W czasach względnie intensywnego rozwoju Windows 10 Mobile bardzo często wspominano o niejakim Surface Phone. Od tamtej pory, w pewnych kręgach, temat ten wyrósł już do miana legendy. Lata mijały, plotki nie ucichały, a ten mimo wszystko nigdy nie ujrzał światła dziennego. Niestety, od dawna nie było żadnych nowych informacji z tego zakresu, przez co wielu fanów zdążyło się już pogodzić z jego brakiem.

Phone API

Tak przynajmniej sytuacja wyglądała do czasu udostępnienia testowej kompilacji o numerze 17650. Wszystko przez to, że wraz z nią zadebiutowało nowe Phone API. Co jednak ciekawe, w trakcie rozwoju Fall Creators Update Microsoft wyciął z systemu wiele tego typu mechanizmów. Może się więc okazać, że tym razem wydarzy się podobnie, choć wtedy nie byłoby żadnego sensu w ich dodawaniu. W każdym razie, na chwilę obecną jest ono dostępne i można je znaleźć na przygotowanej liście.

W zeszłym tygodniu sieć obiegła informacja, jakoby Microsoft zakończył sprzedaż smartphonów opartych o Windows 10 Mobile. Jak nie trudno się domyślić, bardzo szybko ogłoszono to ostatnim gwoździem do trumny tej platformy. Jak się jednak okazuje, zbyt szybko wysunięto tak daleko idące wnioski.

Microsoft Store

Sam Microsoft musiał zabrać głos w tej sprawie, by uspokoić fanów wspomnianego systemu. Obecna niedostępność HP Elite X3 oraz Alcatel Idol 4S ma być jedynie chwilową niedogodnością, która niebawem zostanie wyeliminowana. Podkreślono przy tym, że firmie zależy na tym, by konsumenci mieli możliwość odkrycia, kupienia i używania urządzeń opartych o Windows 10.

Pozostaje jednak pytanie, dlaczego w ogóle doprowadzono do takowej sytuacji. Popyt na te urządzenia nie jest na tyle duży, by z dnia na dzień zniknęły wszystkie dostępne sztuki. Być może jest to zwyczajne badanie rynku w celu określenia tego, jak dużą popularnością cieszy się ich mobilna platforma.

Jeszcze w marcu wszyscy byli zgodni co do tego, że Spring Creators Update zadebiutuje 10 kwietnia. Im bliżej było tego terminu tym więcej wątpliwości się pojawiało, aż ostatecznie nastąpiła nieoczekiwana obsuwa. W międzyczasie wyszło na jaw, że dotychczas wykorzystywana nazwa ciut minęła się z prawdą, gdyż Redstone 4 zadebiutuje jako Windows 10 April Update. Niedługo po tym pojawiła się, jak się okazuje, fałszywa informacja, jakoby do konsumentów trafić miał w trakcie konferencji BUILD 2018.

Ostatecznie tak się nie stanie, co potwierdziło oficjalne stanowisko Microsoftu w tej sprawie. Po wielu tygodniach milczenia firma wreszcie ogłosiła, że już dzisiaj rozpocznie udostępnianie Windows 10 April Update. Oczywiście proces ten odbywać się będzie falami, dlatego też nie wszyscy konsumenci otrzymają powiadomienie o aktualizacji w tym samym czasie. Niektórzy z nich poczekają nawet kilka tygodni.

Od pewnego czasu Microsoft rozwija dwa klienty OneNote – OneNote 2016 oraz OneNote for Windows 10. Oczywiście mowa tutaj o Windows 10, gdyż na każdej innej platformie znajdziemy wyłącznie jedną aplikację. Wszystko zaczęło się od tego, iż firma chciała stworzyć nowy, dostosowany do obecnych standardów program. Wyszło im z tym średnio, gdyż nowy klient, mimo kilku interesujących funkcji, wciąż daleki jest od swojego pierwowzoru.

