W grudniu zeszłego roku Microsoft ogłosił światu, iż jest w trakcie opracowywania wersji Windows 10 pracującej na procesorach ARM. Od tamtej pory nie mieliśmy zbyt wielu informacji na ten temat, przez co entuzjazm wielu osób znacznie osłabł. Dlatego też z tak dużym zapałem przyjęto niedawne słowa CEO firmy Qualcomm, który zdradził co nieco faktów o w/w projekcie.

Już w czwartym kwartale mielibyśmy zobaczyć pierwszą odsłonę Windows 10 przeznaczoną dla chipów ARM, co ma być efektem bliskiej współpracy obu firm. Warto w tym momencie wspomnieć o tym, iż nowe rozwiązanie nie będzie w niczym przypominać Windowsa RT. Ten mógł uruchamiać jedynie aplikacje pisane dla tego typu procesorów, jednakże nowa wersja Windows 10 ma w pełni emulować środowisko x86. Oczywiście umożliwi to uruchamianie klasycznych, desktopowych programów. Już to powinno wystarczyć, by nie została powtórzona porażka Windows RT. W końcu jego największym problemem była właśnie nikła baza oprogramowania.

Jakiś czas temu Microsoft wprowadził w swoich klientach Outlook wsparcie dla mechanizmu Focused Inbox. Jego działanie polega na sortowaniu wiadomości w taki sposób, by te najistotniejsze były wyeksponowane. Problem jednak w tym, że jego obsługa została ograniczona wyłącznie do posiadaczy kont pocztowych Outlook lub Office 365. Microsoft zapowiedział jednak, że niebawem wspierać on będzie również Gmaila, co niewątpliwie spodoba się jego posiadaczom.

Focused Inbox

Co jednak ciekawe, nadchodzące zmiany nie ograniczą się wyłącznie do systemowej aplikacji Poczta. Jeśli wyrazimy stosowną zgodę, to algorytmy Microsoftu skanować będą pocztę w poszukiwaniu informacji dotyczących paczek oraz zaplanowanych lotów. Dzięki temu w kalendarzu pojawią się stosowne wpisy, co w przypadku zbliżającego się terminu zaowocuje otrzymaniem przypomnienia.

Niestety nie wiadomo kiedy opisywane funkcje trafią do konsumentów. Microsoft zaznaczył jednak, iż Insiderzy otrzymają ją w ciągu nadchodzących tygodni.

W zeszłym tygodniu rozpisywano się o tym, iż niemożliwym stało się uaktualnienie do Windows 10 Mobile poprzez aplikację Doradca Uaktualnienia. Sytuacja ta była o tyle kuriozalna, że Windows Device Recovery Tool na większości smartphonów wciąż pobiera starą wersję oprogramowania. Zatem nie trudno było sobie wyobrazić, iż w razie jakichkolwiek problemów z systemem otrzymywaliśmy bilet w jedną stronę.

Gdyby nie uprzejmość jednego z użytkowników to prawdopodobnie nikt by nie zauważył, że stan ten uległ zmianie. Co prawda firma nabrała wody w usta, niemniej wielu użytkowników potwierdziło przywrócenie działania w/w aplikacji. Jakiegokolwiek oficjalnego oświadczenia brak, więc nie wiadomo nawet, czy był to chwilowy błąd, czy też celowe działanie. Najważniejsze jest jednak to, iż ostatecznie wszystko działa tak jak powinno i nie trzeba się już martwić powrotem na Windows Phone 8.1.

Microsoft przy okazji Anniversary Update pochwalił się, jakie postępy poczyniono w kontekście rozwoju Microsoft Edge. Jej głównym atutem, wyróżniającym tę przeglądarkę na tle konkurencji, miała być energooszczędność. Niedawne pojawienie się Creators Update zmotywowało firmę do ponownego przeprowadzenia eksperymentu, który, jak nie trudno się domyślić, zapewnił ten sam rezultat.

W walce zestawiono trzy przeglądarki – Microsoft Edge 40.15063.0.0, Google Chrome 57.0.2987.133 (64-bit) oraz Firefox 52.0.1 (32-bit). Maszyną testową był sprzęt wyposażony w procesor i5-6300U @ 2.4GHz 2.5GHz, 8GB RAM oraz grafikę Intel HD Graphics 520. Co oczywiste, całość pracowała na systemie Windows 10 Creators Update (build 15063.0).

