Nie ulega żadnej wątpliwości, że program Windows Insider okazał się być sporym sukcesem. Dzięki niemu fani produktów Microsoftu są w stanie testować ich wczesne wydania. Typowemu użytkownikowi daje on dostęp do przedpremierowych odsłon Windowsa 10. Ci bardziej wtajemniczeni zyskują również możliwość dokładnego sprawdzenia sprzętów sygnowanych logo Microsoftu. Z racji swojej specyfiki program ten nie był dotychczas skierowany do klientów biznesowych, dla których liczy się stabilność i niezawodność działania.

Niedawno firma postanowiła jednak zmienić swoje podejście, o czym dowiedzieliśmy się na konferencji Ignite, która odbyła się w Australii. Ogłoszono wtedy utworzenie programu Windows Insider for Business, skrótowo nazywanego WIP4Biz. Dzięki niemu wszelacy specjaliści IT wreszcie zyskają dostęp do pożądanych, testowych kompilacji. Zapewnione im zostanie przy tym stosowne wsparcie w postaci nowych narzędzi oraz funkcji dotychczas niedostępnych dla Insiderów. Nie podano niestety dnia jego wdrożenia w życie, jednakże pokuszono się o stworzenie dedykowanej witryny, gdzie znaleźć można kilka dodatkowych informacji.

Jakiś czas temu Microsoft zaktualizował swojego klienta OneDrive dla Windows 10 oraz Windows 10 Mobile. Prócz kilku drobnych poprawek przyniósł on od dawna wyczekiwany tryb offline. Korzystając z tegoż mechanizmu możemy oznaczać interesujące nas pliki w taki sposób, by były dla nas dostępne nawet bez dostępu do sieci. Odpowiednio wcześniej mogli go przetestować Insiderzy, natomiast obecnie dostęp do niego mają wszyscy użytkownicy.

onedrive-offline

Obsługa nowej funkcji jest bajecznie prosta, wystarczy wybrać plik, a następnie kliknąć w ikonkę spadochronu. Zostanie wtedy pobrany do trybu offline, dzięki czemu znajdziemy go potem w dedykowanej zakładce skrytej pod hamburger menu. Jeśli ktoś nie ma dostępu do opisywanego mechanizmu, to po pierwsze powinien sprawdzić, czy posiada aplikację OneDrive w wersji 17.15.6.0. Jeśli tak, to warto udać się do zakładki Ustawienia > Informacje, gdzie można wykonać reset aplikacji. Po tym zabiegu (przy zgodności z numerem wydania) otrzymamy dostęp do opisywanej funkcji.

 

Jedną z większych barier wejścia w świat mobilnego Windows jest niewątpliwie dość mały wybór urządzeń pracujących pod jego kontrolą. Brak różnorodności niejednokrotnie odbił się w Microsofcie czkawką i choć firma stara się jak może by ich system był w stanie obsłużyć możliwie największa ilość różnych specyfikacji, to jednak producenci nie bardzo do niego lgną. Wydaje się jednak, że powoli zła passa zaczyna się odwracać, gdyż wraz z premierą Windows 10 Mobile pojawiło się dużo nowych smartphonów, a jeszcze więcej zostało zapowiedzianych. Alcatel-Ido-Pro-4Jednym z nich jest Alcatel Idol Pro 4, którego specyfikacja techniczna niedawno wyszła na jaw za pośrednictwem portalu NokiaPowerUser. Co jednak bardzo w tym wszystkim ciekawe, jest pochodzi ona z prototypowego egzemplarza, toteż może, choć nie musi się zmienić w produkcyjnym wariancie. Niemniej nie należy się spodziewać zbyt dużych rozbieżności, zatem warto przyjrzeć się temu, co obecnie otrzymaliśmy – tym bardziej, że całość przedstawia się nad wyraz dobrze. Jak przystało na 2016 rok wykorzystano w nim procesor Snapdragon 820, 4 GB RAM oraz 64 GB pamięci wewnętrznej. Zastosowany miałby być 6″ ekran o rozdzielczości „jedynie” FHD, natomiast za zdjęcia odpowiadałaby 22 Mpx jednostka tylna oraz 10 Mpx przednia. Co oczywiste, opisywany Alcatel Idol Pro 4 bez problemu obsługiwałby tryb Continuum i co ciekawe, jest pierwszym urządzeniem, które zostało przyłapane z preinstalowanym uaktualnieniem Redstone.

