Microsoft ostatnimi czasy lubuje się w uruchamianiu otwartych testów wczesnych wydań swoich aplikacji i usług. Ta swoista moda została zapoczątkowana wraz z pierwszą publiczną kompilacją Windows 10, kiedy to do życia powołano program Windows Insider. Z czasem oczywiście rozszerzono go o smartphony oparte o Windows Phone. Nie musieliśmy długo czekać, by z identyczną inicjatywą firma wyszła w stronę konsumentów korzystających z ich produktów na Androidzie. W tym kontekście warto wspomnieć o asystentce Cortana, której otwarte testy cieszą się dość dużą popularnością.

Co jednak ciekawe, ten asystent głosowy był trochę po macoszemu traktowany jeśli chodzi o wersję przeznaczoną dla iOS. Mimo, iż to właśnie ten system bardzo często ma pierwszeństwo podczas tworzenia nowego oprogramowania, to na testowe wersje Cortany przyszło nam czekać aż do teraz. Niestety, ograniczono się wyłącznie do użytkowników z regionu Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii. Jakby tego było mało, przewidziano miejsce dla wyłącznie tysiąca testerów, choć nie do końca wiadomo, czy to właśnie kolejność zgłoszeń będzie brana pod uwagę przy ich wybieraniu.

Niemniej, jeśli spełniacie powyższy warunek i chcecie pobrać wczesne wersje Cortany dla iOS, to powinniście się udać tutaj.

Niedawno Microsoft zaktualizował swojego klienta usługi Outlook dla iOS, wprowadzając w nim wsparcie dla rozszerzeń. Dzięki niemu deweloperzy są w stanie zwiększyć możliwości tejże aplikacji, chociażby poprzez integrację z Giphy czy Trello. Zapowiedziano przy tym rychłe pojawienie się stosownego uaktualnienia wersji dla Androida, jednakże jak zwykle pominięto Windows 10 Mobile. Zaczęto się nawet obawiać tego, iż firma może całkowicie pominąć swój system, co nie byłoby nawet aż tak zaskakujące.

Microsoft postanowił jednak zająć oficjalne stanowisko w tej sprawie, choć nie jest ono w pełni satysfakcjonujące. Co prawda firma twierdzi, iż rozszerzenia koniec końców pojawią się i na ich platformie, niemniej nie dali nam żadnego konkretnego terminu. Jest to typowe mydlenie oczu, które ma na celu wyłącznie ostudzenie powstałej sytuacji. Swoją wypowiedzią Microsoft dał nam jednoznaczne świadectwo tego, iż ich własny system nie jest dla nich priorytetem. Co prawda nie zapomnieli o nim całkowicie, jednakże nie mamy co liczyć na jakieś większe zaangażowanie z ich strony.

Microsoft swego czasu zaimplementował funkcję Focused Inbox w kliencie poczty Outlook na iOS oraz Androidzie. Opiera się ona na segregowaniu wiadomości w dwóch folderach na podstawie ich potencjalnej ważności. Dzięki temu w teorii możemy być skupieni na istotnych dla nas rzeczach, całą resztę zostawiając na później. Problem jednak w tym, że ograniczono się wyłącznie do dwóch powyższych platform i nawet aplikacje na Windows 10 nie wspierają opisywanego mechanizmu.

Tym bardziej cieszą nas zmiany poczynione przez Microsoft, które zaowocują wdrożeniem Focused Inbox na innych systemach. Co ciekawe, nie zapomniano nawet o webowej odsłonie Outlooka, gdyż i ona z czasem zyska nowe możliwości. Niestety, nie podano nam kiedy dokładnie mielibyśmy otrzymać dostęp do nowej funkcji. Co jednak ciekawe, użytkownicy klienta Outlooka dla Windows 10 oraz Windows 10 Mobile mają czekać ciut dłużej, czyli do listopada. Skoro tak, to cała reszta być może jeszcze przed końcem października cieszyć się będzie z nowych możliwości.

