Microsoft ostatnimi czasy wręcz rozpieszcza użytkowników OneDrive. Przy okazji Windows 10 zapowiedziano szereg zmian, kluczowych z punktu widzenia konsumentów, jednak do tej pory całkowicie nieobecnych. Nie tak dawno otrzymaliśmy możliwość dodawania udostępnianych nam folderów do swojego własnego dysku, dzięki czemu są one widoczne na naszych urządzeniach po ich zsynchronizowaniu z chmurą. Choć wciąż jesteśmy uzależnieni od pierwotnego właściciela danego pliku, to jednak znacznie ułatwia to wymianę danych czy pracę grupową.OD_appleWatchNotification_framed_v1Tym razem postanowiono skupić się nie na samych mechanizmach pracy na poszczególnych dokumentach, a zamiast tego dodano powiadomienia informujące nas (właścicieli) o zmianach. Co ciekawe, takowa funkcja działać będzie zarówno poprzez wiadomości e-mail, jak poprzez aplikację OneDrive na naszych mobilnych urządzeniach. Będzie ona w stanie w czasie rzeczywistym pokazywać nam poczynione zmiany, dzięki czemu będziemy mogli skutecznie na nie reagować i nanosić ewentualne poprawki. Warto tutaj również wspomnieć o posiadaczach zegarka Apple Watch, który również będzie wspierał takowe powiadomienia.

Niestety, jak to zwykle w Microsofcie bywa funkcja ta jest udostępniania stopniowo kolejnym użytkownikom. Nie pojawi się ona u wszystkich jednocześnie, lecz będzie wydawana sukcesywnie w ciągu najbliższych kilku tygodniu. Pozostaje mieć nadzieję, że firmie nie zajmie to zbyt długo czasu, ponieważ wspomniany mechanizm zapowiada się nad wyraz ciekawie.

Microsoft raz po raz bierze się za aktualizację swoich poszczególnych usług i aplikacji. Niekiedy są to zmiany dość subtelne, a innym razem wyczekiwane od dłuższego czasu. Choć odnosić możemy wrażenie, że ogólnie OneDrive jest daleko w tyle za konkurencja w postaci Google Drive czy Dropboxa, to jednak gigant z Redmond co jakiś czas potrafi nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć.8eb5dada-caf3-43d8-ba7d-fe04e2e13fd6

Nie inaczej jest tym razem, kiedy to z zaskoczenia sprezentowano nam nową funkcję, której niektórym użytkownikom bardzo brakowało. Mowa tutaj o możliwości dodawania do swojego dysku folderów udostępnionych nam przez innych użytkowników. Dzięki temu w prosty sposób możemy zsynchronizować je z naszym komputerem, co znacząco poprawia pracę w grupie. Nie trudno też sobie wyobrazić, iż dzięki temu możemy utworzyć sobie pomiędzy znajomymi folder do wymiany plików, co pozwoli zaoszczędzić czas – wszystkie zmiany automatycznie pojawią się na każdym urządzeniu. Należy tutaj jednak pamiętać, że wspomniana możliwość działa jedynie w przypadku systemów Windows 7, 8 oraz 10 – oczywiście mowa tutaj o integracji z eksploratorem plików. Jak widać zabrakło wsparcia dla Windows 8.1 co może dziwić, aczkolwiek spowodowane jest to specyfiką tamtejszej wersji OneDrive. Poza tym warto nadmienić, iż by skorzystać z nowej funkcji musimy udostępnianym folderom nadać prawo do ich edytowania.

Jak więc widać Microsoft nie ustaje w stopniowym udoskonalaniu swoich produktów. Choć zmiany nie są jakoś szczególnie spektakularne, to jednak stopniowo i małymi kroczkami łatane są braki, które uniemożliwiają użytkownikom korzystającym z usług konkurencji korzystanie z tego produktu. Pozostaje mieć nadzieję, iż tendencja ta zostanie utrzymana i w najbliższych miesiącach doczekamy się kolejnych, od dawna wyczekiwanych możliwości.