Zdaje się to jednak nie być żadnym problemem, gdyż wraz z nadejściem 2019 roku klasyczny, desktopowy klient odejdzie do lamusa. Oczywiście Microsoft zaznacza, że bardzo dużo czasu poświęcił na rozwój OneNote for Windows 10, tak by nie odstawał on od swojego poprzednika. Niestety, osoby intensywnie z niego korzystające zapewne zdają sobie sprawę z tego, że nie do końca jest to prawdą. Do czasu wydania Office 2019 zaimplementowane zostaną kolejne nowości, lecz wielu osobom może to nie wystarczyć. Dlatego też OneNote 2016 nie zostanie całkowicie porzucony, a jedynie nie będzie rozwijany. Aktualizacja zawierające łatki bezpieczeństwa wciąż będą wydawane do końca wsparcia całego pakietu Office 2016.

Warto przy tym mieć na uwadze, że OneNote for Windows 10 rzeczywiście ma przewagę w pewnych aspektach. Chociażby poprzez wsparcie dla rysika i całego Windows Ink. Dlatego też użytkownicy nie korzystający z niektórych specyficznych funkcji rzeczywiście mogą być zadowoleni z nowej odsłony.

Już od dłuższego czasu wiadomo, że Microsoft wstrzymał się z produkcją nowych egzemplarzy smartphonów z rodziny Lumia. Zdecydowano się wyprzedać sztuki zalegające na magazynach, choć i to nie było zbyt prostym zadaniem. W pewnym momencie całkowicie zniknęły z Microsoft Store, choć wciąż dostępne były inne urządzenia pracujące pod kontrolą Windows 10 Mobile.

Microsoft Store

Niedawno i to uległo zmianie, gdyż w jego zasobach znajdziemy już wyłącznie smartphony pracujące pod kontrolą Androida. Ostatnimi na placu boju były HP Elite x3 oraz Alcatel Idol 4S, a ich zniknięcie nie pozostawia żadnych złudzeń. Microsoft nie zamierza zmienić swojej dotychczasowej polityki i wciąż będzie promować konkurencyjne produkty, na których uruchomić można jego autorskie oprogramowanie. Nie ma co ukrywać, że jest to znacznie prostsze i bardziej dochodowe niż rozwijanie, wciąż przynoszącego straty, własnego systemu.

Wraz z premierą Windows 10 otrzymaliśmy mocno zmodernizowany pakiet zabezpieczający, znany użytkownikom jako Windows Defender. Co prawda dostępny był już w poprzednich odsłonach Windows, jednak dopiero w najnowszej postawiono tak duży nacisk na jego rozwój. To jednak dla Microsoftu zbyt mało, toteż postanowiono pójść o krok dalej.

Windows Defender Browser Protection

Zaowocowało to powstaniem rozszerzenia o nazwie Windows Defender Browser Protection i co ciekawe, jest ono skierowane do użytkowników Google Chrome. Dzięki niemu, po kliknięciu w potencjalnie niebezpieczny odnośnik otrzymamy stosowne powiadomienie. Generalnie mechanizm ten działa podobne do tego wbudowanego we wspomnianą przeglądarkę, więc i tutaj, w razie takiej potrzeby, bez problemu odrzucimy ostrzeżenie.

Listy, o które się opiera, mają być na bieżąco aktualizowane. Dzięki temu Microsoft powinien w miarę szybko reagować na nowo pojawiające się zagrożenia.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że interfejs Windows 10 momentami jest mocno niespójny. Widać to szczególnie po uruchomieniu ciemnego motywu systemu, który wpływa wyłącznie „nowe” elementy. Naleciałości pamiętające poprzednie odsłony tegoż systemu nijak nie współgrają z tym mechanizmem. Szczególnie dotkliwe jest to w przypadku eksploratora plików, gdyż jest on jednym z częściej wykorzystywanych programów.

