Wraz z premierą Windows 10 S Microsoft zapowiedział, iż już w czerwcu pakiet Microsoft Office trafi do sklepu Windows. Dzięki niemu system ten wreszcie stanie się użyteczny dla swoich grup docelowych, czyli klientów biznesowych oraz szkół. Co równie istotne, ograniczenie dystrybucji oprogramowania wyłącznie do wbudowanego sklepu ma zauważalnie poprawić bezpieczeństwo jego użytkowników.

Obietnicy dotrzymano, dzięki czemu od 15 czerwca posiadacze w/w systemu mogą pobierać Office 365 w wersji poglądowej. Niestety, nie obyło się bez pewnych obostrzeń, o czym wspominano już wcześniej. By wyklarować powstałą sytuację Microsoft zdecydował się stworzyć nową podstronę w dziale wsparcia Office. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, iż wersja dystrybuowana poprzez sklep jest wyłącznie 32-bitowa i nie pozwala na instalację dodatków COM. Ponadto, należy mieć na uwadze fakt, iż zrezygnowano z klasycznego OneNote na rzecz jego wersji napisanej specjalnie dla Windows 10.

Nie od dziś wiadomo, iż Microsoft mocno promuje swój pakiet Office 365. W pewnym momencie doprowadziło to do sytuacji, w której większy nacisk kładziony jest na tą abonamentową formę, niż jednorazowo płatną odsłonę. Choć obecnie jest on najpopularniejszym oprogramowaniem tego typu, to jednak wcale nie musi tak być wiecznie. Gigant z Redmond zdaje sobie z tego sprawę, dlatego już dziś wytacza swoje działa przeciwko Google i ichniejszemu G Suite.

Office 365

W związku z tym zdecydowano się stworzyć serię poradników porównujących oba pakiety. Oczywiście szczególnie podkreślane są w nich przewagi produktu Microsoftu nad konkurentem, co raczej nie powinno nikogo dziwić. Każdy z nich jest szczegółowo opisany i zilustrowany, przy czym największy nacisk położono na mechanizmy pracy grupowej. Co ciekawe, pokuszono się również o zestawienie ze sobą innych aplikacji, m.in. Skype i Hangouts oraz Outlook i Gmail. Nie ulega wątpliwości, że tego typu poradniki nie przekonają wiernych fanów, jednak mogą się okazać idealną pomocą dla nowych lub niezdecydowanych użytkowników.

Windows 10 obecny jest już na 500 milionach aktywnych urządzeń – tak brzmią najnowsze dane przekazane nam przez Microsoft. Wynik ten stanowi kolejny kamień milowy, co udało się osiągnąć po niespełna dwóch latach od dnia jego premiery.

Microsoft

To jednak nie wszystko, gdyż przy okazji udostępniono nam garść innych informacji. Warto przytoczyć chociażby statystyki użycia Cortany, która ma mieć już prawie 140 milionów aktywnych użytkowników. Poza tym, z Office 365 korzysta już 100 milionów konsumentów z całego świata. Przytoczone dane mają być efektem całkowicie nowej strategii, opisywanej słowami „Mobile-first, Cloud-first”. Choć cierpi na tym Windows 10 Mobile („mobile” to również Android i iOS), to jednak trudno nie zgodzić się z tym, że przynosi ona wymierne rezultaty.

Wszelkiej maści sceptycy od dłuższego czasu powtarzali, iż rezygnacja ze sprzedaży pudełkowego Windows na rzecz abonamentu jest wyłącznie kwestią czasu. Atmosferę dodatkowo podgrzał fakt, że wraz z którąś testową kompilacją w plikach systemowych pojawiło się kilka intrygujących pozycji, bezpośrednio wskazujących na planowane wdrożenie comiesięcznych opłat. Nie ma więc co się dziwić, że w obliczu tychże informacji wielu konsumentów zdawało się nie być zadowolonymi, przez co postrzeganie Microsoftu było jeszcze bardziej negatywne niż zazwyczaj.capture20160719132740485Teraz już wiemy, że o ile firma faktycznie chciała wdrożyć abonamentową opcję zapłaty za Windows 10, o tyle typowy konsument nie powinien sobie tym zaprzątać głowę. Wszystko przez to, iż oferta ta jest skierowana wyłącznie do biznesu, a i nawet w tym przypadku nie jest to jedyny wybór. Przedsiębiorstwa wciąż będą mogły kupić klasyczną, pudełkową wersję, jeśli opłata miesięczna opłata w wysokości 7$ nie będzie ich satysfakcjonować. Należy tutaj jednak nadmienić, iż w ramach tej kwoty otrzymamy nie tylko Windows 10 Enterprise, ale i dostęp do usługi Dynamics Azure, Dynamics CRM oraz Office 365. Microsoft postanowił więc stworzyć swego rodzaju paczkę (nazywaną „full IT stack”), która miałaby przekonać przedsiębiorstwa do wyboru produktów tejże firmy.

