Microsoft już jakiś czas temu poinformował konsumentów, iż starsze wersje Skype niebawem utracą swoje wsparcie. Oficjalne stanowisko firmy w tej sprawie głosiło chęć przejścia na nową infrastrukturę. Wykorzystanie jej ma mieć realne przełożenie na jakość prowadzonych rozmów, a także szybkość wdrażania nowych funkcji. Oczywiście nie spodobało się to wszystkim użytkownikom, niemniej już niebawem ich wybór zostanie ograniczony.

Skype

Byśmy o tym nie zapomnieli, firma niedawno rozesłała do użytkowników Skype stosowne wiadomości. Przypomniano nam w nich, że z dniem 1 lipca porzucone zostanie wsparcie dla starszych wersji tego komunikatora. Najbardziej ucierpią na tym posiadacze Windows Phone 8.1 i Windows RT, ponieważ dla nich nieprzewidziane jest żadne uaktualnienie. Pozostali konsumenci, o ile chcą wciąż korzystać ze Skype, powinni wykonać aktualizację.

Kilka miesięcy temu Microsoft udostępnił Insiderom aplikację Skype Preview, mającą być następcą desktopowego klienta. Do jej utworzenia wykorzystano oczywiście UWP, dzięki czemu z czasem stworzono również wersję na smartphony. Mimo regularnych uaktualnień firma nie pokusiła się o podanie daty wydania stabilnej odsłony.

Skype Preview

Postanowiono ją udostępnić bez żadnych zapowiedzi, co prawdopodobnie wymusiła zbliżająca się premiera Creators Update. Niemniej, po zainstalowaniu ostatniej aktualizacji z nazwy znika dopisek „Preview”, co jednoznacznie wskazuje na wersję gotową dla końcowego użytkownika. W najnowszym wydaniu usprawniono również szereg elementów tejże aplikacji. Dodano między innymi wsparcie dla Skype SMS oraz skrótów klawiaturowych, poprawiono interfejs grupowych wideorozmów, a także uproszczono integrację Skype z systemowymi ustawieniami (dostęp do kontaktów).

Nowy Skype posiada teraz oznaczenie 11.13.115.0, więc jeśli u siebie nie widzicie żadnych nowości, to warto zacząć od sprawdzenia numeru wersji.

Jedną z nowości debiutujących z Creators Update jest mechanizm Compact Overlay. Dzięki niemu aplikacje mogą byś wyświetlane w maleńkim oknie umiejscowionym w prawym górnym rogu, choć wymaga to implementacji stosownego wsparcia. W zeszłym miesiącu odpowiednie uaktualnienie otrzymał systemowy odtwarzacz Movies & TV, zapewniając Insiderom możliwość przetestowania opisywanej nowości. Miniony tydzień przyniósł nam również aktualizację aplikacji Skype, która zyskała jakiś czas temu zapowiedziane funkcje.

By Compact Overlay zaczął działać musimy wyposażyć się w powyższy komunikator (wersja co najmniej 11.12.96.0) oraz system Windows 10 w kompilacji przynajmniej 15048. Po spełnieniu tych warunków będziemy w stanie „przypiąć” okno rozmowy do prawego górnego rogu. Co nam to daje? Chociażby możliwość przeglądania stron internetowych przy jednoczesnym podglądzie na twarz naszego rozmówcy. Nie inaczej jest w przypadku wspomnianego wcześniej odtwarzacza. Uruchomienie poradnika i równoległa praca z dokumentem (czy czymkolwiek) nie będzie stanowić już żadnego problemu.

Jak na razie tylko dwie aplikacje wspierają Compact Overlay, chociaż wiele wskazuje na to, że jego wsparcie pojawi się i w Microsoft Edge.

Pod koniec zeszłego roku w sieci pojawiła się informacja o testowym kliencie komunikatora Skype, nazwanym Skype Mingo. Przeznaczony był on wyłącznie na Androida, jednak nie przeszkodziło mu to w zdobyciu wielu fanów z całego świata. Wszystko za sprawą szybkości oraz płynności jego działania, co nie było codziennością w klasycznej aplikacji. Od dnia jego pojawiania zastanawiano się, czy jest to wyłącznie eksperyment, forma kaprysu ze strony Microsoftu, czy może stoi za tym coś większego.