Przez bardzo długi czas nie było żadnych zmian w tym zakresie, jednak wiele wskazuje na to, że nie zapomniano o tym całkowicie. Dzięki narzędziu mach2 uruchomiono wczesne wydanie ciemnej odsłony eksploratora plików. Osoby chcące samodzielnie go sprawdzić muszą skorzystać z polecenia mach2 enable 10397285. Niestety, patrząc na powyższy zrzut trudno nie zauważyć, iż jest to bardzo wczesna wersja. Wiele brakuje jej do ideału, zwłaszcza, że masa elementów wciąż wygląda po staremu. Jedynie panel boczny oraz pasek zadań jest czarny, a cała reszta niezmiennie biała.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że kolejne uaktualnienie Windows 10 otrzyma nazwę Spring Creators Update. W zeszłym tygodniu przestało to być tak oczywiste, na co wpływ miała obsuwa pierwotnego terminu. Wtedy zaczęły pojawiać się plotki, jakoby zrezygnowano z pierwotnego nazewnictwa na rzecz April 2018 Update.

April Update

Długo nie musieliśmy czekać na oficjalne informacje, co nastąpiło wraz z udostępnieniem kompilacji 17134.1 we wszystkich kręgach aktualizacji (Windows Insider). Otóż na stronie startowej Microsoft Edge standardowo pojawiło się powiadomienie traktujące o nowo zainstalowanym uaktualnieniu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w obecnym tam tekście znajdziemy wzmiankę o April Update. Można więc bezpiecznie założyć, iż to własnie taką oficjalną nazwę otrzyma Redstone 4, a wspomniana kompilacja trafi do wszystkich użytkowników.

Brak regularnych uaktualnień to zmora użytkowników mobilnego systemu Microsoftu. Wraz z upływem czasu jest z tym coraz gorzej i nic nie wskazuje na to, by w przyszłości nastąpiła jakakolwiek poprawa. Z drugiej strony mamy konsumentów korzystających z oprogramowania tej firmy, które zostało napisane z myślą o Androidzie. Z ich perspektywy wszystko wygląda całkowicie inaczej, gdyż świadczone im wsparcie jest zdecydowanie lepszej jakości. Regularne aktualizacje nie są niczym dziwnym, choć ich zawartość wciąż potrafi zaskoczyć.Cortana

Warto wspomnieć chociażby o ostatnim uaktualnieniu klienta głosowego asystenta Cortana, który wprowadził dość użyteczny mechanizm. Mowa o głosowym odczytywaniu otrzymywanych wiadomości, co jest szczególnie użyteczne podczas korzystania z zestawu słuchawkowego. Docenią to szczególnie osoby często prowadzące samochód, gdy bezdotykowa obsługa smartphonu jest na wagę złota. Do tej pory było to trochę problematyczne, przez co Cortana nie stanowiła pierwszego wyboru w takich sytuacjach.

Zaznaczyć przy tym wypada, iż w chwili obecnej mechanizm ten dostępny jest wyłącznie dla testerów. Microsoft zadecydował o jego domyślnym włączeniu, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by go całkowicie dezaktywować.

Microsoft lubi wymyślać dziwne i niewiele mówiące nazwy dla swoich nowych projektów. Idealnym tego przykładem jest niejaki projekt „Honolulu”, którego powstanie zostało ogłoszone we wrześniu zeszłego roku. Zdradzono, iż będzie on opartym o przeglądarkę, kompleksowym narzędziem służącym do zarządzania zasobami uruchamianymi poprzez Windows Server. Nie straszna miała mu być konfiguracja, konserwacja oraz rozwiązywanie różnorakich problemów. Już w listopadzie udostępniono jego pierwszą testową odsłonę, czego dokonano wraz z wypuszczeniem Windows Server Insider Preview w kompilacji 17035.

Względnie niedługo musieliśmy czekać na kolejne oficjalne informacje, tym razem traktujące o jego publicznej dostępności. Przy okazji przeobrażono jego kodową nazwę w Windows Admin Center, co zdecydowanie lepiej oddaje cel jego powstania. Warto mieć przy tym nadmienić, że choć zoptymalizowano go pod kątem najnowszego Windows Server 2019, to zadziała też na odsłonach nie starszych niż wersja 2012.