Wczorajsza informacja dotycząca obecności Progressive Web Apps w Microsoft Store ucieszyła wielu fanów mobilnego Windows 10. W końcu ich obsługa mogłaby nieco zniwelować problem braku popularnego oprogramowania na tej platformie. Niestety, jego użytkownicy zapomnieli, że system ten jest daleko w tyle za swoim desktopowym odpowiednikiem. Dopiero jeden z pracowników Microsoftu, w sumie całkowicie przez przypadek, sprowadził ich na ziemię.

Zaczęło się od tego, iż zwrócono uwagę na brak współpracy nowej wersji Twittera (PWA) z Windows 10 Mobile. Okazało się, zarówno powiadomienia Push oraz Service Worker nie działają na obecnie dostępnych urządzeniach pracujących w oparciu o w/w system. Można więc przypuszczać, że zamiast zniwelować problem braku aplikacji ten zostanie jeszcze bardziej pogłębiony. W końcu mało prawdopodobnym jest, by Microsoft nagle zmienił swoje zdanie i wznowił rozwój Windows 10 Mobile.

 

Wraz z premierą Spring Creators Update Windows 10 zyska natywną obsługę Progressive Web Applications. Rozwiązanie to stanowi spore ułatwienie dla deweloperów, gdyż niweluje przymus tworzenia oprogramowania na każdą platformę oddzielnie. Wszystko przez to, że do działania wykorzystują niezależne od danego systemu technologie webowe. Oczywiście w przypadku Windows 10, gdy trafią do Microsoft Store, skorzystają z dodatkowych możliwości, np. systemowego mechanizmu powiadomień.

Progressive Web Applications

Premiera wspomnianego uaktualnienia zbliża się nieubłaganie, dlatego Microsoft rozpoczął proces publikacji PWA w swoim sklepie. Co ciekawe, aktualnie odbywa się on całkowicie manualnie i nawet nie wszystkie tego typu aplikacje są dopuszczane. Firma początkowo wybiera jedynie te, które idealnie oddają ideę stojącą za tym projektem, a przez to zostaną jego dobrymi reprezentantami. Tak więc obecna lista nie jest zbyt duża i zawiera jedynie 14 pozycji:

 

Z czasem proces zostanie zautomatyzowany, przez co wszyscy zainteresowani deweloperzy będą mogli publikować swoje własne Progressive Web Apps.

Już od dłuższego czasu Microsoft rozwija podsystem Linuksa działający w ramach Windows 10. Od jego pierwszej prezentacji udostępniano kilka dystrybucji, które bez problemu odnajdziemy w Microsoft Store. Tylko w zeszłym miesiącu pojawiły się dwie nowe – Kali Linux oraz Debian. Problemem pozostawały jednak te mniej popularne odmiany, lecz i to niebawem odejdzie w zapomnienie.

Debian

Wszystko przez to, że firma pokusiła się o opracowanie WSL DistroLauncher Sample, co umożliwi opiekunom danej dystrybucji w miarę proste przeniesienie do Microsoft Store. Nic nie stoi również na przeszkodzie, by deweloperzy opracowywali rozwiązania na własne potrzeby – instalowane wyłącznie na ich własnych maszynach. W tym drugim przypadku wystarczy skorzystać z trybu deweloperskiego uruchamianego z poziomu systemowych ustawień.

Wyżej wymienione narzędzie udostępniono na zasadach Open Source i opublikowano na GitHubie. Należy przy tym pamiętać, że swobodny do niego dostęp nie oznacza, że wszystkie nowe paczki będą trafiały prosto do zasobów sklepu. Jak wspomniano wyżej, dokonać mogą tego wyłącznie opiekunowie danej dystrybucji i to tylko po wcześniejszym skontaktowaniu z Microsoftem. To powinno wystarczyć, by zapewnić użytkownikom względny poziom bezpieczeństwa.

