Microsoft ostatnimi czasy nie ma zbyt lekkiego życia. Co rusz pojawiają się głosy o niedociągnięciach obecnych w Windows 10 Mobile, a i „szpiegująca” strona jego usług dość często jest wypominana. Jakby tego było mało, swego czasu przez internet przeszła niemała burza dotycząca rekomendacji aplikacji wyświetlanych w menu start Windowsa 10 – dość często nazywano je po prostu reklamami. Długo nie trzeba było czekać, by temat ten powrócił, choć w nieco zmienionej formie.Screenshot_20160525-151729Tym razem rozchodzi się o aplikacje wchodzące w skład pakietu Office, które zostały przygotowane z myślą o Androidzie. Otóż na łamach portalu OSNews pojawił się opis przypadku pewnego użytkownika, nękanego przez banery reklamowe zachęcające do instalacji innych elementów wspomnianego wcześniej oprogramowania biurowego. Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że wspomniana osoba miała już je zainstalowane na swoim urządzeniu, a dodatkowo posiadała ona wykupioną subskrypcję na Office 365. Tak więc nie dość, że zachęcano ją do instalacji czegoś co już było obecne na jej smartphonie, to jeszcze działo się to na płatnej odsłonie pakietu, co nie powinno mieć w ogóle miejsca.

Jedynym pocieszeniem może być fakt, że tego typu sytuacji nie ma zbyt wiele, co może sugerować, iż są one wynikiem dość specyficznego eksperymentu Microsoftu, albo zwyczajnego błędu. Co by jednak nie było tego powodem, firma powinna jak najszybciej to wyeliminować.

Microsoft Office dla wielu osób jest oprogramowaniem wręcz kultowym, na którym tworzone były ich pierwsze szkolne prace domowe. W tamtych czasach nie było dla niego realnej alternatywy, co w połączeniu z szeroko zakrojoną kampanią reklamową przyniosło mu niepodważalny sukces. Od tamtego czasu minęło już trochę, pakiet ten przeszedł kilka gruntownych zmian, a już niebawem zostanie on pozbawiony Clipartów.pickit-microsoftZapewne każdy zdaje sobie sprawę z tego, iż wraz z upływem lat były one stopniowo zastępowane przez grafiki samodzielnie pobierane z internetu, przez co nie cieszą się one taką popularnością jak niegdyś. Do tego dochodzi jeszcze temat legalności wspomnianego wcześniej procederu, co dla Microsoftu stało się pretekstem do pewnych zmian. Otóż o ile faktycznie zamierzają pozbyć się Clipartów, o tyle nie mają w planach pozostawienia po nich niezagospodarowanej przestrzeni – w ich miejsce wskoczy usługa Pickit rozwijana przez szwedzkie przedsiębiorstwo. Do tej pory z jej zasobów mogliśmy korzystać wyłącznie w formie rozszerzenia dla Office, lecz w przyszłości zostaną one zintegrowane z tymże pakietem biurowym. Tutaj pojawia się jednak jeden problem – Cliparty były dostępne całkowicie za darmo, a za Pickit przyjdzie nam zapłacić. Konsumenci nie lubią, gdy wykorzystywane przez nich rzeczy nagle stają się płatne, toteż możemy oczekiwać niemałego oburzenia w sieci, gdy już cała sprawa stanie się faktem.

O tym, iż mobilny pakiet Office będzie darmowy tylko dla urządzeń do 8” wiemy już od bardzo dawna. Choć informacja ta zelektryzowała fanów produktów Microsoftu, to jednak była ona do przełknięcia – w końcu firma musi na czymś zarabiać, a i tak bardzo często subskrypcja Office 365 dodawana jest do nowych tabletów. Od tamtego czasu wszyscy zdążyli już ochłonąć, lecz firma znów postanowiła o sobie przypomnieć.microsoft-continuumTym razem sprawa rozchodzi się o funkcję Continuum, która zadebiutowała wraz z Windows 10 Mobile obecnym na Lumii 950 oraz 950 XL. O co dokładnie poszło? Oczywiście znów o pakiet Office i wymóg uiszczenia odpowiedniej opłaty. Otóż o ile jest on dostępny w pełnej wersji całkowicie za darmo na naszych smartphonach, o tyle po podpięciu ich do TV by skorzystać ze wspomnianej wcześniej funkcji wszystko ulega nagłej zmianie. Oprogramowanie wykrywa, iż jest używane na większym niż 8” ekranie, toteż zaczyna wymagać od nas opłacenia subskrypcji. Choć jest to dość oczywiste z racji już wcześniej znanych warunków, to jednak wielu konsumentów poczuło się oszukanych takim obrotem spraw.

