W zeszłym roku zadecydowano, że Microsoft Edge opuści swoją pierwotną platformę, tj. Windows 10. W związku z tym stworzono jego odsłony przeznaczone dla Androida oraz iOS, co okazało się być sporym sukcesem. To jednak wciąż zbyt mało, dlatego też postanowiono przygotować wersję dedykowaną tabletom firmy Apple.

Stosowne potwierdzenie, co często się ostatnio zdarza, otrzymaliśmy za pośrednictwem Twittera. W udostępnionym poście oczywiście nie znajdziemy żadnych konkretów, poza tym, że przeglądarka ma prezentować się naprawdę zachęcająco. Jej premiera odbędzie się w, prawdopodobnie, pierwszej połowie lutego. Póki co testowana jest wyłącznie wewnętrznie i dopóki jej działanie nie będzie w pełni satysfakcjonujące, dopóty nie ujrzy ona światła dziennego.

Raz na jakiś czas Microsoft stara się przekonać użytkowników Windows 10, że ich przeglądarka jest najlepszym wyborem. Dotychczas niewiele z tego wynikało, niemniej, firma wciąż nie daje za wygraną. Dlatego też niedawno udostępniono kolejne wideo ukazujące wyższość Microsoft Edge w kontekście optymalizacji zużycia zasobów ogniw skrytych w naszych urządzeniach. Jako kontrast jak zwykle użyto jego bezpośrednich konkurentów, tj. Google Chrome oraz Mozilla Firefox.

Dzięki powyższemu filmikowi dowiedzieliśmy się, że oglądając wideo online z daleka od zasilania wytrzymamy 63% dłużej niż w przypadku Firefoxa. Jeśli chodzi o Chrome, to osiągnięty wynik nie robi już tak ogromnego wrażenia, choć wciąż warty jest odnotowania – wyniósł on 19%. Niestety poskąpiono jakichkolwiek danych dotyczących wykorzystanej metodologii, więc podane liczby trudno brać na poważnie. Tym bardziej, że nie wiadomo nawet z jakich wersji przeglądarek skorzystano. Raczej nie trzeba nikogo przekonywać, że mogło to mieć ogromny wpływ na przebieg badania.

Swego czasu różnorakie menadżery pobierania były bardzo popularne pośród konsumentów. Był to okres, kiedy prędkość i stabilność przeciętnego połączenia internetowego pozostawiała sporo do życzenia. Dlatego też wielu polecało wykorzystywać oprogramowanie, które w razie czego pozwoli wznowić / zatrzymać ściąganie pliku. Poza tym, miały one magicznie przyśpieszać prędkość pobierania, co było idealną zachętą do ich wypróbowania.

Internet Download Manager

Choć obecnie nie są już wykorzystywane na tak szeroką skalę jak kiedyś, to jednak wciąż mają swoją niszę. Właśnie do niej chcą trafić autorzy Internet Download Manager, w czym pomóc ma wydanie rozszerzenia dla Microsoft Edge. Niestety, nie jest ono samodzielnym dodatkiem i do działania wymaga instalacji desktopowego klienta. W związku z tym, umożliwia jedynie przekierowanie wskazanych przez nas linków do głównego programu. Sam w sobie niczego nie potrafi pobrać, niemniej, dla wielu może się okazać bardzo użytecznym narzędziem.

Microsoft Edge od samego początku nie radzi sobie zbyt dobrze, w czym nieustannie pomaga mu jego twórca. Niedotrzymywanie obietnic, powolny rozwój, braki względem konkurencji – to prawdopodobnie najpoważniejsze powody tego stanu rzeczy. Można by oczekiwać, że z racji bycia domyślną przeglądarką Windows 10 radzić on sobie będzie co najmniej przyzwoicie. Do tej pory wiele na to wskazywało, jednakże niedawna zmiana metodologii stosowanej przez Net Applications nie pozostawia żadnych złudzeń.