Jak niejednokrotnie wspominano, Microsoft Store nie grzeszy objętością swoich zasobów. Dlatego tak duże poruszenie wywołują udostępniane tam programy, którego pojawienia się nikt nie oczekiwał. Tym razem padło na, kultowego w pewnych kręgach, Foobar2000 – swego czasu cieszył się on ogromną popularnością.Foobar2000

Tajemnicą stojącą za jego sukcesem jest ogromna baza rozszerzeń, umożliwiająca ogromne poszerzenie jego podstawowych możliwości. W tym miejscu objawia się największa wada nowego wydania, a mianowicie brak ich obsługi. Przynajmniej na chwilę obecną, gdyż mankament ten zostanie wyeliminowany w bliżej nieokreślonej przyszłości. Oczywiście omawiany odtwarzacz w dalszym ciągu dostępny jest całkowicie za darmo i wciąż charakteryzuje się dość spartańskim interfejsem.

W zeszłym tygodniu wspominaliśmy, że w Microsoft Store pojawiła się zakładka dedykowana rozszerzeniom do Microsoft Edge. Stanowi ona spore ułatwienie dla użytkowników tej przeglądarki, gdyż choć jest ich niewiele, to ich wyszukiwanie jest mało komfortowe. Co jednak ciekawe, to nie jedyna nowość jaką uraczy nas Microsoft. Firma pójdzie za ciosem i doda kolejną zakładkę, tym razem odnoszącą się do sprzętu.

Microsoft Store

Będzie ona kopią internetowego sklepu, więc pod względem funkcjonalności niczego nie powinno jej brakować. Znajdziemy w niej wszystkie oferty Microsoftu, w tym i urządzenia należące do partnerów OEM – o ile znajdują się w ofercie tegoż giganta. Problemu nie będą również stanowić wszelkiej maści przedsprzedaże. Całość jest na tyle dobrze przemyślana, że bez otwierania przeglądarki od razu dokonamy płatności i wybierzemy miejsce dostawy. Na koniec warto nadmienić, że poszczególne urządzenia skryte są w przejrzystych kategoriach w stylu „Akcesoria”, „Sklep Surface”, „Sklep Xbox” itp.

Tak jak w przypadku zakładki dedykowanej rozszerzeniom, tak i ta obecnie omawiana nie jest widoczna u wszystkich użytkowników. Z czasem powinno się to zmienić, choć nie bez znaczenia jest wsparcie danego regionu przez Microsoft.

Od czasu otrzymania wsparcia dla Microsoft Store przez Xbox One pojawiło się wiele różnorakich aplikacji. Jedne są lepsze, inne gorsze – uzytkownicy mają w czym wybierać. Niedawno dołączyła do nich propozycja od Facebooka, która służy do przeglądania filmików zamieszczanych za pośrednictwem portalu.

Facebook Video

Jej nazwa nie jest jakoś szczególnie wyszukania, po prostu Facebook Video. Dzięki niej możemy w wygodny sposób przeglądać transmisje na żywo oraz wideo umieszczane na śledzonych przez nas stronach. Żadnego problemu nie stanowi również przeglądanie materiałów, które my sami udostępniliśmy w serwisie. Aplikacja nie jest więc zbyt rozbudowana, lecz na wypadek wystąpienia trudności przygotowano dedykowaną stronę wsparcia. Niestety, na chwilę obecną nie jest ona dostępna w języku polskim.

Temat dotyczący rozszerzeń dla Microsoft Edge jest dość drażliwy dla wielu konsumentów. Z jednej strony były one wyczekiwane od dawna, z drugiej ich ilość w dalszym ciągu pozostawia wiele do życzenia. Dodatkowo, bardzo rzadko pojawiają się nowe, co tylko pogłębia frustrację użytkowników wspomnianej przeglądarki. Microsoft nie daje jednak za wygraną i planuje dodać w Microsoft Store dedykowaną rozszerzeniom zakładkę.

