Każda firma, która chce liczyć się na rynku musi wciąż reagować na zachodzące w nim zmiany. Konkretne ruchy konkurentów oraz oczekiwania klientów powinny być bezpośrednim motywatorem do działania, o ile nie chce się być zapomnianym. Nie inaczej jest w przypadku firmy Microsoft, a mimo to i tak boryka się z dużym problemem spadku popularności.

W Redmond jednak się tym nie zrażają i raz za razem raczą nas kolejnymi zmianami. Tym razem padło na wyszukiwarkę Bing – teraz będzie znacznie atrakcyjniejsza, gdyż otrzymała wsparcie dla Emoji (symboli). Oczywiście na razie tylko na rynkach anglojęzycznych, jednakże w przyszłości zasięg powinien zostać poszerzony na kolejne języki. Co ciekawe, silnik odpowiedzialny za ich rozpoznawanie nie będzie ograniczał się tylko do określenia znaczenia danego Emoji. Wpisując ich kilka algorytm postara się zrozumieć je całościowo i pod tym kontem przeszuka sieć.

emoji-one-bing

Jak widać jest to całkiem zabawna funkcja, acz raczej średnio przydatna w codziennym życiu. Choć z drugiej strony, na tak specyficznym rynku jak Japonia (z którego de facto Emoji pochodzi) może się to przyjąć.

Na pierwszy ogień poszła zakładka Daily Glance, która do tej pory zawierała m. in. zapowiadaną pogodę, najnowsze wiadomości czy czas jaki dzieli nas od powrotu do pracy. Dzięki temu już po jednym rzucie oka wiadomo, co będzie na nas czekać danego dnia. Firma od pewnego czasu chce sprawiać wrażenie spełniania próśb użytkowników. Dlatego też, dla nich dodano ich przybliżony czas powrotu do domu oraz podgląd na wszystkie nadchodzące i zapisane w kalendarzu terminy/spotkania. Niby mała funkcja, ale powinna zadowolić co najmniej kilka osób.

Microsoft coraz lepiej radzi sobie w nowoczesnym świecie. Z każdej strony nacierali na niego konkurenci, zatem musiał się dostosować by przetrwać. Efektem tego jest między innymi powstanie asystenta głosowego Cortana, który ma być bezpośrednią odpowiedzią na Siri (Apple) oraz Google Now (Google). Oczywiście samo napisanie odpowiedniego oprogramowania to nie wszystko, wciąż potrzebny jest jego silny rozwój i kolejne aktualizacje, by nie pozostać w tyle za innymi. Dlatego też, Microsoft raz za razem raczy nas nowymi uaktualnieniami, które są o tyle częstsze, że są niezależne od naszych smartphone – cały asystent opiera się na chmurze i to właśnie tam czynione są zmiany.

windowsazure_logo

Na pierwszy ogień poszła zakładka Daily Glance, która do tej pory zawierała m. in. zapowiadaną pogodę, najnowsze wiadomości czy czas jaki dzieli nas od powrotu do pracy. Dzięki temu już po jednym rzucie oka wiadomo, co będzie na nas czekać danego dnia. Firma od pewnego czasu chce sprawiać wrażenie spełniania próśb użytkowników. Dlatego też, do nich dodano przybliżony czas powrotu do domu oraz podgląd na wszystkie nadchodzące i zapisane w kalendarzu terminy/spotkania. Niby mała funkcja, ale powinna zadowolić co najmniej kilka osób.

Ponadto, jeśli będziemy szukać jakiegoś lotu częściej niż dwa razy, to Cortana zapyta czy chcemy by ona za nas go śledziła. Oczywiście do tej pory również taka opcja istniała, jednakże trzeba było samemu wydać odpowiednią komendę, a teraz stanie się to w zasadzie automatycznie poprzez potwierdzenie od nas.

flights-168x300

Poza tym, znaczne usprawniono funkcję wyszukiwania koncertów w naszym pobliżu, która teraz powinna działać jeszcze lepiej poprzez ściślejsze dopasowanie do naszych preferencji.

“Based on searches you make on Windows phone, Windows 8 devices and Bing.com, Cortana can infer who you like listening to and lets you know if they are performing within 100 miles of your home. With these timely recommendations, you can make sure you don’t miss your favorite acts.”

Ostatnią nowością są rekomendacje aplikacji przez naszego asystenta. Zależnie od tego, gdzie akurat będziemy się znajdować, dobierane nam będą odpowiednie tytuły. Jako przykład został tutaj podany Disneyland – podczas jego zwiedzania Cortana podpowie nam by pobrać aplikację Disney Expedition.

disney-180x300

Jak widać są to mniej lub bardziej przydatne zmiany, które powinny zadowolić szeroką gamę użytkowników. Niezależnie od ich rozmiaru cieszy sam fakt rozwoju, gdyż do tej pory Microsoft raczej nie przejawiał zbytniego entuzjazmu by aktualizować swoje już sprzedane produkty. Nie mniej jest to zmiana na plus, nawet pomimo świadomości, że jest ona robiona dla jeszcze większego zysku, a nie z troski o użytkowników.

