. Dowiedzieliśmy się jedynie, że zespół odpowiedzialny za Win10 Mobile pracuje nad nowymi funkcjami, dedykowanymi w/w sektorowi. Miałoby się to wydarzyć pod koniec nadchodzącego lata, a więc jeszcze przed udostępnieniem Fall Creators Update (Redstone 3). Prawdopodobnie mowa więc o wersji poglądowej rozprowadzanej poprzez program Windows Insider.

 

Microsoft niedawno wydał dość sporą aktualizację wtyczki Skype dla Google Chrome. Po raz kolejny pokazał tym, że potrafi stworzyć kawał przydatnego oprogramowania. Szkoda tylko, że stwierdzenie to jest prawdziwe wyłącznie wtedy, gdy chodzi o konkurencyjną platformę. Niemniej, najważniejszą zmianą nowej odsłony jest możliwość tworzenia linków do rozmowy wyłącznie poprzez jedno kliknięcie – przynajmniej tak twierdzi Microsoft.

Dodatkowo, zaktualizowane rozszerzenie dobrze integruje się z Outlookiem, Gmailem i, co ciekawe, Inboxem. Nie zabrakło przy tym wsparcia dla kalendarza (zarówno Google jak i Microsoftu), co, w odpowiednim czasie, zaowocuje stosownym powiadomieniem. Pojawiła się również obsługa Twittera, dzięki czemu wszystkie obserwujące nas osoby będą mogły się przyłączyć do wideokonferencji.

Choć opisywana aktualizacja nie jest jakoś wyjątkowo przełomowa, to jednak przynosi kilka ciekawych usprawnień. Na pewno sporą jej zaletą jest nieograniczanie się wyłącznie do usług Microsoftu, co być może przysporzy jej kilku nowych użytkowników. Pozostaje jednak pytanie, czy naprawdę potrzebujemy uproszczenia już i tak prostej czynności?

Wraz z niedawnym wyciekiem Windows 10 w kompilacji 14997 docierać do nas zaczęły dość ciekawe informacje. Najpierw pojawiły się te dotyczące nowego kreatora konfiguracji systemu, a zaraz później o nadchodzącym „trybie dla graczy”. Takowe wiadomości udostępnione zostały poprzez profil WalkingCat na Twitterze. Jego właściciel zauważył nowe biblioteki systemowe o nazwie „gamemode.dll”, co jednoznacznie wskazuje na usprawnienia skierowane do graczy.

Sam fakt tego znaleziska nie daje nam jednak żadnych konkretnych informacji, gdyż na nie będziemy musieli jeszcze chwile poczekać. Spekuluje się jednak, iż całość opierać się ma na nadaniu priorytetu procesowi gry, zatrzymując te zbędne, cały czas działające w tle. Niemniej na oficjalne dane nie będziemy musieli zbyt długo czekać, gdyż Microsoft obiecał wydać nową kompilację wraz z początkiem 2017 roku, co niedawno nastąpiło.

Microsoft wraz ze swoimi partnerami coraz prężniej rozwija platformę Windows Holographic. Dzięki temu jej ostateczne wydanie trafi do desktopowego Windows 10 wraz z nadchodzącym Creators Update. Czasu pozostało niewiele, jednakże wciąż posiadamy skromne zasoby informacji na temat tejże specjalnej powłoki systemu. Dodatkowo, wielką niewiadomą dotychczas były minimalne wymagania, jakie zostaną postawione przed naszym sprzętem. To właśnie od nich w dużej mierze zależy to, czy projekt ten przyjmie się na szeroką skalę.

Windows Holographic Compatibility Results

Okazuje się jednak, że nie będzie tak źle jak można by się tego spodziewać. Dzięki uprzejmości redaktorów portalu Thurrott poznaliśmy wymogi tejże platformy i trzeba przyznać, że nie są one jakoś szczególnie wygórowane. Główny warunek to posiadanie karty graficznej wspierającej DirectX 12, 4 GB RAM oraz bliżej niesprecyzowany procesor wyposażony w 4 rdzenie. Co dodatkowo ciekawe, wystarczy spojrzeć na udostępniony nam zrzut by się przekonać o tym, że nie musimy spełniać wszystkich warunków by skorzystać z nowych możliwości. Nie wiadomo jednak, które z nich będą wymagane, a które wyłącznie opcjonalne.

Warto również przytoczyć post umieszczony na Twitterze przez znanego nam WalkingCat, gdyż daje nam on kilka dodatkowych informacji. Dzięki niemu wiemy m.in. że minimalna ilość wolnego miejsca na dysku wynosi 1 GB. Ponadto, nasz pokój powinien posiadać 1,5m x 2m wolnej przestrzeni, by umożliwić nam komfortową i bezpieczną zabawę. Mało tego, w razie takiej chęci bez problemu będziemy mogli skorzystać z zewnętrznych sensorów śledzących nasze ruchy.

Program Windows Insider cieszy się dość dużym uznaniem wśród wszystkich fanów produktów Microsoftu. Trudno więc się dziwić, iż kolejne testowe kompilacje wyczekiwane są z tak wielką niecierpliwością. Ostatnia konferencja dodatkowo podgrzała atmosferę, gdyż zaprezentowano na niej wiele nowości, które w najbliższym czasie trafią do wspomnianego programu.

Nie wiadomo jednak ile z zapowiedzianych funkcji trafi do nadchodzącej kompilacji. Niemniej na twitterowym profilu Core Insider Program pojawił się wpis sugerujący, że zbliżające się wydanie otrzyma numer 14960. Co prawda nie wiadomo kiedy dokładnie miałoby być ono udostępnione, jednakże skompilowane zostało 28 października. Oznacza to ni mniej ni więcej, że testowane jest już od 5-6 dni, więc nie powinniśmy czekać zbyt długo.

