Przyszłość Windows 10 Mobile od dłuższego czasu stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Microsoft nabrał wody w usta, a swoimi decyzjami zdecydowanie nie poprawia zaistniałej sytuacji. W programie Windows Insider od dawna nie pojawiło się nic ciekawego, a największą zmianą w aktualnej gałęzi rozwoju są Emoji 5.0. Nie dziwi więc, że fani niejednokrotnie starają się dopytać o przyszłość tego systemu, lecz jak na razie bez większego rezultatu.

Jakby tego było mało, sam Brandon LeBlanc, piastujący stanowisko członka drużyny odpowiedzialnej za Windows Insider, zabrał głos w tej sprawie. Stwierdził jednoznacznie, że Microsoft wyjaśni wszystkie nieścisłości dopiero wtedy, gdy będzie na to gotowy. Jak odpisano mu, że „wtedy może już nie pozostać żaden użytkownik” to odpowiedział, iż „bardzo dobrze rozumieją całą sytuację”. Nie ulega wątpliwości, że słowa te stworzyły jeszcze więcej pytań i nie udzieliły jakiejkolwiek odpowiedzi. Pojawiła się masa spekulacji, przez co naprawdę trudno jest się dziwić mocnemu zawiedzeniu fanów Windows 10 Mobile.

Od dnia premiery Windows 10 Microsoft reklamuje go jako system przyjazny użytkownikowi. Opinie konsumentów na ten temat są oczywiście podzielone, lecz trzeba przyznać, że firma wiele w tym aspekcie poprawia. Szczególnie widoczne jest to w kontekście tzw. Ułatwień Dostępu, które dedykowane są ludziom z różnymi niepełnosprawnościami. Fall Creators Update pójdzie w tym aspekcie jeszcze dalej i wprowadzi dwie ogromne nowości.

Jedna z nich omawiana była już kilka miesięcy temu – mowa o obsłudze czytników Braille. Kolejna została zapowiedziana w zeszłym tygodniu i jest niewątpliwie równie użyteczna. Microsoft, poprzez program Windows Insider, wprowadził natywną implementację mechanizmu śledzenia ruchów gałek ocznych. Co ciekawe, inspiracją do tego był projekt zaprezentowany na wydarzeniu o nazwie Hackathon. Nie jest to co prawda żadna nowość, gdyż technologia ta już od dawna jest opracowywana przez firmę Tobii. O ile jednak Microsoft bardziej skłania się ku ułatwianiu życia osobom niepełnosprawnym (np. z ALS), o tyle dotychczas wykorzystywane to było głównie przez graczy w trybie VR.

Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że wymagane jest posiadanie odpowiedniego sprzętu. Kamerki montowane w typowych laptopach w ogóle się do tego nie nadają, gdyż jakość rejestrowanego przez nich obrazu jest mizerna.

Swego czasu Windows 10 S był powodem niemałej burzy w sieci. Jego temat wałkowano niezliczoną ilość razy i to nie zawsze w pozytywnym świetle. Sam Microsoft mocno się do tego przyłożył, gdyż promuje go na różne sposoby. Co ciekawe, niedawno zdecydowano się nawet na dość niespodziewany ruch, który, w oczach wielu osób, jest dość kontrowersyjny. Windows 10 SMowa tutaj o umożliwieniu przetestowania Windows 10 S na komputerach wyposażonych w Windows 10. Niestety, jak zwykle nie obyło się bez pewnych obostrzeń. Z możliwości tej skorzystać mogą wyłącznie posiadacze edycji Pro oraz Enterprise, choć wątpliwym jest, że Ci drudzy się na to zdecydują. W każdym razie – przede wszystkim musimy pobrać specjalny plik instalacyjny. Po przejściu całej procedury system zostanie automatycznie aktywowany kluczem pierwotnie posiadanej wersji.  

Należy przy tym pamiętać, że Windows 10 S jest całkowicie pozbawiony obsługi aplikacji win32. Jeśli okaże się to dla nas większym problemem niż przypuszczaliśmy, to na powrót dane nam będzie jedynie 10 dni – warto mieć to na uwadze.