Microsoft Store

Dotychczas by się do nich dostać musieliśmy uruchomić Microsoft Edge i z jego poziomu kliknąć stosowny odnośnik. Oczywiście mogliśmy ręcznie przeszukiwać zasoby sklepu, lecz było to mało wygodnym rozwiązaniem. Wreszcie postanowiono znacznie ułatwić cały proces, dodając na górnej belce szóstą zakładkę (zdjęcie powyżej). Co jednak ciekawe, nie jest ona widoczna u wszystkich użytkowników i nie wiadomo nawet, dlaczego tylko niektórzy ją widzą. Wyjścia są dwa – testy na losowej grupie konsumentów (nie tylko Insiderów) lub powolne udostępnianie (analogicznie do systemowych aktualizacji).

Warto również odnotować, że omawiana podstrona sklepu doczekała się sporego uaktualniania. Dodano czytelne kategorie, dzięki czemu dużo prościej odnaleźć interesujące nas rozszerzenie. Wcześniej wszystko wrzucone było na jedną, w dodatku niealfabetyczną, listę – nijak nie ułatwiając poszukiwań.

Premiera Windows 10 S oraz niedawno opublikowane informacje sprawiły, że coraz więcej osób spekuluje na temat przyszłości Microsoft Store. W końcu jego zasoby wciąż pozostawiają wiele do życzenia, a mimo to firma stara się zrobić z niego jedyną platformę do dystrybucji oprogramowania. Wielu deweloperów zdaje się tym nie przejmować, jednak znaleźć można osoby, które chcą by ich aplikacje można było odnaleźć we wspomnianym sklepie.

Notepad++

W związku z tym niedawno opublikowano popularny, otwartoźródłowy odpowiednik wbudowanego w system notatnika – Notepad++. Co jednak ciekawe, nie dokonali tego sami twórcy. Zewnętrzny deweloper, Jake Vis, sklonował oficjalne repozytorium i przy wykorzystaniu narzędzi Microsoftu przeniósł wspomnianą aplikację do Microsoft Store. Oczywiście wszystko przy zachowaniu panujących zasad, tj. warunków licencji. Kod oraz wszelkie zmiany możemy śledzić za pośrednictwem portalu GitHub. Pozostaje mieć nadzieję, że nieoficjalne wydanie będzie aktualizowane równie regularnie jak to oficjalne.

Na ostatnich targach MWC 2018 odbyła się premiera najnowszych flagowców firmy Samsung – Galaxy S9 oraz S9+. Tak jak w przypadku ich poprzedników, w amerykańskim Microsoft Store ruszyła ich przedsprzedaż. Choć jeszcze jakiś czas temu byłoby to dla konsumentów zakończeniem, tak obecna polityka Microsoftu nie pozostawia żadnych złudzeń. Możemy również oczekiwać, że w przyszłości Microsoft postępować będzie podobnie.

Samsung

W każdym razie, jeśli zapłacimy za nie w przedsprzedaży, to jeszcze przed końcem marca zostaną do nas wysłane. W przypadku mniejszego modelu jest to wydatek rzędu 719 dolarów, natomiast koszt większego to już 839 dolarów. Nie omieszkano przy okazji pochwalić się pełną kompatybilnością z oprogramowaniem Microsoftu, m.in. Microsoft Launcher, Cortana, Office 365 oraz Skype.

Microsoft dąży do tego, by osoby korzystające z Linuksa nie musiały rozstawać się z Windows 10. W związku z tym zaimplementowano stosowne mechanizmy, które umożliwiają jego natywną instalację. Wyklucza to przymus używania maszyny wirtualnej, a to z kolei zdecydowanie poprawia komfort pracy. Pierwszą wspieraną dystrybucją było Ubuntu, lecz z czasem pojawiało się ich coraz więcej.

Kali Linux

Tym razem padło na popularnego Kali Linux, którego głównym celem są testy penetracyjne. By wejść w jego posiadanie wystarczy odwiedzić Microsoft Store. Po pomyślnej instalacji w menu start ujrzymy nową ikonę, choć nie jest to jedyny sposób na jego uruchomienie. Z powodzeniem tego samego dokonamy wprost z konsol, wystarczy wpisać i zatwierdzić hasło „kali”. Oczywiście większość użytkowników nigdy z opisywanego narzędzia nie skorzysta, niemniej, osoby testujące zabezpieczenia niewątpliwie to docenią.