Microsoft od dłuższego czasu stara się jak może, by jego usługi wyglądały ładnie i przejrzyście – lata stagnacji i ignorowania użytkowników nadały tej firmie metkę nieinnowacyjnej i opieszałej. Po długim okresie takiego stanu postanowiono coś z tym zrobić, czego efektem jest ModernUI. Choć początkowo był raczej chłodno przyjęty, to z czasem coraz więcej ludzi zaczęło się do niego przekonywać.

untitled

Ponadto w Redmond zaczęto wreszcie dążyć do unifikacji oprogramowania, tak by lepiej ono współpracowało ze sobą. Odświeżono platformę MSN i zintegrowano ją z aplikacjami Bing, które przy tej okazji przeszły metamorfozę i przejęły jego nazwę. Następne w kolejce są usługi takie jak Office Online, Outlook oraz OneDrive – choć niewiele, to wreszcie poprawiono ich wygląd. Dodano nowy App Launcher, wyglądający bardzo podobnie jak ten zastosowany przez Google. Po kliknięciu w charakterystyczną ikonkę (siatka kwardacików 3×3) rozwinie się lista wszystkich dostępnych nam usług tego giganta. Microsoft chwali się, że niezależnie od tego czy używamy Office 365 w pracy, czy Outlook.com w domu to zawsze uruchamiamy aplikacje w ten sam sposób.

Nowy wygląd zaczął być rozprowadzany wczoraj i jeszcze nie wszyscy mają możliwość ujrzenia zmian. Mimo, że nie są one szczególnie spektakularne, to cieszy iż Microsoft stara się poprawić ergonomię swoich rozwiązań.

 

Zmiany w firmie Microsoft toczą się swoim rytmem już od jakiegoś czasu. Bing ulega nieustannym zmianom, Windows Phone zostanie zastąpiony przez markę Windows, a marka MSN otrzymuje drugie życie. Od jakiegoś czasu możemy testować portal MSN w wersji poglądowej, który przeszedł ogromną metamorfozę względem swojej poprzedniej wersji. Cały portal został przeprojektowany, a przy okazji zintegrowano w nim wszystkie wydane dotąd aplikacje spod szyldu Bing – takie jak Bing Weather, Bing Finance itp. Chcąc uporządkować wprowadzony przez siebie nieporządek, firma z Redmond postanowiła przestać sygnować te aplikacje Bingiem, a zacząć przez MSN właśnie.

msn-money-wpcentral_story

Przy tej okazji, postanowiono zmienić nazwy kilku aplikacji. W naszym kraju jest to raczej niezauważalne, jednakże w angielskiej wersji aplikacji Finanse, zmieniono jej nazwę na MSN Money. Niby drobna zmiana, aczkolwiek w moim odczuciu bardziej odpowiada specyfice tej aplikacji. Zastanawiające jest, czy i kiedy dla naszego języka zostaną wprowadzone takie zmiany. Miejmy jednak nadzieję, że jeśli to nastąpi będzie to coś lepszego niż zwykłe surowe tłumaczenie – jednak nasze „Pieniądze” średnio by wyglądały.

Mam nadzieję, że tym razem Microsoft lepiej wykorzysta ten portal jak i samą markę, gdyż ostatnimi czasy nie poczynione zostały względem niej żadne zmiany. Mimo wszystko uważam, że może ona w przyszłości stanowić dość dużą wartość dodaną do wszystkich usług tej firmy. Już teraz, nawet w wersji poglądowej ta witryna ma wiele do zaoferowania – między innymi synchronizacje ustawień z naszym kontem oraz integrację z usługami społecznościami, a nawet z OneNote i OneDrive.

Asystenci głosowi to gorący temat ostatnimi czasy. Każda firma, która chce się liczyć w segmencie mobilnym stara się stworzyć własnego. Apple rozpoczęło ten wyścig dzięki Siri – była ona przełomem w dniu swojej premiery. Następny do gry przyłączył się Google Now, będący tworem wiadomej firmy i oferujący głęboką integrację z jej usługami. Stawkę jak to zwykle bywa zamyka Microsoft, który najpóźniej wprowadził swój system, przez co i ostatni napisał tego typu program – Cortanę. Cała trójka ma w zasadzie zbliżone do siebie możliwości, każdy z nich jest w czymś lepszy i jednocześnie gorszy w innej rzeczy – to normalne. 

Jednak to twór firmy z Redmond jest ostatnimi czasy najzacieklej rozwijany, gdyż jej pracownicy czują od jakiegoś czasu oddech konkurencji na karku. Poza tym, w między czasie zmienił się CEO, który w dużej mierze stawia na chmurę – nie dziwi zatem tak duży nacisk na nią (a to właśnie na niej opiera się Cortana). Asystent ten zawiera bardzo szeroki wachlarz funkcji i choć nie skorzystamy z nich w języku polskim, to jednak w łatwy sposób możemy użyć angielskiej wersji. Za jego pomocą ustawimy nowy alarm czy przypomnienie. Wykonamy połączenia głosowe, a nawet podyktujemy sms. Aplikacje firm zewnętrznych również mogą korzystać z jego dobrodziejstw, gdyż Microsoft nie zamknął się na nich i udostępnił im odpowiednie narzędzia. Pod tym względem jest to najlepszy tego typu twór jaki powstał.

screen_shot_2014-09-20_at_11.26.13_am-330x550

Stałe aktualizacje są kluczem do sukcesu każdej aplikacji – zarówno tej prostej, jak i rozbudowanej. W Redmond to wreszcie zrozumieli, dlatego też wydają poprawki dla swoich produktów znacznie częściej niż kiedykolwiek. Dzięki temu od niedawna Cortana zna nową sztuczkę – po wydaniu jej odpowiedniego polecenia (przykładowo „co oznacza xyz”) uraczy nas definicją danego słowa. Nie jest to może funkcja pierwszej potrzeby, jednak cieszy fakt iż jest ona tak często rozbudowywana o nowe możliwości. Oczywiście hasła nie są tworzone przez Microsoft, a ich bazą jest słownik Oxfordu – wydaje się zatem, że można im zaufać. Jeśli jednak jakieś słowo nie zostanie odnalezione, lub definicja nie będzie dla nas satysfakcjonująca, wtedy będziemy mogli po prostu przeszukać zasoby wyszukiwarki BING.