Od chwili wydania Windows 10 Microsoft stara się przekonać konsumentów, że jest on najlepszym możliwym wyborem. Tyczy się to nie tylko jego możliwości, ale i mechanizmów mających chronić użytkowników przed różnorakimi niebezpieczeństwami. Kolejny krok w tym kierunku wykonano przy okazji wydania Fall Creators Update, gdy uaktualniono wymogi stawiane przed producentami sprzętu. Co ciekawe, są one jednolite dla wszystkich urządzeń pracujących pod kontrolą najnowszej odsłony Windows 10 .

Windows 10

Nowe standardy podzielono na dwie grupy – dotyczące oprogramowania oraz te odnoszące się do podzespołów. By urządzenie zostało uznane za bezpieczne, musi domyślnie korzystać z UEFI Secure Boot (sterowniki w wersji co najmniej 2.4) oraz powinno wykorzystywać Secure MOR w rewizji drugiej. Sprzęt musi również posiadać przynajmniej 8 GB RAM, choć jego ilość niczego nie zmienia we wspomnianym aspekcie. Jeśli chodzi o procesory, to wymieniane są jednostki Intela siódmej generacji, a mianowicie Core M3-7xxx, Xeon E3-xxxx oraz najnowsze produkty z serii Intel Atom, Celeron i Pentium. W przypadku AMD również mowa o siódmej generacji, czyli serii Ax-9xxx, Ex-9xxx, a także FX-9xxx.

Następca Fall Creators Update dostępny jest w programie Windows Insider już od kilkunastu tygodni. Jak na razie nie wniósł on żadnych większych nowości, gdyż skupiono się głównie na implementowaniu Fluent Design w poszczególnych obszarach interfejsu Windows 10. Choć regularnie wydawane są testowe kompilacje, to nie pokuszono się o udostępnienie jakiegokolwiek obrazu tego systemu.

Dopiero niedawno zdecydowano się coś z tym zrobić i po prawie dwóch tygodniach od pojawienia się wydania 17025 opublikowano stosowny plik. Dzięki niemu zainteresowani użytkownicy będą mogli zainstalować system od zera. Jest to szczególnie przydatne, gdy z jakiś powodów nie funkcjonuje on tak jak powinien. Dostęp do opisywanego obrazu uzyskać można na oficjalnej witrynie Microsoftu, o ile jest się uczestnikiem programu Windows Insider.

Wraz z premierą Windows 10 ogłoszono, iż posiadacze Windows 7 oraz Windows 8.1 są upoważnieni do darmowego uaktualnienia. Stanowiło to sporą zachętę do przesiadki, zwłaszcza, że za każdą z poprzednich odsłon trzeba było sporo zapłacić. Jednak nic co dobre nie trwa wiecznie, ponieważ wraz z dniem 29 lipca 2016 zakończono wspomnianą promocję. Tak to przynajmniej wyglądało w przypadku typowego konsumenta, gdyż osoby niepełnosprawne zostały łagodniej traktowane. Przeznaczony im okres darmowej aktualizacji wtedy nie upłynął i nie podano też innej daty jej wygaśnięcia.

Problem w tym, że wielu konsumentów wykorzystywało tę furtkę do nabycia Windows 10 już po upływie pierwotnego terminu. Żeby było zabawniej, wiele technologicznych portali postanowiło wykorzystać ten fakt, by złapać nieco dodatkowych odsłon. Dlatego też w sieci nie trudno natknąć się na poradniki, które krok po kroku pokazują „jak oszukać system”. Sam Microsoft niewiele z tym robił, choć co jakiś czas wspominał o tym, że ukróci ten proceder. Czas zdecydowanych działań wreszcie nadszedł, w związku z czym ogłoszono, że z dniem 31 grudnia 2017 roku opisywany sposób nabycia Windows 10 odejdzie w niepamięć. Zainteresowane tym osoby prawdopodobnie już dawno nabyły swoją kopię, a całej reszcie konsumentów jest to całkowicie obojętne.

Niedawno Microsoft oficjalnie ogłosił, że rozwój Windows 10 Mobile nie jest już priorytetem. Co prawda było to oczywiste od jakiegoś czasu, jednakże informacja z pierwszej ręki nie pozostawia żadnych złudzeń. W końcu Fall Creators Update nie wniosło niczego nowego, wprowadzając jedynie pomniejsze poprawki do już obecnych mechanizmów. Choć wydawać by się mogło, że dni tego systemu są policzone, to jego agonia potrwa dłużej niż można by tego oczekiwać.