Microsoft wydaje się być jednak nieugięty w swoich dotychczasowych ustaleniach z tego zakresu, więc raczej nie powinniśmy się spodziewać jakiegokolwiek poluzowania pasa. W zamian za to wszyscy chętni mogą za darmo skorzystać z rzeczonego pakietu w pełnej wersji do 31 marca przyszłego roku. Po tym czasie wymagać on będzie do działania uiszczonej opłaty.

Microsoft wraz z pierwszą prezentacją Windows 10 uruchomił specjalny program, dzięki któremu wszyscy chętni mogli zapisać się na jego testy. Nazwano go Windows Insider i co ciekawe, z czasem postanowiono rozszerzyć go również na mobilne sprzęty, a tym samym zastąpiono dotychczasowy Preview for Developers. Aktualnie okazuje się, że dla tegoż giganta to wciąż za mało, ponieważ zdecydowano również umożliwić sprawdzenie wczesnych wydań pakietu Office.windows-insider-logo_storyNowy program nazwano (niezbyt twórczo zresztą) Office Insider i niestety skierowano go wyłącznie do abonentów usługi Office 365. Jest to bardzo duża różnica względem Windows Insider, który dostępny jest dla każdego i to całkowicie nieodpłatnie. Wróćmy jednak do tematu Office, gdyż wypada wspomnieć jeszcze o kilku rzeczach. Przede wszystkim cieszy fakt, iż Office Insider swoim zasięgiem obejmuje nie tylko desktopowego Windows, ale i tego mobilnego, a nawet tablety i smartphony z Androidem. Jakby tego było mało, z czasem ma zostać również dodane wsparcie dla platformy iOS. Choć na razie nic o tym nie wiadomo, to z czasem osoby przystępujące do opisywanego programu powinny otrzymać dostęp do jakiś narzędzi umożliwiających szczegółowe zgłaszanie wykrytych błędów.

Taki krok Microsoftu wydaje się logiczny i jak najbardziej zrozumiały, jednak co niektórzy użytkownicy nie są z niego zadowoleni. Powstała swego rodzaju obawa o dotychczasowe, darmowe wersje preview, które były udostępniane na wiele miesięcy przed oficjalnym wydaniem danego pakietu (jak w przypadku ostatniego Office 2016). Może się okazać, że firma zrezygnuje z tej formy na rzecz wyłącznie płatnego rozwiązania – byłaby to niewątpliwa strata.