Niedawno Microsoft udostępnił niecierpliwym Insiderom opcję „Skip Ahead”, dzięki której mogą porzucić Redstone 3 i przejść na kolejną gałąź rozwoju. Choć początkowo pojawiło się to wyłącznie na desktopach, to coraz więcej osób donosi o pojawieniu się jej mobilnego odpowiednika. Zaczęto więc spekulować, czy aby Microsoft nie planuje wreszcie przyśpieszyć prace nad Windows 10 Mobile. 

Wszystkie te nadzieje postanowiono bardzo szybko zgasić, czego dokonał, za pośrednictwem Twittera, sam Brandon LeBlanc. Jeśli wierzyć jego słowom, widoczność wspomnianego mechanizmu jest jedynie pomyłką i nie powinien on trafić na smartphony. Potwierdzeniem tego jest fakt, że nawet niczego on nie zmienia i w dodatku nie pojawił się u wszystkich użytkowników. W związku z tym przyszłość mobilnego Windows 10 wciąż stoi pod ogromnym znakiem zapytania. 

Jedenastego kwietnia bieżącego roku odbyła się globalna premiera stabilnej odsłony Creators Update. Od tamtej pory minęło już kilka dobrych miesięcy, jednakże wciąż wielu konsumentów nie weszło w jej posiadanie. Wszystko przez to, iż Microsoft udostępnia ją falami i nie każdy od razu mógł ją pobrać. Jednak niedawno ogłoszono, że wspomniana aktualizacja ostatecznie stała się dostępna dla wszystkich użytkowników.Creators UpdateMimo wszystko trzeba mieć na uwadze, że mowa jest jedynie o oficjalnie wspieranych urządzeniach. Dodatkowo, informację tę warto rozpatrzeć również pod kątem klientów biznesowych. Ruch ten oznacza, że Microsoft jest przekonany co do stabilności omawianego uaktualnienia. W końcu to właśnie przedsiębiorstwom najbardziej na tym zależy i głównie tym umotywowane są ich decyzje o ewentualnej migracji. Nie pozostaje więc nic innego jak uwierzyć na słowo i po prostu przekonać się o tym po instalacji.

Dość burzliwy rozwój Windows 10 sprawia, że wielu konsumentów czuje lekkie zagubienie. Coś się pojawia, a coś innego znika, jednak nikt ich przed tym wcześniej nie uprzedza. Nie trudno dziwi więc rozczarowanie, które towarzyszy tego typu zmianom. Dlatego też Microsoft tym razem postanowił temu zaradzić i zawczasu udostępnił stosowną listę. Znajdziemy na niej zarówno elementy przeznaczone do wycięcia z systemu, jak i te, dla których jedynie zakończono rozwój.Reading ListWystarczy szybkie spojrzenie by się przekonać, że większość rzeczy już dawno powinna zniknąć z Windows. W tej grupie znajduje się chociażby przestarzały Outlook Express (a dokładniej jego pozostałości), Windows PowerShell 2.0 czy aplikacja Reading List. Co ciekawe, 3D Builder również nie będzie już domyślnie preinstalowany – w razie potrzeby możemy samodzielnie pobrać go ze sklepu. Warto mieć jeszcze na uwadze fakt, że Microsoft zastrzega sobie prawo do dowolnego modyfikowania tej listy, więc jej elementy mogą jeszcze ulec zmianie.

W ciągu kilku ostatnich tygodni stosunkowo często dyskutowano na temat systemu Windows 10 on ARM. W sumie nie ma co się temu dziwić, skoro stanowi on niemałą rewolucję. Wszystko przez to, że jest on pełnym, desktopowym wydaniem uruchamianym na typowo mobilnym procesorze. Co prawda Microsoft eksperymentował już nieco na tym polu, jednakże Windows RT, z powodu absurdalnych ograniczeń, nie zdobył dużego uznania. W oczach wielu Windows 10 on ARM jawił się jako druga szansa dla Windows 10 Mobile, lecz nadzieje te zostały niedawno zniszczone.

