Już od dłuższego czasu Microsoft sprzedaje w swoim sklepie produkty innych firm. Mowa tutaj chociażby o smartphonach Samsunga, tj. Galaxy S8 Microsoft Edition. Dostępne tam urządzenia posiadają m.in. preinstalowany pakiet Office, co bywało obiektem żywiołowych dyskusji. Firma jednak nie ma zamiaru zbaczać z obranej ścieżki, w czym utwierdzono nas przy okazji niedawnych targów CES 2018.

Huawei Mate 10 Pro

Otóż, począwszy od 18 lutego, w zasobach amerykańskiego Microsoft Store znajdziemy Huawei Mate 10 Porsche Design oraz Huawei Mate 10 Pro. Za tego pierwszego przyjdzie nam zapłacić aż 1225 dolarów, natomiast ten drugi to już wydatek „zaledwie” 799 dolarów. Dodatkowo, wersja Pro dostępna będzie w trzech wariantach kolorystycznych – szarej, niebieskiej i brązowej (widocznych powyżej).

Na koniec warto wspomnieć, że smartphony te będzie wyróżniać jedna, dość szczególna właściwość. Posiadają one integrację z siecią LinkedIn już na poziomie nakładki systemowej (EMUI). Podpięcie swojego konta zaowocuje więc wyświetlaniem kontaktów bezpośrednio w systemowej aplikacji służącej do ich obsługi.

Poprzez niedawny wpis na blogu Windows poinformowano nas, że Microsoft Store wreszcie zyskał obsługę subskrypcji. Dzięki temu deweloperzy mogą pobierać cykliczne opłaty za tworzone przez siebie dodatki. Nie zapomniano przy tym o okresie testowym, który wynosi tydzień lub miesiąc. Po tym czasie postawieni zostaniemy przed wyborem – odinstalowanie aplikacji lub opłacenie subskrypcji. Jeśli zdecydujemy się na tę drugą opcję, to będziemy musieli wskazać jeden z dostępnych okresów, tj. 3 miesięcy, 6 miesięcy, roku oraz dwóch lat.

Tak to wygląda od strony konsumenta, jeśli zaś chodzi o perspektywę deweloperów, to warto wspomnieć o wysokości ich honorarium. W przypadku typowych aplikacji otrzymają oni 85% zarobionej kwoty, natomiast dla gier jest to już „tylko” 70%. Należy przy tym wziąć poprawkę na obowiązujące w danym kraju podatki. By dany twór mógł w ogóle wspierać nowe rozwiązanie, musi być skompilowany przy użyciu Windows 10 SDK w wersji co najmniej 14393 (rocznicowa aktualizacja).

Już od jakiegoś czasu wspomina się o tajemniczym projekcie Microsoftu o nazwie Andromeda OS. Nie wiadomo o nim zbyt wiele, prócz tego, że głównym założeniem projektowym jest uniwersalność oraz modułowość. Dzięki temu system ten na konkretnym urządzeniu byłby wolny od elementów mu niepotrzebnych, a przy tym wymaganych gdzie indziej. Choć wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi, to wiele wskazuje na to, że projekt ten wciąż prężnie się rozwija.

Andromeda OS

Wszystko za sprawą niedawnego znaleziska, przypadkowo zauważonego w Microsoft Store. Otóż na kartach prezentujących poszczególne aplikacje możemy znaleźć mnóstwo rzeczy, takich jak opis, zdjęcia, komentarze, a także wspierane platformy. To właśnie tego ostatniego aspektu tyczy się znalezisko, gdyż niekiedy znajdziemy tam (prócz PC, Mobile czy HoloLens) tajemnicze „8828080”. Jest to ewidentne odniesienie do Andromeda OS, ponieważ właśnie tak swego czasu był on oznaczony. Na chwilę obecną nie oznacza to niczego konkretnego, prócz tego, że zakulisowe testy wciąż trwają.

Wraz z premierą Windows 10 S ogłoszono, że Spotify pojawi się w sklepie Windows. Z czasem wywiązano się z obietnicy, do której spełnienia wykorzystano narzędzie Microsoft’s Desktop Tool. Dzięki niemu wykorzystano desktopową aplikację, co sprawiło, że nie musiała być napisana od zera. Brakowało jej jednak wsparcia dla typowych dla Windows 10 mechanizmów, takich jak Live Tiles.

