Prawdopodobnie każdy internauta choć raz w życiu spotkał się z aplikacją Windows Media Player. W końcu bardzo długo, począwszy od 1991 roku, była ona domyślnym odtwarzaczem multimedialnym. Z czasem znacznie straciła na znaczeniu, co spowodowało, że od dawna nie uległa ona żadnej zmianie. Dodatkowo, w Windows 10 wyparły ją aplikacje UWP, przez co uległa jeszcze większej marginalizacji.

Doprowadziło to do sytuacji, w której Microsoft postanowił uczynić z niej opcjonalny (domyślnie wyłączony) składnik systemu. Dokonano tego przy okazji wydania uaktualnienia Fall Creators Update oznaczonego numerem 16299.15. Jeśli z jakiegoś powodu chcielibyśmy jej powrotu, to możemy tego dokonać z poziomu panelu zarządzania funkcjami opcjonalnymi. Znajdziemy go zarówno w klasycznym Panelu Sterowania, jak i w nowych Ustawieniach.

Warto w tym momencie nadmienić, że zmiana ta jest ze szczególną korzyścią dla Microsoftu. Dzięki temu nie będzie musiał utrzymywać odrębnej wersji z dopiskiem „N”, której stworzenie wymusiła Komisja Europejska. Pozbawiona ona była wspomnianego Windows Media Player, co było formą walki z domniemanymi praktykami monopolistycznymi. Teraz nie powinno być już tego problemu, mimo, że jego rolę przejmą wbudowane w Windows 10 aplikacje.

Przy okazji premiery Microsoft Edge dla iOS oraz Androida zapowiedziano jeszcze jedną ważną rzecz. Mowa tutaj o znacząco zmodernizowanej wersji ekranu startowego o nazwie Arrow Launcher. Wraz z nowymi możliwościami zmieniono jego nazwę na Microsoft Launcher, co sugeruje, że Microsoft ma co do niego poważne plany. Początkowo był on całkowicie niezależny od swojego poprzednika, ponieważ udostępniono go jako niezależną aplikację. Dzięki temu firma mogła wychwycić ewentualne niedociągnięcia, aby oszczędzić konsumentom niespodzianek.

Testy musiały przebiegać nadzwyczaj dobrze, gdyż po raptem tygodniu uaktualniono Arrow Launcher do nowej wersji. Co to oznacza dla użytkowników? Przede wszystkim pojawią się nowe opcje synchronizacji danych z komputerem wyposażonym w Windows 10 Fall Creators Update. Zaimplementowano bowiem wsparcie dla mechanizmu Continue on PC, dzięki czemu bez większych problemów wyślemy interesujące nas dane wprost na desktop. Poza tym, nieznacznie odświeżono interfejs aplikacji, by był przejrzysty i nowoczesny.

Wraz z premierą Windows 10 powołano do życia Groove Music Pass. Miał on być bezpośrednią konkurencją dla takich usług jak Spotify czy Apple Music. Microsoft starał się go spopularyzować, niestety wszelkie działania spełzły na niczym. Duża w tym zasługa ograniczonej dostępności, gdyż np. w Polsce nigdy nie mieliśmy do niego dostępu. Doprowadziło to do sytuacji, w której Microsoft ogłosił rychłe zamknięcie Groove Music Pass.

Groove Music Pass

Jakby tego było mało, niebawem zniknie również możliwość kupowania muzyki poprzez sklep Windows. Co ciekawe, po wygaszonej usłudze nie zostanie niezagospodarowana luka, gdyż w jej miejsce wskoczy Spotify. Ponadto, użytkownikom zostaną oddane narzędzia, które umożliwią im bezproblemowe przerzucenie dotychczasowych list odtwarzania. Dla niezdecydowanych konsumentów przygotowano 60-dniowy okres próbny, by mogli ocenić, czy Spotify będzie dla nich dobrym zamiennikiem. Warto przy tym nadmienić, iż po ostatniej aktualizacji klient Groove Music wyświetla baner zachęcający do wypróbowania Spotify.