Wszystkie powyższe dane zamyka informacja dotycząca jego dostępności, która nie jest zbyt zadowalająca. W pierwszej kolejności trafi on do amerykańskiego oddziału T-Mobile, aczkolwiek portal źródłowy otrzymał potwierdzenie, iż z czasem sprzedawana będzie również jego odblokowana wersja, którą nabyć ją będzie można za pośrednictwem Microsoft Store. Na nasze nieszczęście nie ma obecnie żadnych danych dotyczących jego sprzedaży w Europie.

Windows Phone, niezależnie od wersji, był w oczach wielu użytkowników bardzo ograniczonym systemem. Mała ilość zewnętrznego oprogramowania, nikła liczba zaimplementowanych funkcji oraz ograniczona możliwość personalizacji – są to główne zarzuty względem platformy Microsoftu. Na szczęście firma wciąż się nie poddaje, czego wyrazem jest nadchodzący Windows 10 Mobile zrywający z wieloma wadami obecnymi u jego poprzednika.image_thumb1Jedną z nich jest brak wsparcia dla bezprzewodowych drukarek, przez co użytkownicy chcący z tychże skorzystać musieli robić to za pośrednictwem klasycznego desktopu lub smartphona z Androidem / iOS. Wraz z następcą Windows Phone sytuacja ta ulegnie diametralnej zmianie, o czym Microsoft raczył nam niedawno przypomnieć za pośrednictwem zaprezentowanej oficjalnej listy wspieranych produktów. Znajdziemy na niej cała masę różnorakich drukarek, między innymi tych ze stajni Samsunga, Lexmarka, Toshiby czy firmy Brother. Cały spis zawiera przeszło 1900 pozycji i choć na pewno nie są tam wszystkie dostępne na rynku rozwiązania, to i tak liczba ta robi spore wrażenie.

Mimo wszystko trochę boli fakt, iż tak długo zeszło Microsoftowi z wprowadzeniem tejże funkcji – zwłaszcza, że konkurencja posiada ją już od bardzo dawna. Firma traktuje Windows 10 Mobile jak swoją ostatnią szansę zaistnienia na rynku, toteż nie powinno dziwić, iż tak wiele nowości wraz z nim prezentują. Wydaje się jednak, iż powinni swego czasu bardziej skupić się na rozwoju Windows Phone, a być może nie byliby teraz na tak żałosnej pozycji.

Od dłuższego czasu dociera do nas coraz więcej informacji dotyczących nowych urządzeń, które miałyby powstać z myślą o Windows 10 Mobile. Jak na razie ujrzeliśmy tylko kilka z nich (choćby od Microsoftu i Acera), toteż wielu konsumentów wciąż rozgląda się za kolejnymi modelami. Okazuje się, że wśród nich znaleźć się może HTC, który już raz wypuścił wariant swojego One M8 w wersji z Windows Phone 8.1.1 – One M8 for Windows.HTC-One-A9w-backTym razem, co oczywiste, miałoby paść na smartphone One A9, który w wersji z Windows 10 Mobile zwał by się One A9w. Czym jednak miałby on nas do siebie skusić? Przede wszystkim 5” ekranem AMOLED o rozdzielczości FHD oraz procesorem Snapdragon 617 (8×1,5 GHz) ze wsparciem 2 GB RAM. Godnym odnotowania jest również fakt, że wyposażony on zostanie w tylny aparat o rozdzielczości 13 MPx oraz 4 MPx jednostkę przednią. Na dane otrzymamy standardowe 16 GB i na szczęście jest ono rozszerzalne o karty microSD do 128 GB.

Ciężko jednoznacznie ocenić czy jest to jakoś szczególnie zachęcający sprzęt, aczkolwiek wybitnie źle też się nie prezentuje. Dość mocna specyfikacja na pewno zostanie przez konsumentów doceniona, więc można przypuszczać, że raczej nie pozostaną oni obojętni wobec niego.