Microsoft już jakiś czas temu zapowiedział, że stopniowo będzie udostępniać nową odsłonę witryny Outlook. Takowa informacja pojawiła się już początkiem bieżącego roku, lecz jak do tej pory nie wszyscy doczekali odzwierciedlenia w rzeczywistości. Co jednak ciekawe, część osób w zasadzie od samego początku ma dostęp do nowego wyglądu, natomiast reszta w dalszym ciągu czeka – nie ma tutaj żadnej reguły.

Nic więc dziwnego, że co bardziej niecierpliwi konsumenci postanowili zadać stosowne pytanie na profilu Outlook na Twitterze. Bardzo szybko otrzymano odpowiedź, iż migracja pozostałych kont użytkowników zakończy się jeszcze przed końcem wakacji, co jest dla nas bardzo dobrą nowiną. Odnowiony Outlook posiada znacznie więcej opcji niż ten dotychczasowy, wśród których znajdują się nie tylko motywy, ale i nowe algorytmy mające usprawnić naszą pracę z korespondencją pocztową.

Microsoft pod kierownictwem Satyi Nadelli zmienił swoją strategię rynkową o 180 stopni. Zamiast skupiać się wyłącznie na swoim podwórku postanowiono zadbać również o komfort konsumentów obecnych na konkurencyjnych platformach. Wymusiło to napisanie szeregu aplikacji klienckich dla usług tegoż giganta, by zaczęły współpracować z iOS oraz Androidem tak jak dotychczas z Windows Phone. Co ciekawe, działaniem tym objęto nie tylko klasyczne oprogramowanie jak dysk chmurowy OneDrive czy klient pocztowy Outlook, ale i zdecydowano się wynieść Cortanę poza Windows.

Potwierdzenie tego otrzymaliśmy już chwilę temu, gdyż jej wersja przygotowana z myślą o Androidzie dostępna jest w Google Play dla każdego zainteresowanego. Kwestią czasu było pojawienie się klienta napisanego dla iOS i jak się obecnie okazuje, dzień ten właśnie nadszedł. Co prawda nie każdy otrzyma do niej dostęp, gdyż ten przyznawany jest jedynie wąskiej grupie testerów zamieszkujących Stany Zjednoczone – daje nam to jednak potwierdzenie słów, jakoby Cortana zbliżała się do App Store.

Wciąż pozostają jednak dwa pytania – kiedy każdy zainteresowany będzie mógł ją wypróbować oraz jak długo obowiązywać będzie ograniczenie do regionu USA. O ile ten pierwszy mankament zapewne dość szybko zostanie zniwelowany, o tyle nie powinniśmy oczekiwać rychłej ekspansji na inne regiony. Microsoft od zawsze dość opieszale traktuje kwestię wsparcia nowych języków, więc wątpliwym jest, by tym razem postąpił inaczej.

Microsoft wraz z Windows 10 miał zamiar wznieść bezpieczeństwo swoich systemów na zupełnie nowy poziom. W tym celu zawiązał on ścisłą współpracę ze swoimi partnerami, by razem przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wszelkiego rodzaju szkodników. Jakby tego było mało, firma postanowiła powołać do życia kolejny projekt, który miałby działać na zasadzie profilaktyki oraz wczesnego wykrywania podejrzanych zachowań.g_-_608x405_-_-_66092x20150901121854_0Informacje na ten temat zostały pozyskane z ogłoszenia o pracę zamieszczonego przez sam Microsoft, a które skierowane jest do osób na co dzień będących związanych z zabezpieczeniami. Nowa usługa w obecnej fazie projektu została nazwana Project Sonar, a za swój cel miałaby obrać rozwiązania biznesowe, jak i wszystkie usługi oparte o chmurę Azure. Całość ma opierać się na analizowaniu zagrożeń w maszynach wirtualnych, co odbywałoby się poprzez zbieranie wszelkich danych na ich temat, późniejszym izolowaniu i ostatecznie całkowitym wyeliminowaniu. Niestety na chwilę obecna nie mamy żadnych konkretnych informacji dotyczących tego, czy opisywana usługa będzie uruchamiana na żądanie użytkowników, czy też przez sam Microsoft, a ewentualne wyniki zostaną przekazane zainteresowanym osobom. Co ciekawe, mimo ogromu analizowanych przez Sonar danych nie posiada on zbyt licznej grupy pracowników zaangażowanych w tenże projekt. Ich liczba oczywiście rośnie z każdym dniem, jednak firma wciąż poszukuje ludzi o specyficznych umiejętnościach (o czym świadczy wspomniane wcześniej ogłoszenie).