Wielu konsumentów ostatnimi czasy odnosi wrażenie, jakby Microsoft umyślnie próbował zniechęcić do siebie ludzi. Swoistym apogeum był niedawny, niekorzystny wyrok jaki zapadł w jednym z Kalifornijskich sądów, który wymusił na firmie wypłacenie odszkodowania w wysokości 10 tysięcy dolarów. Oczywiście dla takiego giganta nie jest to zbyt wygórowana kwota, aczkolwiek powinno to być dla niego wskazówką – użytkownicy dłużej nie będą sobie pozwalać na wszystkie jego zagrywki.OneDrive_Freigaben_Grenzwert_Wydaje się jednak, że Microsoft dalej zamierza brnąć w zaparte w swoich kaprysach, przez co teraz oberwie się posiadaczom darmowej wersji OneDrive. Jeśli wierzyć niemieckiemu portalowi Deskmodder, to firma już niebawem nałoży kolejne ograniczenia na bezpłatną wersję tegoż dysku chmurowego. Nie tak dawno zdecydowano się zmniejszyć powierzchnię dostępną dla każdego z 15 do 5 GB, a w przyszłości dojdzie do tego ograniczenie ilości udostępnianych danych. Co prawda na chwile obecną nie mamy żadnych szczegółów, a jedynie spekulacje portalu źródłowego, jednak ostatecznie i tak nie jest to dla nas zbyt dobra informacja. Oczywiście problem ten nie będzie dotyczyć posiadaczy licencji na Office 365, aczkolwiek cała reszta w końcu odczuje nadchodzące zmiany – chyba, że nigdy nie przekroczy limitu danych.

Microsoft ostatnimi czasy nie ma zbyt lekkiego życia. Co rusz pojawiają się głosy o niedociągnięciach obecnych w Windows 10 Mobile, a i „szpiegująca” strona jego usług dość często jest wypominana. Jakby tego było mało, swego czasu przez internet przeszła niemała burza dotycząca rekomendacji aplikacji wyświetlanych w menu start Windowsa 10 – dość często nazywano je po prostu reklamami. Długo nie trzeba było czekać, by temat ten powrócił, choć w nieco zmienionej formie.Screenshot_20160525-151729Tym razem rozchodzi się o aplikacje wchodzące w skład pakietu Office, które zostały przygotowane z myślą o Androidzie. Otóż na łamach portalu OSNews pojawił się opis przypadku pewnego użytkownika, nękanego przez banery reklamowe zachęcające do instalacji innych elementów wspomnianego wcześniej oprogramowania biurowego. Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że wspomniana osoba miała już je zainstalowane na swoim urządzeniu, a dodatkowo posiadała ona wykupioną subskrypcję na Office 365. Tak więc nie dość, że zachęcano ją do instalacji czegoś co już było obecne na jej smartphonie, to jeszcze działo się to na płatnej odsłonie pakietu, co nie powinno mieć w ogóle miejsca.

Jedynym pocieszeniem może być fakt, że tego typu sytuacji nie ma zbyt wiele, co może sugerować, iż są one wynikiem dość specyficznego eksperymentu Microsoftu, albo zwyczajnego błędu. Co by jednak nie było tego powodem, firma powinna jak najszybciej to wyeliminować.