Windows 10 Mobile

Najnowsze informacje jednoznacznie wskazują na to, że wsparcie najnowszego wydania Windows 10 Mobile potrwa do 10 grudnia 2019 roku. Tak sprawa wygląda wyłącznie w przypadku urządzeń posiadających Fall Creators Update. Reszta użytkowników, która zatrzymała się na jednej z poprzednich aktualizacji, pozbawiona go zostanie odpowiednio wcześniej. Warto jednak pamiętać, że mowa tutaj jedynie o comiesięcznych łatek bezpieczeństwa, gdyż na nowe funkcje nie ma co liczyć.

Fluent Design bardzo powoli trafia do poszczególnych obszarów Windows 10. Choć jego prezentacja odbyła się już przeszło rok temu, to Fall Creators Update uaktualnił tylko niektóre fragmenty interfejsu tegoż systemu. Dla wielu konsumentów jest to mocno niezrozumiałe, dlaczego firma z takimi możliwościami nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Zamiast wykonać wszystko w obrębie jednego uaktualnienia, Microsoft mocno rozciąga to w czasie.

Nie wiadomo nawet, czy zbliżający się Redstone 4 ostatecznie załatwi tę sprawę. Prawdopodobnie nie, choć i on wprowadzi kolejne elementy zmienione na modłę Fluent Design. Najnowsze informacje z tego zakresu wspominają o systemowych ustawieniach, które zyskają efekt akrylu oraz efekt Reveal. Poza tym, lekko odświeżona zostanie ich strona domowa – będzie bardziej przejrzysta. Nie wiadomo niestety, kiedy nowy wygląd trafi do testowych kompilacji Windows 10. Można jednak oczekiwać, że stanie się to jeszcze przed końcem bieżącego roku.

Temat Windows 10 on ARM rozpala wyobraźnię wielu fanów produktów Microsoftu. W końcu, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, jest on pełnym systemem pracującym na typowo mobilnym procesorze. Nie ma tutaj mowy o ograniczaniu się wyłącznie do UWP i Microsoft Store – zachowana zostanie obsługa środowiska win32. Jednak nie ta cecha ma być jego największą zaletą.

Windows 10

Firma obrała sobie za cel optymalizację systemu w taki sposób, by jego zarządzanie energią było możliwie najbliższe ideału. Prawdopodobnie udało jej się to osiągnąć, o czym świadczy zabawna sytuacja, która wyszła na jaw podczas niedawnego wywiadu przeprowadzonego przez portal ZDNet. Jeśli wierzyć na słowo, pierwsi testerzy Windows 10 on ARM mieli zgłaszać nieprawidłowe działanie wskaźnika stanu naładowania baterii. Miał on wręcz niemożliwie rzadko zmieniać swoją wartość. Okazało się jednak, że odpowiadała za to ogromna oszczędność w konsumpcji energii. Oczywiście nie wiadomo, jak wykorzystywany był omawiany system ani tym bardziej na jakiej konfiguracji pracował.

Należy przy tym pamiętać, że na chwilę obecną są to wyłącznie zwykłe deklaracje. Rzeczywistość może być (jak to często bywa) zgoła inna, więc do momentu pojawienia się pierwszych recenzji warto zachować umiarkowany entuzjazm.

Microsoft, jak każdy twórca oprogramowania, raz na jakiś czas uszczupla listę wspieranych urządzeń. Tyle dobrego, że w jego przypadku oznacza to kilka dobrych lat wydawania mniej lub bardziej przydatnych aktualizacji. Niemniej, w końcu musi nadejść moment, w którym starsze modele zostają uznane za niepotrzebny balast. Wystarczy przypomnieć sobie sytuację z premiery Windows 10 Mobile, kiedy, pomimo wcześniejszych deklaracji, nie uaktualniono wielu Lumii. Przy okazji kolejnych wydań tego systemu powtarzano ten ruch i nie inaczej jest w odniesieniu do Fall Creators Update.

