Od czasu otrzymania wsparcia dla Microsoft Store przez Xbox One pojawiło się wiele różnorakich aplikacji. Jedne są lepsze, inne gorsze – uzytkownicy mają w czym wybierać. Niedawno dołączyła do nich propozycja od Facebooka, która służy do przeglądania filmików zamieszczanych za pośrednictwem portalu.

Facebook Video

Jej nazwa nie jest jakoś szczególnie wyszukania, po prostu Facebook Video. Dzięki niej możemy w wygodny sposób przeglądać transmisje na żywo oraz wideo umieszczane na śledzonych przez nas stronach. Żadnego problemu nie stanowi również przeglądanie materiałów, które my sami udostępniliśmy w serwisie. Aplikacja nie jest więc zbyt rozbudowana, lecz na wypadek wystąpienia trudności przygotowano dedykowaną stronę wsparcia. Niestety, na chwilę obecną nie jest ona dostępna w języku polskim.

Temat dotyczący rozszerzeń dla Microsoft Edge jest dość drażliwy dla wielu konsumentów. Z jednej strony były one wyczekiwane od dawna, z drugiej ich ilość w dalszym ciągu pozostawia wiele do życzenia. Dodatkowo, bardzo rzadko pojawiają się nowe, co tylko pogłębia frustrację użytkowników wspomnianej przeglądarki. Microsoft nie daje jednak za wygraną i planuje dodać w Microsoft Store dedykowaną rozszerzeniom zakładkę.

Microsoft Store

Dotychczas by się do nich dostać musieliśmy uruchomić Microsoft Edge i z jego poziomu kliknąć stosowny odnośnik. Oczywiście mogliśmy ręcznie przeszukiwać zasoby sklepu, lecz było to mało wygodnym rozwiązaniem. Wreszcie postanowiono znacznie ułatwić cały proces, dodając na górnej belce szóstą zakładkę (zdjęcie powyżej). Co jednak ciekawe, nie jest ona widoczna u wszystkich użytkowników i nie wiadomo nawet, dlaczego tylko niektórzy ją widzą. Wyjścia są dwa – testy na losowej grupie konsumentów (nie tylko Insiderów) lub powolne udostępnianie (analogicznie do systemowych aktualizacji).

Warto również odnotować, że omawiana podstrona sklepu doczekała się sporego uaktualniania. Dodano czytelne kategorie, dzięki czemu dużo prościej odnaleźć interesujące nas rozszerzenie. Wcześniej wszystko wrzucone było na jedną, w dodatku niealfabetyczną, listę – nijak nie ułatwiając poszukiwań.

Premiera Windows 10 S oraz niedawno opublikowane informacje sprawiły, że coraz więcej osób spekuluje na temat przyszłości Microsoft Store. W końcu jego zasoby wciąż pozostawiają wiele do życzenia, a mimo to firma stara się zrobić z niego jedyną platformę do dystrybucji oprogramowania. Wielu deweloperów zdaje się tym nie przejmować, jednak znaleźć można osoby, które chcą by ich aplikacje można było odnaleźć we wspomnianym sklepie.

Notepad++

W związku z tym niedawno opublikowano popularny, otwartoźródłowy odpowiednik wbudowanego w system notatnika – Notepad++. Co jednak ciekawe, nie dokonali tego sami twórcy. Zewnętrzny deweloper, Jake Vis, sklonował oficjalne repozytorium i przy wykorzystaniu narzędzi Microsoftu przeniósł wspomnianą aplikację do Microsoft Store. Oczywiście wszystko przy zachowaniu panujących zasad, tj. warunków licencji. Kod oraz wszelkie zmiany możemy śledzić za pośrednictwem portalu GitHub. Pozostaje mieć nadzieję, że nieoficjalne wydanie będzie aktualizowane równie regularnie jak to oficjalne.

Na ostatnich targach MWC 2018 odbyła się premiera najnowszych flagowców firmy Samsung – Galaxy S9 oraz S9+. Tak jak w przypadku ich poprzedników, w amerykańskim Microsoft Store ruszyła ich przedsprzedaż. Choć jeszcze jakiś czas temu byłoby to dla konsumentów zakończeniem, tak obecna polityka Microsoftu nie pozostawia żadnych złudzeń. Możemy również oczekiwać, że w przyszłości Microsoft postępować będzie podobnie.

Samsung

W każdym razie, jeśli zapłacimy za nie w przedsprzedaży, to jeszcze przed końcem marca zostaną do nas wysłane. W przypadku mniejszego modelu jest to wydatek rzędu 719 dolarów, natomiast koszt większego to już 839 dolarów. Nie omieszkano przy okazji pochwalić się pełną kompatybilnością z oprogramowaniem Microsoftu, m.in. Microsoft Launcher, Cortana, Office 365 oraz Skype.

Microsoft dąży do tego, by osoby korzystające z Linuksa nie musiały rozstawać się z Windows 10. W związku z tym zaimplementowano stosowne mechanizmy, które umożliwiają jego natywną instalację. Wyklucza to przymus używania maszyny wirtualnej, a to z kolei zdecydowanie poprawia komfort pracy. Pierwszą wspieraną dystrybucją było Ubuntu, lecz z czasem pojawiało się ich coraz więcej.

Kali Linux

Tym razem padło na popularnego Kali Linux, którego głównym celem są testy penetracyjne. By wejść w jego posiadanie wystarczy odwiedzić Microsoft Store. Po pomyślnej instalacji w menu start ujrzymy nową ikonę, choć nie jest to jedyny sposób na jego uruchomienie. Z powodzeniem tego samego dokonamy wprost z konsol, wystarczy wpisać i zatwierdzić hasło „kali”. Oczywiście większość użytkowników nigdy z opisywanego narzędzia nie skorzysta, niemniej, osoby testujące zabezpieczenia niewątpliwie to docenią.