Zbliżająca się premiera Windows 10 Mobile wymusza na Microsofcie kolejne zmiany, z czego najnowsza dotknęła znaną wszystkim użytkownikom Windows Phone witrynę windowsphone.com. Portal ten służył do przeglądania zasobów sklepu z grami i aplikacjami przeznaczonymi dla wspomnianej platformy, a przy tym pozwalał on na ich szybką instalację na naszych urządzeniach. Niestety, w świecie Windows 10 nie ma on żadnej racji bytu, gdyż już od jakiegoś czasu mamy dostęp do nowego, zunifikowanego dla obu platform sklepu.windowsphone_appDlatego też jeśli obecnie zdecydujemy się na wejście na witrynę windowsphone.com to zostaniemy automatycznie przekierowani na inną stronę, która przejęła rolę swojej poprzedniczki. Wydaje się to bardzo dobrym ruchem ze strony Microsoftu, gdyż nie tylko zbierze to ich wszystkie produkty w jednym miejscu, to przy okazji zatrze dość słaby odbiór Windows Phone. Pozostaje mieć nadzieję, że zdecydują się w przyszłości na wyrównanie możliwości obu serwisów, ponieważ w chwili obecnej ten nowszy nie umożliwia chociażby instalacji aplikacji na naszych urządzeniach – co jest dość dużą stratą.

Microsoft ma dość ciężki orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o zachęcanie konsumentów do zakupu swojej konsoli. Dość śmiałe, początkowe deklaracje raczej niezbyt spodobały się graczom, co bezpośrednio przełożyło się na znacznie niższe wyniki sprzedaży od tych osiągniętych przez Sony. W tym wszystkim nie pomagał fakt, że XO był zauważalnie mniej wydajny od PlayStation 4, co było kolejnym argumentem za wybraniem konkurencji. Oczywiście firma zrozumiała swój błąd i choć nie jest w stanie wymienić podzespołów na mocniejsze, to jednak stara się nadrabiać braki poprzez co miesięczne aktualizacje oprogramowania.

W chwili obecnej wydaje się, że takowa taktyka zaczyna przynosić wymierne skutki. Firma powolutku odrabia straty, a i coraz więcej użytkowników przekonuje się do Xbox One. Zostało to spotęgowane szczególnie przez zapowiedź wstecznej kompatybilności z Xbox 360. Choć nie będzie ona zapewniona w pełnym zakresie, to jednak wiele popularnych tytułów doczeka się wsparcia dla niej – co jest nie bez znaczenia dla osób, które obecnie posiadają poprzednią generację konsol. Co ciekawe, na tym Microsoft nie poprzestaje, o czym mogliśmy się niedawno przekonać dzięki uprzejmości Phila Spencera. Napisał on na swoim profilu Twitterowym, iż XO niebawem doczeka się wsparcia dla klawiatury i myszki w grach. Choć obsługa tego pierwszego jest obecnie zapewniona dla wprowadzania samego tekstu, to jednak granie z jej pomocą było dotąd niemożliwe. Należy przy tym nadmienić, że prawdopodobnie nie wszystkie gry będą od razu kompatybilne z nowymi peryferiami – niektóre zapewne doczekają się wsparcia, a inne nigdy go nie otrzymają. Wszystko zależy tutaj od deweloperów, którzy powinni mieć na uwadze nie tylko swoje kieszenie, ale i dobro graczy. W końcu nie trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym użytkownicy posiadający myszki i klawiatury mają znaczą przewagę nad osobami korzystającymi z klasycznego pada.

Pozostaje mieć nadzieję, iż Microsoft wprowadzi wspomniane możliwości z głową, by nie spełnił się wspomniany przeze mnie scenariusz. Gdyby tak się jednak stało, to nie byłoby zdziwieniem dla nikogo, że gracze raczej nie byliby zbytnio z tego zadowoleni – co zamiast wspomóc, pogrążyłoby jeszcze bardziej Xboxa One. W ramach ciekawostki warto dodatkowo odnotować, że Phil oświadczył również, iż w chwili obecnej nie ma żadnych planów odnośnie strumieniowania gier z PC na konsolę – czyli dokładnie odwrotnie niż jest to możliwe w Windows 10, który umożliwia przesyłanie obrazu na komputer.

B.Na początek proszę o kilka słów o sobie.

A.Na imię mam Konrad i jestem studentem 3 roku ratownictwa medycznego. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to już w przyszłym miesiącu będę mógł się cieszyć uprawnieniami do wykonywania tego zawodu. W wolnych chwilach lubię bawić się testowym oprogramowaniem, dzięki któremu mam bliższy wgląd w postęp prac nad danym programem. Pozwala mi to lepiej zrozumieć myśl przewodnią, która za nim stoi. Ponadto lubię aktywnie spędzać czas wolny, poprzez bieganie, jazdę na rowerze czy Street WorkOut. Na sam koniec warto wspomnieć, iż poza tym wszystkim param się pisaniem niusów oraz prowadzeniem bloga na DobrychProgramach.