Należy mieć jednak na uwadze, że niewiadomą jest również to, która platforma otrzyma wspomnianą kompilację. Ostatnimi czasy wydawane one były zarówno na desktop jak i mobile, jednakże nie jest to nic pewnego.

 

Microsoft już od kilku miesięcy pracuje nad kolejną aktualizacją dla Windows 10, której robocza nazwa brzmi Redstone 2. Przynieść ma ona masę od dawna wyczekiwanych usprawnień, na co szczególnie czekają użytkownicy mobilni. Pewną niewiadomą pozostawała jednak data jego premiery i to pomimo tego, że swego czasu było pełno przecieków na ten temat. Niemniej osoby bacznie śledzące Microsoft nie dały za wygraną, co wreszcie dało spodziewany efekt.

capture20161021201400971

Otóż na profilu użytkownika WalkingCat na Twitterze pojawiła się informacja, jakoby Redstone 2 miał zadebiutować już w marcu przyszłego roku. Opisywane uaktualnienie zyskało oznaczenie 1703, co jednoznacznie wskazuje nam termin jego udostępnienia. W przeszłości Microsoft podobnie uczynił z wydaniem 1511 (listopad 2015 roku) oraz 1607 (lipiec 2016 roku), więc i tym razem powinno być podobnie. Co jednak ciekawe, w ustawieniach testowych kompilacji wciąż nie znajdziemy nowego numeru wersji.

Systemowe aplikacje od zawsze były zmorą wszystkich tych, którzy preferowali wykorzystywać oprogramowanie zewnętrznych deweloperów. Mimo tego, że w ogóle z nich nie korzystali, to koniec końców i tak nie mogli ich odinstalować. O ile na typowym desktopie nie stanowi to żadnego problemu, o tyle na ubogich w pamięć smartphonach czy tabletach potrafi to mocno zirytować. Co prawda niektóre systemy umożliwiają wyłączenie preinstalowanych aplikacji, jednakże w dalszym ciągu zajmują wolną przestrzeń naszego urządzenia.

O krok dalej postanowił pójść Microsoft, który w najnowszych wydaniach z gałęzi Redstone 2 umożliwił usuwanie systemowego oprogramowania. Co prawda opcja ta nie jest dostępna dla każdej aplikacji, aczkolwiek niewykluczone, że z czasem ich lista się powiększy. W chwili obecnej wyrzucić możemy Telefon, Pocztę, Kalendarz, Xbox, Mapy czy Phone Companion.

Tajemnicą pozostaje fakt, czym firma kierowała się podczas wybierania tych konkretnych pozycji i dlaczego reszta wciąż nie daje się odinstalować. Być może jest to jedynie nieśmiałe badanie gruntu, a dopiero informacje zwrotne od Insiderów nadadzą całości jej ostateczny kształt.

 

Mobilny Windows ma ogromne braki w zasobach dostępnych nań aplikacji, z czego zdaje sobie sprawę w zasadzie każdy jego użytkownik. Przez długi okres brakowało wielu popularnych, a dla niektórych wręcz podstawowych programów – niedogodność ta jest systematycznie niwelowana, lecz jeszcze wiele pozostało do nadrobienia. Wydaje się, że w tym temacie wreszcie zaczęło się coś ruszać, gdyż w zeszłym tygodniu Valve wydało swojego Steam Authenticator, o czym do tej pory mogliśmy tylko marzyć.lumia-support-snapchatDo tego wszystkiego warto dołożyć ostatnie doniesienia pochodzące od hiszpańskiego oddziału Microsoft Lumia, gdyż ten przekazał nam długo wyczekiwaną informację. Otóż jeden z użytkowników systemu Windows 10 Mobile zdecydował się rozwiać swoje wątpliwości dotyczące pojawienia się oficjalnego klienta Snapchata. Odpowiedź okazała się być dość zaskakująca, gdyż według osób stojących odpowiedzialnych za kontakt z konsumentami Microsoft ma pracować z producentem aplikacji nad jej rychłym pojawieniem się na jego platformie. Oczywiście należy brać te informacje z lekkim przymrużeniem oka, gdyż już niejednokrotnie zdarzało się, że dział obsługi klienta podawał mijające się z prawdą informacje. Jeśli jednak okaże się to prawdą, to już niebawem Windows 10 Mobile straci kolejny argument za tym, by się nim w ogóle nie interesować.

Microsoft jakiś czas temu zapowiedział mocno przyszłościowy projekt Centennial, który (w dużym skrócie i uproszczeniu) umożliwia takie przystosowanie aplikacji pisanych dla środowiska Win32, by mogły one być umieszczane i dystrybuowane za pomocą sklepu Windows. Nie mieliśmy jak do tej pory żadnych konkretnych przykładów działania tegoż mechanizmu, przez co ciężko jest cokolwiek więcej na jego temat powiedzieć – okazuje się jednak, że już niebawem może to ulec zmianie.

Otóż pewien użytkownik Twittera poinformował za jego pośrednictwem, iż w zasobach wspomnianego wcześniej sklepu znaleźć można kilka aplikacji, które pierwotnie rozwijane były jako oprogramowanie Win32. Mowa tutaj o edytorze WordPad, tablicy znaków, przeglądarce XPS oraz aplikacji do obsługi skanerów i faksów – niewiele, ale trzeba mieć na uwadze, iż to dopiero początek. Niestety, by nie było nam zbyt dobrze, jak na razie możemy te programy jedynie przeglądać w sklepie, gdyż przycisk pobierania jest zablokowany. Zapewne sytuacja ta zmieni się w nadchodzących kompilacjach Windows 10, a kto wie, czy już na dniach nie otrzymamy do nich dostępu.