Microsoft Office 2016 powoli zbliża się do dnia swojej premiery. Choć działa już dość przyzwoicie i nad wyraz stabilnie, to jednak gigant nie ustaje w ciągłym jego rozwoju. Raz po raz dodawane są kolejne usprawnienia, które mają zwiększyć nasz komfort pracy przy użyciu wspomnianego pakietu. Dzięki ostatniej aktualizacji zadowoleni będą szczególnie entuzjastów pracy grupowej, gdyż to właśnie na ten aspekt położono duży nacisk w omawianym uaktualnieniu.g_-_-x-_-_-_65595x20150814123349_0Microsoft wreszcie zintegrował z Office wygodny i przejrzysty mechanizm, który w czasie rzeczywistym przedstawia nam poczynione w dokumencie zmiany. Oczywiście by wspomniana funkcja działała jak należy, wszystkie pracujące w ten sposób osoby winny posiadać najnowszą, testową wersję MSO 2016 przy jednoczesnym posiadaniu połączenia z dyskiem chmurowym OneDrive. Dzięki temu współpracownicy cały czas będą mieli wgląd w zmiany poczynione przez innych, gdyż każdemu zostanie nadany inny kolor znacznika. Co ciekawe, w momencie gdy po raz pierwszy będziemy korzystać ze wspomnianego mechanizmu, to wyświetlony nam zostanie dodatkowy komunikat. Zawierać on będzie pytanie odnośnie tego, czy chcemy by wszelkie zmiany były automatycznie synchronizowane w czasie rzeczywistym, czy może dopiero gdy ręcznie zapiszemy dokument.g_-_-x-_-_-_65595x20150814123350_0Choć takowy sposób tworzenia dokumentów nie jest zbyt powszechnie wykorzystywany, to jednak w wielu zastosowaniach jest on wręcz niezastąpiony. Microsoft doskonale to rozumie (a przynajmniej sprawia takie wrażenie), toteż wreszcie dodaje tak upragnioną funkcję do swojego pakietu, która co ciekawe była dostępna od dawna w jego webowej wersji. Pozostaje mieć nadzieję, że firma na tym nie poprzestanie i w nadchodzących tygodniach zaprezentuje nam jeszcze więcej przydatnych opcji.

Niechęć firmy Google do produktów Microsoftu znana jest w zasadzie wszystkim. Idealnie to widać na przykładzie platformy Windows Phone, która to ignorowana jest praktycznie od samego początku. Bywały nawet epizody, kiedy Google umyślnie uniemożliwiało korzystanie z niektórych swoich usług w momencie, gdy wykrywały one mobilnego Internet Explorera. Co ciekawe, w przypadku Windows firma nie ma już tak wielkich oporów, ponieważ ignorowanie tego systemu to odwracanie się od setek milionów potencjalnych klientów.  blog_new_saveasNie inaczej jest w przypadku pakietu Office, który choć posiada bezpośredniego konkurenta w postaci Dokumentów Google, to jednak jest na tyle popularny, by warto się nim zainteresować. Najnowszym tego dowodem jest niedawno udostępnione rozszerzenie dla tegoż pakietu, które daje nam kilka ciekawych możliwości. Po jej instalacji pojawia się nam odpowiedni odnośnik w naszej wstążce, a po kliknięciu w ikonkę otrzymujemy okienko zapisu naszego pliku prosto na Google Drive. Ponadto możemy przy jego pomocy w prosty sposób dzielić się danym dokumentem z innymi użytkownikami tego serwisu, a i inne podstawowe czynności nie będą żadnym problemem. Choć nie ma tego zbyt wiele, to jednak nawet w tym ograniczonym zakresie owo rozszerzenie powinno przypaść do gustu wszystkim tym, którzy pracują na Microsoft Office, jednak z jakiegoś powodu wolą chmurę od Google. blog_driveplugin2Oczywiście nie obyło się bez pewnych zgrzytów, z czego chyba najpoważniejszym (z mojego punktu widzenia) jest brak wsparcia dla testowego Office 2016. Podczas próby instalacji otrzymuję komunikat, by zainstalować wersję 2007 lub nowszą. Miejmy nadzieję, że do dnia jego ostatecznej premiery ten mankament zostanie wyeliminowany, gdyż opisywane narzędzie zapowiada się nad wyraz użytecznie.

