W zeszłym tygodniu w sieci pojawiły się informacje, jakoby klient usługi Spotify miał zadebiutować na konsoli Xbox One. Na dowód podano nam zrzuty ekranu przedstawiające rzeczoną aplikację. Ich autentyczność nie została podważona, więc kwestią czasu był debiut w sklepie Windows. Na szczęście nie musieliśmy na to zbyt długo czekać, gdyż wszyscy zainteresowani już teraz mogą pobrać Spotify.SpotifyW związku z tym uaktualniono oficjalną witrynę o podstronę dedykowaną aplikacji przygotowanej dla Xbox One. Interfejs jest w zasadzie identyczny do tego, co od dawna obecne jest na PlayStation 4 oraz Android TV. Wspierana jest usługa Spotify Connect, dzięki czemu odtwarzaczem możemy sterować z poziomu klienta dla iOS oraz Androida, a także tego desktopowego. Oczywiście odsłuchiwanie okraszone reklamami będzie darmowe i by się ich pozbyć zmuszeni będziemy nabyć płatną subskrypcję.

Swego czasu Microsoft wydał na iOS klawiaturę Word Flow, która posiadała kilka intrygujących rozwiązań. Mowa tutaj przede wszystkim o niecodziennym trybie pisania jedną ręką – zamiast przesuwać klawisze do krawędzi zdecydowano się wygiąć je w łuk. To wystarczyło, by użytkownicy mobilnego Windows 10 po raz kolejny poczuli lekkie zażenowanie. Jednak od dłuższego czasu opisywana aplikacja nie dostała żadnego uaktualnienia, co niedawno znalazło swoje uzasadnienie. Postanowiono skupić się wyłącznie na rozwoju SwiftKey, która została przejęta w zeszłym roku. Eksperyment znany jako Word Flow został więc definitywnie zakończony. Choć powód ten jest nawet logiczny, to jak na razie nie przyniósł on ze sobą żadnych konkretnych zmian. Mimo, że jest ona aktualizowana dość często, to i tak próżno jest szukać jakichkolwiek większych nowości.  

Niedawno opublikowana lista elementów mających zniknąć z Windows 10 wywołała niemałe poruszenie. Choć usunięcie większości z nich nie zostanie nawet zauważone, to jednak jedna rzecz powodowała niemały niepokój. Niektórzy ludzie opacznie zrozumieli wzmiankę o aplikacji Microsoft Paint, przez co uważano, że i jego spotka podobny los. Temat ten wywoływał na tyle burzliwe dyskusje, iż sam Microsoft postanowił wyklarować powstałą sytuację.PaintW związku z tym uaktualniono w/w listę i dopisano do niej kilka słów wyjaśnienia. Stąd wiemy, że o ile rozwój klasycznego Painta faktycznie został zakończony, o tyle nie stracimy do niego dostępu. Ostatecznie trafi on do sklepu Windows, skąd każdy fan będzie mógł go w prosty sposób pobrać. Mimo, że zdecydowano się na taki krok, to jednak firma zamierza promować wyłącznie aplikację Paint 3D. Wedle zapewnień Microsoftu posiada on wszystkie funkcje swojego poprzednika, a dodatkowo potrafi znacznie więcej.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że trzonem stanowiącym główne źródło dochodu Microsoftu są klienci biznesowi. To właśnie dzięki nim wciąż notuje ogromne przychody, które nie pozwalają upaść projektowi o nazwie Windows 10 Mobile. Dlatego też w swoim portfolio posiada wiele produktów ułatwiających pracę w firmach, do których niebawem dołączy pakiet Microsoft 365.

Jego powstanie ogłoszono na niedawnym Inspire 2017 i jak nie trudno się domyślić, stanowi on połączenie wielu, dotychczas osobno sprzedawanych, usług. Co ciekawe, jego beneficjentami mogą być nie tylko wielkie korporacje, ale i mniejsze przedsiębiorstwa. W związku z tym powstały jego dwie odsłony – Microsoft 365 Enterprise oraz Microsoft 365 Business.

