Snip Insight, czyli najnowszy twór Microsoft Garage, nawiązać ma równą walkę z rozwiązaniem Google, tj. Google Lens. Po jego instalacji na desktopie, możemy go wykorzystać do przeszukiwania zdjęć pod kątem zawartych na nich informacji. W tym celu wykorzystywana jest usługa Cloud AI, która odczytuje, taguje oraz podpowiada sugestie dla znalezionego tekstu. Powinno przypaść to do gustu osobom, które posiadają notatki w formie zdjęć – dzięki nowemu narzędziu w łatwy sposób wydobędą czysty, nadający się do obróbki tekst.

Snip Insights

Jeśli wierzyć w zapewnienia Microsoft Garage, to Snip Insights potrafi zdecydowanie więcej. W zależności od wykonywanego zrzutu, może odnaleźć podobne obrazy / produkty oraz wyszukać informacje na temat obiektów / osób na nich widocznych. Generalnie narzędzie to zapowiada się dość dobrze, choć posiada jedną kluczową wadę. W przeciwieństwie do Google Lens, Snip Insights działa w oparciu o zrzuty ekranu, a nie obraz na żywo wychwytywany poprzez aplikację aparatu.

Więcej na jego temat przeczytać można na GitHubie.

Font Maker, czyli interesująca aplikacja pozwalająca tworzyć spersonalizowane fonty, niedawno trafiła do Microsoft Store. By pojawiła się możliwość jej instalacji należy być w posiadaniu Windows 10 w wersji co najmniej Fall Creators Update (1709). Dodatkowo, do tworzenia projektów wymagany jest rysik, co dla wielu konsumentów może być przeszkodą nie do przeskoczenia.

Font Maker

Jeśli chodzi o sam proces tworzenia autorskiego fontu, to nie należy on do zbyt skomplikowanych. W chwili jego rozpoczęcia pojawia się tablica widoczna powyżej, na której musimy wpisać własną wariację każdego znaku. Później pozostaje już tylko określenie wielkości odstępu pomiędzy poszczególnymi literami oraz ich domyślnej wielkości.

 

Aktualizacja. Z niewiadomych przyczyn opisywana aplikacja została wycofana ze sklepu. Nie wiadomo czy oraz kiedy do niego powróci.

Jakiś czas temu Microsoft zdecydował by porzucić biznesowe aplikacje napisane z myślą o Windows Phone. Zamiast nich polecano skorzystać z ich webowych odpowiedników, co użytkownicy Microsoft Teams traktowali jako nieśmieszny żart. Wszystko przez to, że usługa ta posiadała wyłącznie klasyczną witrynę, która uruchamiała się jedynie na desktopowych przeglądarkach. W tamtej chwili brakowało wersji PWA, przez co korzystanie z niej na małych smartphonach było skrajnie niewygodne.

Microsoft Teams

Zdjęcie to pochodzi z Microsoft Store, a mimo to jest niezbyt dobrze wykadrowane.

Sytuacja ta była o tyle dziwna, że jej powstanie zapowiedziano jeszcze na zeszłorocznym Edge Web Summit. Z tym większym entuzjazmem przyjęto ogłoszenie z zeszłotygodniowego BUILD 2018, które dotyczyło udostępnienia poglądowej wersji Microsoft Teams (PWA). Zdecydowano się przy tym na dość dziwny krok i dostęp ograniczono wyłącznie do komputerów z Windows 10 pracujących w trybie S. Prawdopodobnie z chwilą wyłonienia stabilnej odsłony pobrać ją będą mogli wszyscy użytkownicy, choć z drugiej strony, nigdzie tego nie napisano.

Największą nowością niedawno udostępnionego April Update jest mechanizm Windows Timeline. Dzięki niemu mamy podgląd na wcześniej wykonywane zadania, co daje nam możliwość szybkiego powrotu do nich. Jest on więc czymś na wzór historii przeglądania obecnej w przeglądarkach, z tym, że dla całego systemu. Niestety, w chwili obecnej posiada on dwie kluczowe wady – działa wyłącznie na jednej platformie i nie obsługuje wszystkich aplikacji.