Na chwilę obecną niestety nie posiadamy żadnych szczegółowych informacji dotyczących najnowszej usługi Microsoftu, jednak ze szczątkowych danych można wysnuć jej ogólną wizję. Nie wiadomo również jak bardzo Project Sonar zwiększy nasze bezpieczeństwo w sieci, jednak już teraz możemy poznać tego przedsmak, gdyż firma wewnętrznie testuje go na sklepie Windows oraz usługach Exchange Online. Jak na razie użytkownicy korzystający z tych produktów na nic nie narzekali, więc wydaje się, że nowa usługa Microsoftu przynosi zauważalne korzyści – ewentualnie brak zagrożeń to zwykły przypadek i kwestia czasu.

Jakiś czas temu Microsoft oficjalnie ogłosił, że jeden z ich kluczowych produktów, którym jest Skype, doczeka się swojej webowej wersji. Niestety, gdy wreszcie poczyniono pierwszy krok w tym kierunku to szybko okazało się, że nowa usługa dostępna jest jedynie dla mieszkańców USA oraz Wielkiej Brytanii. Na całe szczęście na zmianę tej sytuacji nie musieliśmy czekać zbyt długo, gdyż wreszcie możemy skorzystać z dobrodziejstw tego komunikatora za pośrednictwem przeglądarki.g_-_-x-_-_-_63586x20150610113130_0By sprawdzić jak on się sprawuje wystarczy wejść na specjalnie przygotowaną witrynę, na której będziemy mogli się zalogować za pośrednictwem naszego konta. Po wykonaniu tej czynności od razu powita nas komunikat, który poinformuje nas o pewnych ograniczeniach. Przede wszystkim o ile komunikator tekstowy faktycznie jest dostępny całkowicie w przeglądarce i to bez żadnych dodatkowych wtyczek, o tyle rozmowy głosowe oraz wideo będą takowej potrzebować – analogicznie do wersji niebawem dostępnej w poczcie Outlook. Gdy już przebrniemy przez ten monit, to naszym oczom ukaże się niezbyt zachęcający obraz. Wiele z funkcji standardowego, desktopowego klienta jest tutaj niedostępnych i w zasadzie ograniczono się do „podstawowych podstaw”. W zasadzie za jego pośrednictwem obecnie możemy prowadzić jedynie rozmowy, gdyż nawet dodanie nowego kontaktu jest ponad jego siły, że już nie wspomnę o historii rozmów pochodzącej z innych urządzeń. W obecnej wersji usługi nawet ustawienia są nad wyraz skromne, gdyż zawierają tylko kilka pozycji – włączenie powiadomień, zmianę zdjęcia, ustawienia konta oraz wylogowanie ze Skype.

Jak więc widać, aktualnie raczej ciężko jest polecić tą wersję komukolwiek. Problemy ze stabilnością czy nawiązaniem rozmowy są na porządku dziennym – w końcu to jest wciąż wersja testowa. Dodatkowym mankamentem jest fakt, że obecna odsłona Skype for Web działa jedynie na Windows – nie uruchomimy go ani na Linuksie, ani OS X, a tym bardziej na Chrome OS. Jest to jego niewątpliwa wada, gdyż wydaje się, że Microsoft celuje raczej w multiplatformowość – tak przynajmniej można sądzić, po jego dotychczasowych ruchach na rynku mobilnym.