Skoro już o nim mowa, to wypada wspomnieć, że opisywana decyzja jego nie dotyczy. Ten ma być cały czas prężnie rozwijany, choć pozbawiony zostanie integracji z Groove Music Pass.

Nie ulega wątpliwości, że Progressive Web Apps jest bardzo ciekawym rozwiązaniem. Dzięki niemu otrzymujemy w zasadzie w pełni funkcjonalną aplikację, mimo, iż uruchamiamy ją jak zwykłą witrynę internetową. Od jakiegoś czasu korzysta z tego Twitter, co na pewno zauważyli jego mobilni użytkownicy – o ile nie posiadają Windows 10 Mobile. Wszystko przez to, że Microsoft wciąż nie zapewnił wsparcia dla PWA. Co ciekawe, znacznie popularniejszy Windows 10 boryka się z tym samym problemem.

Na szczęście na Edge Web Summit 2017 zapowiedziano, iż obsługa Progressive Web Apps trafi do Microsoft Edge już w przyszłym roku. Co prawda nie powiedziano tego, lecz przypuszcza się, że stanie się to wraz z premierą Redstone 4. Jakby tego było mało, aplikacja Microsoft Teams, mająca zadebiutować w ciągu nadchodzących miesięcy, będzie zbudowana w oparciu o wspomnianą platformę. Nie będzie to jednak „czyste” PWA, gdyż tego typu aplikacje będą musiały być skonwertowane do paczki APPX. Sytuacja ta jest więc analogiczna do oprogramowania win32, jeśli ma być ono umieszczone w Windows Store. Dzięki temu mogą one skorzystać z dobrodziejstw Windows 10, takich jak centrum akcji czy żywe kafelki.

Microsoft z ogromnym oporem wprowadza konsekwentne zmiany w interfejsie. Stosunkowo często zmienia swoją koncepcję, co doprowadziło do sytuacji, w której Windows 10 posiada elementy wszystkich swoich poprzedników. Nie trudno natknąć się na naprawdę archaiczne rzeczy, jednak nie można też firmie odmówić pewnych starań. Ich niedawnym wyrazem jest najnowsza poglądowa wersja narzędzia do debugowania – WinDbg Preview.

Zdecydowano się zmodernizować jego interfejs, mocno inspirując się pakietem Office czy obecnym w Win10 eksploratorem plików. Na górnej krawędzi dodano więc wstążkę, mającą usprawnić nawigację. Nie zabrakło również ciemnego motywu, który jest znacznie przyjemniejszy dla oka podczas nocnej pracy. Zmieniony wygląd to oczywiście nie jedynie zmiany i warto wspomnieć chociażby o mechanizmie zapamiętywania ostatniej sesji.

Ponadto, jest to pierwsze wydanie tego narzędzia udostępnione w sklepie Windows. Firma zapewnia, że znacząco usprawni to proces dystrybuowania aktualizacji, co powinno spodobać się jego użytkownikom.

W czasach świetności Windows Phone 8.1 Microsoft wydał interesującą aplikację, o nazwie Live Lockscreen. Mimo, ze była dostępna jedynie w wersji poglądowej, to jednak wywołała mocno entuzjastyczne reakcje. Dzięki niej mogliśmy zauważalnie odmienić domyślny ekran blokady i uczynić z niego, np. interaktywny zegar. Nigdy nie została zaktualizowana i jej wydajność pozostawiała sporo do życzenia, lecz i tak miała swoje wierne grono użytkowników.Live LockscreenPo miesiącach stagnacji zadecydowano o wycofaniu jej ze sklepu, co, w oczach fanów, było niezrozumiałym posunięciem. W końcu posiadała spory potencjał i wystarczyło ją regularnie aktualizować, by Windows Phone sporo zyskał. Być może firma zamierza naprawić ten błąd, ponieważ Live Lockscreen nieoczekiwanie powrócił. Co ciekawe, bez problemu działa również z Windows 10 Mobile, co świadczy o tym, że i ten system posiada odpowiednie wsparcie. Skoro do tej pory go nie wycięto, to być może Microsoft ma co do tego mechanizmu jakieś konkretne plany.