Skype Light

Dziś już wiemy z jakiego powodu powołano wspomniane testy. Otóż Skype Mingo został przebrandowany na Skype Light, który skierowany jest wyłącznie do użytkowników pochodzących z Indii. Jest tak dlatego, iż zoptymalizowano go z myślą o wolnych i mało stabilnych sieciach 2G, będących codziennością w tamtejszym regionie. Dzięki niemu użytkownicy oszczędzą swój ograniczony transfer danych, co z pewnością jest nie bez znaczenia.

Oczywiście jego pierwotne przeznaczenie wcale nie oznacza, iż z jego zalet nie skorzystamy poza Indiami. W końcu dostępny jest do pobrania w sklepie Google Play, gdzie każdy zainteresowany może go nabyć. Miejmy nadzieję, iż z czasem nie będzie się on niepotrzebnie rozrastał i nie zniszczy idei za nim stojącej.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy dość często przeczytać mogliśmy informacje, że jakaś firma porzuciła wsparcie dla Windowsa XP. Mowa tutaj chociażby o Google, które zdecydowało się całkowicie wstrzymać aktualizacje Google Chrome. Z czasem dojdzie do tego niemożność uruchomienia Gmaila, co dla wielu osób może być dość dotkliwe – no chyba, że zawczasu zmienimy przeglądarkę. Niemniej trend ten jest nieunikniony i raczej nikogo nie powinien on dziwić . W końcu firmy technologiczne nie chcą wspierać, w ich mniemaniu, przestarzałych rozwiązań.

Na podobny ruch zdecydował się również Microsoft, choć mowa tutaj nie o Windows XP, a o starych odsłonach Skype. W kontekście Windows mowa tutaj o wersji 7.16 i wcześniejszych, natomiast w przypadku macOS są to wydania od 7.0 do 7.18. Po 1 marca nie będziemy w stanie zalogować się do w/w klientów. Jeśli więc wciąż chcemy korzystać z tego komunikatora, to powinniśmy go niezwłocznie zaktualizować.

Powodem takiego stanu rzeczy jest stopniowe przechodzenie z infrastruktury peer-to-peer na jej nowszy odpowiednik. Ma on być nowoczesny oraz przyjazny urządzeniom mobilnym, gdyż całość opierać się będzie na chmurze. W tym kontekście dziwi więc fakt, iż Microsoft ani słowem nie wspomniał o wersjach Skype przeznaczonych na smartphony. Niemniej nie należy się spodziewać ich specjalnego traktowania, toteż z czasem i je dotkną wyżej opisywane zmiany.

Skype z dnia na dzień staje się coraz mniej popularnym komunikatorem. Na fakt ten składa się wiele czynników, gdyż Microsoft ewidentnie nie radzi sobie z jego rozwojem. Jakość i stabilność połączenia wideo pozostawiają wiele do życzenia, a nowych funkcji jest jak na lekarstwo. Co prawda klient przeznaczony dla Linuksa wreszcie zaczął być prężnie rozwijany, jednakże to jest wciąż zbyt mało.

Skype

Dlatego też Microsoft postanowił przedsięwziąć pewne kroki, by jakoś załagodzić całą tę sytuację. Zdecydowano się stworzyć specjalne konto gościa, które umożliwi prowadzenie rozmów bez wymogu zakładania własnego. By z tego skorzystać należy udać się na główną stronę Skype, gdzie znajdziemy odnośnik oznaczony jako „Rozpocznij rozmowę”. Po jego wybraniu pojawi się okno służące do wpisania tymczasowego identyfikatora, po czym przerzuceni zostaniemy do konwersacji. Na samej górze znajdziemy specjalny link, który zapewni dostęp do czatu każdej osobie będącej w jego posiadaniu.