Opierając się na metodologii dokładnie opisanej w podlinkowanym wpisie udało się osiągnąć interesujące rezultaty. Najgorszy wynik, na poziomie 7 godzin, 4 minut i 19 sekund osiągnął Firefox. Wyżej uplasował się Google Chrome, rozładowując komputer w 9 godzin, 17 minut i 3 sekundy. Na pierwszym miejscu znalazł się Microsoft Edge, który zapewnił 12 godzin, 31 minut i 8 sekund nieprzerwanej pracy.

Co prawda trzeba mieć na uwadze, że wszystko odbywało się w ściśle kontrolowanych warunkach. W typowych, domowych zastosowaniach sytuacja może przedstawiać się ciut inaczej. Niemniej, nie powinniśmy osiągać znacząco innych wyników.

Jedną z najczęściej wymienianych bolączek systemowego eksploratora plików jest brak wsparcia dla kart. Mechanizm ten znany jest głównie z przeglądarek internetowych, gdzie zaskarbił sobie serca wielu użytkowników. W sumie nie ma co się temu dziwić, gdyż zauważalnie poprawia on komfort korzystania z programów wykorzystujących tę funkcję. Jeśli wierzyć w informacje przedstawione przez portal WindowsCentral, to Microsoft w końcu zamierza spełnić oczekiwania konsumentów.

Tabbed Shell

Co jednak ciekawe, firma nie zamierza ograniczać się wyłącznie do eksploratora plików, gdyż z Tabbed Shell będzie korzystać każda aplikacja. Wszystko przez to, że całość działać ma na poziomie systemu, co nie wymusza dodatkowego nakładu pracy ze strony zewnętrznych deweloperów. Oczywiście Microsoft odda im stosowne API, dzięki czemu będą mogli lepiej zintegrować swoje produktu z nowym mechanizmem. Portal źródłowy jako przykład podaje tutaj wyświetlanie się drugiego rzędu ikon odpowiedzialnych za zminimalizowanie, zmaksymalizowanie oraz zamknięcie okna. W momencie wykorzystania nowych narzędzi nic takiego nie będzie miało miejsca.

Tabbed Shell

Należy jednak pamiętać, że są to jedynie wewnętrzne projekty Microsoftu i ich ostateczny kształt lub działanie może się jeszcze zmienić. Tym bardziej, że nie wiadomo nawet kiedy miałoby się to pojawić w systemie. Czy jeszcze w obecnym roku wraz z Redstone 3, czy może przy okazji Redstone 4, którego premiera ma przypaść na 2018 rok.

Początkiem bieżącego roku Microsoft ogłosił, iż nie zamierza wspierać starszych wydań Windows pracujących na nowych procesorach. Informacja ta była powodem sporego niezadowolenia konsumentów, którzy nie potrafili znaleźć racjonalnego wytłumaczenia dla takiej decyzji. W zasadzie po dziś dzień takowego brakuje, niemniej firma nie zamierza się wycofać ze swojego postanowienia.

AMD i Intel

Ten czarny scenariusz ostatecznie został wprowadzony w życie, o czym przeczytać możemy na stronie wsparcia Microsoftu. Jeśli więc planujemy wyposażyć swój desktop w procesor z linii AMD Ryzen lub Intel Kaby Lake, to musimy być świadomi tego, że posiadając Windows 7 lub Windows 8.1 nie otrzymamy już żadnych aktualizacji. Tyczy się to również łatek bezpieczeństwa, co jest wybitnie irytującym zagraniem Microsoftu. Jest to tyle kuriozalne, że oba systemy wciąż mają oficjalne wsparcie, a mimo to już są spychane na dalszy tor.

W zeszłym tygodniu sporą dyskusję wywołała informacja, jakoby Creators Update miał trafić wyłącznie na 13 modeli smartphonów. Znów pominięto by więc całą masę modeli, nawet tych, które dopuszczone były do programu Windows Insider. Jednak póki była to jeszcze niepotwierdzona plotka, fani wciąż żyli, jak się okazuje złudną, nadzieją.

Niedawny wpis na blogu Microsoftu nie pozostawia nam już żadnych złudzeń – większość użytkowników znów została odcięta od aktualizacji. Oficjalnym tego powodem jest jak zwykle chęć dostarczenia jak najlepszej jakości oprogramowania, czego, podczas testów, nie spełniał Creators Update. Firma jak zwykle poszła na łatwiznę i zamiast naprawić wykryte mankamenty postanowiła po prostu odciąć „zbędny balast”. Użytkownikom nie pozostaje więc nic innego jak pogodzić się z tym faktem lub korzystać z Windows Insider póki jest to jeszcze możliwe. Jest również i trzecia opcja, o którą Microsoft zdaje się mocno zabiegać – porzucenie mobilnego Windows.