Windows Timeline

Z tą drugą kwestią problem jest znacznie bardziej złożony, gdyż jego eliminacja wymaga zaangażowania zewnętrznych deweloperów. Dlatego też Microsoft postanowił skupić się na tej pierwszej, czego efekty ujrzymy jeszcze przed końcem roku. W przypadku iOS oznacza to integrację tamtejszego Microsoft Edge z Windows Timeline, gdy dla Androida szykuje się uaktualniona wersja nakładki Microsoft Launcher. Poskąpiono nam jakichkolwiek konkretów, jednakże można oczekiwać, że całość zsynchronizowana zostanie z naszym kontem Microsoft. Logując się z jego pomocą do innego urządzenia ujrzymy więc pracę, jaką wykonywaliśmy na innym sprzęcie.

Próby uruchomienia pełnej wersji Windows 10 na smartphonach z serii Lumia nie są niczym nowym. W zasadzie raz po raz raczeni jesteśmy informacji dotyczącymi aktualnymi postępami prac, dzięki czemu zainteresowane osoby mogą być w miarę na bieżąco z tym tematem. Niedawno opublikowano kolejne wideo, na którym zaprezentowano uruchomienie Windows 10 oraz dojście do ekranu jego konfiguracji.

Osoba stojąca za tym osiągnięciem musiała sprostać szeregom barier, szczególnie tej dotyczącej wymogu obecności środowiska secure boot. Wymagało to napisania sterowników umożliwiających uruchomienie mechanizmu UEFI. Oczywiście nie przepisano wszystkiego, a jedynie minimalną ilość niezbędną do w miarę bezproblemowego działania. Koniec końców udało się uzyskać pożądany efekt, choć wciąż pozostało wiele pracy do wykonania przed uzyskaniem pełnej sprawności.

Na koniec warto wspomnieć o twitterowym koncie Bena, tj. dewelopera, stojącego za tym projektem. Publikowane są na nim wszystkie najnowsze osiągnięcia w tym zakresie, więc chcąc śledzić ten temat najlepiej udać się właśnie tam.

Windows 10 rozwija się na tyle dynamicznie, że oprogramowanie z nim dostarczane bardzo często za tym wszystkim nie nadążają. Idealnym przykładem jest Fluent Design, który zadebiutował wraz z Fall Creators Update (w zeszłym roku), a mimo to wciąż nie trafił do każdego zakamarka tego systemu. Z tym większym entuzjazmem przyjęto ostatnie uaktualnienie aplikacji Microsoft Translator, który zyskał obsługę wielu najnowszych systemowych mechanizmów.

Microsoft Translate

Wreszcie możemy obsługiwać go za pomocą Cortany, choć wciąż dostępnych jest niewiele języków. Nie zabrakło przy tym wsparcia dla Windows Ink, dzięki czemu wprowadzimy tekst za pomocą pisma odręcznego. Tłumaczenie w trybie offline otrzymało paczki językowe oparte o sieci neuronowe, które na Androidzie oraz iOS zadebiutowały już w zeszłym miesiącu. Oczywiście należy pamiętać o tym, że trzeba je samodzielnie pobrać z poziomu ustawień aplikacji. Pojawił się również dostęp do słownika oraz zbioru fraz, z czego te najczęściej wykorzystywane możemy zapisać na liście ulubionych.

Na koniec warto wspomnieć o konwersacjach na żywo, które, z różnych języków, tłumaczone są w czasie rzeczywistym.

Wraz ze zbliżającą się premierą Windows 10 April Update zdecydowano udostępnić w Microsoft Store kilka Progressive Web Apps. Były one wyselekcjonowane przez Microsoft, aby stanowiły wzór do naśladowania przez innych deweloperów. Kwestią czasu było większe otwarcie się na tego typu twory, co niedawno zostało ogłoszone.

Progressive Web Apps

Dzięki temu, poprzez Windows Dev Center, twórcy mogą już publikować w Microsoft Store swoje oprogramowanie. Warto przy tym nadmienić, że z poziomu wspomnianego panelu zdefiniować można dokładnie to samo, co w przypadku natywnych aplikacji. Między innymi widoczność dla poszczególnych platform oraz formę monetyzacji, choć nie zabrakło też wglądu w telemetrię oraz informacje zwrotne od użytkowników.