Microsoft od dłuższego czasu stara się zintegrować ze sobą komunikator Skype oraz pocztową skrzynkę Outlook. Choć takowe połączenie udało się już jakiś czas temu wypracować, to jednak firma postanowiła na tym nie poprzestać i co rusz stara się coś poprawić. Tym razem postanowiono pochylić się co nieco nad wyglądem owego rozwiązania, które w obecnej odsłonie bywa dość toporne. Nowa wersja wspomnianej usługi znajduje się obecnie w fazie beta, lecz dostępna jest ona dla niektórych użytkowników.outlook_skype_sidebar_search_v2Pierwsze co rzuca się w oczy w nowej odsłonie to nowa ikonka odpowiedzialna za uruchomienie chatu. Obecnie jest to standardowy symbol wiadomości, który widoczny jest chociażby w Windows Phone. Jako, że komunikacja poprzez Outlook nie może odbywać się już za pośrednictwem gTalk oraz Facebook, toteż postanowiono ją wymienić na logo Skype, gdyż i tak tylko jego chat będzie teraz dostępny. Przebudowany interfejs od teraz wyświetli nam informacje o aktualnie dostępnych osobach oraz zaprezentuje nam ostatnio prowadzone rozmowy. Co ciekawe, w okienku odpowiadającym za konwersację z konkretną osobą otrzymamy dostęp do wszystkich do tej pory z nią prowadzonych, ponieważ są one synchronizowane między wszystkimi używanymi przez nas urządzeniami. Niestety, o ile zwyczajna tekstowa dyskusja możliwa będzie bez jakichkolwiek dodatkowych wtyczek, o tyle połączenie wideo / głosowe takowej będzie wymagać.outlook_skype_sidebar_s2s_v3Choć obecnie nowa odsłona dostępna jest dla wąskiego grona testerów, to jednak Microsoft zobowiązał się ją uruchamiać stopniowo na reszcie kont. Wydaje się, że jest to bardzo dobra usługa, która sprawdzi się przy korespondencji grupowej. Wszystkie maile mogą być w ten sposób na bieżąco komentowane poprzez tekstowy chat. Jest to nie tylko bezpośredni ukłon w stronę wygody użytkowników, ale i chęć nawiązania walki z Google i jego komunikatorem Hangouts, który obecnie jest dla Microsoftu i jego produktu bezpośrednią konkurencją.

Microsoft znany jest z bardzo zażyłej rywalizacji z Google. Obie firmy konkurują na praktycznie tych samych polach, w których zawiera się nie tylko rynek mobilny, ale i wszelakie internetowe usługi. Dlatego też nikogo nie dziwi, że ostatnimi czasy możemy zaobserwować coraz to szybsze wydawanie kolejnych uaktualnień oraz modyfikacji, mających znacząco ułatwić nam obcowanie z poszczególnymi produktami tychże firm. Tym razem padło na pocztę e-mail Microsoftu zwącą się Outlook, która to ma zostać zintegrowana z pakietem Office 365.outlookwebapp_0Oczywiście nie należy upatrywać się tutaj chęci wprowadzenia dodatkowych opłat, które są nieodłączną częścią Office 365. Nasza skrzynka pocztowa wciąż pozostanie bezpłatną usługą, a migracja podyktowana jest chęcią scalenia obu produktów, by móc rozwijać jeden, a nie dwa bardzo podobne, lecz odrębne. Odbędzie się to jeszcze w tym roku, tak więc już niebawem Outlook Web Access oraz Outlook.com staną się jednym bytem, co przyniesie dodatkowe korzyści zwłaszcza darmowym użytkownikom. Na pierwszy rzut okna wysuną się przede wszystkim drobne zmiany w interfejsie, które powinny okazać się szczególnie pomocne podczas obcowania z usługą, a z drugiej strony nie będą zbyt drastyczne dla osób korzystających z dotychczasowych rozwiązań. Poza tym, kolejną i niewątpliwą zaletą jest zwiększenie się tempa wydawania aktualizacji, które to w komercyjnej odsłonie tego produktu były znacznie częstsze i konkretniejsze, gdyż kierowane były do klientów biznesowych.

Jak więc widać na pierwszy rzut oka zmieni się niewiele, jednakże w dłuższej perspektywie skorzystają na tym zwłaszcza darmowi użytkownicy. Ci, którzy cały czas opłacają abonament nie zauważą pewnie niczego nowego, czego by i tak nie otrzymali. Taki ruch na pewno ułatwi i przyśpieszy rozwój tej usługi, gdyż szybciej i prościej jest rozwijać jedną, niż dwie odrębne. No i dzięki temu Microsoft będzie mógł jeszcze lepiej odpowiedzieć na ofertę Google, którego Google Apps działa na identycznej zasadzie – jeden produkt podzielony jest na wersję darmową oraz płatną.