Microsoft na swojej styczniowej konferencji zaprezentował masę nowych produktów. Obok perełki w postaci gogli HoloLens pojawił się Surface Hub, który jest wielkim dotykowym ekranem mającym ułatwić pracę grupową. Dzięki wsparciu ze strony Windows 10 zapewnia on dostęp do wielu aplikacji, które niewątpliwie przysłużą się w niejednej firmie. Wystarczy tutaj wspomnieć chociażby o Skype oraz opcji tworzenia odręcznych rysunków i notatek w czasie rzeczywistym pomiędzy oddalonymi od siebie rozmówcami.surfaceCo ciekawe, jak dotąd nie znaliśmy jego specyfikacji technicznej, więc trudno było stwierdzić, czy owo urządzenie jest w ogóle warte uwagi. Jak się okazuje, występować będzie ono w dwóch rozmiarach – 55” oraz 84”. Oba warianty mają rozpoznawać aż 100 punktów nacisku jednocześnie, przy czym będą w stanie wyświetlać nam obraz w rozdzielczości 4K. Ma przy tym niesamowicie szybko reagować na nasz dotyk, dzięki czemu rysowanie na nim ma być niezwykle przyjemne i wygodne. Jeśli zaś chodzi do obsługę wideorozmów, to przeprowadzić je będziemy mogli przy pomocy 2 kamer o rozdzielczości FHD, co przy wsparciu nowoczesnych kart sieciowych (zarówno przewodowych jak i bezprzewodowych) zapewnić ma wysokiej jakości połączenia. Wykorzystane w nich będą dyski o pojemności 128 GB, natomiast ilość RAM wyniesie jedynie 8 GB. Jeśli zaś chodzi o różnice, to mniejszy model posiadać będzie procesor zaledwie Intel Core i5 wraz z kartą graficzną Intel HD Graphics 4600. Ten drugi to już mocarny i7 wraz z Nvidia Quadro K2200 – jak więc widać jest to znacznie wydajniejsza konstrukcja.

Choć dla wielu zastosowanie Surface Hub pozostaje sporne to jednak trzeba przyznać, że ich wnętrze robi wrażenie. Oczywiście nie bierze się to znikąd i przyjdzie nam za to słono zapłacić – odpowiedni 6999 oraz 19999 dolarów. W tej cenie otrzymamy nie tylko wspomniane urządzenie, ale i licencję na pakiet Microsoft Office, Skype dla Biznesu oraz OneNote Whiteboard. Jak więc widać Microsoft postarał się, by ów sprzęt był w 100% gotowy do powierzonego mu zdania, czyli wydajnej pracy grupowej.

Najnowsza strategia firmy Microsoft zakłada dojście do jak najszerszego grona odbiorców nie poprzez swój system operacyjny lecz poprzez multiplatformowe usługi, które co rusz wypuszczane są na platformy konkurencji. Początkowo nie było widać w tym żadnego większego sensu, jednak z czasem ten zaczął być dostrzegany. Zdecydowano się zbudować bazę aplikacji mogących bez problemu konkurować z produktami Google (największy rywal), by potem poprzez umowy partnerskie spróbować wyprzeć je z niektórych urządzeń. Na początku efekt takowego obrotu spraw mogliśmy zaobserwować przy okazji premiery najnowszych flagowców Samsunga, które to posiadały preinstalowany pakiet oprogramowania od Microsoftu. Jego zaletą jest fakt, że można go usunąć bez żadnych problemów w przeciwieństwie do aplikacji od Google, które do takiej operacji wymagają zrootowania urządzenia. PowerPoint-Hero-Landscape-2-640x462Oczywiście na Koreańczykach nie poprzestano i właśnie się okazało, że lista partnerów zawiera już przeszło 20 różnych firm. Tak jak w przypadku Samsunga, tak i tutaj otrzymamy dostęp do pakietu Office (Word, Excel, PowerPoint oraz OneNote), OneDrive, a także Skype. Co ciekawe, nie wiadomo dokładnie na jakich zasadach odbywa się wspomniana kooperacja, jednak można podejrzewać, że w jej ramach wspomnianym firmom zostały obniżone opłaty licencyjne / patentowe. Kto wie, czy ma być to zwyczajny prztyczek w nos konkurencji, czy również zachęta dla użytkowników do skorzystania z całej mobilnej platformy Microsoftu.