Fall Creators Update

Z oficjalnej listy, która przedstawia modele wspierane przez FCU, zniknęły dwie Lumie – 640 oraz 640 XL. W przypadku tych modeli nikogo nie powinna dziwić taka decyzja, gdyż od dnia ich wejścia do sprzedaży minęło już 2,5 roku. Tak długie wsparcie jest bardziej niż satysfakcjonujące, czego pozazdrościć może większość konsumentów korzystających na co dzień z Androida. Warto nadmienić, że prawdopodobnym kandydatem do porzucenia przy okazji kolejnego wydania Windows 10 Mobile jest Lumia 950 i 950 XL. One również zostały wydane w 2015 roku, choć w ich przypadku był to nie pierwszy, a czwarty kwartał.

Raptem kilka dni temu rozpoczęto rozpowszechnianie uaktualnienia Fall Creators Update. Jego wdrożenie na wszystkich konsumenckich maszynach trochę zajmie, lecz nie przeszkadza to w pojawianiu się plotek na dotyczących jego następcy. Mowa oczywiście o tajemniczym Redstone 4, na temat którego wciąż niewiele wiadomo. Dzięki użytkownikowi WalkingCat dowiedzieliśmy się jednak, że wraz z tym uaktualnieniem prawdopodobnie zadebiutuje mechanizm o nazwie Follow Me.

Dedykowany jest on mniej obeznanym użytkownikom, niejednokrotnie mającym problemy ze znalezieniem pożądanych funkcji. W przyszłości Windows 10 każdorazowo uruchomi mini poradnik, gdy wydamy mu odpowiednią komendę. Za rękę będziemy prowadzeni w interesujące nas miejsce, do czego posłuży Cortana. W tym momencie dochodzimy do największej wady tego rozwiązania, czyli małej dostępności tejże asystentki. W związku z tym już na starcie zostajemy pozbawieni ciekawego rozwiązania, chyba, że zdecydujemy się korzystać z języka angielskiego.

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż Fall Creators Update jest już na ostatniej prostej przed ostatecznym wydaniem. W końcu termin ten został ustalony na 17 października, toteż nie pozostało już zbyt wiele czasu. Dlatego też często wypuszczane są testowe kompilacje, by Insiderzy mogli wyłapać jak najwięcej błędów. To jednak nie wszystko, gdyż zdecydowano się wykonać kolejny, niezbędny krok na drodze do udostępnienia finalnego wydania. 

Fall Creators Update

Wczorajszego dnia Fall Creators Update w końcu trafił do gałęzi Release Preview. Jak zapewne wiecie, osoby z niej korzystające otrzymują jedynie te uaktualnienia, które niebawem mają trafić do wszystkich konsumentów. Jest to więc coś zgoła innego niż Szybki / Wolny Krąg, gdzie udostępniane są bardzo wczesne kompilacje Windows 10. Obecna sytuacja oznacza również, że Redstone 4 lada chwila wyjdzie poza Insiderów korzystających z opcji Skip Ahead. W związku z tym Microsoft zachęca do zachowania rozwagi, gdyż jego pierwsze kompilacje, które pojawią się w szybkim pierścieniu wydawania aktualizacji, mogą nie być zbyt stabilne. 

Windows 10 Mobile już od dłuższego czasu nie doczekał się żadnej konkretnej aktualizacji. Nie dziwi więc fakt, że wielu jego wiernych użytkowników odpuściło sobie ten system. Nawet zewnętrzni deweloperzy zaczęli wycofywać swoje aplikacje ze sklepu Windows. Generalnie rzecz ujmując, przyszłość tej platformy nie napawała choćby najmniejszym optymizmem. Dlatego też nieszczególnie zdziwiły informacje przekazane nam przez Joe Belfiore, który potwierdził to, czego domyślano się od miesięcy.

Wedle jego słów, rozwój Windows 10 Mobile oraz urządzeń pracujących pod jego kontrolą nie jest teraz priorytetem dla Microsoftu. Oczywiście pozostanie wsparcie z zakresu bezpieczeństwa oraz eliminowane będą na bieżąco wykrywane błędy. Zaznaczono przy tym, iż firma naprawdę mocno zachęcała deweloperów do wydawania swoich aplikacji, oferując im zapłatę, a niekiedy robiąc to za nich. Niestety, niewielka grupa aktywnych użytkowników skutecznie ostudziła ich zapał.