W październiku zeszłego roku Microsoft uruchomił proces udostępniania jesiennego wydania Windows 10, czyli Fall Creators Update. Całość została oczywiście rozłożona w czasie, jak to zwykle bywa w tego typu przedsięwzięciach. Wszystko po to, aby na bieżąco wykrywać ewentualne błędy i by jak najbardziej ograniczyć grupę potencjalnie dotkniętych nimi osób.

Fall Creators Update

Tak więc od tamtego czasu wspomniane uaktualnienie pojawiało się na komputerach kolejnych konsumentów, a niedawno ogłoszono, że proces ten proces ten wreszcie dobiegł końca. Oczywiście należy pamiętać, że mowa jest jedynie o sprzętach w ogóle dopuszczonych do tej aktualizacji. Co ciekawe, jeśli wierzyć słowom firmy, Fall Creators Update cechuje się najszybszą adopcją – porównując ją do poprzednich wydań.

Od chwili wydania Windows 10 Microsoft stara się przekonać konsumentów, że jest on najlepszym możliwym wyborem. Tyczy się to nie tylko jego możliwości, ale i mechanizmów mających chronić użytkowników przed różnorakimi niebezpieczeństwami. Kolejny krok w tym kierunku wykonano przy okazji wydania Fall Creators Update, gdy uaktualniono wymogi stawiane przed producentami sprzętu. Co ciekawe, są one jednolite dla wszystkich urządzeń pracujących pod kontrolą najnowszej odsłony Windows 10 .

Windows 10

Nowe standardy podzielono na dwie grupy – dotyczące oprogramowania oraz te odnoszące się do podzespołów. By urządzenie zostało uznane za bezpieczne, musi domyślnie korzystać z UEFI Secure Boot (sterowniki w wersji co najmniej 2.4) oraz powinno wykorzystywać Secure MOR w rewizji drugiej. Sprzęt musi również posiadać przynajmniej 8 GB RAM, choć jego ilość niczego nie zmienia we wspomnianym aspekcie. Jeśli chodzi o procesory, to wymieniane są jednostki Intela siódmej generacji, a mianowicie Core M3-7xxx, Xeon E3-xxxx oraz najnowsze produkty z serii Intel Atom, Celeron i Pentium. W przypadku AMD również mowa o siódmej generacji, czyli serii Ax-9xxx, Ex-9xxx, a także FX-9xxx.

Niedawno przedstawione stanowisko Microsoftu względem Windows 10 Mobile nie przypadło do gustu fanów tej platformy. Oficjalnie przyznano się, iż jego rozwój odsunięto na dalszy plan, czego widocznym efektem jest Fall Creators Update. W uaktualnieniu tym znajdziemy w zasadzie same poprawki i co ciekawe, tak już prawdopodobnie pozostanie. W najbliższym czasie nie pojawią się żadne większe aktualizacje, które wniosłyby od dawna wyczekiwane funkcjonalności.

W związku z tym nie ma co się dziwić, iż pod znakiem zapytania stanął Windows Insider. Skoro FCU ma być ostatnią odsłoną Windows 10 Mobile, to program ten niejako stracił rację bytu. Na szczęście Microsoft zdaje się mieć inne zdanie na ten temat i nie zamierza porzucić Insiderów. Należy się jednak pogodzić z tym, że nawet tam nie ujrzymy żadnych nowości. Będąc jego uczestnikami zyskamy jedynie ciut szybszy dostęp do wszelakich poprawek. Dlatego też bycie członkiem opisywanego programu nie jest już tak atrakcyjne jak kiedyś.

Zgodnie z wcześniejszymi spekulacjami, Microsoft zaprezentował pierwszego przedstawiciela linii Surface posiadającego w moduł LTE. Mowa oczywiście o, wyposażonym w chipset Snapdragon X16, Surface Pro with LTE Advanced. To jednak nie wszystko co przygotowano dla jego przyszłych właścicieli, gdyż znacznej poprawie uległ deklarowany czas pracy na jednym ładowaniu. Jeśli wierzyć zapewnieniom, opisywane urządzenie jest w stanie wytrzymać 17 godzin ciągłego odtwarzania wideo.