Na szczęście była to jedynie chwilowa niedogodność, co potwierdziło niedawne uaktualnienie. Wprowadzono w nim obsługę żywego kafla, który dostępny jest w trzech rozmiarach – średnim, szerokim i dużym. Niestety, na chwilę obecną nie wyświetla on zbyt wiele, a mianowicie wyłącznie sugerowane nam listy odtwarzania i piosenki. Zamiast tego mógłby pokazywać aktualnie odtwarzany utwór. Opisywana nowość jest raczej niewielka, lecz daje nadzieję na to, że użytkownicy nie zostaną na zawsze z „gołą” aplikacją.

Microsoft Store już chwilę temu przestał być miejscem sprzedaży wyłącznie produktów Microsoftu. W końcu znajdziemy tam chociażby najnowsze modele Samsunga, co jest efektem bliskiej współpracy obu gigantów technologicznych. Niedawne informacje dawały nadzieję na podobny ruch w przypadku Razer Phone, gdyż sytuacja stojącego za nim producenta jest identyczna jak Samsunga. Wszelkie zapowiedzi i spekulacje ostatecznie znalazły swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, czego efektem jest obecność tego modelu w Microsoft Store.

Razer Phoneczywiście warto pamiętać, że tak jak w przypadku Galaxy S8, tak i tutaj na pokładzie znajdziemy system Android. Dlatego też Microsoft korzysta z okazji by zareklamować swoje autorskie oprogramowanie, głównie Microsoft Launcher. Niewątpliwą zaletą Razer Phone jest deklaracja uaktualnienia do Androida Oreo, co odbyć się ma początkiem przyszłego roku. Specyfikacja techniczna jest oczywiście topowa pod każdym względem, co nie powinno szczególnie dziwić. Dlatego też nie ma się nad czym rozwodzić, w zasadzie poza jedną rzeczą – posiada wyświetlacz o odświeżaniu na poziomie 120 Hz.

Wszystko to powoduje, iż jego cena nie należy do niskich. W amerykańskim Microsoft Store przyjdzie nam za niego zapłacić aż 699$.

Microsoft Store, ze zwykłego repozytorium aplikacji, zmienił się w rozbudowaną platformę do dystrybucji nie tylko oprogramowania, ale i sprzętu. Obecnie znajdziemy tam filmy, muzykę oraz książki, a także sprzęt dotychczas dostępny wyłącznie w stacjonarnych sklepach. Jakby tego było mało, Microsoft zamierza umieścić tam poszczególne elementy Windows 10. Od dawna pobierzemy stamtąd motywy oraz, chociażby, klasyczny Notatnik, ostatnio wspominano o fontach, a teraz nadeszła kolej na przecieki dotyczące paczek językowych.

Microsoft Store

Jeśli wierzyć w doniesienia portalu źródłowego, to uaktualnienie Redstone 4 przyniesie właśnie coś takiego. W tym celu firma, prawdopodobnie w ramach testów, umieściła w Microsoft Store kilka wybranych paczek, m. in. język kataloński. Dotychczas wykorzystywany był Windows Update, więc niektórych użytkowników może to mocno zdziwić. Patrząc przez pryzmat ostatnich informacji wydaje się, że Microsoft Store docelowo stanie się czymś znacznie rozbudowanym niż jest obecnie. Kto wie, czy Microsoft nie powróci do rozwiązania znanego użytkownikom Windows 8, kiedy to uaktualnienie o numerze 8.1 było pobierane właśnie ze sklepu. Co prawda wtedy nie zdało to egzaminu, jednakże firma zapewne wyciągnęła jakieś wnioski z tamtej porażki.

Początkiem roku Microsoft ogłosił współpracę z Samsungiem, na mocy której Galaxy S8 oraz S8+ dostępne są w stacjonarnych Microsoft Store. Posiadają one dopisek „Microsoft Edition” co oznacza tyle, że mają preinstalowane m.in. pakiet Office, Skype czy OneDrive. Warto przy tym odnotować, iż wspomniane aplikacje nie są wgrywane na partycję systemową, dzięki czemu możemy je w każdej chwili usunąć. Do tej pory nie mogliśmy jednak urządzeń tych kupić poprzez internetową odsłonę Microsoft Store – dopiero niedawno uległo to zmianie.