Oczywiście nie obeszło się bez pewnych ograniczeń, jednakże nie wydają się one być jakoś szczególnie irytujące. Maksymalny pułap osób dla czatu ustalono na 300, choć w przypadku rozmów głosowych to już zaledwie 25. Niestety, w ten sposób nie będziemy mogli skorzystać z automatycznego tłumacza czy rozmów telefonicznych, co raczej nikogo nie powinno dziwić. Dodatkowo należy mieć na uwadze fakt, iż cała nasza konwersacja znika bezpowrotnie po 24h – wraz z linkiem do niej prowadzącym. Co jednak ciekawe, można temu zapobiec poprzez założenie konta w Skype.

W sierpniu bieżącego roku na blogu Skype ogłoszono, że zarzucany jest jego rozwój na niektórych platformach. Na tej liście znalazł się między innymi Windows Phone 8, który wciąż jest wykorzystywany przez dużą liczbę użytkowników. Podyktowane jest to przeskoczeniem z modelu komunikacji peer-to-peer na rozwiązania chmurowe. Warto mieć jednak na uwadze, że stare aplikacje Skype funkcjonować będą jeszcze do początku 2017 roku.

Windows_Phone_8_1

Niemniej Microsoft zdecydował się już teraz usunąć widoczność starego klienta w sklepie Windows. Co jednak ciekawe, o ile z poziomu aplikacji go nie znajdziemy, o tyle w przeglądarce jest on wciąż widoczny. Niestety, nawet jeśli chcielibyśmy cały czas korzystać ze starego rozwiązania, to firma nie pozostawia nam żadnego wyboru. W przyszłym roku będziemy musieli się dostosować lub zmienić komunikator.

Jakiś czas temu Microsoft rozpoczął rozwój całkowicie nowego klienta Skype dla Linuksa. Zdecydowano się porzucić dotychczasowe rozwiązanie, którego rozwój zatrzymał się już jakiś czas temu. Zamiast niego otrzymaliśmy komunikator wykorzystujący protokół WebRTC, będący niczym innym jak webową wersją Skype webową opakowaną w natywną aplikację.

medium

Problem jednak w tym, że bardzo wiele brakuje mu do pełnej funkcjonalności. Pewnym pocieszeniem są tutaj stosunkowo częste aktualizacje, jednakże dopiero w dłuższej perspektywie widać poprawę. Niemniej Microsoft się nie poddaje i w niedawno wydanej wersji zaimplementował eksperymentalne wsparcie dla wideorozmów. Sytuacja ta jest dość komiczna, gdyż jedną z głównych funkcji tego komunikatora są właśnie rozmowy wideo, a wsparcia dla nich do tej pory nie było.

Warto również odnotować, że przy okazji wydania o numerze 1.10 zdecydowano się wyłączyć starsze wersje, począwszy od 1.1, na 1.6 skończywszy.

Microsoft jakiś czas temu zapowiedział możliwość wysyłania SMS za pośrednictwem Skype. Nowy mechanizm miał być kontynuacją i rozwinięciem idei Messaging Everywhere, wcześniej testowanej w całkowicie innej formie. Jak obiecano tak też zrobiono, jednakże z początku dostęp do tejże nowości zyskali wyłącznie Insiderzy korzystający z wczesnych aktualizacji.

capture20161003233124264

Po pomyślnych testach zdecydowano się udostępnić uaktualnioną aplikację Skype wszystkim zainteresowanym. By móc pisać SMS za pośrednictwem komputera wystarczy pobrać Skype Preview i przejść przez cały proces konfiguracji komunikatora. Oczywiście musimy tego dokonać zarówno na naszym smartphonie jak i desktopie, gdyż inaczej to nie zadziała. Gdy już tego dokonamy będziemy mogli bez jakiegokolwiek skrępowania tworzyć wiadomości.

Wciąż pozostaje pytanie, czy Microsoft zdecyduje się na implementację tegoż mechanizmu w klientach przeznaczonych na Androida oraz iOS. Można domniemywać, że to właśnie taki powód stał za chęcią implementacji obsługi SMS w Skype, który to jest multiplatformowym komunikatorem. Poprzednie rozwiązanie na to nie pozwalało, gdyż opierało się ono o systemową aplikację obecną jedynie w Windows 10.