Surface Pro with LTE Advanced

Potencjalnych nabywców niewątpliwie nie ucieszy fakt, że początkowo dostępny będzie wyłącznie dla klientów biznesowych. Jeśli ta drobna niedogodność nie jest dla kogoś problemem, to warto zapamiętać, że do sprzedaży trafi już początkiem grudnia. Jeśli chodzi o rynek stricte konsumencki, to zadebiutuje na nim dopiero w przyszłym roku. W kontekście specyfikacji warto wspomnieć o tym, że wersja podstawowa została wyposażona w procesor Intel Core i5, 4 GB RAM oraz dysk SSD o pojemności 128 GB. Za takową konfigurację zapłacimy 1149 dolarów. Mocniejsza odsłona, posiadająca podwojoną pamięć operacyjną oraz tę przeznaczoną na dane, to już wydatek rzędu 1449 dolarów.

Niedawno Microsoft oficjalnie ogłosił, że rozwój Windows 10 Mobile nie jest już priorytetem. Co prawda było to oczywiste od jakiegoś czasu, jednakże informacja z pierwszej ręki nie pozostawia żadnych złudzeń. W końcu Fall Creators Update nie wniosło niczego nowego, wprowadzając jedynie pomniejsze poprawki do już obecnych mechanizmów. Choć wydawać by się mogło, że dni tego systemu są policzone, to jego agonia potrwa dłużej niż można by tego oczekiwać.

Windows 10 Mobile

Najnowsze informacje jednoznacznie wskazują na to, że wsparcie najnowszego wydania Windows 10 Mobile potrwa do 10 grudnia 2019 roku. Tak sprawa wygląda wyłącznie w przypadku urządzeń posiadających Fall Creators Update. Reszta użytkowników, która zatrzymała się na jednej z poprzednich aktualizacji, pozbawiona go zostanie odpowiednio wcześniej. Warto jednak pamiętać, że mowa tutaj jedynie o comiesięcznych łatek bezpieczeństwa, gdyż na nowe funkcje nie ma co liczyć.

Fluent Design bardzo powoli trafia do poszczególnych obszarów Windows 10. Choć jego prezentacja odbyła się już przeszło rok temu, to Fall Creators Update uaktualnił tylko niektóre fragmenty interfejsu tegoż systemu. Dla wielu konsumentów jest to mocno niezrozumiałe, dlaczego firma z takimi możliwościami nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Zamiast wykonać wszystko w obrębie jednego uaktualnienia, Microsoft mocno rozciąga to w czasie.

Nie wiadomo nawet, czy zbliżający się Redstone 4 ostatecznie załatwi tę sprawę. Prawdopodobnie nie, choć i on wprowadzi kolejne elementy zmienione na modłę Fluent Design. Najnowsze informacje z tego zakresu wspominają o systemowych ustawieniach, które zyskają efekt akrylu oraz efekt Reveal. Poza tym, lekko odświeżona zostanie ich strona domowa – będzie bardziej przejrzysta. Nie wiadomo niestety, kiedy nowy wygląd trafi do testowych kompilacji Windows 10. Można jednak oczekiwać, że stanie się to jeszcze przed końcem bieżącego roku.

Wraz z Fall Creators Update, za sprawą Fluent Design, Windows 10 zyskał nieco odświeżenia. Choć zdania na jego temat są podzielone, to jednak trzeba przyznać, że jest dość efekciarski. Niestety, jego wdrażanie jest bardzo powolne, a wspomniane uaktualnienie wprowadziło jedynie jego przedsmak. Wciąż jeszcze wiele przed Microsoftem do zrobienia, dlatego też niedawno udostępniano Insiderom nową odsłonę systemowej aplikacji do obsługi poczty.Fluent Design

Nie trudno się domyślić, że jej interfejs został dostosowany do założeń Fluent Design. Pojawiły się przezroczystości i animacje poruszania kursorem po interfejsie oraz jego kliknięcia. Zrezygnowano z mocno odznaczającego się paska tytułowego na rzecz zintegrowania go z resztą okna. Pod względem czysto użytkowym nie zmieniło się kompletnie nic. Warto jednak nadmienić, iż mimo posiadania omawianej wersji, czyli (co najmniej) 8700.40315, nie wszyscy Insiderzy zaobserwują wspomniane zmiany. Wszystko wskazuje na to, że Microsoft nie jest jeszcze gotowy by nowy wygląd udostępnić wszystkim zainteresowanym.