Microsoft ostatnimi czasy dość często rzuca sobie kłody pod nogi. Za idealny przykład może tutaj posłużyć Windows 10 Mobile, którego premiera była odwlekana w czasie przez około 6 miesięcy, a gdy wreszcie się pojawił, to lista wspieranych przez niego urządzeń została mocno uszczuplona. Swoje trzy grosze dorzuciła do tego niedawna afera związana z dyskiem chmurowym OneDrive, która odbiła się szerokim echem w sieci. Niemniej Microsoft potrafi czasem i pozytywnie zaskoczyć, o czym dobitnie świadczy niedawne udostępnienie pakietu Office 365 Personal za darmo na okrągły rok.g_-_-x-_-_-_71461x20160317124103_0Oczywiście by nie było nam zbyt dobrze promocją nie są objęci wszyscy użytkownicy, niemniej znaczna większość powinna móc z niej skorzystać. W razie jakichkolwiek wątpliwości wystarczy udać się na specjalnie przygotowaną w tym celu witrynę, na której zapoznać się możemy z regulaminem. Wspomnę jedynie o tym, iż w ramach opisywanego, rocznego abonamentu zyskujemy dostęp do pełnej wersji pakietu Office, do dodatkowego 1 TB na dysku OneDrive oraz do 60 minut na rozmowy za pośrednictwem Skype (co miesięczny bonus). To raczej nie wystarczy do tego, by konsumenci zapomnieli o wszystkich ostatnich potknięciach Microsoftu, aczkolwiek mimo wszystko jest to dość miła niespodzianka, która zapewne wielu osobom przypadnie do gustu.

O tym, iż mobilny pakiet Office będzie darmowy tylko dla urządzeń do 8” wiemy już od bardzo dawna. Choć informacja ta zelektryzowała fanów produktów Microsoftu, to jednak była ona do przełknięcia – w końcu firma musi na czymś zarabiać, a i tak bardzo często subskrypcja Office 365 dodawana jest do nowych tabletów. Od tamtego czasu wszyscy zdążyli już ochłonąć, lecz firma znów postanowiła o sobie przypomnieć.microsoft-continuumTym razem sprawa rozchodzi się o funkcję Continuum, która zadebiutowała wraz z Windows 10 Mobile obecnym na Lumii 950 oraz 950 XL. O co dokładnie poszło? Oczywiście znów o pakiet Office i wymóg uiszczenia odpowiedniej opłaty. Otóż o ile jest on dostępny w pełnej wersji całkowicie za darmo na naszych smartphonach, o tyle po podpięciu ich do TV by skorzystać ze wspomnianej wcześniej funkcji wszystko ulega nagłej zmianie. Oprogramowanie wykrywa, iż jest używane na większym niż 8” ekranie, toteż zaczyna wymagać od nas opłacenia subskrypcji. Choć jest to dość oczywiste z racji już wcześniej znanych warunków, to jednak wielu konsumentów poczuło się oszukanych takim obrotem spraw.

Microsoft wydaje się być jednak nieugięty w swoich dotychczasowych ustaleniach z tego zakresu, więc raczej nie powinniśmy się spodziewać jakiegokolwiek poluzowania pasa. W zamian za to wszyscy chętni mogą za darmo skorzystać z rzeczonego pakietu w pełnej wersji do 31 marca przyszłego roku. Po tym czasie wymagać on będzie do działania uiszczonej opłaty.

Microsoft wraz z pierwszą prezentacją Windows 10 uruchomił specjalny program, dzięki któremu wszyscy chętni mogli zapisać się na jego testy. Nazwano go Windows Insider i co ciekawe, z czasem postanowiono rozszerzyć go również na mobilne sprzęty, a tym samym zastąpiono dotychczasowy Preview for Developers. Aktualnie okazuje się, że dla tegoż giganta to wciąż za mało, ponieważ zdecydowano również umożliwić sprawdzenie wczesnych wydań pakietu Office.windows-insider-logo_storyNowy program nazwano (niezbyt twórczo zresztą) Office Insider i niestety skierowano go wyłącznie do abonentów usługi Office 365. Jest to bardzo duża różnica względem Windows Insider, który dostępny jest dla każdego i to całkowicie nieodpłatnie. Wróćmy jednak do tematu Office, gdyż wypada wspomnieć jeszcze o kilku rzeczach. Przede wszystkim cieszy fakt, iż Office Insider swoim zasięgiem obejmuje nie tylko desktopowego Windows, ale i tego mobilnego, a nawet tablety i smartphony z Androidem. Jakby tego było mało, z czasem ma zostać również dodane wsparcie dla platformy iOS. Choć na razie nic o tym nie wiadomo, to z czasem osoby przystępujące do opisywanego programu powinny otrzymać dostęp do jakiś narzędzi umożliwiających szczegółowe zgłaszanie wykrytych błędów.