Podczas trwania Windows Insider Mixer Broadcast (około 47 minuty) stwierdzono jednoznacznie, iż obecna generacja smartphonów nie otrzyma go. Głos w tej sprawie zabrał sam Joe Belfiore, który wytłumaczył wszystkim zainteresowanym dlaczego tak się stało. Mniej więcej chodzi o to, że od samego początku projektowany jest on z myślą o zapewnieniu typowo desktopowych doświadczeń. Nie trzeba przekonywać nikogo, że urządzenia o małej przekątnej nie nadają się do obsługi klasycznego interfejsu. Żeby było ciekawiej, jednym z wymienionych powodów była również nieopłacalność jego dostosowania do smartphonów przez wzgląd na niską popularność Windows 10 Mobile.

Zabezpieczanie dostępu do swojego komputera hasłem jest często spotykaną praktyką. Daje ona konsumentom poczucie bezpieczeństwa oraz względną pewność, że nikt niepowołany nie pozyska ich plików. Problem zaczyna się w momencie zapomnienia wykorzystywanej kombinacji znaków, szczególnie, jeśli korzystamy z Windows 10. Na chwilę obecną nie umożliwia on odzyskania hasła z poziomu nieodblokowanego ekranu, dlatego też trzeba posiłkować się drugim urządzeniem.OOBENie powinien więc dziwić fakt, iż mechanizm ten był jednym z najbardziej wyczekiwanych. Długo przyszło nam na niego czekać, jednakże wraz z jesiennym uaktualnieniem zostanie on dodany do systemu. Potwierdzono nam to poprzez program Windows Insider, w którym niedawno pojawiła się opisywana funkcja. Całość opiera się o OOBE (przy ewentualnym wsparciu Cortany), toteż nawet niezaawansowani użytkownicy nie powinni mieć problemu z całym procesem. Należy przy tym nadmienić, iż generalnie wciąż będziemy potrzebować telefonu do pozyskania kodu weryfikacyjnego – czy to poprzez mail, SMS czy aplikację Microsoft Authenticator.

Na majowej konferencji BUILD 2017 zapowiedziano, iż podsystem Ubuntu trafi do Windows Store. Klasycznie nie podano konkretnego terminu, więc nie wiadomo było, ile będziemy musieli na to czekać. Na szczęście jego brak w sklepie nie był żadną przeszkodą, gdyż wciąż istniał inny sposób na jego zdobycie.Niemniej, wcześniejsze zapowiedzi stały się faktem, w związku z czym Ubuntu wreszcie pobierzemy ze sklepu Windows. Najważniejszą zaletą takiego rozwiązania jest oczywiście możliwość uruchamiania jego aplikacji bez potrzeby korzystania z mechanizmu dual-boot. Niestety, na razie skorzystają z tego jedynie użytkownicy programu Windows Insider. Reszta konsumentów czekać musi do jesiennego uaktualnienia.

W trakcie trwania BUILD 2017 Microsoft zaprezentował nam interesującą funkcję o nazwie Windows Timeline. W założeniach daje ona możliwość śledzenia aplikacji i plików uruchamianych na poszczególnych urządzeniach podpiętych do jednego konta. Dzięki temu w prosty sposób moglibyśmy kontynuować swoją pracę dokładnie w tym miejscu, w którym zakończyliśmy ją gdzieś indziej. Jej niewątpliwym atutem jest wsparcie nie tylko dla platformy Windows, ale i Androida oraz iOS.

Niestety, jak to zwykle z tą firmą bywa, Windows Timeline nie pojawi się w jesiennym uaktualnieniu Windows 10. Zamiast tego zadeklarowano, iż trafi ona do programu Windows Insider na krótko po oficjalnym debiucie Fall Creators Update. Takowe informacje, za pośrednictwem swojego konta na Twitterze, przekazał nam Joe Belfiore.