 

Firmy produkujące zarówno sprzęt i oprogramowanie często tworzą model mający zaprezentować możliwości nowej odsłony systemu. W obozie Microsoftu czymś takim jest linia Surface, o czym przypomniano nam przy okazji wydania Fall Creators Update. Dokładnie w ten sam dzień, bez żadnych wcześniejszych zapowiedzi, zadebiutował Surface Book 2.

Należy jednak nadmienić, że nie różni się on jakoś diametralnie od swojego poprzednika – ot jest trochę wydajniejszy, czyli nic nadzwyczajnego. Dzięki nietypowym zawiasom pracować może w czterech trybach – laptopa, tabletu, studio oraz wyświetlania. Poza szeroką gamą konfiguracji wewnętrznych znajdziemy go w dwóch głównych wariantach – z matrycą 13,5” o rozdzielczości 3000×2000 pikseli oraz 15” i rozdzielczości 3240×2160 pikseli. Zastosowane ogniwo zapewnić ma do 17 godzin ciągłego odtwarzania wideo. Zainteresowane nimi osoby muszą się jednak uzbroić w cierpliwość, gdyż przedsprzedaż mniejszej wersji (prawdopodobnie tylko ta będzie dostępna w Europie) rozpocznie się dopiero 9 listopada.

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż Fall Creators Update jest już na ostatniej prostej przed ostatecznym wydaniem. W końcu termin ten został ustalony na 17 października, toteż nie pozostało już zbyt wiele czasu. Dlatego też często wypuszczane są testowe kompilacje, by Insiderzy mogli wyłapać jak najwięcej błędów. To jednak nie wszystko, gdyż zdecydowano się wykonać kolejny, niezbędny krok na drodze do udostępnienia finalnego wydania. 

Fall Creators Update

Wczorajszego dnia Fall Creators Update w końcu trafił do gałęzi Release Preview. Jak zapewne wiecie, osoby z niej korzystające otrzymują jedynie te uaktualnienia, które niebawem mają trafić do wszystkich konsumentów. Jest to więc coś zgoła innego niż Szybki / Wolny Krąg, gdzie udostępniane są bardzo wczesne kompilacje Windows 10. Obecna sytuacja oznacza również, że Redstone 4 lada chwila wyjdzie poza Insiderów korzystających z opcji Skip Ahead. W związku z tym Microsoft zachęca do zachowania rozwagi, gdyż jego pierwsze kompilacje, które pojawią się w szybkim pierścieniu wydawania aktualizacji, mogą nie być zbyt stabilne. 

Windows 10 od początku narażony jest na ogromną krytykę ze strony osób dbających o swoją prywatność. Wszystko przez to, iż Microsoft zaimplementował w nim masę mechanizmów, których działanie nie było zbyt transparentne. By nieco załagodzić powstałą sytuację postanowiono zmodyfikować kontrowersyjne elementy, czego efekt zobaczyliśmy w niedawno udostępnionym Creators Update. Zreorganizowano proces pierwszej konfiguracji systemu, by już z jego poziomu dowiedzieć się o zakresie zbieranej telemetrii.W oczach wielu konsumentów to jednak wciąż zbyt mało, toteż Microsoft zdecydował się poczynić kolejne zmiany. W związku z tym ponownie uaktualniono ekran objawiający się zaraz po świeżej instalacji, skąd uzyskamy jeszcze łatwiejszy dostęp do polityki prywatności. W Fall Creators Update znajdziemy tam czytelne kategorie, gdzie zapoznamy się z wszelkimi szczegółami. Obecnie wszystko wrzucone jest do jednego worka o nazwie „Dowiedz się więcej”.

Dodatkowo, w nadchodzącej aktualizacji Windows 10 poinformuje nas, jeśli jakaś aplikacja będzie żądała podwyższenia swoich uprawnień. Dotychczas ograniczone było to wyłącznie do zapytań o dostęp do lokalizacji. W przyszłości podobne komunikaty ujrzymy w kontekście kontaktów, kalendarza, aparatu itd. Od dawna znane jest to użytkownikom nowszych wersji Androida i aż dziw bierze, że w Windows 10 dotychczas nie było takowego elementu.