Wraz z premierą Windows 10 S ogłoszono, że Spotify pojawi się w sklepie Windows. Z czasem wywiązano się z obietnicy, do której spełnienia wykorzystano narzędzie Microsoft’s Desktop Tool. Dzięki niemu wykorzystano desktopową aplikację, co sprawiło, że nie musiała być napisana od zera. Brakowało jej jednak wsparcia dla typowych dla Windows 10 mechanizmów, takich jak Live Tiles.

Na szczęście była to jedynie chwilowa niedogodność, co potwierdziło niedawne uaktualnienie. Wprowadzono w nim obsługę żywego kafla, który dostępny jest w trzech rozmiarach – średnim, szerokim i dużym. Niestety, na chwilę obecną nie wyświetla on zbyt wiele, a mianowicie wyłącznie sugerowane nam listy odtwarzania i piosenki. Zamiast tego mógłby pokazywać aktualnie odtwarzany utwór. Opisywana nowość jest raczej niewielka, lecz daje nadzieję na to, że użytkownicy nie zostaną na zawsze z „gołą” aplikacją.

Wraz z premierą Windows 10 powołano do życia Groove Music Pass. Miał on być bezpośrednią konkurencją dla takich usług jak Spotify czy Apple Music. Microsoft starał się go spopularyzować, niestety wszelkie działania spełzły na niczym. Duża w tym zasługa ograniczonej dostępności, gdyż np. w Polsce nigdy nie mieliśmy do niego dostępu. Doprowadziło to do sytuacji, w której Microsoft ogłosił rychłe zamknięcie Groove Music Pass.

Groove Music Pass

Jakby tego było mało, niebawem zniknie również możliwość kupowania muzyki poprzez sklep Windows. Co ciekawe, po wygaszonej usłudze nie zostanie niezagospodarowana luka, gdyż w jej miejsce wskoczy Spotify. Ponadto, użytkownikom zostaną oddane narzędzia, które umożliwią im bezproblemowe przerzucenie dotychczasowych list odtwarzania. Dla niezdecydowanych konsumentów przygotowano 60-dniowy okres próbny, by mogli ocenić, czy Spotify będzie dla nich dobrym zamiennikiem. Warto przy tym nadmienić, iż po ostatniej aktualizacji klient Groove Music wyświetla baner zachęcający do wypróbowania Spotify.

Skoro już o nim mowa, to wypada wspomnieć, że opisywana decyzja jego nie dotyczy. Ten ma być cały czas prężnie rozwijany, choć pozbawiony zostanie integracji z Groove Music Pass.

Nie ulega wątpliwości, że wiele z gorących zapowiedzi Microsoftu nie znajduje swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Tego wzorem jest mobilny Windows, który po latach intensywnego rozwoju popadł w ogromną stagnację. Podobnie sprawa się ma w przypadku entuzjastycznych informacji dotyczących Xbox One i jego wsparcia dla aplikacji pobieranych poprzez sklep Windows. W tym przypadku mamy jednak pewien przełom – niedawno opublikowano klienta Spotify przeznaczonego tej konsoli.Showmax Xbox OneNikt jednak nie podejrzewał, że będzie to początkiem czegoś większego. W związku z tym ogromnym zaskoczeniem było wydanie aplikacji Showmax, z poziomu której otrzymujemy dostęp do ogromnej biblioteki filmów i seriali. Co prawda wymaga to uiszczenia miesięcznej opłaty w wysokości 19,90 zł, lecz nie musimy dokonywać zakupu w ciemno. Nie zapomniano o 14-dniowym okresie próbnym, dzięki czemu samodzielnie ocenimy przydatność tej usługi.

Osoby traktujące Xbox One jako coś więcej niż typową konsolę na pewno będą z ostatnich premier zadowolone. Przybliżają ją one do stanu, z jakiego pierwotnie miała startować – kompleksowe centrum multimedialne. Pod naciskiem zapalonych graczy zrezygnowano z tego pomysłu, lecz wychodzi na to, że powrót do niego jest tylko kwestią czasu.

W zeszłym tygodniu w sieci pojawiły się informacje, jakoby klient usługi Spotify miał zadebiutować na konsoli Xbox One. Na dowód podano nam zrzuty ekranu przedstawiające rzeczoną aplikację. Ich autentyczność nie została podważona, więc kwestią czasu był debiut w sklepie Windows. Na szczęście nie musieliśmy na to zbyt długo czekać, gdyż wszyscy zainteresowani już teraz mogą pobrać Spotify.SpotifyW związku z tym uaktualniono oficjalną witrynę o podstronę dedykowaną aplikacji przygotowanej dla Xbox One. Interfejs jest w zasadzie identyczny do tego, co od dawna obecne jest na PlayStation 4 oraz Android TV. Wspierana jest usługa Spotify Connect, dzięki czemu odtwarzaczem możemy sterować z poziomu klienta dla iOS oraz Androida, a także tego desktopowego. Oczywiście odsłuchiwanie okraszone reklamami będzie darmowe i by się ich pozbyć zmuszeni będziemy nabyć płatną subskrypcję.

Spotify oraz Sony jakiś czas temu zawiązało umowę, na mocy której klient tej usługi był na wyłączność konsoli PlayStation. Nie trudno się dziwić, że nie podobało się to użytkownikom konkurencyjnej platformy, czyli Xboxa One. Nic jednak nie zapowiadało jakiejkolwiek zmiany w tym zakresie, dlatego też dużym zaskoczeniem okazały się ostatnie rewelacje. 

Mowa jest o zdjęciu przedstawiającym profil Majora Nelsona, którego status wskazuje na wykorzystywanie aplikacji Spotify Music – for Xbox. Nie ulega wątpliwości, że jest to ogromna nadzieja dla posiadaczy w/w sprzętu. W końcu omawiana aplikacja znajduje się już na wszystkich kluczowych platformach (zarówno desktopowych, jak i mobilnych), lecz wciąż nie trafiła na tą konkretną. 

Zeszły tydzień minął nam pod znakiem Windows 10 S oraz Surface Laptop. Ich pojawienie się wywołało sporo kontrowersji, ponieważ nowy Windows w swoich założeniach mocno przypomina nieudany Windows RT. Chodzi oczywiście o to, że jego posiadacze będą mogli nabywać nowe oprogramowanie wyłącznie za pośrednictwem sklepu Windows. To z kolei rodzi całą masę wątpliwości, gdyż nie od dziś wiadomo, że brakuje w nim wielu znanych aplikacji. Deweloperzy raczej nie kwapią się by łatać braki, a i sam Microsoft nie wydaje się tym jakoś szczególnie przejmować.

Przy okazji ich premiery potwierdzono, iż zawieszenie rozwoju klienta Spotify dla Windows 10 Mobile miało konkretny powód. Wszystko dlatego, że jego klasyczna odsłona niebawem trafi do sklepu Windows. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie zastąpi ona aplikacji obecnej na mobilnym systemie, gdyż przeznaczona będzie wyłącznie dla desktopów. W ramach ciekawostki warto jeszcze wspomnieć o tym, iż nowe wydanie wspierać będzie Surface Dial. W przypadku Spotify posłuży on oczywiście za pokrętło regulacji głośności.