Nowy backdoor ma nazwę VBS.BackDoor.DuCk.1 i jest napisany w języku Visual Basic Script. Dystrybuowany w formie ikony skrótu LNK z wbudowanym script. Kliknięcie na ikonę powoduje rozpakowanie skryptu, zapisuje w formie nowego pliku i uruchamia się. Skrypt zawiera mechanizm, który sprawdza obecność środowisk wirtualnych czy procesów monitorujących nasz zarażony system operacyjny. Patrzy też czy na komputerze znajduje się antywirus.0001U3LVYJVTGTSH-C116-F4 Zagrożenie potrafi też stworzyć zrzuty ekranu wykorzystując własną bibliotekę oraz zapisywać je w katalogu roboczym backdoora z końcówką .tmp. Wirus także wyłącza dodatki i tryb chroniony w przeglądarce Internet Explorer. Oczywiście potrafi też włączyć własny autostart podczas uruchamiania systemu. Najprostszym sposobem na sprawdzenie czy posiadamy wirusa jest znalezienie vtoroy_doc.doc w naszym folderze użytkownika. Backdoor został już dodany do sygnatur antywirusów z serii Dr.Web.

Nie tak dawno pisaliśmy o kwestii aktualizacji Windows do jego najnowszej, dziesiątej odsłony. Wedle pierwszych plotek, taka możliwość miałaby być dostępna wyłącznie dla użytkowników Win7 oraz nowszych, a posiadacze Windows Vista jak i starszego XP musieliby wykonać czystą instalacje od zera. Taki stan rzeczy potwierdził Gabriel Aul, który za sprawą swojego Twittera przekazał nam kluczowe informacje.

Oczywiście, choć będzie to trudne dla niektórych użytkowników, to jednak nie powinniśmy się temu dziwić. Wsparcie dla Windows Vista oraz XP zostało już zakończone, więc trudno byłoby oczekiwać większego zaangażowania Microsoftu w kwestię ich aktualizacji. Windows 10 będzie ogromnym skokiem jakościowym względem tych wydań, zatem nie powinna nas zaskakiwać taka, a nie inna decyzja dotycząca braku dla nich bezproblemowego uaktualnienia.

Już od dłuższego czasu w kontekście Windows 10 mówi się o tajemniczym projekcie Spartan, pod którym miałaby się ukrywać kolejna odsłona przeglądarki Microsoftu. Nie bez powodu nie używam tutaj nazwy Internet Explorera, gdyż ów twór miałby z nią zerwać i prezentować sobą całkowicie odmienna filozofię. Wedle najnowszych doniesień Win10 byłby faktycznie wyposażony w rzeczonego Spartana, jednakże prócz niego wciąż mielibyśmy dostęp do klasycznego Internet Explorera w wersji 11. Tłumaczyło by to jego obecność i ciągły rozwój w testowych wydaniach najnowszych okienek.

Ponadto, jeśli wierzyć w słowa Mary Jo Foley nowy produkt miałby być wyposażony w silnik skryptowy Chakra oraz renderujący Trident, czyli dokładnie tak samo jak stary i poczciwy Internet Explorer. Spartan miałby być jednak znacznie lżejszy, a poza tym prawdopodobnie będzie łudząco podobny do Firefoxa czy Chrome i tak jak one ma obsługiwać rozszerzenia. Jeśli założyć, że Microsoft faktycznie zostawi Internet Explorera to nasuwa się jeden wniosek – Trident zostanie rozbity na dwie odrębne wersje. Takie informacje przedstawił Brand Sams z serwisu Neowin – wspomina on o jego podzieleniu na dwie niezależne biblioteki DLL. Jedna odpowiadałaby za renderowanie stron pisanych pod stare wydania IE, natomiast druga miałaby je renderować zgodnie z obecnymi standardami HTML5/CSS3.0285_Internet_Explorer_11_FavoritesWartym odnotowania jest fakt, iż przy okazji następcy Internet Explorera mówi się o jeszcze jednej sprawie. Skoro ma on być całkowicie nowym produktem i będzie niezależny od swojego poprzednika, to prawdopodobnym jest jego wydanie na inne platformy. Microsoft nie raz podkreślał, że IE faktycznie pozostanie przeglądarką na wyłączność systemów z rodziny Windows, jednakże Spartan ma się całkowicie odciąć od historii oraz złego postrzegania IExplorera. Dlatego też Mary Jo Foley i tutaj spekuluje, że wydanie go na inne platformy mogłoby wyjść firmie na dobre – w końcu jego konkurenci robią podobnie, a Satyi Nadelli bardzo zależy na multiplatformowości.