Microsoft Edge Marketshare

Ta dotychczas wykorzystywana nie do końca radziła sobie z botami, które, jak się okazuje, podbijały statystyki tejże przeglądarki. Wedle aktualnych danych, korzysta z niej zaledwie 1 na 6 użytkowników, przy czym jej udziały regularnie spadają. Przed modyfikacjami zagarniała prawie 29% całego rynku, co jest znaczą różnicą. Sytuacja ta jest o tyle ciekawa, że popularność Windows 10, wedle tej samej firmy, cały czas rośnie. Obecnie gościć ma już na prawie 32% konsumenckich desktopów.

Pojawienie się Microsoft Edge na Androidzie, choć przez wielu spodziewane, nie przeszło bez ogromnego echa. Na ten temat napisano niezliczoną liczbę artykułów, ponieważ jej ogromny sukces wciąż zadziwia. Od samego początku powodowała spore zainteresowanie użytkowników, na co niewątpliwie wpływają regularnie wydawane aktualizacje. Ostatnia z nich sprawiła, że przeglądarka ta utraciła dopisek „preview”, choć wciąż posiada jeszcze kilka braków względem konkurencji.

Microsoft Edge_Google Play

To jednak nie przeszkadza konsumentom w jej instalacji, co potwierdzają wyniki wyświetlane w Google Play. Microsoft Edge niedawno przekroczył pułap miliona pobrań, choć tak naprawdę nie wiadomo, ilu konsumentów postanowiło regularnie z niego korzystać. Można domniemywać, iż duża w tym zasługa mechanizmu „Continue on PC”, zapewniającego pewną formę integracji z Windows 10. Choć nie każdemu przypadnie do gustu, to mimo wszystko potrafi być bardzo pomocny – zwłaszcza, gdy na desktopie kończymy rozpoczętą na smartphonie pracę.

Kilka tygodni temu, bez większych zapowiedzi, udostępniono Microsoft Edge w wydaniu na Androida oraz iOS. Oczywiście jedynie w wersji beta, co wymagało podjęcia dodatkowych kroków w celu jej pobrania. Mimo początkowych niedociągnięć regularnie ją aktualizowano, dzięki czemu zbiera raczej dobre opinie. Po kilku tygodniach testów zdecydowano się wydać większe uaktualnienie, które jest pierwszym pozbawionym dopisku „preview”.

Microsoft Edge

Wspomniana aktualizacja przyniosła długo wyczekiwaną synchronizację haseł poprzez Microsoft Account oraz ciemny motyw. Byli posiadacze Windows 10 Mobile wciąż zwracają jednak uwagę na pasek adresu umieszczony na górze, co dla nich jest niezrozumiałe. W końcu na wspomnianej platformie od zawsze znajdował się na dolnej krawędzi. Pomijając to można śmiało polecić tę przeglądarkę, gdyż niczym szczególnym nie odstaje od swojej bezpośredniej konkurencji.

Dwa tygodnie temu rozpisywano się na temat tego, iż Microsoft wreszcie uczynił swoją przeglądarkę multiplatformową. Oczywiście chodzi tutaj o udostępnienie jej poglądowej wersji dla Androida oraz iOS. Nie obyło się jednak bez pewnych zgrzytów, gdyż początkowo pobrać ją mogli wyłącznie posiadacze tej drugiej platformy. Fani zielonego robocika zostali odsunięci na dalszy plan, czego w sumie można się było spodziewać. Tyle dobrego, że nie musieliśmy długo czekać na zmianę tej dziwnej sytuacji.

Microsoft Edge

W związku z tym Microsoft Edge jest już dostępny z poziomu Google Play. Niestety, po raz kolejny pokuszono się o bezsensowne ograniczania, blokując użytkowników spoza USA.  Tyle dobrego, że w chwili obecnej nie występuje już nic takiego, choć ogromny niesmak pozostaje. W każdym razie – by przystąpić do testów należy wyrazić chęć wczesnego dostępu. Potem pozostaje już tylko pobranie opisywanej przeglądarki z zasobów sklepu i zalogowanie się do niej kontem Microsoftu.