B.Czemu akurat wybrałeś nazwę Antyhaker?

A.Nie ma w tym nic tajemniczego czy zaskakującego. Po prostu gdy byłem młodszy pewna osoba sprawiła mi niemałą przykrość gdy zauważyłem, że nie mogę się zalogować na konto w swojej ulubionej grze. Choć po jakimś czasie udało mi się ją odzyskać, to w między czasie potrzebowałem nowej postaci (a więc i nowego pseudonimu) i tak narodził się AntyHaker. Nie podobało mi się to, jak domorośli „hakerzy” dorabiają sobie kosztem innych – właśnie stąd taka, a nie inna ksywka. Oczywiście działo się to w czasach wszechobecnych kafejek internetowych, które bogate były w keyloggery i inne tego typu „przydatne” oprogramowanie – zatem takie zagrywki niestety były na porządku dziennym.

B.Jakie są twoje zainteresowania?

A.W zasadzie wszystkie swoje zainteresowania wymieniłem w odpowiedzi na pytanie pierwsze, zatem ograniczę się teraz wyłącznie do krótkiego podsumowania. Lubię nowinki technologiczne, ale i udoskonalanie własnego ciała nie jest dla mnie czymś niecodziennym – oto cały ja.

B.Od kiedy współpracujesz i piszesz artykuły dla centrumwindows.pl?

A.Udzielanie się na wspomnianej witrynie rozpocząłem już jakiś czas temu i nawet nie pamiętam, kiedy to dokładni się stało. Portalu wtedy nie było, ludzie dopiero zaczynali się do forum przekonywać – w zasadzie jestem na nim od samego początku. Gdy pojawiły się pierwsze przymiarki do portalu i administrator (Hipek) szukał kogoś do pomocy to nie zastanawiałem się długo i od razu przystąpiłem do roboty. Ostateczny start przeprowadzono jakoś w połowie września – to właśnie w tamtym momencie rozpoczęła się moja przygoda z centrumwindows.

B.Co sądzisz o plagiacie różnych rzeczy?

A.Sądzę, że takowe rzeczy nie powinny mieć w ogóle miejsca. Jestem teraz na etapie pisania pracy licencjackiej (w zasadzie ostatnie szlify przeprowadzam), więc temat plagiatu jest mi dość bliski w chwili obecnej. Oczywistym jest, że niekiedy nie da sięobejść bez cytatów z danego źródła, jednak należy to robić z głową, a przepisywanie 1:1 z oryginału jest niedopuszczalne. Nie dość, że jest to zwyczajne żerowanie na pracy innych, to jeszcze nierzadko ludzie robią to, by osiągnąć własne korzyści – chociażby majątkowe. Do tego dochodzi jeszcze sprawa zwyczajnej uczciwości, co już powinno być dla nas wystarczającym hamulcem, który zazwyczaj skutecznie hamuje wszelką tego typu działalność.

B.Co sądzisz o piractwie komputerowym, które obecnie jest uważane za bardzo duży problem?

A.Prawdopodobnie nie mam tutaj jakiegoś wysoce odrębnego od innych zdania. Uważam to za czyn karygodny i w żaden sposób niebędący do usprawiedliwienia. Choć zapewne każdy z nas miał kiedyś krótszy czy dłuższy epizod korzystania z nielegalnego oprogramowania, to jednak z tego prędzej czy później się wyrasta. Oczywiście nie uważam też tego za kradzież, bo takie rozumowanie jest zwyczajna przesadą. Z drugiej strony daleki jestem od myślenia typu „producent nic na mnie nie traci, bo i tak bym nie kupił”. Uważam, że każdy programista ma prawo do zarabiania na własnym produkcie, bo gdyby tego nie chciał, to by po prostu takowe za darmo udostępnił. Jeśli jednak uważamy, że dany program jest zbyt słaby jak na swoją cenę – cóż, wtedy powinniśmy poszukać lepszych zamienników, a nie od razu go piracić w imię jakiś wydumanych ideałów czy innych śmiesznych poglądów.