Pozostaje mieć nadzieję, iż Microsoft dopracuje swój produkt, gdyż o ile IE w obecnym wydaniu jest już dość szybkie, o tyle wsparcie dla najnowszych standardów wciąż jest niewystarczające. Brak obsługi rozszerzeń jest nie do przyjęcia dla wielu osób, przez co nawet nie chcą spróbować jego najnowszych wersji. Jeśli firmie uda się zerwać ze starym postrzeganiem, a do tego nie powtórzą tych samych błędów, to szykuje nam się bardzo interesujący produkt i być może wreszcie godny konkurent dla Google Chrome oraz Firefoxa.

Pierwsza próba instalacji Windows 10 była do tej pory lekko skomplikowana dla niektórych osób. Musieli oni uruchamiać specjalnie do tego przygotowaną stronę, z której mogli pobrać obraz płyty i dopiero potem z jego pomocą przechodzili do uaktualnienia. W październiku Microsoft nieco ułatwił ten proces użytkownikom Windows 7, którzy po instalacji pewnej łatki byli w stanie pobrać nową wersję wprost z Windows Update.Windows 7 update to Windows 10Dużo czasu musiało upłynąć, aby firma z Redmond wydała podobne narzędzie dla Windows 8.x. Oczywiście znów jedyne co musimy zrobić to zaopatrzyć się w odpowiedni plik ze stron giganta po czym w styczniu po udostępnieniu kolejnej kompilacji otrzymamy powiadomienie o możliwości jej pobrania. Należy przy tym pamiętać, że powrót do Windows 8.x będzie możliwy jedynie poprzez reinstalację systemu, zatem jeżeli boimy się o swoje pliki to lepiej takowej operacji nie przeprowadzać na naszym głównym systemie. Niby Windows 10 nie sprawia żadnych większych problemów, jednak to jest wciąż wersja testowa i różne rzeczy mogą się przydarzyć.

Niedawno wypuszczona w sieć kompilacja Windows 10 oznaczona numerem 9901 przynosi szereg konkretnych zmian – zarówno wizualnych, jak i funkcjonalnych. Pomińmy jednak tym razem wygląd i skupmy się na jednej dość istotnej z punktu widzenia konsumentów nowości. Jest to pierwsza odsłona (choć z nieoficjalnego źródła), która zawiera zaczątek łączenia sklepów znajdujących się w Windows i Windows Phone. Obecnie są one odrębnymi bytami z oddzielną bazą aplikacji, jednak w przyszłości ma to ulec zmianie. windiwJuż teraz możemy dostać się do kilku aplikacji (nie wiadomo czy i kiedy otrzymamy dostęp do wszystkich) i jak donosi AngelWZR na Twitterze jedną z nich jest autorskie oprogramowanie HTC – „Make More Space”. Oczywiście na chwilę obecną próba instalacji zwraca błąd, jednakże sam fakt istnienia takiej możliwości daje pewną nadzieję, iż wraz z wersją zapowiedzianą na 21 stycznia otrzymamy już poprawnie działającą namiastkę końcowych możliwości.

Oczywiście istnieje pewna szansa, że jest to po prostu błąd sklepu i omawiana funkcja nie pojawi się w najbliższym czasie. Miejmy jednak nadzieję, iż tak się nie stanie, a póki co nie pozostaje nam nic innego jak czekać na najbliższą, już zapowiedzianą konferencję.