Już jakiś czas temu zapowiedziano, że aplikacja Play24 utraci wsparcie dla mobilnej platformy Microsoftu. Nie podano jednak żadnych konkretnych terminów, przez co nie wiadomo było, jak odległa jest to przyszłość. Niemniej, już wtedy profilaktycznie uspokajano konsumentów, że wciąż będą mogli zarządzać swoim kontem z poziomu portalu. Dla wielu osób była to jawna kpina z abonentów, lecz nic nie można było z tym zrobić.Trochę zajęło firmie przedstawienie nam ostatecznego terminu, jednakże dzień ten wreszcie nadszedł. W związku z tym wiemy już, że mobilny Play24 zostanie wyłączony wraz z nadejściem września. Z jednej strony jest to dość zaskakujące, ponieważ początkowo sugerowano, że aplikacja po prostu przestanie być aktualizowana. Postanowiono jednak od razu pójść na całość i natychmiastowo odciąć jej użytkowników.

W zeszłym tygodniu w sieci pojawiły się informacje, jakoby klient usługi Spotify miał zadebiutować na konsoli Xbox One. Na dowód podano nam zrzuty ekranu przedstawiające rzeczoną aplikację. Ich autentyczność nie została podważona, więc kwestią czasu był debiut w sklepie Windows. Na szczęście nie musieliśmy na to zbyt długo czekać, gdyż wszyscy zainteresowani już teraz mogą pobrać Spotify.SpotifyW związku z tym uaktualniono oficjalną witrynę o podstronę dedykowaną aplikacji przygotowanej dla Xbox One. Interfejs jest w zasadzie identyczny do tego, co od dawna obecne jest na PlayStation 4 oraz Android TV. Wspierana jest usługa Spotify Connect, dzięki czemu odtwarzaczem możemy sterować z poziomu klienta dla iOS oraz Androida, a także tego desktopowego. Oczywiście odsłuchiwanie okraszone reklamami będzie darmowe i by się ich pozbyć zmuszeni będziemy nabyć płatną subskrypcję.

Swego czasu Microsoft wydał na iOS klawiaturę Word Flow, która posiadała kilka intrygujących rozwiązań. Mowa tutaj przede wszystkim o niecodziennym trybie pisania jedną ręką – zamiast przesuwać klawisze do krawędzi zdecydowano się wygiąć je w łuk. To wystarczyło, by użytkownicy mobilnego Windows 10 po raz kolejny poczuli lekkie zażenowanie. Jednak od dłuższego czasu opisywana aplikacja nie dostała żadnego uaktualnienia, co niedawno znalazło swoje uzasadnienie. Postanowiono skupić się wyłącznie na rozwoju SwiftKey, która została przejęta w zeszłym roku. Eksperyment znany jako Word Flow został więc definitywnie zakończony. Choć powód ten jest nawet logiczny, to jak na razie nie przyniósł on ze sobą żadnych konkretnych zmian. Mimo, że jest ona aktualizowana dość często, to i tak próżno jest szukać jakichkolwiek większych nowości.  

Niedawno opublikowana lista elementów mających zniknąć z Windows 10 wywołała niemałe poruszenie. Choć usunięcie większości z nich nie zostanie nawet zauważone, to jednak jedna rzecz powodowała niemały niepokój. Niektórzy ludzie opacznie zrozumieli wzmiankę o aplikacji Microsoft Paint, przez co uważano, że i jego spotka podobny los. Temat ten wywoływał na tyle burzliwe dyskusje, iż sam Microsoft postanowił wyklarować powstałą sytuację.PaintW związku z tym uaktualniono w/w listę i dopisano do niej kilka słów wyjaśnienia. Stąd wiemy, że o ile rozwój klasycznego Painta faktycznie został zakończony, o tyle nie stracimy do niego dostępu. Ostatecznie trafi on do sklepu Windows, skąd każdy fan będzie mógł go w prosty sposób pobrać. Mimo, że zdecydowano się na taki krok, to jednak firma zamierza promować wyłącznie aplikację Paint 3D. Wedle zapewnień Microsoftu posiada on wszystkie funkcje swojego poprzednika, a dodatkowo potrafi znacznie więcej.