Taki krok Microsoftu wydaje się logiczny i jak najbardziej zrozumiały, jednak co niektórzy użytkownicy nie są z niego zadowoleni. Powstała swego rodzaju obawa o dotychczasowe, darmowe wersje preview, które były udostępniane na wiele miesięcy przed oficjalnym wydaniem danego pakietu (jak w przypadku ostatniego Office 2016). Może się okazać, że firma zrezygnuje z tej formy na rzecz wyłącznie płatnego rozwiązania – byłaby to niewątpliwa strata.

Microsoft ze swoim OneDrive od dłuższego czasu był godną konkurencją dla Google Drive czy Dropboxa. Relatywnie duża przestrzeń na dane oraz dopracowane aplikacje klienckie były jego największą siłą, dzięki którym firma zdobyła tak wielu zadowolonych użytkowników. Sęk w tym, że nawet najlepsza sielanka nigdy nie trwa wiecznie, o czym raczył nam Microsoft przypomnieć. Ostatnie informacje opublikowane przez nich nikogo nie napawają zbytnim optymizmem – łagodnie rzecz ujmując.OneDrive-API-launch-blog-post-bannerIch najnowsze, dość radykalne podejście do przestrzeni dyskowej zaowocowało drastycznym zmniejszeniem jej ilości i co ciekawe, tyczy się to zarówno darmowych, jak i płatnych użytkowników. Najbardziej odczują to jednak Ci pierwsi i to zwłaszcza wtedy, gdy z OneDrive są już od dłuższego czasu. Niezależnie od tego ile udało nam się uzbierać dodatkowego miejsca firma zdecydowała się i tak nam to odebrać, by wszystkich zrównać do poziomu 5 GB. Jest to fatalna wiadomość, gdyż wielu konsumentów mogło pochwalić się pojemnością na poziomie przeszło 30 GB. Jeśli zaś chodzi o subskrybentów tejże usługi, to tutaj sprawa wcale lepiej nie wygląda. Dotychczas teoretycznie nielimitowana przestrzeń uzyskana za pośrednictwem wykupienia Office 365 została ograniczona do 1 TB, co niby nie jest wartością małą, acz różnica pewnie dla niektórych będzie dotkliwa. Zmiany obejmą również obecnie dostępne pakiety o wielkości 100 GB oraz 200 GB – jak nie trudno się domyślić zostaną one zlikwidowane, a w ich miejsce powstanie nowy oferujący pojemność 50 GB. Sęk w tym, że cena pozostanie taka sama jak w przypadku 100 GB, więc dostaniemy mniej za tą samą kwotę. Opisywane, dramatyczne zmiany zaczną obowiązywać wraz z nastaniem przyszłego roku, toteż jeśli posiadamy danych więcej niż wspomniane 5 GB należałoby coś z tym zrobić już teraz.

Since we started to roll out unlimited cloud storage to Office 365 consumer subscribers, a small number of users backed up numerous PCs and stored entire movie collections and DVR recordings. In some instances, this exceeded 75 TB per user or 14,000 times the average.

Na całe szczęście Microsoft wspaniałomyślnie zaoferuje rekompensaty wszystkim tym, którzy poczują się w jakiś sposób dotknięci nowościami w OneDrive. Ponadto osoby obecnie korzystające z planów 100 oraz 200 GB nie zostaną objęci zmianami – dopóki im one nie wygasną i nie będą chcieli zakupić nowych. Co ciekawe, dla darmowych użytkowników również przygotowano swego rodzaju zadośćuczynienie, gdyż podobnie do płacących będą oni mieli dostęp do swoich ponadstanowych plików przez okrągły rok i dopiero po tym czasie będą im one usuwane. Jakby tego było mało, prawdopodobnie w momencie przekraczania tego 5 GB limitu zyskamy możliwość odebrania pakietu Office 365 na okrągły rok – ciekawe czy firma się z tego faktycznie wywiąże.