Microsoft zbytnio nie rozpieszcza nas pod względem ilości informacji jakie nam przekazuje. Nie dość, że jest ich nadzwyczaj mało, to jeszcze nierzadko są one wewnętrznie sprzeczne. Wystarczy tutaj chociażby wspomnieć o aferze, która rozpętała się po niezbyt klarownym sformułowaniu dotyczącym aktualizacji do Windows 10. W pierwszej wersji wynikało z niego to, że wszyscy (włącznie z piratami) otrzymają darmową aktualizację do Win10 i w ten sposób zyskają legalną kopię – wszyscy wiemy jak ostatecznie się to zakończyło. Nie inaczej jest w przypadku Windows 10 Mobile, w kontekście którego nie wiemy w zasadzie nic konkretnego poza tym, że otrzymają go wszystkie obecne Lumie. windows10-850x478Oczywiście raz po raz pojawiały się pewne spekulacje na temat jego ewentualnej daty premiery, jednak oficjalnego stanowiska próżno było gdziekolwiek szukać. Na całe szczęście niejaki Anthony Doherty (Windows and Surface Business Group Lead at Microsoft SA) postanowił to zmienić, dzięki czemu wreszcie poznaliśmy pewne informacje. Na łamach portalu iAfrica.com zdradził on, iż to listopad będzie miesiącem rozpoczęcia dystrybucji wspomnianej aktualizacji. Zgadzałoby się to z wcześniejszymi mniej lub bardziej wiarygodnymi plotkami, które mówiły o przełomie października i listopada bieżącego roku. Niestety nie oznacza to, że już wtedy wszyscy będziemy mogli cieszyć się nową odsłoną mobilnych okienek. Wtedy zostanie jedynie uruchomiona cały proces, jednak przebiegać on będzie wieloetapowo, gdyż uzależniony jest regionalnie – może się okazać, że niektórzy zobaczą go dopiero w przyszłym roku.

Pozostaje mieć nadzieję, że ten czarny scenariusz się nie ziści i Microsoft zaktualizuje wszystkie urządzenia jeszcze przed końcem grudnia. Byłoby to niewątpliwie bardzo dobrze odebrane przez rynek, który momentami jest dość mocno znużony brakiem lub wiecznymi opóźnieniami uaktualnień dla kolejnych wersji Androida. Oczywiście w obozie giganta z Redmond wciąż nie jest tak dobrze jak u Apple, gdzie każdy iPhone dostaje tego samego dnia aktualizację i to niezależnie od miejsca na ziemi, jednak lepsze to niż brak jakiegokolwiek rozwoju.

Gigant z Redmond od samego początku stara się jak może, by zaistnieć na rynku smartphonów. Jak na razie dość słabo mu to wychodzi, toteż co rusz możemy przeczytać o kolejnych cięciach w budżecie. Nie tak dawno dowiedzieliśmy się, że seria Lumia przejdzie dość znaczące zmiany i zostanie uszczuplona pod względem wydawanych modeli, a przy tym zostaną one podzielone na 3 piony – biznesowy, konsumencki oraz tani.Lumia 540 Dual SIMJak się okazuje nie są to wszystkie różnice, jakie Microsoft zamierza wykonać względem dotychczasowej strategii. Dzięki TimesofIndia poznaliśmy kolejne ciekawe fakty, wśród których znajduje się wzmianka o negocjacjach podjętych z firmą Foxconn. Znana jest ona szczególnie dzięki firmie Apple, dla której składa ona nowe iPhony. Oczywiście nie jest to ich jedyny klient, a wszystko wskazuje na to, że już niebawem do ich listy dołączy Microsoft. Dzieje się tak dlatego, że gigant z Redmond planuje przenieść produkcję swoich Lumii do Indii, w czym mieliby mu pomóc Koreańczycy.

Czy wspominana współpraca przyniesie konsumentom jakiekolwiek korzyści? Trudno to jednoznacznie określić, jednakże na pewno firma na tym skorzysta. Pozwoli to zniwelować koszta transportu urządzeń, które choć sprzedawane były w Indiach, to jednak sprowadzano je z innych rynków – chociażby z Chin. Taki ruch ograniczyłby wydatki Microsoftu, co mogłoby (aczkolwiek nie musi) pozytywnie wpłynąć na cenę ich urządzeń.