Jeśli zaś chodzi o dopuszczone do uaktualnienia urządzenia, to ich lista przedstawia się następująco:

  • HP Elite x3
  • Microsoft Lumia 550
  • Microsoft Lumia 640/640XL
  • Microsoft Lumia 650
  • Microsoft Lumia 950/950 XL
  • Alcatel IDOL 4S
  • Alcatel OneTouch Fierce XL
  • SoftBank 503LV
  • VAIO Phone Biz
  • MouseComputer MADOSMA Q601
  • Trinity NuAns NEO

Ostatnie decyzje Microsoftu zdają się być nakierunkowane na powolne wygaszanie rozwoju Windows 10 Mobile. Nie dość, że użytkownicy masowo od niego odchodzą, to jeszcze sam twórca sztucznie ogranicza jego dostępność. Idealnym tego przykładem jest niedawne wycofanie ze sklepu Doradcy Uaktualnienia. Jego zadaniem było umożliwienie aktualizacji Windows Phone 8.1 do stabilnego Windows 10 Mobile, co bez niego jest całkowicie niemożliwe.

Upgrade Advisor

Co dodatkowo ciekawe, nawet jeśli ktoś miał ten program zainstalowany na swoim urządzeniu, to i tak niczego za jego pomocą nie pobierze. Sytuacja ta jest o tyle kuriozalna, iż w przypadku problemów z urządzeniem często jedynym ratunkiem jest ponowne wgranie systemu poprzez Windows Device Recovery Tool. W takim momencie otrzymujemy starszy system (Windows Phone) bez szansy na uaktualnienie.

Warto jednak wspomnieć o tym, iż w dalszym ciągu możliwym jest pobranie Windows 10 Mobile poprzez program Windows Insider. Co prawda z czasem i ten sposób najpewniej zostanie zablokowany, niemniej z jego pomocą można obejść niekorzystną decyzję Microsoftu.

Jakiś czas temu Microsoft wyraził chęć powołania do życia program Windows Insider for Business, który miał być rozszerzeniem klasycznego Windows Insider. Deklaracje te pojawiły się w trakcie trwania konferencji Ignite w Australii, jednakże potem sprawa jakby przycichła. Niemniej, ostatecznie zdecydowano się wywiązać z wcześniejszych zapowiedzi, co niedawno ogłosiła sama Dona Sarkar.

Z oficjalnej strony dowiemy się, iż Windows Insider for Business został zaprojektowany z myślą o jak najlepszym wsparciu profesjonalistów IT. Umożliwi to użytkownikom biznesowym dołączenie do społeczności Insiderów. Oznacza to ni mniej ni więcej, iż administratorzy będą mogli w swoich firmach testować nowe rozwiązania, co pozwoli im z wyprzedzeniem przygotować się na nadchodzące uaktualnienie. Przyłączyć się do programu można na dedykowanej witrynie, wystarczy skorzystać z korporacyjnych danych uwierzytelniających – Azure Active Directory.

Zeszły tydzień przyniósł niewątpliwie druzgocącą informację dla Microsoftu. Otóż najnowsze dane przedstawione przez StatCounter ukazały nam zejście Windows z podium, na które dumnie wkroczył Android. Dla uściślenia warto dodać, iż mowa tutaj o wszystkich urządzeniach łączących się z siecią – desktopach, laptopach, tabletach i smartphonach razem. Sytuacja ta jest ogromnym ewenementem, gdyż do tej pory Windows na swojej pozycji był niezagrożony.

Android & Windows

Wynik na poziomie 37,93% osiągnięty został przez Androida w marcu i choć nie jest to druzgocąca przewaga (względem 37,91%) to mimo lider może być tylko jeden. Cała sprawa została skomentowana przez Aodhana Cullena, będącego CEO firmy StatCounter – „Osiągnięto kolejny kamień milowy w świecie technologii, co jest końcem pewnej ery”. Windows trwał na pierwszym miejscu nieprzerwanie od 1980, jednakże Androidowi wystarczyło zaledwie 5 lat by go pokonać.

Wskazuje się tutaj na ogromny wzrost sprzedaży smartphonów, przy jednoczesnym zahamowaniu wzrostu rynku desktopów i laptopów. W końcu już teraz nietrudno znaleźć osoby, które całkowicie zrezygnowały z klasycznych komputerów na rzecz ich podręcznych odpowiedników.