Samsung Galaxy S8

Dzięki redaktorom MSPowerUser wiemy, że Galaxy S8 (oraz S8+) pojawił się w sklepie online. Sprzedawane tam egzemplarze pochodzą z sieci AT&T oraz Verizon, przy czym są całkowicie odblokowane. Co ciekawe, pomiędzy informacjami odnoszącymi się do specyfikacji znajdziemy zachętę do instalacji Microsoft Launcher. Dzięki niemu mamy odblokować pełny potencjał opisywanego modelu. Tego typu zachęta spowodowana jest tym, iż Microsoft nie może ingerować w nakładkę Samsung Experience, lecz samych użytkowników już to nie dotyczy.

W zeszłym miesiącu sieć obiegła informacja, iż Microsoft rozpoczął rebranding Windows Store na Microsoft Store. Wraz z nową nazwą przygotowano pasujące logo, choć nie zapomniano też o lekkim uaktualnieniu interfejsu desktopowego klienta. Należy pamiętać, że zmiana to przyniosła również możliwość zakupu różnorakiego sprzętu. Dotychczas było to zarezerwowane wyłącznie dla stacjonarnych sklepów oraz witryny internetowej.

Microsoft Store

Zaktualizowana aplikacja początkowo udostępniona została wyłącznie w kanale  Release Preview (Windows Insider), jednak firma ostatecznie zdjęła to ograniczenie. Od niedawna dostęp do Microsoft Store otrzymali wszyscy użytkownicy posiadający na swoim sprzęcie Windows 10 w wersji Fall Creators Update. Niestety, w Polsce i tak nie skorzystamy ze wszystkich dobrodziejstw, gdyż poprzez Microsoft Store nie możemy zakupić interesującego nas sprzętu. Tak więc z naszej perspektywy jedyna różnica względem poprzedniej odsłony to strona wizualna opisywanego klienta.

 

W zeszłym tygodniu potwierdziły się przewidywania traktujące o przemianowaniu Windows Store na Microsoft Store. Choć nie zostało to jeszcze oficjalnie zakomunikowane, to koniec końców Insiderzy mają już dostęp do uaktualnionego Windows Store. Dlatego też ponownie rozgorzały spekulacje dotyczące obecności w nim nie tylko aplikacji, ale i sprzętu. Oliwy do ognia dodali redaktorzy portalu MSPowerUser, którzy przedstawili zdjęcia potwierdzające te rozważania.

Microsoft Store

Jeden z nich odnalazł podstronę desktopowego Microsoft Store, z poziomu której dokonał zakupu Xbox One Media Remote. Do autoryzacji wykorzystano mechanizm Windows Hello, a po jej pomyślnym zakończeniu przeniesiono go do podsumowania. Co ciekawe, całość wygląda niemal identycznie jak webowa odsłona sklepu Microsoftu. Mamy więc już niemal stuprocentowe potwierdzenie tego, że niebawem poprzez dedykowanego klienta dla Windows 10 kupimy sprzęt produkowany przez Microsoft i jego partnerów. Oczywiście mowa o produktach (również akcesoriach) znajdujących się w zasobach oficjalnego sklepu Microsoftu.

Początkiem bieżącego roku w sieci pojawiła się informacja, jakoby Microsoft miał przemianować obecny w Windows 10 sklep na Microsoft Store. Obecnie nazywa się on po prostu Windows Store, co jest dość logiczne z racji miejsca jego występowania. Tak to przynajmniej dotychczas wyglądało, jednakże firma dąży do unifikacji swoich usług i produktów. Jeśli wierzyć plotkom, Microsoft ma w planach sprzedawać poprzez w/w sklep nie tylko oprogramowanie, ale i sprzęt.

Microsoft Store

Od czasu pierwszych przecieków na ten temat nic w zasadzie się nie działo, więc spekulacje prawie całkowicie ucichły. Wszystko zmieniło się w zeszłym tygodniu, kiedy to udostępniono aktualizację klienta Windows Store. Okazało się, że nieoczekiwanie zmieniono jego nazwę oraz logo, choć tylko w kanale Release Preview (Windows Insider). Oczywiście brak jest jakichkolwiek oficjalnych informacji, więc nie wiadomo, czy są to jedynie chwilowe testy, czy zostanie tak już na stałe.