Stosunkowo niedawno internet obiegła informacja, jakoby Microsoft miał usunąć ze swojego sklepu wszystkie aplikacje nieposiadające klasyfikacji wiekowej. Krok ten podyktowany był zmianami wymagań względem deweloperów i ich oprogramowania. Ich produkty miały zyskać odpowiednie oznaczenie zgodne z wymogami organizacji IARC.

capture20161023193108937

Zbagatelizowanie tejże sytuacji jest równoznaczne z wycofaniem się ze sklepu Windows, co wymusiło na Microsofcie rozpoczęcie stosownego procesu. Wszyscy deweloperzy mieli czas do końca zeszłego miesiąca na wypełnienie odpowiedniego formularza. Teoretycznie czystka ta miałaby pomóc z wykryciem dawno porzuconego oprogramowania. W tym miejscu trzeba mieć na uwadze drugą stronę medalu, która nie dla każdego jest tak oczywista. Otóż w sklepie znajduje się masa od dawna nierozwijanych aplikacji, które wciąż dobrze spełniają swoje pierwotne zadanie.

W ostatecznym rozrachunku firma może więc na tym więcej stracić niż zyskać, gdyż deweloperzy niezbyt kwapią się do tworzenia nowych programów. O ile usuwanie niedziałającego i nieprzystosowanego do nowych wersji systemu oprogramowania ma sens, o tyle odcinanie się od wszystkiego może się Microsoftowi odbić czkawką.