Pierwszy z nich integruje w sobie Office 365 Enterprise, Windows 10 Enterprise oraz pakiet Enterprise Mobility + Security. Dodatkowo, on sam dzieli się na dwa plany, tj. Microsoft 365 E3 i Microsoft 365 E5 – w sprzedaży dostępne będą od 1 sierpnia. Jeśli chodzi o drugi, to skierowany jest do firm wymagających licencji dla maksymalnie 300 stanowisk. W jego skład wchodzi Office 365 Business Premium z dodatkowymi usprawnieniami z zakresu zarządzania oraz ochrony pochodzącymi wprost z Windows 10. Znajdziemy w nim również pakiet Enterprise Mobility + Security. On z kolei dostępny będzie początkowo jedynie w wersji poglądowej (2 sierpnia). Do sprzedaży trafi wraz z nadejściem jesieni, a jego cena wyniesie 20$ od użytkownika.

Jakiś czas temu Samsung opracował oprogramowanie Samsung Flow, które było odpowiedzią na mechanizm Continuity od Apple. Choć nie jest to kopia jeden do jednego, to mimo wszystko bardzo dobrze spina smartphony i laptopy w jedną całość. Poprzez w/w aplikację możemy autoryzować próbę odblokowania laptopa, wysyłać SMS czy przeglądać powiadomienia z telefonu.Samsung Flow

Niedawno firma postanowiła pójść o krok dalej i zapewniła wsparcie dla laptopów innych producentów. Warto przy tym pamiętać, że wciąż wymagany jest tablet (Android 7.0+) lub smartphone (Android 6.0+) Samsunga. Zainteresowani posiadacze wspomnianych urządzeń powinni udać się na specjalną witrynę, gdzie zapoznają się z Samsung Flow.

Wraz z wydaniem najnowszej testowej kompilacji Windows 10 zakomunikowano, iż chwilowo wstrzymano udostępnianie wczesnych wydań systemowych aplikacji. Dlatego też osoby korzystające z szybkiego kręgu nie otrzymają dostępu do nowych funkcji. Insiderzy otrzymali więc możliwość dogłębnego przetestowania wariantów, które ostatecznie trafią do stabilnej odsłony. Dzięki temu końcowy użytkownik otrzymać ma jak najlepiej dopracowane oprogramowanie.

Należy przy tym pamiętać, iż jest to jedynie tymczasowe rozwiązanie. Co prawda nie podano nam żadnych konkretów, jednakże potwierdzono, że w niedalekiej przyszłości przywrócony zostanie stary model udostępnienia aktualizacji. Choć dla wielu Insiderów może to być nie do przyjęcia, to warto pamiętać, iż przed wypuszczeniem Creators Update postąpiono podobnie. Prawdopodobnie więc stanie się to normalną praktyką mającą przygotować aplikacje do wypuszczenia stabilnego wydania.

 

Coraz większa ilość programistów decyduje się porzucić wsparcie dla Windows Phone. Choć jego posiadaczom może się to wydawać niesprawiedliwe, to jednak ruch ten nie jest niczym nadzwyczajnym. W końcu jego rozwój wstrzymano już jakiś czas temu, w związku z czym nie ma sensu tracić na niego swoje zasoby. Dlatego też wczoraj ogłoszono, iż w przyszły czwartek z jego sklepu zniknie klient Evernote.Evernote

Warto przy tym pamiętać, że jeśli zawczasu zainstalujemy go na swoim urządzeniu, to cały czas będziemy mogli z niego skorzystać. Nie otrzyma on jednak żadnych uaktualnień, a także nie pobierzemy go w przypadku przywrócenia ustawień fabrycznych. Firma zaznacza przy tym, że zsynchronizowane notatki nie zostaną w żaden sposób dotknięte opisywaną zmianą. Wciąż uzyskamy do nich dostęp z innych, wspieranych urządzeń.