Kwestia dostępu do plików jest szczególnie istotna dla ludzi aktywnie korzystających z komputera. Szybkie i łatwe przerzucanie wielu danych pomiędzy różnymi folderami jest pożądane przez wielu, dlatego tak dużym zainteresowaniem cieszy się TotalCommander i jego klony. Microsoft postanowił jednak coś z tym zrobić, gdyż wedle najnowszych plotek ma on w znacznym stopniu usprawnić obecnego eksploratora plików.

Za taką informację jest odpowiedzialny aktywny od jakiegoś czasu Gabriel Aul, który jest jednym z pracowników Microsoftu.

Oczywiście nie podał on żadnych konkretów, jednak można przypuszczać, iż nie będą to żadne kosmetyczne zmiany. Gigant z Redmond nie może pozwolić sobie na zbytnią stagnację, gdyż i tak otrzymał już metkę mało innowacyjnej firmy, która nie potrafi odnaleźć się na nowym rynku. Pozostaje mieć nadzieję, iż Microsoft stanie na wysokości zadania i stworzy coś funkcjonalnego. Wykreowanie godnego następcy obecnego rozwiązania nie powinno być trudne, gdyż prócz drobnych zmian nie zmieniło się ono praktycznie w ogóle na przestrzeni wielu lat.

 

Zmiany jakie wprowadził system Windows 8 do interfejsu użytkownika nie spodobały się wielu osobom. Został podniesiony wielki raban gdy usunięto z niego Aero Glass, który podobno znacznie upiększał system. Temat ten wrócił przy okazji Windows 10, gdyż jest duże prawdopodobieństwo powrotu w/w opcji.

Co ciekawe, to właśnie my mamy bezpośredni wpływ na ewentualną decyzję Microsoftu. Wystarczy, że okażemy znaczne zainteresowanie tą funkcją, a istnieje duża szansa przychylności ze strony firmy. Tak brzmiącą informację przy pomocy Twittera udzielił Gabriel Aul, zatem możemy śmiało w nią uwierzyć.

Choć w mojej opinii Aero Glass jest całkowicie zbędne (i tylko rozprasza), to jednak wielu osobom się ono podobało i od samego początku domagały się jego powrotu. Gdyby Microsoft wprowadził to w formie wyboru, to jestem pewny, że przysporzyłby sobie duże uznanie wśród użytkowników.

Jedną z większych zmian poczynionych w Windows 8 z perspektywy zwykłych użytkowników było pozbawienie ich możliwości używania gadżetów pulpitu. Te swoiste widżety umożliwiały szybki podgląd w ulubione przez nas dane, analogicznie do tego co możemy spotkać w Androidzie. Wraz z tą odsłoną systemu zaprezentowano Żywe Kafle w wersji dla PC, które miały być w pewnym sensie następcami poprzedniego mechanizmu. Niestety reakcje ludzi były niezbyt przychylne Microsoftowi, gdyż wielu przeklinało nowe wydanie, która było zbyt dużą wizualną zmianą jak na jeden raz.

Microsoft jednak zrozumiał swój błąd (a przynajmniej sprawia takie wrażenie) i postanowił, pójść na rękę użytkownikom przy okazji Windows 10. O ile gadżety w poprzedniej formie raczej już nie pojawią się w tym systemie, o tyle prawdopodobnie zostaną one zastąpione przez właśnie żywe kafelki, które będą mogły być wyświetlane na pulpicie. Jest to bardzo duża zmiana funkcjonalna, gdyż do tej pory by z nich korzystać musieliśmy przejść do menu start, co dla wielu było bardzo nieintuicyjne i całkowicie zbędne. Gdyby coś takiego doszło do skutku, to z całą pewnością można założyć, że wielu użytkowników zadowoliłaby taka zmiana. Nie bylibyśmy zmuszeni do używania tego rozwiązania, a wszyscy zainteresowaniu mogliby z niej w łatwy sposób skorzystać. Przy okazji jeszcze bardziej zbliżono by do siebie interfejs Aero i Modern, które w Windows 8 stanowiły praktycznie dwa odrębne byty. live_tilesMiejmy nadzieję, że Microsoft nie odmówi swoim użytkownikom takowej zmiany. Obecnie nie mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek zawirowania w komunikacji ze społecznością, która w aktualnej strategii firmy ma duży wpływ na rozwój systemu Windows. Gdyby przy okazji rozwinięto ich funkcjonalność i zaprezentowano Interaktywne Kafle to Microsoft przekonałby jeszcze więcej ludzi, by z nich korzystali.