Kilkanaście dni temu Twitter uaktualnił swojego klienta dla Windows 10 zamieniając go z UWP na PWA. Zastanawiano się wtedy, czy podobny ruch zostanie wykonany w stosunku do Windows 10 Mobile, który nie do końca wspiera nowe rozwiązanie. Niestety, ostatecznie zdecydowano się na takowy krok i choć teoretycznie jest to dobrą informacją, to jednak niesie za sobą szereg wad.

Twitter

Wszystko przez to, że nowa aplikacja do pełnego działania wymaga mechanizmu Service Workers. Ten niestety nie jest obsługiwany przez mobilną platformę Microsoftu. W związku z tym, użytkownicy tej sieci społecznościowej utracili dostęp do żywego kafelka oraz powiadomień. Choć zabrakło również trybu nocnego, to koniec końców znajdziemy i kilka pozytywów. W nowej odsłonie zwiększono limit znaków na jeden wpis, a także pojawił się mechanizm zakładek.

Opasłość systemów z rodziny Windows od dawna jest obiektem wielu kpin ze strony użytkowników, zwłaszcza tych korzystających z konkurencyjnych platform. O ile świeżo po instalacji zajmuje on mniej niż 10 GB pamięci, o tyle z czasem potrafi rozrosnąć się dwukrotnie. Dla przeciętnego konsumenta nie stanowi to żadnego problemu, być może nie zdaje on sobie nawet z tego sprawy. Gorzej sprawa wygląda w przypadku urządzeń wyposażonych w małą ilość pamięci wbudowanej, gdyż wtedy liczy się każdy wolny gigabajt.

Oczywiście Microsoft niejednokrotnie dokonywał pewnych usprawnień w tym zakresie, lecz jak widać nie rozwiązały one problemu. Kolejną próbą pokonania go ma być Windows 10 Lean, który przyniesie realne odchudzenie, a nie wyłącznie zwiększoną kompresję danych. By osiągnąć instalator pomniejszony o 2 GB zdecydowano się usunąć szereg mniej lub bardziej zbędnych elementów. Mowa chociażby o domyślnych tapetach (zamiast nich ujrzymy jednolite, czarne tło), sterownikach napędów CD oraz DVD (w końcu coraz więcej konstrukcji ich nie posiada), czy niektórych aplikacjach (np. RegEdit). Warto przy tym nadmienić, że wszystko wciąż możemy doinstalować później, jeśli będziemy mieli na to ochotę – w żaden sposób nie zaburzy to pracy systemu.

Omawiany system domyślnie uruchamia się w trybie S i identyfikuje się jako Windows 10 CloudE. Nie są jednak znane żadne plany Microsoftu względem wersji Lean, więc jej przyszłość wciąż pozostaje tajemnicą.

Windows Phone odchodzi w zapomnienie, nie jest to dla nikogo żadną tajemnicą. Powoli traci on wsparcie dla poszczególnych usług i aplikacji, przez co korzystanie z niego jest coraz bardziej uciążliwe. Jego wciąż spore grono użytkowników jest dla Microsoftu „balastem”, dlatego też firma stara się jak może by przekonać opornych na zmianę użytkowników.

Microsoft Teams

Dlatego też, począwszy od 20 maja, z zasobów sklepu znikną wszystkie biznesowe aplikacje rozwijane przez Microsoft. Mowa oczywiście o Skype for Business, Microsoft Teams oraz Yammer. Jeśli ktoś mimo wszystko wciąż będzie chciał z nich korzystać, to musi liczyć się z brakiem jakiejkolwiek oficjalnej pomocy. W zamian Microsoft poleca zapoznanie się z webowymi odpowiednikami, które zapewniać mają równie wysoki komfort pracy. Co jednak ciekawe, Microsoft Teams nie jest dostępny w formie progressive web application, przez co uruchomić go możemy jedynie na desktopie.

Przy okazji po raz kolejny przypomniano, że rozwój Windows 10 Mobile nie jest już priorytetem. Niemniej, wspomniane wcześniej aplikacje w dalszym ciągu będą na nim wspierane i aktualizowane.