Project Centennial miał pomóc zapełnić zasoby Microsoft Store w Windows 10. Za jego pośrednictwem klasyczne aplikacje „przerabiane” są w taki sposób, by ich publikacja w sklepie była możliwa. Niestety, rozwiązanie to nie jest tak bezpieczne jak Universal Windows Platform, gdyż nakłada na oprogramowanie znacząco mniejsze restrykcje.

Project Centennial

Świadectwem tego jest klient Spotify, który potrafi ostro namieszać. Od dłuższego czasu wiele osób narzeka na to, że jego instalacja uniemożliwia skorzystanie z mechanizmu przywracania systemu. Co ciekawe, pierwsze wzmianki na ten temat pojawiły się już w grudniu zeszłego roku, jednak do tej pory nie znaleziono na to rozwiązania.

Już od jakiegoś czasu wiemy, że Microsoft Store w Windows 10 zaoferuje możliwość pobierania niektórych systemowych komponentów. Paczki językowe, wtyczki do przeglądarki, rozszerzenia, a nawet dodatkowe czcionki – niebawem to wszystko zajdziemy w jednym miejscu. Dotychczas wydawało się jednak, że firma ograniczy się wyłącznie do swoich produktów, tj. tych wcześniej dostępnych z poziomu panelu sterowania.

Obecnie wiele wskazuje na to, że przynajmniej w przypadku czcionek ich zasób zostanie poszerzony o zewnętrzne, płatne pozycje. Co ciekawe, generalnie nie jest to niczym nowym, gdyż sklepy internetowe specjalizujące się w tego typu transakcjach istnieją od dawna. Microsoft po prostu zamierza uprościć proces ich kupna. Pojawiły się jednak obawy, jakoby firma planowała kolejne, dotychczas darmowe, elementy swojego systemu ukryć za dodatkową opłatą.

Jakiś czas temu wszystkie modele Microsoft Lumia zniknęły z internetowego sklepu producenta. Dla wielu osób stanowiło to potwierdzenie definitywnego końca tej rodziny urządzeń. Było to tym bardziej jednoznaczne, że firma wciąż sprzedawała smartphony pracujące pod kontrolą Windows 10 Mobile, choć innych producentów.

Microsoft Lumia

Tym większym zaskoczeniem okazał się niespodziewany powrót 4 modeli Lumii – 950, 950 XL, 650 oraz 550. Co jednak ciekawe, nie znajdziemy ich w żadnej dedykowanej zakładce. Aby uzyskać dostęp do stosownej podstrony musimy posiadać bezpośredni odnośnik. W związku z tym nie wiadomo, czy jest to chwilowe, czy też Microsoft planuje na stałe wrócić ze swoją autorską ofertą urządzeń.

Nie jest żadną tajemnicą, że zasoby Microsoft Store nie powalają na kolana. Wciąż nie znajdziemy tam wielu popularnych aplikacji, a o tych niszowych możemy w zasadzie całkowicie zapomnieć. Sytuacji nie poprawił rozwijany od dawna Universal Windows Platform, ponieważ deweloperzy niechętnie z tego korzystają. Niestety, w świetle ostatnich doniesień, Microsoft musi wykonać zdecydowane kroki, jeśli nie chce skazać się na porażkę. 

Dlatego też nadchodzący Spring Creators Update przyniesie oficjalne wsparcie dla progresywnych aplikacji. Bez problemu pobierzemy je z Microsoft Store i co ciekawe, nie będą one uruchamiane poprzez Microsoft Edge. Podobnie jak w przypadku aplikacji win32, zostaną one zapakowane do paczki APPX, więc zainstalujemy je jak każdy inny program. Całość wygląda mocno zachęcająco, choć nie oznacza to, że deweloperzy zdecydują się skorzystać z nowych narzędzi. 

Windows 10 od samego początku wywoływał sporo kontrowersji. Poprzez pozorną darmowość, telemetrię, niespójność interfejsu i, przede wszystkim, wymuszone aktualizacje. Panującą niepewność mocno podsyciła premiera Windows 10 S, który został ograniczony do aplikacji pobieranych wyłącznie poprzez Microsoft Store. Obawiano się, że jest to kierunek rozwoju, w jakim zmierza Microsoft.

Windows 10 PRO S

Jeśli wierzyć w doniesienia portalu Thurrott, ten czarny scenariusz niebawem zostanie wprowadzony w życie. Przyniesie to za sobą kilka dodatkowych zmian, m. in. powstanie 5 konsumenckich odmian Windows 10. Wszystko rozbijać się będzie o specyfikację techniczną, gdyż to ona będzie kryterium doboru odpowiedniej odsłony – Entry, Value, Core, Core+ oraz Advanced. W wymaganiach uwzględnione są: procesor, ilość i typ pamięci wewnętrznej, RAM, a niekiedy również przekątna ekranu. Im wyższa wersja, tym więcej partner OEM za nią zapłaci – kolejno 25, 45, 65.45, 86.66 oraz 101 dolarów. Najgorsze jest jednak to, że wspomniany wcześniej Windows 10 S ma zostać domyślnym trybem pracy dla wszystkich wymienionych odmian. Dopiero uiszczenie opłaty na poziomie 49 dolarów odblokuje możliwość instalacji i uruchamiania aplikacji win32.