 

 

O tym, iż Windows 10 będzie być albo nie być Microsoftu na rynku mobilnym wie już w zasadzie każdy. Choć ów gigant pompuje gotówki ile tylko może, to jednak wciąż dość powoli zdobywa kolejne rynki – a na niektórych wręcz traci. Dodawanie kolejnych brakujących funkcji na niewiele się zdaje, gdyż choć w taki sposób zaspokajają potrzeby obecnych użytkowników, to jednak w dalszym ciągu trudno im zwrócić na siebie uwagę kogoś nowego. Microsoft zatem postanowił zadziałać trochę inaczej i planuje stworzyć specjalne wydanie Windows 10 przeznaczone do instalacji na smartphonie Xiaomi Mi 4, który pierwotnie pracuje na Androidzie. Jego działanie na chwilę obecną wciąż momentami pozostawia wiele do życzenia, jednak aktualnie jest to bardzo wczesna wersja rozwojowa, która ma nam dać tylko ogólny pogląd na sytuację.

Jak nie trudno się domyślić taki manewr nie przysporzy firmie nie wiadomo jakiego zastrzyku użytkowników – tym bardziej, że ów program będzie ograniczony wyłącznie do Chin. Niektórzy mają jednak nadzieję, iż przetrze to szlak w kierunku innych urządzeń, na których różni ludzie chcieliby zainstalować Windowsa, lecz w obecnej sytuacji nie mają najmniejszej na to szansy. Nie ma co się jednak oszukiwać – byłoby to narzędzie raczej dla „kilku” geeków i raczej mas by nie porwało, aczkolwiek mogłoby być wręcz idealną kartą atutową w rękach marketingowców. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której Microsoft reklamowałby swój system jako remedium na szwankujący system konkurencji (czy to byłoby zgodne z prawdą to już inna bajka). Gdyby przygotowano do tego proste i intuicyjne narzędzia, z których każdy zainteresowany mógłby skorzystać to jestem pewny, że mimo wszystko spora grupa ludzi byłaby chętna do takowej zamiany.

O chińskiej firmie Xiaomi mówi się ostatnimi czasy coraz więcej. Mimo swoich korzeni bardzo szybko zdobyła ona globalną sławę, która w opinii wielu osób jest jak najbardziej zasłużona. Solidne podzespoły w połączeniu z dobrze dopracowaną nakładką na Androida i niską ceną stały się wystarczającym argumentem do świadomego zakupu. Gdzie jednak tutaj wspomniana w tytule praca z Microsoftem? Otóż doszło do dość interesującego porozumienia, którego efektem będzie możliwość instalacji Windows 10 Mobile na urządzeniu Xiaomi Mi 4.

Oczywiście nie oznacza to, iż producent nagle zamierza produkować smartphony w oparciu o mobilne kafelki. Po prostu Microsoft dostał możliwość stworzenia wersji specjalnie skrojonej na potrzeby wspomnianego Xiaomi Mi 4, która jednak będzie przeznaczona do samodzielnej instalacji dla osób zainteresowanych. Dodatkowo będzie ona dostępna wyłącznie dla chińskich użytkowników, co jeszcze bardziej zawęża ewentualne grono potencjalnych odbiorców.

As part of the Windows Insider Program, Microsoft will partner with Xiaomi to offer Windows 10 free downloads to a select group of Xiaomi Mi4 users. Xiaomi Mi4 users will get the ability to flash their phones with the new Windows 10 OS and provide feedback to Xiaomi and Microsoft on their experience. This partnership will allow Xiaomi and Microsoft to get direct user feedback and continue to improve the experience for China. Microsoft is thrilled to see Xiaomi embracing Windows 10 and offering this great value to their customers. We’re excited to see the feedback we receive from this audience.

Xiaomi is a leading phone manufacturer in China undergoing significant global expansion. We are excited to partner with them in China and jointly gather feedback from Chinese users on their experience with Windows 10 to jointly collaborate on product and services development for the platform.

Availability will be announced in the months to come.

Miejmy nadzieję, iż Microsoft dobrze wykorzysta daną mu szansę i wersja na Mi 4 w pełni wykorzysta potencjał tego urządzenia. Będzie to idealna okazja do przekonania konsumentów do Windows 10, a przy okazji inni chińscy producenci być może dojrzą jakiś potencjał w systemie Microsoftu. Poza tym, dobrze by było gdyby i samo Xiaomi miało jakiś swój wkład w tej sprawie – głównie poprzez swoją szeroką gamy akcesoriów, które jak dotąd miały wsparcie wyłącznie dla Androida.