Już od dawna zastanawiano się, czy Microsoft Edge kiedykolwiek wyjdzie poza Windows 10. Choć stworzona go z myślą o tym konkretnym systemie, to jednak obecna polityka firmy dawała nadzieję na multiplatformowość. Niestety, przez bardzo długi czas nie było choćby najdrobniejszych przecieków na ten temat, przez co wielu pogodziło się z tym, iż może to nigdy nie nadejść. Tym większym zaskoczeniem był niedawny wpis na blogu Windows, w którym ogłoszono premierę Microsoft Edge na iOS oraz Androidzie. 

Microsoft Edge

Warto mieć przy tym na uwadze, że w obu przypadkach są to jedynie poglądowe wersje. Na pierwszej z wymienionych platform pobierzemy ją już teraz, natomiast w przypadku drugiej możemy jednie wyrazić chęć przystąpienia do testów. W każdym razie – choć większość funkcji jest tożsama z wydaniem dla Windows 10 Mobile, to jednak pokuszono się o pewne zmiany. Przede wszystkim zauważymy, iż pasek adresu został umieszczony na górze, natomiast przyciski nawigacyjne ulokowano na dolnej krawędzi. Ponadto, pośród nich znajdziemy ikonkę dedykowaną mechanizmowi Continue on PC. 

Wraz z premierą Windows 10 zaprezentowano światu Microsoft Edge. Przeglądarka ta od samego początku tworzona była jako duchowy następca Internet Explorera, oczywiście pozbawiony jego wad. Niestety, zła sława poprzednika od razu przywarła do nowego produktu, przez co od samego początku ludzie byli sceptycznie do niego nastawieni. Nie pomagały w tym decyzje firmy, które sprawiały, że zapowiadane funkcje raz po raz były przesuwane w czasie. Dlatego też Microsoft Edge nie przyjął się tak dobrze jak zakładano.

Microsoft EdgeMimo, że ludzie nie pałają względem niego entuzjazmem, to jednak liczba jego użytkowników stale rośnie. Na zeszłorocznym, kwietniowym Microsoft Edge Web Summit pochwalono się, że aktywnie korzystanie z niego 150 milionów osób. Od tamtego czasu sporo się w nim poprawiło, dzięki czemu przeglądarka ta wreszcie stała się godna polecenia. Świadczą o tym najnowsze dane przedstawione przez Microsoft, które wskazują na podwojenie się poprzedniego wyniku. Niby jest to już ponad 330 milionów aktywnych użytkowników, lecz wciąż daleko tej przeglądarce do czołówki stawki. W końcu Google Chrome może się poszczycić miliardem korzystających z niego osób, a w przypadku Firefoxa to około 500 milionów.

Rynkowa sytuacja Microsoft Edge nie należy do najlepszych. Nie dość, że od samego początku zmaga się ona z mniej lub bardziej zasadnymi uprzedzeniami, to jeszcze dopiero od niedawna można ją bez wyrzutów polecić. Na jej negatywny odbiór wpływa m. in. mała dostępność rozszerzeń, które wolno pojawiają się w sklepie Windows. Dużo w tym zasługi Microsoftu, ponieważ to właśnie oni maksymalnie wydłużyli i utrudnili proces ich publikowania.Video Downloader Professional

Warto jednak nadmienić, iż ostatnio swój debiut miał Video Downloader Professional – przeportowany wprost z Google Chrome. Poszczycić się on może dość dużą popularnością, będącą konsekwencją jego sporych możliwości. Nie tylko pozwala on na pobieranie wideo z YouTube czy Vimeo, ale też za jego pomocą sporządzimy listę ulubionych filmików. Co ciekawe, możemy je obejrzeć bez wymogu przejścia do strony źródłowej, co jest niewątpliwą zaletą tego rozszerzenia.