Firmy technologiczne raz po raz prześcigają się w ciekawych pomysłach, które w teorii mają zrewolucjonizować nasze podejście do wszelakich inteligentnych urządzeń. Nowatorskie sposoby interakcji czy wyszukane interfejsy – to wszystko przekonać ma do jednej konkretnej korporacji, tak byśmy zarówno teraz jak i w przyszłości wybierali jej produkty. Prym tutaj wiedzie firma Apple, która zdążyła przez lata wypracować sobie mocną markę pociągającą za sobą tłumy. W tym momencie dochodzimy do tematu Microsoftu, który upatrzył sobie w Apple swego rodzaju wzór. Dlatego też wiele jego dotychczasowych rynkowych ruchów było łudząco podobnych do tejże firmy, co możemy również zaobserwować w najnowszym patencie giganta z Redmond.force-touch-microsoft-445ae2e4b4,0,750,0,0Postanowiono pozyskać technologię podobną do Force Touch spod znaku nadgryzionego jabłka, która pozwala na znacznie większa interakcję z urządzeniem. Powierzchnie ją wykorzystujące (chociażby touchpady) reagują nie tylko na sam dotyk, ale i na jego siłę nacisku. Dzięki temu nasze komendy są jeszcze precyzyjniejsze, ponieważ możemy tym sposobem zmniejszać lub zwiększać ich intensywność. Wedla najnowszego wniosku patentowego Microsoftu planuje on stworzyć coś działającego w ten sam sposób, będąc przy tym tańszym. Co ciekawe, w jego przypadku mogłoby to być również kompatybilne z klawiaturami, które w ten sposób byłyby w stanie wykrywać do 10 punktów dotyku – przez co cała jej powierzchnia działałaby jak touchpad.force-touch-microsoft-1-f6ab5a08,0,750,0,0Czy rozwiązanie to się przyjmie? Trudno w chwili obecnej to ocenić. O ile w przypadku Apple nie ma co się o to martwić, o tyle Microsoft może mieć z tym większy problem w swoich produktach. Choć byłaby to ich niewątpliwa zaleta na tle pozostałej konkurencji, to jednak ważnym czynnikiem będzie tutaj ostateczna cena, która w dalszym ciągu nie jest nam znana.

Microsoft raz za razem pokazuje nam, iż sukcesywnie zmienia swoją strategię. Zamiast kurczowo trzymać się własnej platformy i na nią rozwijać inne swoje usługi postanowiono skupić się na systemach konkurencji. W ten sposób gigant z Redmond postara się dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców, czego nie osiągnąłby ze swoim mało popularnym Windows Phone. Jak z rękawa Microsoft sypie kolejnymi aplikacjami na Androida czy iOS, przez co jego właśni użytkownicy raz po raz czują się oszukani (tym bardziej, że kilka z nich występuje tylko u konkurencji).

Tym razem padło na program Office Lens, który umożliwia skanowanie dokumentów i późniejsze ich zapisywanie chociażby w OneNote. Możemy również skorzystać z OneDrive, na którym pojawi się odpowiedni plik o rozszerzeniu .jpg. Aplikacja umożliwia również zapis prosto do Worda, w którym pojawi się już sam przetworzony i czysty tekst, dzięki czemu od razu będziemy w stanie go edytować. Oczywiście zarówno w Google Play jak i App Store można znaleźć na pęczki podobnych aplikacji, jednakże jeśli ktoś lubi i korzysta z ekosystemu Microsoftu, to wreszcie znajdzie idealne dla siebie rozwiązanie.

Jak więc widać, Microsoft bardzo się stara, by jak najbardziej zniechęcić konsumentów do jego własnego systemu. Już teraz wiele osób się zastanawia, po co tak właściwie inwestować w Windows Phone, skoro może kupić coś z Androidem i wciąż móc korzystać ze swoich ulubionych aplikacji (i wielu, wielu więcej). Jeśli firma nie poprawi swojej strategii (czyli nie zmniejszy stopnia ignorowania swojego własnego tworu) to już niebawem może się okazać, że Android będzie lepszym wyborem do obsługi ekosystemu Microsoftu niż sam Windows.