 

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż ostatnimi czasy Microsoft dość mocno stawia na rozwiązania chmurowe. W końcu zapewniają one ogromną wygodę pracy na własnych plikach niezależnie aktualnie wykorzystywanego urządzenia. Ponadto, w ten sposób mogą promować swoje usługi poza własną platformą, co w przypadku smartphonów jest ich jedynym wyjściem. W związku z tym firma nieustannie szuka nowych sposobów na zatarcie różnic pomiędzy poszczególnymi systemami, w czym pomóc ma Project Rome.

Microsoft Graph

Zdecydowano się wykorzystać Microsoft Graph, który, poprzez specjalne API, zapewnić ma synchronizację wybranych elementów między różnymi platformami. Przykładem użytym podczas trwania BUILD 2017 był uniwersalny schowek – treści skopiowane na Windows dostępne były z poziomu klawiatury SwiftKey. Jest to oczywiście prosty scenariusz, jednakże docelowo Microsoft mierzy w coś znacznie większego. Firma pragnie zachęcić programistów do tworzenia oprogramowania, którego cały stan byłby synchronizowany, a nie tylko jego poszczególne elementy.

Warto przy tym zaznaczyć, iż zainteresowani mogą zapoznać się z dokumentacją umieszczoną w repozytorium GitHub.

Zeszły tydzień minął nam pod znakiem Windows 10 S oraz Surface Laptop. Ich pojawienie się wywołało sporo kontrowersji, ponieważ nowy Windows w swoich założeniach mocno przypomina nieudany Windows RT. Chodzi oczywiście o to, że jego posiadacze będą mogli nabywać nowe oprogramowanie wyłącznie za pośrednictwem sklepu Windows. To z kolei rodzi całą masę wątpliwości, gdyż nie od dziś wiadomo, że brakuje w nim wielu znanych aplikacji. Deweloperzy raczej nie kwapią się by łatać braki, a i sam Microsoft nie wydaje się tym jakoś szczególnie przejmować.

Przy okazji ich premiery potwierdzono, iż zawieszenie rozwoju klienta Spotify dla Windows 10 Mobile miało konkretny powód. Wszystko dlatego, że jego klasyczna odsłona niebawem trafi do sklepu Windows. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie zastąpi ona aplikacji obecnej na mobilnym systemie, gdyż przeznaczona będzie wyłącznie dla desktopów. W ramach ciekawostki warto jeszcze wspomnieć o tym, iż nowe wydanie wspierać będzie Surface Dial. W przypadku Spotify posłuży on oczywiście za pokrętło regulacji głośności.

Microsoft rozwija całą masę różnorakiego oprogramowania, lecz niestety robi to w dość chaotyczny sposób. Poszczególne cykle rozwojowe są od siebie całkowicie niezależne, co niejednokrotnie prowadzi do sytuacji, kiedy poszczególne produkty nie wykorzystują pełni swoich możliwości. Postanowiono coś z tym zrobić, czego efektem ma być znaczne ujednolicenie terminarzy aktualizacji. To jednak nie wszystko, gdyż przy tej okazji rzucono nam garścią interesujących faktów.

Na wstępie warto wspomnieć o tym, iż kolejna aktualizacja Windows 10, roboczo nazwana Redstone 3, pojawić się powinna w okolicach jesieni. Z góry zostało ustalone, iż system ten otrzymywać będzie dwa uaktualnienia rocznie – w marcu oraz we wrześniu. W związku z omawianą wyżej synchronizacją terminarzy aktualizacji, oczywiście to samo tyczy się Office 365. Dodatkowo, każde wydanie wspierane ma być przez okres 18 miesięcy, co jest ukłonem w stronę przedsiębiorstw wykorzystujących rozwiązania Microsoftu.