Reinstalacja systemu Windows jest dla wielu osób bardzo traumatycznym przeżyciem. Mozolny proces instalowania całego oprogramowania od nowa skutecznie zniechęca wiele osób do takowej decyzji. Microsoft wreszcie zrozumiał jak ważny jest komfort psychiczny użytkowników, dlatego przy okazji Win10 dopracował mechanizm instalacji kolejnych testowych wydań. Gdy udostępniano kolejne wersje Win8 osoby testujące musiały każdorazowo dokonywać czystej instalacji. Było to bardzo uciążliwe, tym bardziej jeśli ktoś lubi w znacznym stopniu system dostosować do siebie. Wraz z jego obecną odsłoną możliwe stało się pobieranie kolejnych kompilacji z poziomu systemu, dzięki czemu samo uaktualnienie nie wymaga już pozbywania się wszystkich naszych cennych danych.

Mimo znacznego uprawienia tego mechanizmu wciąż powracało jedno pytanie – wielu pytało, czy sprawdzi się on równie dobrze przy wydaniu wersji ostatecznej, RTM. Dlatego też pewien ciekawski użytkownik Twittera wystosował na nim oficjalne zapytanie do pracownika odpowiedzialnego za program Windows Insider. Odpowiedź nie jest jednak zbyt satysfakcjonująca, choć daje pewną nadzieję, iż tak się właśnie stanie. Gabriel Aul zapewnił, że właśnie taka jest intencja Microsoftu, choć oczywiście nie otrzymaliśmy tutaj żadnej wiążącej deklaracji – firma prawdopodobnie wolała się zabezpieczyć przed ewentualną wpadką. UntitledWażne jest jednak, iż Microsoft nie zapomniał o takowej możliwości i pracuje nad nią. Jeśli im się to uda to wtedy będzie to kolejne potwierdzenie wielkich zmian w firmie, która teraz stara się pokazywać z tej lepszej strony. Na każdym kroku przypomina nam jak ważna jest dla niej silna społeczność, która jest siłą każdego produktu. Poza tym, taka perspektywa na pewno przysporzy systemowi więcej chętnych do testowania, gdyż ostatecznie nie będą zmuszeni do reinstalacji całości i przechodzenia żmudnego procesu konfiguracji oprogramowania.

Jakiś czas temu zapowiedziano, iż wraz z kolejną odsłoną systemu Windows zostanie zaimplementowana obsługa formatu MKV i tak też się stało w najnowszej wydanej kompilacji Windows 10. Nikt się jednak nie spodziewał, że przy tej okazji Microsoft zdecyduje się na jeszcze jeden ciekawy krok. Owe wsparcie zapewnił również dla Windows 8, który przy okazji niedawnej aktualizacji aplikacji Wideo zyskał taką możliwość. Jest to bardzo dobra wiadomość, gdyż do tej pory wiele osób zakładało, iż bezproblemowe odtwarzanie formatu MKV będzie traktowane jako karta atutowa Windows 10 i swego rodzaju zachęta do jego zakupu. Firma stanęła jednak na wysokości zadania i miło zaskoczyła swoich użytkowników. xbox-video-and-xbox-games-apps-come-to-windows-8-7525406edfZaplanowana styczniowa aktualizacja dla Win10 ma ponadto wprowadzić natywną obsługę bezstratnego formatu FLAC. Jest zatem nadzieja na ruch analogiczny do tego, który wykonano obecnie z aplikacją Wideo. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, iż i tym razem zostanie uaktualniona aplikacja Muzyka, by dodać do niej odpowiednie wsparcie. Miejmy nadzieję, że tak się stanie i coraz więcej nowych funkcji będzie dostarczanych właśnie przy pomocy drobnych aktualizacji programów tworzonych z myślą o trybie Modern.