Microsoft wraz z rewolucją (przynajmniej w ich rozumieniu) w postaci Windows 10 stara się jak może, by wreszcie zdobyć sobie uznanie ludzi. Nie stroni przy tym od częstego przyrównywania siebie do konkurencji, zwłaszcza jeśli chodzi o ich dopiero powstający ekosystem. Tym razem postanowiono polamentować nad spójnością usług, która według Microsoftu mocno kuleje w ich przypadku. Na przykładzie Office oraz Windows pokazano, jak dwa ważne produkty w ogóle się wzajemnie nie uzupełniają, gdzie u konkurencji w postaci Apple czy Google wygląda to znacznie lepiej.msstrategyChris Capossela, który jest dyrektorem naczelnym działu marketingu w Microsofcie udzielił niedawno wywiadu dla portalu The Verge. Przyznał on, że gdy takie Apple reklamuje wyłącznie swojego iPhone czy iPada to wszyscy i tak traktują je jako całość. Myśląc o nich dostrzegają wszystkie inne usługi na nich dostępne, szeroką bazę aplikacji i nie tylko. W przypadku giganta z Redmond tak nie jest i w zasadzie wszystkie ich produkty są traktowane jako niezależne od siebie byty. Co ciekawe, jak Microsoft zaznacza rozpoczęto już tworzenie pewnych połączeń, czego przejawem jest chociażby Spartan i Cortana, Bing i Cortana oraz Outlook wraz ze Skype. Oczywiście największą widoczną obecnie symbiozą jest ta dotycząca Windowsa desktopowego i mobilnego, które z każdym dniem dzielą ze sobą coraz więcej funkcji. Przy okazji tego wywiadu wspomniano też co nieco o modelu biznesowym opartym o tzw. freemium, które to zakłada dawanie pewnych usług za darmo z możliwością ich odpłatnego rozszerzenia o dodatkowe opcje. Nie wiadomo jeszcze w jaki sposób Microsoft miałby skorzystać z takowej strategii, jednakże już sam fakt wspomnienia o niej dane nam pewne pole do rozmyślań.

Miejmy jednak nadzieję, iż nie są to suche przechwałki i pewnego dnia wszystkie elementy składowe ekosystemu giganta z Redmond będą ze sobą idealnie połączone. Na razie wszystko jest na dobrej drodze, jednakże wciąż wiele pozostało do zrobienia. Już nawet pomijając wygodną synchronizację, to niektóre produkty wciąż są tak różne pod względem wyglądu od siebie, że niekiedy ciężko jest znaleźć między nimi wspólne cechy.

Cortana, czyli głosowy asystent autorstwa Microsftu ostatnimi czasy rozwija się coraz prężniej. Ostra konkurencja ze strony innych graczy przyczynia się do jego częstych aktualizacji, przez co z tygodnia na tydzień staje się inteligentniejszy. Niestety, w obecnej chwili ograniczony jest wyłącznie do platformy Windows Phone 8.1 oraz Windows 10 Technical Preview i to nie w każdym regionie, a dosłownie w kilku. Oczywiście z każdą kolejną aktualizacją systemu stan ten ulega poprawie, jednak do pełnego zadowolenia konsumentów jeszcze trochę brakuje.Cortana-logoCo ciekawe, rozwój Cortany ma nie być ograniczony wyłącznie do wyżej wymienionych platform, gdyż jak podaje Reuters, już niebawem ma ona pojawić się również na iOS oraz Androidzie. Wskazuje się tutaj trzeci kwartał obecnego roku, co mniej więcej pokrywałoby się z premierą Windows 10. Ma być ona dostępna w formie samodzielnej aplikacji i choć nie będzie współgrać z w/w systemami tak dobrze jak z tymi z rodziny Windows, to jednak wciąż ma być bardzo funkcjonalna. Oczywiście budzi to pewne obawy wśród użytkowników Windows Phone, gdyż ich dotychczasowa karta przetargowa całkowicie straci na znaczeniu. Microsoft raz za razem pokazuje konsumentom, iż zamierza zdobywać rynek nie tylko dzięki swojej platformie, ale i poprzez aplikacje na systemach konkurencji. Choć taka sytuacja jest bardzo dobra dla posiadaczy tworu Google czy Apple, to jednak Ci korzystający wyłącznie z ekosystemu Windows na tym tracą.

