Microsoft po raz kolejny podejmuje próbę oczyszczenia swojego sklepu z aplikacjami

Microsoft w zasadzie od samego początku boryka się z problemem śmieciowych aplikacji, które znajdują się w jego sklepie. Nie dość, że w porównaniu do konkurencji jest on daleko w tyle pod względem ich ilości, to jeszcze duża ich część stara się po prostu wyłudzić pieniądze od niczego niespodziewającego się konsumenta. Takie praktyki choć są szeroko krytykowane przez społeczność, to jednak nie spotkały się jak do tej pory ze stanowczym sprzeciwem tegoż giganta. Niebawem może to ulec zmianie, ponieważ powoli zbliża się premiera Windows 10, z którym to firma wiąże znaczne nadzieje.

microsoft-Windows8-store

Pierwszym krokiem było stworzenie całkowicie nowych aplikacji do obsługi Windows Store, które zbudowane są w oparciu o platformę Universal Apps (Windows Apps). Docelowo znajdować się mają w nich aplikacje, które są w stanie uruchamiać się na wszystkich urządzeniach opartych o najnowszy system Microsoftu – niezależnie od tego czy będzie to odsłona mobilna, desktopowa, czy nawet ta przeznaczona na konsole. Kolejne posunięcie zakłada znaczące zmiany w regulaminie stworzonym dla deweloperów, którzy muszą się go trzymać jeśli chcą by ich aplikacje nie zostały wyrzucone ze sklepu. Microsoft wreszcie ustanowi jasne warunki, których programiści będą musieli się trzymać. Przede wszystkim niemożliwym już będzie korzystanie ze znaków towarowych znanych marek, w celu wypromowania swojej własnej aplikacji, która nie ma żadnego z nimi związku. Firma nie będzie chciała również dopuścić do sytuacji, w której Windows Store będzie zalany tysiącami tych samych aplikacji, które nie dość, że będą bardzo podobnie wyglądać, to jeszcze posiadać będą identyczną funkcjonalność. Jeśli założenie to zostanie złamane przez jakiegoś twórcę oprogramowania, to będzie mógł się spodziewać usunięcia swoich produktów z zasobów sklepu. Co ciekawe, nowy regulamin będzie zakładał ustalanie cen adekwatnych do możliwości danych aplikacji, co już teraz wywołuje dość mieszane uczucia. O ile może to być faktycznie pozytywnie odbierane przez konsumentów, o tyle sami deweloperzy niekoniecznie będą musieli być z tego zadowoleni. Nierzadko lubią oni ustalać zbyt wysokie ceny, gdy nie ma żadnej realnej alternatywy dla ich programu. Już teraz programiści niezbyt kwapią się do pisania oprogramowania na platformę Microsoftu, a taki ruch może ich jeszcze bardziej zniechęcić – tym bardziej, że dzięki Windows Apps użytkownicy będą płacić raz, a i tak aplikacja będzie wtedy dla nich dostępna na każdej platformie opartej o Windows 10 (chyba, że sam deweloper ustali inaczej). Ostatnia godna odnotowania zmiana dotyczy wszelkich bubli, których jedynym celem jest przekazywanie konsumentom pewnych informacji. Nie rzadko ich opisy wprowadzają w błąd sugerując, iż jest to pełnoprawne oprogramowanie czy też gra, a tak naprawdę są to zazwyczaj jedynie poradniki czy samouczki. W przyszłości mają one być bezwzględnie oznaczane przez deweloperów, a ich tytuły muszą zostać zmodyfikowane tak by były jednoznaczne i precyzyjne – w przeciwnym wypadku czeka je oczywiście usunięcie.chrome_fake_windows_storeJak więc widać Microsoft zamierza dość poważnie zabrać się za swój sklep, który ma być jedną z głównych zalet jego najnowszego dziecka – Windows 10. Docelowo za jego pomocą mamy również nabywać oprogramowanie Win32, dlatego tez nie dziwią tak radykalne kroki, które zostały podjęte przez tę firmę. Śmieciowe aplikacje są jednym z głównym problemów trapiących Windows Store i jeśli nie zostanie to naprawione do czasu premiery nowej odsłony Windows, to wszelacy deweloperzy (ale i użytkownicy) wciąż będą sceptycznie do niego podchodzić. Omawiane zmiany mogą niestety nie spodobać się niektórym programistom, jednak w dłuższej perspektywie powinno one wyjść wszystkim na zdrowie.