Pełna lista zawiera następujące firmy:

 

Jak więc widać gigant konsekwentnie realizuje strategię „mobility of the experience, not the device”, która zakłada możliwość korzystania z tych samych aplikacji niezależnie od posiadanego urządzenia czy systemu. Prawdopodobnie w domyśle najlepiej mają one funkcjonować w ekosystemie Microsoftu, jednak w obecnej sytuacji różnie z tym bywa – dopiero Windows 10 coś w tej materii zmieni. Na razie wygląda to tak, że wiele rozwiązań jest dostępnych u konkurencji, gdzie na Windows Phone wciąż są one nieobecne, co skutecznie zniechęca obecnych i potencjalnych nowych użytkowników.

Microsoft na swojej styczniowej konferencji przedstawił nam przedsmak nowej odsłony autorskiego mobilnego systemu – Windows 10 Mobile. Obiecano wtedy rychłe wypuszczenie pierwszej testowej odsłony, jednakże gdy już się to stało nie obeszło się bez wielkiego niezadowolenia ze strony społeczności. Okazała się ona nad wyraz niestabilna, a i niewiele różniła się od Windows Phone 8.1.1 – w niektórych aspektach była wręcz okrojona względem niego. Nawet niedawna kompilacja 10051 (i kolejna mniejsza 10052) nie wniosła niczego konkretnego – szczególnie, że większość osób oczekiwała sprezentowanego w styczniu nowego Office.

Na całe szczęście już nie będziemy musieli na niego zbyt długo czekać, gdyż takowy pojawić ma się już niebawem – jeszcze przed końcem kwietnia. Oczywiście wciąż nie będzie to ostateczna wersja, jednakże da nam ona pewien pogląd na aktualny postęp prac. Jeśli ktoś pokusił się potestować Office w wersji na Windows 10 to powinien się bardzo szybko odnaleźć w nowym tworze, gdyż owe produkty są w zasadzie jednością – jest to po prostu aplikacja uniwersalna (Windows App). Co ciekawe, w ich przypadku Microsoft postanowił całą wstążkę umieścić w panelu wysuwanym z dołu, przez co aktywni ostatnio bojownicy przeciwko hamburger menu powinni być bardzo zadowoleni.

Miejmy nadzieję, iż gigant dotrzyma tego terminu i nowe aplikacje z pakietu Office (Excel, Word, PowerPoint oraz OneNote) sprezentuje nam już podczas nadchodzącej konferencji BUILD 2015. Nie wiadomo niestety nic odnośnie tego, czy będzie to w ramach nowej kompilacji czy po prostu będzie można je pobrać ze sklepu – chociaż w przypadku pełnego Windows 10 sprawdziła się ta druga opcja.

Współpraca Microsoftu oraz Dropboxa daje o sobie znać już od dłuższego czasu. Mobilne pakiety Microsoft Office już od dawna zapewniają wsparcie dla dysku chmurowego Dropbox, jednakże Office Online jak dotąd takowego się nie doczekał. Na szczęście obie firmy wykonały niezbędne kroki, zatem stosowne połączenie wreszcie się pojawiło.dropbox-in-office-online-100578599-large_idge

Co ciekawe, działa ono w obie strony – utworzone dokumenty możemy zapisać bezpośrednio na Dropboxie, ale i dokumenty na nim zawarte możemy uruchomić za pośrednictwem Office Online. By móc pracować w ten sposób należy powiązać oba konta ze sobą, a tego powinniśmy dokonać wprost z głównej strony Office. Całość działa dość zgrabnie i bez żadnych problemów, dlatego też fani obu rozwiązań powinni być z tego zadowoleni.

Jak więc widać, Microsoft powoli wywiązuje się ze złożonej obietnicy. Jakiś czas temu zapowiedziano bliską współpracę tych dwóch firm i ich produktów, co oczywiście sukcesywnie wykonują – choć jakoś szczególnie się przy tym nie śpieszą. Jednym z efektów tego porozumienia jest również wreszcie dostępna oficjalna aplikacja Dropboxa na Windows Phone. Jeśli tak dalej pójdzie, to Microsoft sam stworzy konkurencję dla własnego OneDrive, który do tej pory słynął z dość dobrej współpracy z innymi produktami tego giganta.