Miejmy nadzieję, że o ile Cortana pojawi się u konkurencji, to faktycznie nie będzie ona dawać takich możliwości jak na swojej pierwotnej platformie. Sukcesywne zabieranie kolejnych wyróżników w znaczący sposób irytuje użytkowników kafelkowych systemów, przez co coraz więcej z nich zastanawia się nad przejściem do konkurencji. Jeśli Microsoft nic z tym nie zrobi, to paradoksalnie on sam stanie się największym powodem swojego upadku na rynku mobilnym.

Asystent głosowy pochodzący z Redmond choć wszedł na rynek stosunkowo późno, to jednak w niczym nie ustępuje swoim konkurentom. Siri czy Google Now faktycznie mają przewagę czasu nad Cortaną, jednakże Microsoft sukcesywnie łata braki, co rusz wydając kolejne aktualizacje. Czasem są one mało istotne, by innym razem zaskoczyć nas dużymi i konkretnymi udoskonaleniami. Tym razem sprezentowano nam coś małego kalibru, jednakże dość ważnego dla wielu osób korzystających z usług Microsoftu. Cortana-Weather-CelsiusDo tej pory Cortana domyślnie wyświetlała temperaturę w stopniach Farenheita. By dowiedzieć się ile wynosi ona w stopniach Celsjusza trzeba było zadać jej konkretne pytanie. Od teraz będzie to się jednak odbywać całkowicie automatycznie i zostanie oparte na naszej lokalizacji. Oczywiście jest to niewątpliwie bardzo pozytywna zmiana, jednakże już pojawiają się pierwsze głosy niezadowolenia. Znalazło się kilku użytkowników, którym narzucana z góry forma przeszkadza, gdyż akurat chcą korzystać z tej, która nie jest dla nich przeznaczona. Nie można tego w obecnym momencie ustawić na sztywno w opcjach, więc co niektórzy czują się bardzo tym dotknięci.

Miejmy jednak nadzieję, iż Microsoft niebawem naprawi ten brak, gdyż faktycznie wydaje się to być pewnym niedopatrzeniem z ich strony. Choć idea zmiany była jak najbardziej szczytna, to jednak oddanie możliwości manualnej modyfikacji byłaby dla wszystkich lepsza. Ewentualnie mogliby ustawić domyślne dostosowywanie na podstawie lokalizacji, a chętnym oddać ręczne ustawienia.

Cortana, czyli głosowa asystentka pochodząca z Redmond na rynku zawitała dość późno, bo dopiero rok temu. Jej konkurenci pochodzący z Cupertino (Apple) oraz Mountain View (Google) są już na nim od dłuższego czasu – odpowiednio od 2011 i 2012 roku. Choć jak widać została zaprezentowana znacznie później, to jednak w wielu kwestiach nie ustępuje swoim rywalom. Firmie Microsoft to jednak nie wystarcza i wciąż udoskonala swoją usługę.

By nam o tym przypomnieć postanowiono wystosować odpowiedni wpis za pomocą Twittera, który wywołał niemałe poruszenie w mediach. Został on napisany z konta Roba Chambersa – kierownika działu rozwoju w zespole Cortana Speech, zatem można domniemywać, iż co nieco wie.

Jeśli wierzyć jego słowom to w Microsofcie obecnie pracuje się nad nowym interfejsem programowania dla Cortany przeznaczonym dla deweloperów piszących aplikacje na Windows Phone. Oczywiście nie wiadomo czego tak naprawdę możemy się spodziewać, jednakże patrząc na wspomnianą wcześniej notkę można zauważyć dość duży entuzjazm Roba Chambersa.

Miejmy nadzieję, iż wspomniane nowe API faktycznie będzie tak dobre jak się zapowiada i wniesie ono nową jakość do świata mobilnych Okienek. Nie wiadomo nawet kiedy miałoby ono być zaprezentowane po raz pierwszy, jednakże z duża dozą prawdopodobieństwa można wskazać konferencję BUILD 2015, gdyż to właśnie ona jest organizowana z myślą o deweloperach.