Microsoft, jak wiele firm obecnie, posiada autorską usługę dysku chmurowego, z której korzysta coraz więcej jego produktów. Raz po raz integrowana jest ona z kolejnymi programami i aplikacjami, dzięki czemu praca na różnych urządzeniach nie jest już tak niekomfortowa jak kiedyś. Niestety, w chwili obecnej rozwiązanie to przejawia wiele istotnych ograniczeń, które w niektórych zastosowaniach wykluczają jej użycie. Jednakże firma nie chce być bierna względem takowych oskarżeń i już na ten rok zapowiedziała szereg zmian, które poczyni w OneDrive.g_-_-x-_-_-_62858x20150507095827_0Oczywiście nie ograniczą się tutaj jednie do udoskonaleń poczynionych w samym silniku tejże usługi, ale i pochylą się co nieco nad jej aplikacjami klienckimi. Zostanie wprowadzony mechanizm odpowiedzialny za obsługę plików PDF w oprogramowaniu napisanym na potrzeby Androida oraz iOS – jest to dla Microsoftu o tyle istotne, ponieważ konkurencja od dawna oferuje takową funkcję. Ponadto z mobilnych programów do obsługo poczty Outlook będziemy mogli w prosty sposób wysyłać linki do plików, które znajdują się w naszej chmurze, a przy tym wreszcie w łatwy sposób ustalimy, po jakim czasie mają one wygasnąć (opcja ta do tej pory nie była dostępna dla wszystkich). Wszystkie te zmiany zaplanowane zostały na drugi kwartał obecnego roku, zatem firmie pozostało niewiele czasu na realizację.

Znacznie ciekawiej zapowiada się trzeci kwartał, w którym ma być wydana całkowicie nowa wersja silnika służącego do synchronizacji danych – początkowo jedynie w wersji testowej dla Windows oraz OS X. Niestety oznacza to również pozbycie się funkcji inteligentnych plików, które zadebiutowały wraz z Windows 8, a wraz z premierą Win10 zostaną one (przynajmniej na razie) usunięte. Ponadto wciąż nie uświadczymy wyczekiwanego przez wiele osób mechanizmu delta sync, który pozwala synchronizować jedynie zmienione fragmenty plików, bez potrzeby każdorazowego wysyłania całości. Warto też wspomnieć o tym, iż w tym okresie ma również być znacznie zmodernizowana szata graficzna usługi webowej, a aplikacje mobilne doczekają się wsparcia dla odczytu (bez możliwości modyfikacji) wcześniej pobranych plików w trybie offline.OneDrive-API-launch-blog-post-bannerJeśli zaś chodzi o ostatnią część roku, to tutaj nie zaobserwujemy już tak burzliwych zmian. Wspomniany wcześniej nowy silnik do synchronizacji ma zostać oficjalnie wydany – prawdopodobnie w tym samym czasie zadebiutuje uniwersalna aplikacja dla Windows 10, która przyniesie okienkom zmiany wcześniej wprowadzone do Androida oraz iOS. Co ciekawe, Microsoft planuje (choć na razie bezterminowo) wprowadzić pełną obsługę edycji oraz tworzenia folderów w trybie offline. W ten sposób wprowadzone modyfikacje byłyby synchronizowane w momencie uzyskania połączenia internetowego. Ciekawą nowością może okazać się wsparcie dla załączników (w poczcie Outlook) dodawanych wprost z OneDrive, które to wyprą dotychczasowe rozwiązanie, polegające na wysyłaniu jedynie linków do plików znajdujących się na naszym dysku chmurowym.

Jak więc widać Microsoft nie chce spoczywać na laurach i nieustannie pracuje nad rozwojem swoich usług sieciowych. Jest to o tyle wymagane przez użytkowników, gdyż wiele z nich jest dość przestarzałych względem produktów konkurencji, dlatego też coraz częściej to właśnie one są przez nich wybierane. Miejmy nadzieję, iż firma dotrzyma ustalonych przez siebie terminów i jeszcze w tym roku zaleje nas dość ciekawymi nowościami, które z pewnością ułatwią pracę na plikach oraz ich późniejsze dzielenie się z innymi.